Podczas rozmowy z Markiem Kalinowskim z AgroHorti Media Jasińska zaznaczyła, że problem nie wynika ze złego podejścia producentów rolnych, lecz z wysokich kosztów produkcji i presji cenowej na rynku.
— Z przykrością muszę stwierdzić, że jest to na niskim poziomie i nie zadowoli ani producentów ani rolników — powiedziała.
Ekonomia zamiast mentalności
Zdaniem przedstawicielki branży zbożowej rolnicy bardzo dobrze oceniają poziom polskiej hodowli i jakość oferowanych nasion, ale przy podejmowaniu decyzji kierują się rachunkiem ekonomicznym.
— Wszystko odbija się o koszty. O koszty produkcji i ekonomię — podkreśliła Jasińska.
Jak dodała, nawet gospodarstwa przygotowujące się do sezonu wiosennego ograniczają dziś wydatki na nawozy czy obornik z rynku zewnętrznego. W tej sytuacji zakup kwalifikowanego materiału siewnego staje się kolejną pozycją wymagającą bardzo dokładnego przeliczenia.
Potrzebne nowe rozwiązania
Obecne formy wsparcia — zarówno z pomocy de minimis, jak i nowego ekoschematu — są, zdaniem Justyny Jasińskiej, cenne, ale niewystarczające.
— Musimy stworzyć jakiś system, który umożliwi to. To, co jest w tej chwili wsparciem, oczywiście jest cenne, ale może to za mało — zaznaczyła.
Jej zdaniem potrzebna jest szersza debata z udziałem decydentów, rządu i producentów, która pozwoli wypracować rozwiązania zwiększające opłacalność korzystania z kwalifikowanego materiału siewnego.
Prosta procedura, problemem pozostają ceny
Na pytanie, czy rolników zniechęca biurokracja, Jasińska odpowiedziała jednoznacznie, że nie.
— Procedura jest bardzo prosta. Dzisiaj naprawdę kwestia rozbija się o ceny — wskazała.
Według niej, jeśli koszt zakupu materiału siewnego będzie lepiej rekompensowany przez efekty produkcyjne i cenę końcową, rolnicy chętniej będą z niego korzystać.
Nowe techniki genomowe mogą pomóc
Jasińska zwróciła też uwagę na przyszłość hodowli roślin. Jej zdaniem w ciągu najbliższych dwóch–trzech lat znaczenie mogą zyskać nowe techniki genomowe, które obniżą koszty produkcji i poprawią odporność odmian na suszę, choroby oraz umożliwią lepsze wykorzystanie azotu.
— Jeśli będzie odporność na suszę, odporność na choroby czy lepsze pobieranie azotu z powietrza, to koszt ponoszony przez rolnika będzie mniejszy — zaznaczyła.
W jej ocenie, wyższa jakość i lepsze dopasowanie odmian do zmian klimatu mogą przełożyć się zarówno na niższe koszty, jak i lepszą cenę produktu końcowego.
