Na światowych rynkach kukurydzy obserwujemy obecnie rozbieżne tendencje. W USA większe zbiory, rosnące zapasy i szybkie tempo żniw wywierają presję na spadek cen na giełdzie w Chicago. Z kolei w Europie i napięta sytuacja podażowa przyczyniają się do wyraźnego wzrostu cen na giełdzie w Paryżu. Dane o eksporcie z USA oraz rosnąca podaż kukurydzy z Ukrainy jedynie w niewielkim stopniu łagodzą te przeciwstawne tendencje.
A jak wygląda sytuacja na rynku krajowym?
Rywalizacja cenowa o fotel cenowego lidera pomiędzy pszenicą a kukurydzą ruszyła na dobre, komentuje Juliusz Urban w swoim rynkowym „Serwisie spod lady”. W połowie października 2026 r. kukurydza w Polsce jest wyceniana średnio na 940 zł, natomiast pszenica konsumpcyjna na 920 zł/t.
A jeszcze przed dwoma tygodniami kukurydza była droższa od pszenicy prawie o 50 zł. Widać więc wyraźnie, że obydwa zboża zaczynają się zbliżać cenowo i wydaje się, jak podkreśla Urban, że już w perspektywie najbliższych tygodni pszenica może przeskoczyć kukurydzę na fotelu cenowego lidera na krajowym rynku zbóż. Analityk komentuje, że nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ pszenicy, ze względu na eksport i krajowe zużycie, z każdym dniem ubywa, a największe dostawy kukurydzy wciąż są wciąż jeszcze przed nami. Dlatego, jego zdaniem, nawet przy niewielkich wzrostach cen pszenicy trzeba liczyć się z pozostawieniem na niższych poziomach ofert na kukurydzę, co może mieć wpływ na ceny pozostałych zbóż paszowych.
Pszenica konsumpcyjna po kilkunastozłotowej podwyżce jest skupowana obecnie po 850–970 zł/t a paszowa po 800–960 zł/t. Kukurydza sucha natomiast po kilkuzłotowej obniżce skupowana jest po 900–980 zł/t. Z kolei kukurydza mokra zdrożała średnio o prawie 10 zł i jest skupowana najczęściej po 650–660 zł/t.
Ceny pozostałych zbóż kształtują się następująco: jęczmień – 650–800 zł/t, pszenżyto – 680–800 zł/t, owies – 480–640 zł/t, żyto – 550–710 zł/t.
Rzepak droższy niż na Matifie
Odnosząc się do tego, co dzieje się z rzepakiem na giełdzie Matif w Paryżu, Juliusz Urban komentuje, że taki miesiąc jak ten pokazuje, że giełda traci rynkową wiarygodność i jest mocno odseparowana od rynku jest. Trudno bowiem kupić rzepak za niecałe 500 euro, jak chce giełda. Firmy handlowe oferują u nas za rzepak 2280–2500 zł/t a przetwórcy na warunkach polskich – 2415–2500 zł/t.
Ceny żywca wieprzowego ponownie lecą w dół
Na rynku żywca wieprzowego niestety powróciły spadki cen. Krajowy rynek poddał się lekką ręką temu, co dzieje się w Niemczech. A tam w ostatnich dniach presja na rynek trzody chlewnej jeszcze bardziej wzrosła. Z jednej strony podaż jest wysoka, z drugiej zaś handel mięsem nie wykazuje dynamiki, stąd duże ubojnie zażądały znacznej obniżki cen. Aby utrzymać sprzedaż, cenę na dużej giełdzie obniżono do 1,40 euro/kg w klasie E, tj. 6,12 zł. U nas jednak nawet do tej obniżonej ceny daleko, bo poubojowo spadła już w wielu miejscach poniżej 6 zł. Z kolei na żywą wagę niektórzy nie płacą już nawet 4 zł za kilogram. Ogólnie w skali kraju ceny wahają się między 3,9 a 5 zł/kg, przy czym, trzeba mieć na uwadze, że wyższe ceny występują jedynie na południu kraju.
Z kolei Duńczycy działaj trochę wbrew temu, co dzieje się na unijnym rynku żywca wieprzowego. Danish Crown utrzymał cenę z ubiegłego tygodnia, która po długim okresie stagnacji w końcu wzrosła, tłumacząc, że spółka jest obecnie w stanie zaabsorbować spadek cen na unijnym rynku z ostatniego tygodnia. Tajemnica tego ruchu tkwi zapewne w poziomie duńskiej ceny, bo jak tu obniżać z poziomu 4,35 zł/kg w klasie E? Ciekawe, kiedy u nas rynek dojdzie do takiego wniosku.
Podobnie jak w przypadku żywca wieprzowego, w Danii nie zmieniono również ceny warchlaków. U nas stało się, podobnie, tak więc za prosięta z importu trzeba zapłacić od 150 do 200 zł, a za krajowe od 215 do 250 zł za sztukę.
Ceny żywca wołowego drgnęły
Natomiast na rynku żywca wołowego drgnęło, zakłady podnoszą ceny. Skala podwyżek jest różna, w zależności od cen wyjściowych i regionu kraju, dlatego patrząc jedynie na rozpiętość krajowych widełek cenowych, tych podwyżek może nie być widać. W niektórych ubojniach górne progi cenowe zmieniły się jednak w ciągu tygodnia nawet o około 2 zł/kg na plus. Tym samy stawki za byki kształtują się na poziomie 12–16 zł/kg a za jałówki 11–16 zł/kg.
Nawozy będą drożeć
Na rynku nawozów pod względem cen tym razem spokojnie, ale ten spokój nie potrwa długo. Dystrybutorzy zapowiadają podwyżki od nowego tygodnia, co wynika z korekty cen przez krajowych producentów. Od jakiegoś czasu podwyżki cen producentów średnio o jakieś 70–80 zł/t stały się już standardem. Dystrybutorzy sygnalizują, że popyt na nawozy azotowe jest większy. I tak, jak nie ma problemów z realizacją zamówień np. na saletrę, tak, na RSM trzeba czekać bardzo długo.
Grupa Azoty zapewnia, że jej priorytetem jest zapewnienie ciągłości produkcji oraz dostosowywanie jej poziomu do warunków rynkowych, w tym dostępności i kosztów surowców, zwłaszcza gazu ziemnego, energii, amoniaku, ale także siarki oraz fosforytów, w przypadku nawozów zawierających te składniki. Ponadto Azoty zaznaczają, że jej znaczący udział w polskim rynku nawozowym nie pokrywa całego krajowego zapotrzebowania. Ponadto kierują swoje produkty zarówno na rynek krajowy, jak i na rynki zagraniczne z uwzględnieniem rachunku ekonomicznego, warunków rynkowych oraz możliwości logistycznych.
