Karol Bujoczek, Stefan Stachowiak, Marek Kapica, Tadeusz Proczek i Paweł Kuroczycki podczas debaty „Od kryzysu do wzrostu”Magdalena Szymańska
StoryEditormleko

Ceny mleka wreszcie odbiją? Prezesi mleczarni mówią, kiedy rolnicy znów dostaną 2 zł za litr

19.10.2026., 16:00h

Polskie mleczarstwo ma za sobą trudny okres, jednak rynek daje sygnały umiarkowanej poprawy. Rosnąca produkcja i ograniczona rentowność standardowych produktów skłaniają mleczarnie do zmiany profilu działalności. Podczas debaty na II Kongresie Poskie Mleko eksperci wskazywali, że spodziewają się niewielkich wzrostów cen mleka.

– Sytuację w branży mleczarskiej w ostatnich dwóch latach kształtowały przede wszystkim relacje między podażą a popytem. Produkcja mleka rosła nie tylko w Polsce, lecz także w Europie i na świecie. W Polsce w ciągu dwóch lat krajowa produkcja zwiększyła się o ponad 900 mln litrów. Jednocześ­nie popyt nie nadążał za wzros­tem produkcji, co doprowadziło do sytuacji kryzysowej globalnie w całej branży. Istotną rolę odgrywały również sytuacja na rynku chińskim i uwarunkowania geopolityczne – komentował Tadeusz Proczek, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, prezes Krajowego Stowarzyszenia Mleczarzy.

Nadwyżkę mleka trzeba wywieź

W ocenie Proczka polskie mleczarstwo stosunkowo dobrze poradziło sobie z tymi warunkami. Pomogły w tym inwestycje, wprowadzanie nowych produktów i coraz lepsze wykorzystywanie poszczególnych frakcji mleka, zwłaszcza tych o właściwościach prozdrowotnych. Nie oznacza to jednak, że kryzys pozostał bez konsekwencji. Spadki koniunktury odbiły się zarówno na przychodach gospodarstw produkujących mleko, jak i na rentowności zakładów przetwórczych.

– Pozytywne jest to, że spożycie mleka i przetworów mlecznych w Polsce z roku na rok roś­nie. Wynosi ono obecnie około 300 litrów mleka w przeliczeniu na osobę. Nawet przy tym poziomie konsumpcji krajowej Polska produkuje jednak znacznie więcej, niż jest w stanie skonsumować. Nadwyżka wynosi około 30–35% w stosunku do ilości mleka przetwarzanego na potrzeby rynku krajowego. Po uwzględnieniu importu, obejmującego zarówno gotowe produkty mleczarskie, jak i mleko płynne, rzeczywista nadwyżka może sięgać nawet 40% – wylicza Proczek.

Polska nie ma już jednak tak wyraźnej przewagi kosztowej, jak wcześniej. Dotyczy to zarówno gospodarstw rolnych, jak i zakładów przetwórczych.

Marek Kapica, prezes Spółdzielni Dostawców Mleka w Wieluniu oraz prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, wskazuje, że jednym z najważniejszych światowych trendów są produkty wysokobiałkowe.

– Polska branża również zmierza w tym kierunku. Firmy już pracują nad takimi produktami i można oczekiwać, że w niedługim czasie pojawią się one na większą skalę. Szczególnie perspektywiczne są wysokobiałkowe napoje charakteryzujące się dobrą przyswajalnością. Jednocześnie nie oznacza to odejścia od tradycyjnych kategorii. Nadal istotne pozostają twarogi, sery, świeże mleko i inne produkty poddawane stosunkowo niewielkiej modyfikacji technologicznej. Rozwój sektora ma więc polegać na łączeniu tradycyjnego portfolio z produktami odpowiadającymi nowym potrzebom konsumentów – podkreśla Kapica.

Mleczarnie stawiają na białko

W ocenie Stefana Stachowiaka, prezesa Spółdzielni Mleczarskiej Gostyń, klasyczny model, w którym spółdzielnia produkuje standardowe produkty mleczarskie na dużą skalę, nadal jest możliwy, ale wiąże się z ograniczoną rentownością.

– Duże skale produkcji i globalna konkurencja powodują, że standardowe kategorie generują zazwyczaj przeciętne przychody i nie pozwalają oczekiwać wyjątkowo wysokich wyników finansowych. W konsekwencji również możliwości oferowania producentom mleka ponadprzeciętnych cen są ograniczone – tłumaczy Stachowiak.

Dlatego strategia SM Gostyń opiera się na obserwacji wyraźnych trendów konsumenckich. Pierwszym z nich jest bardzo szybki rozwój żywności funkcjonalnej. Drugim są zmieniające się oczekiwania dotyczące wygody. Konsumenci coraz częściej wybierają gotowe produkty i posiłki, w tym produkty w płynie, które odpowiadają na potrzebę szybkiego i wygodnego odżywiania.

– Na rynkach europejskich i światowych nabiał coraz częściej przyjmuje nowe formy i staje się częścią nowoczesnych kategorii żywności. Gostyń chce aktywnie podążać w tym kierunku, zamiast ograniczać się do tradycyjnego modelu produkcji. Nowe, lepiej wyspecjalizowane produkty mogą zapewniać wyższą marżowość, a jednocześnie są atrakcyjne dla dużych, globalnych odbiorców. Żywność funkcjonalna staje się więc nie tylko odpowiedzią na potrzeby konsumentów, ale również sposobem na poprawę ekonomiki produkcji i zwiększenie atrakcyjności eksportowej – mówi Stachowiak.

Nowe strategie sprzedaży

Kolejnym bardzo wyraźnym trendem jest dynamiczny rozwój sektora HoReCa – hoteli i gastronomii. W konsekwencji sektor mleczarski powinien nie tylko myśleć o tradycyjnej sprzedaży detalicznej, lecz także rozwijać produkty dopasowane do gastronomii, żywności funkcjonalnej, wygodnych form konsumpcji oraz nowych potrzeb konsumentów.

– Spółdzielnie i firmy mleczarskie powinny więc ponownie przeanalizować swoje procesy sprzedażowe, aby zwiększać wolumen, poprawiać uzyskiwane przychody i ograniczać zależność od kanałów, które tracą znaczenie – zaznacza Stachowiak.

Nowa strategia SM Gostyń zakłada stworzenie w perspektywie trzech do pięciu lat trzech podstawowych filarów biznesowych.

– Pierwszym pozostają mleka zagęszczone, które nadal mają być jednym z kluczowych obszarów działalności. Drugim ma być żywność funkcjonalna, której udział ma osiągnąć około 25–30%. W jej ramach firma chce rozwijać również produkty przeznaczone dla HoReCa, czyli gotowe i łatwe w użyciu rozwiązania dla profesjonalnej gastronomii. Trzecim elementem pozostaje mleko w proszku, które ma pełnić przede wszystkim funkcję stabilizującą – tłumaczył Stachowiak.

Prezes Kapica przyznaje, że jego firma również zmierza w podobnym kierunku.

– Około dwóch lat wcześniej ceny mleka w proszku spadły poniżej kosztów produkcji, co mocno obciążyło wiele zakładów. Doświadczenie to pokazuje konieczność ograniczania zależności od tego produktu i poszukiwania innych kategorii, które mogą zapewnić lepszą rentowność – mówił Kapica.

Miejsca na półkach w marketach coraz mniej

Prezes SDM w Wieluniu zwraca jednak uwagę na możliwość sprzedaży nowych produktów. Polski rynek detaliczny jest coraz bardziej zdominowany przez duże sieci handlowe. Jeżeli zakład chce wprowadzić nowy produkt, często musi zaoferować go pod marką włas­ną sieci. W praktyce możliwości wejścia na półkę są ograniczone.

– Współpraca z sieciami handlowymi jest trudna, ale przetwórcy nie mają właściwie alternatywy. Widoczny jest bowiem proces zanikania małych sklepów osiedlowych, wiejskich i lokalnych, które są zastępowane przez minimarkety, również w niewielkich miejscowościach. Równocześnie kurczy się rynek hurtowy, a kolejne mniejsze i większe hurtownie są likwidowane – mówił Kapica.

Dla zakładów mleczarskich oznacza to bardzo trudne warunki sprzedaży zarówno produktów pod własnymi markami, jak i marek własnych sieci. Ponadto, co podkreśla prezes Kapica, zakłady mleczarskie mają ograniczony wpływ na to, jakie produkty ostatecznie trafiają na półki.

Problem dodatkowo się pogłębia, gdy wiele zakładów jednocześnie próbuje odejść od nieopłacalnej kategorii, takiej jak mleko w proszku, i wejść z nowymi produktami do innych segmentów. Nie jest to problem pojedynczego przedsiębiorstwa, lecz całej branży. Wszyscy producenci konkurują bowiem o ograniczoną przestrzeń na półkach, a możliwości zakupowe konsumentów również nie są nieograniczone.

Opłacalność zadecyduje, kto zostanie przy produkcji mleka 

Statystyki potwierdzają spadek liczby producentów mleka, choć w Polsce sama produkcja nadal wykazuje dodatnią dynamikę, ocenianą w tym kontekście na około 3%.

– Produkcja mleka jest bardzo pracochłonna i wymaga dużego zaangażowania, a rolnicy w zachodniej części Europy coraz częściej mają problemy z następcami. W rezultacie środek ciężkości produkcji mleka może stopniowo przesuwać się w kierunku Europy Wschodniej – przekonuje Stachowiak.

W porównaniu z poprzednim rokiem liczba dostawców SM Gostyń pozostała na bardzo podobnym poziomie, a jednocześnie odnotowano około 17-procentową dynamikę w skupie mleka. Jest to jednak sytuacja nieco wyjątkowa na tle całego sektora. W wielu innych spółdzielniach liczba dostawców spada, ale zmniejszenie liczby gospodarstw nie musi oznaczać spadku ilości skupowanego mleka. Większe i lepiej wyspecjalizowane gospodarstwa przejmują bowiem produkcję likwidowanych mniejszych gospodarstw.

Prezes Marek Kapica, który sam jest producentem mleka, potwierdza, że proces specjalizacji gospodarstw jest bardzo wyraźny.

– W ciągu ostatnich dziesięciu lat gospodarstwa coraz częściej koncentrują się na jednym kierunku działalności, zwiększają wielkość stad i poprawiają jakość oraz wydajność krów – podkreśla Kapica.

Przewiduje on jednak, że w niedługim czasie może dojść do przełomu, w którym wzrost całkowitej produkcji mleka przestanie wynikać wyłącznie ze wzrostu skali produkcji gospodarstw.

– Nie wiadomo jednak dokładnie, kiedy nastąpi punkt zatrzymania. Przy poziomie cen mleka obserwowanym dwa lata wcześ­niej polscy rolnicy byli gotowi bardzo intensywnie zwiększać produkcję, nawet wykorzystując do tego wszystkie dostępne możliwości gospodarstwa. Tak zdecydowana reakcja producentów pokazuje, jak istotnym bodźcem pozostaje opłacalność – zwraca uwagę prezes SDM w Wieluniu.

Prezes Proczek przewiduje, że czynniki klimatyczne będą dodatkowo sprzyjały przesuwaniu produkcji mleka w kierunku Europy Wschodniej. Polska może na tym skorzystać, ale pojawia się również potencjalne zagrożenie ze strony Ukrainy.

– W Ukrainie, podobnie jak w Polsce, obserwuje się silną koncentrację produkcji. Maleje liczba gospodarstw utrzymujących mniejsze stada, liczące do około 50 krów, natomiast szybko przybywa gospodarstw wielkotowarowych, liczących nawet do około tysiąca krów. Jeżeli ukraiński sektor będzie dalej rozwijał się w tym kierunku, Ukraina może stać się znaczącym producentem mleka w Europie i dodatkowo zwiększyć konkurencję dla Polski – mówił Proczek.

W konsekwencji jednym z czynników mogących zahamować dalszy wzrost polskiej produkcji nie będzie brak potencjału produkcyjnego, lecz spadek opłacalności wynikający z większej konkurencji regionalnej.

Jest miejsce dla małych i dużych mleczarni

Proczek ocenia ponadto, że w Polsce będzie postępować konsolidacja mleczarstwa, choć w różnym tempie. Jego zdaniem u nas jest miejsce zarówno dla małych, średnich, jak i dużych przedsiębiorstw, dlatego sama wielkość zakładu nie przesądza o jego przyszłości.

– Jeżeli jednak nie dochodzi do formalnej konsolidacji, szczególnie ważna powinna być współpraca pomiędzy przedsiębiorstwami, zwłaszcza w sektorze spółdzielczym. Wspólne zasady i podobne cele powinny ułatwiać tworzenie mechanizmów współdziałania – zwraca uwagę Proczek.

Jako możliwą drogę wzmocnienia pozycji negocjacyjnej wobec sieci handlowych wskazuje jeden silny związek mleczarski w Polsce. Taki związek mógłby tworzyć wspólne ramy współpracy handlowej i zawierać odpowiednie porozumienia z sieciami.

Prezes Kapica zauważa, że konsolidacja już się dokonuje, a doświadczenia Europy Zachodniej pokazują możliwy kierunek zmian. W wielu krajach pozostało zaledwie kilka dużych mleczarni, choć nadal funkcjonują również niewielkie zakłady. Podobnego rozwoju sytuacji można spodziewać się w Polsce.

– Nie oznacza to jednak, że małe mleczarnie muszą zniknąć. Te, które potrafią odpowiednio zagospodarować własny surowiec i skutecznie obsługiwać lokalny rynek, mogą nadal bardzo dobrze funkcjonować. Przykładem są niewielkie polskie mleczarnie, które niemal w całości zagospodarowują skupowane mleko i sprzedają produkty lokalnie. Ich skala pozostanie mniejsza niż w przypadku dużych przedsiębiorstw, ale nie musi to oznaczać, że będą płaciły rolnikom mniej za mleko niż najwięksi gracze – twierdzi Kapica.

Prezes SM Gostyń zaznacza, że niechętnie używa określenia „konsolidacja”, ponieważ kojarzy się ono z sytuacją, w której jedna firma coś zyskuje kosztem drugiej. Jego zdaniem obecne przemiany w Polsce mają inny charakter.

– Duże przedsiębiorstwa ograniczają lub dostosowują swoje moce przerobowe, a wraz ze zmianą skali sprzedaży zmienia się również zapotrzebowanie na moce produkcyjne. W efekcie słabsze zakłady stopniowo tracą dostęp do mleka lub możliwości produkcyjne. Ich znaczenie maleje, a część z nich samoistnie znika z rynku. Nie musi to oznaczać formalnego przejęcia jednego zakładu przez drugi. Co więcej, klasyczne przejęcia występują coraz rzadziej, a w wielu przypadkach przejmowanie zakładów nie przedstawia już dużej wartości ekonomicznej – podkreśla Stachowiak.

– Jest to szczególnie ważne dla rolników będących członkami i współwłaścicielami spółdzielni. Powinni oni odpowiednio wcześnie reagować na zmiany, aby nie dopuścić do utraty wartości majątku, który posiadają – ostrzega Stachowiak.

Powrót do ceny mleka na poziomie 2 zł za litr

Zdaniem prezesa SM Gostyń rynek jest już po dołku i ceny mleka powinny rosnąć. Nie spodziewa się jednak natychmiastowych, bardzo dużych podwyżek. Spółdzielnie mają za sobą około roku poważnego kryzysu i korekty przychodów, a jednocześnie wszystkie przedsiębiorstwa odczuwają wysokie koszty, w tym koszty energii. Dlatego przestrzeń do gwałtownego podnoszenia cen skupu jest obecnie ograniczona.

– Mimo to oczekuję w kolejnych miesiącach niewielkich, ale wyraźnych wzrostów – kilku groszy na litrze. Przy utrzymaniu się obecnego lekkiego trendu wzrostowego przewiduję, że na przełomie roku dobre spółdzielnie mogą płacić polskim rolnikom około 1,90–2,00 zł za litr mleka. Jeżeli pozytywna tendencja się utrzyma, w okolicach lutego, marca średnia cena standardowego mleka surowego może przekroczyć 2 zł za litr – zaznacza Stachowiak.

Prezes Kapica zwraca uwagę, że ważnym elementem prognozy jest sytuacja na rynku masła i tłuszczów mlecznych.

– Masło pomogło branży wyjść z kryzysu w latach 2014–2016 i ponownie odegrało taką rolę po 2023 roku. Według nieoficjalnych oczekiwań grudzień może przynieść wzrostowy trend na rynku tłuszczów, a w konsekwencji również masła. Jeżeli wzrost cen tłuszczów rzeczywiście nastąpi, może umożliwić bardziej zdecydowaną poprawę cen płaconych za mleko. Jeżeli natomiast impuls okaże się niewystarczający, spółdzielnie będą prawdopodobnie mogły podnosić ceny jedynie o kilka groszy, wykorzystując niewielką przestrzeń, którą obecnie wypracował rynek – przewiduje Kapica.

Z tymi ocenami zgadza się Proczek. Zwraca uwagę, że ceny białka mleka są obecnie na bardzo wysokim poziomie, niemal porównywalnym z okresami wyjątkowo dobrej koniunktury. Głównym ograniczeniem dla dalszego wzrostu wartości surowca pozostają natomiast ceny tłuszczu mlecznego. Również one powinny jednak stopniowo rosnąć.

Magdalena Szymańska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
19. październik 2026 16:02