Gospodarstwo Faaborgów, którego historię opisuje topagrar.com, znajduje się w środkowej części stanu Iowa w USA. Rodzina prowadzi je pod nazwą 1100 Farm. Nazwa nawiązuje do liczby świń, którą przez dziesięciolecia utrzymywała w budynkach swojego gospodarstwa.
Dziś w ich chlewniach rosną grzyby
Obecnie w części dawnej chlewni znajdują się pomieszczenia do uprawy grzybów. W środku jest ciemno i wilgotno. Na półkach rozwijają się kolejne partie grzybów, w tym soplówka jeżowata, znana w Stanach Zjednoczonych jako Lion’s Mane, która do zbioru potrzebuje około tygodnia.
Rodzina sprzedaje także produkty z dodatkiem grzybów, m.in. mieszanki kawowe i smakową sól. Wraz z rozwojem gospodarstwa Faaborgowie chcą również zwiększać sprzedaż świeżych grzybów.
Najpierw było kilka świń, potem duża produkcja
Rand i Tammy Faaborgowie kupili około 10-hektarową farmę w latach 80. Marzyli o samowystarczalnym życiu na wsi. Uprawiali ogród, mieli drzewa owocowe i kury.
Rand pracował jako spawacz. Początkowo utrzymywał kilka tuczników, żeby dorobić do pensji. Ten pomysł nie przyniósł jednak oczekiwanych pieniędzy, do czasu, kiedy pojawiła się możliwość wejścia w tucz kontraktowy. Firma zapewniała gospodarzowi zwierzęta i paszę, natomiast po jego stronie pozostawały budynki, wyposażenie i codzienna praca przy świniach.
Faaborgowie najpierw przystosowali istniejące budynki tak, aby jednocześnie mogło się w nich znaleźć około 2000 świń. Później zdecydowali się na większą inwestycję. Zaciągnęli kredyt w wysokości 400 tys. dolarów na budowę dwóch nowych chlewni. Wyposażyli je m.in. w automatyczne systemy zadawania paszy oraz rozwiązania pozwalające odprowadzać gnojowicę do otwartego zbiornika.
16 godzin pracy to było za mało
Produkcja zaczęła przynosić rodzinie rolników dochody, ale wymagała ogromnego zaangażowania.
– Pracowałem po 16 godzin dziennie, a czasami nawet 24 godziny. Zdarzało się, że szedłem do pracy bez snu – wspomina Rand Faaborg.
Spłata kredytu na chlewnie zajęła rodzinie 12 lat. Z czasem okazało się jednak, że sama skala produkcji nie gwarantuje utrzymania dotychczasowej opłacalności. Jak relacjonuje Faaborg, w ciągu 35 lat jego dochód z głównej pracy wzrósł dziesięciokrotnie, podczas gdy dochód z hodowli świń zmniejszył się o około dwie trzecie. Rodzina coraz poważniej zaczęła więc myśleć o zakończeniu produkcji trzody.
Hodowali 8000 świń rocznie
Jak podaje topagrar.com, gospodarstwo Faaborgów utrzymywało około 8000 świń rocznie. Przy takiej skali produkcji powstawało około 3,8 mln litrów gnojowicy, która była magazynowana w otwartym zbiorniku i następnie odbierana przez rolników oraz wykorzystywana na ich polach.
Dla rodziny zagospodarowanie gnojowicy było jednym z problemów związanych z hodowlą. Zdarzało się, że osoby deklarujące jej odbiór nie przyjeżdżały na gospodarstwo.
Kiedy Rand i Tammy Faaborgowie zdecydowali się zakończyć hodowlę, nie chcieli pozostawić chlewni pustych. Budynki kosztowały ich bowiem dużo pieniędzy i pracy. Wtedy z pomysłem na ich nowe wykorzystanie wystąpił syn Tanner.
Syn przekonał rodzinę do zmiany
Tanner Faaborg podczas studiów zainteresował się zrównoważonym rozwojem i ochroną klimatu. Po pewnym czasie zaczął dostrzegać, że jego praca i zainteresowania coraz bardziej rozmijają się z tym, czym zajmowała się rodzina. Wracał na gospodarstwo i pomagał przy hodowli świń, choć jednocześnie angażował się w działania związane z ochroną środowiska. Zaczął więc przekonywać rodziców, że istniejące budynki gospodarcze można wykorzystać w inny sposób.
– Mamy tę infrastrukturę. Moglibyśmy ją przebudować i stworzyć coś, co będzie zdrowsze dla nas i dla planety, a jednocześnie będzie dochodowe i stworzy miejsca pracy dla rodziny oraz lokalnej społeczności – mówi Tanner Faaborg, cytowany przez topagrar.com.
Jego pomysł nie od razu przekonał brata Tylera, który przez 25 lat zajmował się produkcją świń. Kiedy jednak rodzice podjęli ostateczną decyzję i oznajmili rodzinie, że chcą zakończyć hodowlę, Tyler zdecydował się również spróbować czegoś nowego.
Ostatnie świnie sprzedali w 2022 roku
Faaborgowie rozpoczęli współpracę z Transfarmation Project w 2021 roku. Jest to inicjatywa organizacji Mercy for Animals, która wspiera gospodarstwa chcące odejść od przemysłowej produkcji zwierzęcej i szukające innych kierunków działalności.
W 2022 roku rodzina sprzedała ostatnie świnie. A rok później otrzymała z programu 15 tys. dolarów na rozpoczęcie pilotażowej uprawy grzybów i sprzedaży produktów w ramach rocznego projektu.
Według informacji przytoczonych przez topagrar.com przygotowanie budynku, zakup wyposażenia, stworzenie marki i uruchomienie strony internetowej kosztowały rolników łącznie około 35 tys. dolarów.
Program zapewnia gospodarzom także dostęp do materiałów technicznych, ekspertów i projektów dotyczących przystosowania budynków po produkcji zwierzęcej do nowych zastosowań.
Jedna chlewnia ma być miejscem pokazowym
Faaborgowie nie chcą, aby ich doświadczenie zostało tylko rodzinnym eksperymentem, dlatego latem tego roku zakończyli przebudowę połowy jednej z dawnych chlewni. Budynek ma około 60 m długości. Po udanym pilotażu przebudowana część ma umożliwić zwiększenie produkcji grzybów.
Jednocześnie gospodarstwo ma pełnić funkcję centrum demonstracyjnego. Rolnicy, którzy są zainteresowani podobną zmianą, będą mogli zobaczyć przebudowaną chlewnię i porozmawiać o tym, jak wyglądała zmiana profilu produkcji.
Faaborgowie mają również zbierać dane dotyczące kosztów, nakładu pracy i marż uzyskiwanych na poszczególnych produktach.
Jak podaje topagrar.com, za dokumentowanie procesu oraz dzielenie się zebranymi informacjami z innymi uczestnikami programu rodzina ma otrzymać 216 tys. dolarów w ramach czteroletniej umowy.
Druga chlewnia może dostać nowe zadanie
Rodzina planuje zwiększać sprzedaż świeżych grzybów. W przyszłości chce także wykorzystać drugi budynek, służący wcześniej do hodowli świń. Jednym z rozważanych pomysłów jest uprawa mikrolistków.
Pomysłów na dalsze wykorzystanie gospodarstwa rodzina ma zresztą więcej. Tanner Faaborg chciałby na przykład przekształcić pusty silos zbożowy, w którym wcześniej przechowywali paszę dla świń, w miejsce noclegowe dla gości.
Zbiornik na gnojowicę zmienili w staw
Zmiana gospodarstwa nie ograniczyła się tylko do chlewni. Dawny zbiornik na gnojowicę przekształcili w staw słodkowodny, gdzie – jak mówi Rand Faaborg – jego wnuki łapią żaby.
Część kosztów rekultywacji pokryło wsparcie z programu Natural Resources Conservation Service, agencji działającej w strukturach amerykańskiego Departamentu Rolnictwa.
Wokół gospodarstwa Faaborgowie sadzą rodzime trawy i kwiaty. Powiększają też sad oraz sadzą drzewa i krzewy wzdłuż przepływającego przez farmę strumienia. Chodzi m.in. o stworzenie siedlisk dla dzikich zwierząt, wsparcie owadów zapylających i poprawę jakości wody.
Źródło: topagrar.com
Oprac. Agnieszka Sawicka
