Resort rolnictwa uspokaja: umowa UE-Mercosur nie spowodowała wzrostu importu do Polski kluczowych produktów rolnych - wynika z danych za pierwsze cztery miesiące jej stosowania. Wartość importu drobiu spadła o 83 proc., kukurydzy o 23 proc., a wołowiny pozostaje na niewielkim poziomie i jest niższy niż rok wcześniej. Z państw Mercosuru nie sprowadzono w tym czasie wieprzowiny, mleka w proszku ani serów. Niestety MRiRW nie mówi przy tym nic o tym, jak import z Mercosur wypiera z UE polskie produkty. A to się już niestety dzieje – przyznają producenci wołowiny.
Import wrażliwych produktów do Polski nie wzrósł
Najpierw dane z najnowszego komunikatu resortu rolnictwa: wg pierwszych pełnych danych obejmujące cztery miesiące od rozpoczęcia 1 maja br. tymczasowego stosowania handlowej części umowy UE–Mercosur - nie nastąpił wzrost importu do Polski produktów, które przed wejściem umowy należały do najbardziej wrażliwych dla europejskiego i polskiego rolnictwa.
Mniejszy import drobiu, kukurydzy i wołowiny
Dalej MRiRW podaje: import mięsa drobiowego zmniejszył się z 5,76 mln zł w okresie maj–sierpień 2025 r. do 1 mln zł w analogicznym okresie tego roku. Oznacza to spadek o 83 proc. pod względem wartości i o 80 proc. pod względem ilości – z 304 do 62 ton. Import kukurydzy zmniejszył się z 45,5 mln zł do 35,2 mln zł. Ilościowo było to 27,2 tys. ton wobec 34 tys. ton rok wcześniej. W przypadku wołowiny wartość importu spadła z około 6,1 mln zł do około 2,2 mln zł. Nie odnotowano natomiast importu wieprzowiny, mleka w proszku, serów ani preparatów dla niemowląt.
Import wciąż oparty głównie na surowcach paszowych
Zdaniem resortu rolnictwa, struktura importu z Mercosuru nie zmieniła się zasadniczo. Ponad połowę jego wartości stanowią makuchy sojowe wykorzystywane przede wszystkim przez przemysł paszowy. Ich import wyniósł 1,221 mld zł i był o 9,8 proc. niższy wartościowo oraz o 20 proc. niższy ilościowo niż rok wcześniej. Spadł również import kawy o 60 proc., soków owocowych – przede wszystkim soku pomarańczowego – o 38 proc. oraz owoców cytrusowych o 11 proc.
Jednocześnie w kilku grupach towarowych odnotowano wzrost importu. Dotyczy to przede wszystkim soi, ryżu i miodu. Import soi osiągnął 47,9 mln zł wobec marginalnego poziomu rok wcześniej, ryżu wzrósł z 0,5 mln zł do 8,4 mln zł, a miodu z 0,4 mln zł do 2,3 mln zł. Ministerstwo zapowiada, że będzie monitorować te kategorie w kolejnych miesiącach.
Eksport niższy przez spadek sprzedaży słodu
Od maja do sierpnia 2026 r. wartość polskiego eksportu rolno-spożywczego do państw Mercosur wyniosła 94,8 mln zł i była o 21 proc. niższa niż rok wcześniej – podaje MRiRW w najnowszym komunikacie. Na ten wynik największy wpływ miał słód, którego eksport do Brazylii zmniejszył się z 40,1 mln zł do 2,9 mln zł.
Jak zaznaczono, punktem odniesienia jest jednak okres po silnym wzroście sprzedaży tego produktu. W całym 2025 r. Polska wyeksportowała do Brazylii 48,7 tys. ton słodu – o 83 proc. więcej niż w 2024 r., kiedy było to 26,7 tys. ton. Na podstawie dostępnych danych nie można wskazać przyczyny tegorocznego spadku.
W wielu innych grupach towarowych eksport wzrósł. Sprzedaż wyrobów cukierniczych zwiększyła się o 23 proc., ekstraktów słodowych i przetworów z mąki o 26 proc., produktów stosowanych do karmienia zwierząt o 116 proc., a skrobi i inuliny o 294 proc.
Wpływ słodu na łączny wynik widać po jego wyłączeniu z danych. Wartość pozostałego eksportu do Mercosuru wzrosła z około 79,9 mln zł do około 91,9 mln zł, czyli o około 15 proc. Jest to kalkulacja pokazująca wpływ jednej grupy towarowej na łączny wynik eksportu.
Monitorujemy skutki umowy – zapewnia MRiRW
- Dane obejmują pierwsze cztery miesiące stosowania handlowej części umowy. Kontyngenty taryfowe na część produktów będą zwiększane stopniowo w kolejnych latach, dlatego na tym etapie nie można przesądzać o długoterminowym wpływie umowy na polski i europejski rynek rolny – zaznacza MRiRW w komunikacie.
Warto tu przypomnieć – podkreśla resort rolnictwa - że od marca obowiązuje unijny mechanizm ochronny dla produktów rolnych. Pozwala on na czasowe wycofanie preferencji handlowych, jeżeli zwiększony import z Mercosuru powodowałby lub groził poważną szkodą dla unijnych producentów.
- Resort rolnictwa na bieżąco analizuje wielkość importu, ceny oraz sytuację na rynkach poszczególnych produktów. Ważne jest również egzekwowanie wobec produktów importowanych z państw Mercosur równoważnych standardów środowiskowych, społecznych i produkcyjnych. Europejscy rolnicy nie mogą być stawiani w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej ze względu na wymagania, które muszą spełniać w UE. Dlatego Polska zabiegała na forum unijnym o wprowadzenie klauzul ochronnych – zapewnia MRiRW i dodaje, że równolegle, wspólnie z Ministerstwem Zdrowia, wprowadziło nowe przepisy dotyczące pozostałości substancji czynnych środków ochrony roślin w środkach spożywczych. - Regulacje te zwiększają bezpieczeństwo konsumentów, a jednocześnie ograniczają ryzyko nierównych warunków konkurencji między producentami unijnymi a producentami spoza UE – dodano w komunikacie.
Jakich danych zabrakło w informacji MRiRW?
Przedstawiona przez MRiRW informacja brzmi uspokajająco, ale dlatego, że nie podano w niej najważniejszych danych, tj. tych dotyczących wpływu umowy UE – Mercosur na dotychczasową skalę eksportu polskich produktów do UE. A zwłaszcza tych dotyczących wołowiny. W tym przypadku sytuacja nie wygląda już tak różowo.
- Potwierdzam, nastąpił wzrost importu wołowiny z krajów Mercosuru do Unii Europejskiej. Same dwa pierwsze miesiące obowiązywania umowy (maj i czerwiec) pokazały, że to był wzrost o około 14%, a z samej tylko Brazylii przekraczał ponad 27%. Oczywiście ta tendencja od początku września ma się zmienić, ze względu na to, że od 3 września jest zakaz importu wołowiny z Brazylii, która od początku roku, od zakończenia negocjacji bardzo intensywnie eksportowała wołowinę do Unii Europejskiej i tylko od stycznia do kwietnia ten wzrost był o ponad 30% w porównaniu z roku ubiegłym – mówi Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny pytany o to, czy widzi, że import z Mercosuru do Unii Europejskiej wypiera polskie produkty z tego rynku.
Jak dodaje, sytuacja, o której mówi komunikat Ministerstwa Rolnictwa, nie zaskakuje go, bo o takim scenariuszu mówił od samego początku: polski rynek raczej nie jest zagrożony. Chodzi o zupełnie inny kierunek w tym momencie.
- Wołowina z Mercosur stanowi konkurencje dla wołowiny z Polski na rynku europejskim, gdzie lokujemy ponad 80% naszego eksportu i tu tkwi problem. Widzimy to już po ostatnich wynikach eksportu. Ta sytuacja trochę się uspokoiła 3 września, ale to nie zmienia tego oglądu i tego, co mówiliśmy już, kiedy ta umowa była podpisywana. Widać to zagrożenie, jest ono realne na rynkach europejskich. My ceną nie wygramy z wołowiną z Brazylii czy z krajami Mercosur. My musimy stawiać na inne walory, na konkurencyjność – dodaje Jacek Zarzecki w rozmowie z Redakcją.
Rysuje się też kolejny problem z eksportem. Chodzi o rynki trzecie
W ocenie eksperta Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny obecnie zaczyna się rysować kolejny problem, jeśli chodzi o polską wołowinę.
- Teraz warto obserwować rynki trzecie, bo skoro Brazylia nie będzie mogła eksportować do Unii Europejskiej, wzrosły już cła o ponad 50% do Chin, to Brazylia będzie starała się tą wołowinę, która miała trafić do Unii Europejskiej, umieszczać na rynkach krajów trzecich, o które to rynki my też cały czas walczymy. Tam teraz będzie pole bitwy – przestrzega Jacek Zarzecki.
Opr. A. Kozłowska
