Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwoD. Kaliszewska/canva
StoryEditorreportaż

Po 20 latach wróciła z Warszawy na wieś. Teraz uprawia jedną z najdroższych przypraw świata

15.10.2026., 19:00h

Przez ponad 20 lat mieszkali w Warszawie, ale pandemia skłoniła ich do powrotu na wschód Polski. Dziś Dorota Kaliszewska ze Sławacinka Starego, wsi leżącej niedaleko Białej Podlaskiej, eksperymentuje z uprawą szafranu, sadzi krzewy owocowe i przygotowuje się do sprzedaży własnych przetworów.

– Jesteśmy tu od trzech lat. Do ziemi zaczęłam podchodzić użytkowo, to znaczy każdy kawałek zamierzałam zasadzić wszystkim, co ma jakąś wartość spożywczą i medyczną – opowiada Dorota Kaliszewska.

Powrót na ojcowiznę po ponad 20 latach spędzonych w stolicy, nie oznaczał jednak porzucenia dotychczasowego życia zawodowego. Dorota Kaliszewska nadal pracuje jako rzecznik patentowy, a gospodarstwo rozwija wraz z mężem rolnikiem, pracującym również na etacie. Chce połączyć uprawę roślin, zdrową żywność, przetwórstwo w ramach RHD i edukację. Swoją działalność prowadzi pod nazwą Kaliszówka.

Jednym z najbardziej nietypowych elementów gospodarstwa rodzinnego jest uprawa Crocus sativus, krokusa, z którego pozyskuje się szafran – przyprawę, której uprawy Dorota Kaliszewska postanowiła nauczyć się od podstaw.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Gospodarstwo "Kaliszówka" stawia na owoce, zioła i przetwórstwo

Gospodarstwo Kaliszewskich obejmuje kilka hektarów rozproszonych gruntów, na których uprawiają między innymi pszenżyto, ale teraz coraz większe znaczenie zyskują również krzewy i drzewa owocowe, zioła oraz przetwórstwo.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Nie chodzi bowiem o to, by od razu postawić na jedną uprawę i podporządkować jej całe gospodarstwo. Dorota Kaliszewska eksperymentuje, co sprawdzi się w lokalnych warunkach, ile pracy wymaga poszczególna roślina i czy można z niej przygotować wartościowy produkt.

– Chcemy zrobić takie gospodarstwo, które będzie samowystarczalne i będzie jednocześnie naszym hobby – wyjaśnia.

Chemiczka, która postanowiła uprawiać szafran

Dorota Kaliszewska nie zaczynała od rolnictwa. Jest z wykształcenia chemiczką, a doktorat realizowała w Polsce i we Francji. Jej zainteresowania naukowe dotyczyły między innymi związków czynnych zawartych w roślinach i ich znaczenia w medycynie. Przez lata pracowała jako adiunkt na Wydziale Farmaceutycznym warszawskiej uczelni medycznej, później zdobywała doświadczenie w biznesie farmaceutycznym. Obecnie pracuje jako rzecznik patentowy, zajmując się innowacjami i nowymi rozwiązaniami technicznymi, które mają być wdrażane na rynek polski.

To doświadczenie naukowo-biznesowe ma znaczenie również na jej własnym kawałku ziemi. Dorota przyznaje, że nie boi się eksperymentów, a przy wyborze roślin interesują ją nie tylko ich walory użytkowe, lecz także skład i potencjał badawczy umożliwiajacy zastosowanie w szerokim sektorze Life Science, w tym w medycynie, kosmetologii, żywieniu.

Właśnie w taki sposób zainteresowała się szafranem.

– Do szafranu podeszłam od strony medycznej, bo przez lata pracy zawodowej, zarówno na uczelni medycznej, jak i w biznesie farmaceutycznym, doszłam do wniosku, że piękno związków medycznie czynnych, pochodzących ze źródeł naturalnych fascynuje mnie bardziej niż konwencjonalne syntezy laboratoryjne – opowiada.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Zainteresowanie szafranem wiąże się u niej z poszukiwaniem informacji o zawartych w nim związkach i ich możliwym oddziaływaniu. Dorota dopiero zgłębia literaturę dotyczącą szafranu. Źródła informacji dotyczące upraw szafranu są dość ograniczone, a głównym językiem publikacji jest język perski (największe uprawy w Iranie). Mniejszy problem jest z publikacjami naukowo-medycznymi, które są wydawane głównie w języku angielskim, ale autorce chodzi przecież o poznanie know-how uprawy tego kwiatu. Na razie zatem najważniejsze są obserwacje własne, nauka i sprawdzenie, jak roślina zachowuje się w polskim, wschodnim klimacie. A każdy błąd kosztuje rok oczekiwania na przeprowadzenie kolejnej próby.

Pięćset cebulek na początek. Szafran musi poradzić sobie z polską pogodą

Pierwszą partię stanowiło 500 cebulek szafranu uprawnego. Dorota sprowadziła je z Holandii, ponieważ zależało jej na materiale nasadzeniowym z certyfikatem ekologicznym i odpowiednim przeznaczeniem.

– Koniecznie chciałam, żeby to były cebulki bio, czyli o najwyższej jakości – tłumaczy.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Początkowo nie miała doświadczenia w uprawie roślin cebulowych. Szafran okazał się więc dla niej nowością nie tylko ze względu na swoje właściwości, ale również na cykl rozwojowy i wymagania.

Cebulki posadziła na podwyższonych grządkach. Mieszka niedaleko rzeki, a okoliczne tereny w okresie intensywnych opadów są miejscami podmokłe. Tymczasem nadmiar wilgoci może być dla szafranu poważnym wyzwaniem.

– Najtrudniejsze chyba jest ogarnięcie deszczowych pór jesieni i wiosny. Problemem nie jest temperatura. Szafran lubi zimno – mówi.

Właśnie wilgoć okazała się jednym z największych wyzwań w pierwszym roku uprawy. Część cebulek zgniła, a błędy popełnione przy pielęgnacji sprawiły, że nie wszystkie mogły prawidłowo się rozwinąć. Mimo to eksperyment nie zakończył się porażką.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Dorota zauważyła, że cebulki się rozmnożyły, dzięki czemu mogła wykorzystać je do kolejnych nasadzeń. Co więcej, w tym roku powiększyła też uprawę o kolejną partię zakupionego materiału nasadzeniowego oraz wykorzystała własny, rozmnożony w poprzednim roku. Nie chce jednak przesądzać, jak duża będzie plantacja w przyszłości. Najpierw musi sprawdzić, które stanowiska najlepiej odpowiadają wymaganiom rośliny.

– Nie wiem, czy nie zastosuję jakichś osłon przed deszczem, a w kolejnym roku planuję dokonać jeszcze jednej zmiany w uprawie – zastanawia się, mając na uwadze przede wszystkim deszczową pogodę.

Szafran kwitnie jesienią. Najcenniejsze są trzy czerwone znamiona

Kwiaty szafranu pojawiają się jesienią. To właśnie w nich znajdują się najcenniejsze części rośliny: czerwone znamiona słupka. Z każdego kwiatu pozyskuje się zaledwie trzy takie nitkowate elementy. Po zbiorze trzeba je oddzielić i wysuszyć.

– Kluczowe są właściwie te trzy czerwoniutkie znamiona z całego kwiatka – wyjaśnia Dorota.

Niewielka ilość surowca sprawia, że pozyskiwanie szafranu wymaga dużo pracy i cierpliwości. Samo posadzenie cebulek i oczekiwanie na kwitnienie nie wystarczy. Kwiaty trzeba zbierać, a następnie ręcznie oddzielać od nich znamiona, które po wysuszeniu stają się niezwykle cennym surowcem.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Dorota zwraca uwagę, że świeże znamiona zawierają dużo wody. Po wysuszeniu zostaje z nich bardzo mało materiału. To jeden z powodów, dla których uprawa szafranu wymaga staranności i nie daje dużych ilości gotowej przyprawy.

Ważny jest również termin zbioru. W literaturze można znaleźć zalecenia, by zbierać kwiaty rano, zanim mocno się otworzą. Dorota zauważyła jednak, że w jej warunkach poranne kwiaty bywają zbyt mokre.

– Ja musiałam poczekać do godziny dziesiątej, jedenastej, aż poranna wilgotność powietrza zmaleje – opowiada.

Jak widać, rozwiązania sprawdzające się w suchszych regionach świata niekoniecznie przynoszą takie same efekty w wilgotniejszym klimacie Polski. Warto przypomnieć, że największym producentem szafranu jest Iran.

Nie tylko kwiaty. Liczy się również rozmnażanie cebulek

Szafran jest rośliną wieloletnią. Po jesiennym kwitnieniu rozwija liście, które pozostają ważne dla rośliny przez kolejne miesiące. Dzięki fotosyntezie cebulki gromadzą zasoby i mogą zwiększać swoją masę. 

Dorota przekonała się, jak istotny jest ten etap, gdy zbyt wcześnie usunęła liście. Chciała uporządkować nasadzenia, ale w ten sposób ograniczyła roślinom możliwość dalszego wzrostu.

– Nie wolno im ścinać liści, bo one aż do maja, poprzez fotosyntezę, zwiększają masę cebulki – podkreśla, opowiadając o tym, czego nauczyła się podczas pierwszego sezonu.

Mimo błędu cebulki się rozmnożyły, a to zachęciło ją do dalszych prób.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Najpierw eksperyment, dopiero później decyzja o zarobku

Czy szafran stanie się w przyszłości źródłem dochodu? Dorota Kaliszewska na razie nie stawia sobie takiego celu. Roślinę uprawia teraz przede wszystkim z ciekawości i na własne potrzeby, co jednak nie oznacza, że nie dostrzega ekonomicznego potencjału szafranu. Wie, że zarówno przyprawa, jak i cebulki mogą być bardzo cenne. Zwraca jednak uwagę, że opłacalność zależy od tego, jaki jest cel uprawy, ile pracy wymaga zbiór i jakie warunki uda się zapewnić roślinom.

Nie chce inwestować dużych pieniędzy, zanim nie sprawdzi, jak szafran zachowuje się na jej ziemi. Pierwsze doświadczenia traktuje jako naukę, która może pomóc podjąć decyzję o dalszym rozwoju uprawy.

W jej planach są również inne rośliny. Posadziła między innymi rokitnik, dereń, maliny, borówki, agrest, śliwy i zioła, takie jak bazylia czy majeranek oraz lawendę.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Nie wszystkie pomysły okazują się równie łatwe do realizacji. Szczególnie wymagające okazało się zbieranie rokitnika, którego owoce mocno trzymają się gałęzi.

– Milion razy wolę szafran i czytanie literatury po persku oraz zastanawianie się, co dalej z nim zrobić, żeby go tutaj rozmnożyć, niż obróbkę tego rokitnika – przyznaje.

Owoce, soki i przetwory. Rodzina przygotowuje się do sprzedaży

Drugim ważnym elementem rodzinnego przedsięwzięcia jest rolniczy handel detaliczny (RHD). Dorota Kaliszewska chce sprzedawać świeże owoce, warzywa, zioła oraz przetwory przygotowywane z własnych surowców.

Wśród planowanych produktów są między innymi soki z derenia, rokitnika, malin. Rodzina ma również dostęp do innych owoców, a ojciec Doroty prowadzi własną pasiekę i sprzedaje miody.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Kolejnym więc krokiem ma być przygotowanie miejsca, w którym klienci będą mogli kupować produkty bezpośrednio od gospodarzy.

– Jedyną rzeczą, której mi brakuje, to miejsce na sprzedaż bezpośrednią, ale i na to też już mamy plan – mówi.

Dorota uważa, że klienci mogą szukać czegoś więcej niż samych produktów. Chciałaby, aby mogli zobaczyć, skąd pochodzi żywność, porozmawiać z osobą, która ją uprawia, i dowiedzieć się, jak powstają przetwory.

– Ludzie szukają miejsca ze zdrową żywnością. Nie szukają tylko i wyłącznie zdrowej żywności, lubią przyjść i popatrzeć, gdzie to rośnie, jak to rośnie, porozmawiać z kimś, dowiedzieć się czegoś nowego na temat roślin czy uprawy – przekonuje.

To podejście ma być jednym z wyróżników gospodarstwa. Zamiast budować wyłącznie kanał sprzedaży, Dorota chce stworzyć miejsce, w którym produkcja, przetwórstwo i bezpośredni kontakt z klientem będą się uzupełniały.

Gospodarstwo jako miejsce nauki. To jej największe marzenie

Plany Doroty Kaliszewskiej nie kończą się na sprzedaży owoców i przetworów. Chciałaby połączyć rolniczy handel detaliczny z edukacją, a w przyszłości stworzyć ścieżki dydaktyczne.

Rodzina ma do dyspozycji tereny, które Dorota uważa za wyjątkowo atrakcyjne krajobrazowo. Marzy, aby odwiedzające je dzieci mogły poznawać rośliny nie tylko z książek, lecz także podczas bezpośredniego kontaktu z przyrodą.

– Mam takie marzenia, żeby zrobić u nas ścieżki dydaktyczne, bo nasze ziemie są w bardzo ciekawy sposób ułożone. To są przepiękne krajobrazowo tereny – opowiada.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

W jej wyobrażeniu dzieci mogłyby dostać książkę z ilustracją konkretnego drzewa czy krzewu, a następnie odnaleźć konkretną roślinę w terenie. Podobnie byłoby z szafranem i innymi uprawami. Nauka łączyłaby się z poznawaniem lokalnego krajobrazu, pochodzenia żywności i właściwości roślin.

To pomysł, w którym spotykają się wszystkie dotychczasowe doświadczenia Doroty: zainteresowanie nauką, praca z innowacjami i chęć prowadzenia bardziej samowystarczalnego gospodarstwa. 

Na razie jednak rodzina rozwija uprawy, przygotowuje się do sprzedaży produktów i sprawdza, które pomysły najlepiej sprawdzą się w praktyce.

image
Wrócili z Warszawy na ojcowiznę. Uprawiają szafran i mają plan na wyjątkowe gospodarstwo
FOTO: D. Kaliszewska

Jednego Dorota jest jednak pewna: nie zamierza rezygnować z szafranu.

– Może być tak, że z którejś uprawy zrezygnuję, ale w kwestii szafranu się nie poddam – deklaruje. 

I właśnie w tym zdaniu najlepiej widać jej podejście do powrotu na ojcowiznę. Nie chodzi o to, by od razu stworzyć wielkie gospodarstwo czy postawić na jedną uprawę. Chodzi o to, by krok po kroku zbudować miejsce, które będzie odpowiadało rodzinie, dawało przestrzeń do eksperymentowania i pozwalało dzielić się z innymi tym, czego sami się nauczą.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
15. październik 2026 19:02