Metal w kukurydzy uszkodził sieczkarnię. Rolnik znalazł kilka fragmentów
Tak zwana złota kolba to określenie używane przez rolników w odniesieniu do metalowych elementów umieszczanych w kukurydzy, które mogą doprowadzić do poważnego uszkodzenia sieczkarni. Wystarczy, że metal dostanie się do układu tnącego lub rozdrabniającego, aby narazić właściciela maszyny na kosztowną naprawę.
O takim przypadku poinformował Mariusz, właściciel uszkodzonej sieczkarni z powiatu świeckiego w woj. kujawsko-pomorskim. Jak przekazał w rozmowie, do zdarzenia doszło w ubiegły czwartek.
Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób metalowe elementy znalazły się w zbieranej kukurydzy. Rolnik podejrzewa, że mogły być przywiązane do łodyg, jednak podczas pracy nie zauważył ich bezpośrednio na roślinach.
– Pewnie do łodyg, ale zobaczyłem je dopiero, jak już przeszło wszystko przez sieczkarnię – relacjonuje. – Znaleźliśmy cztery czy tam pięć kawałeczków. Był to metal kolorowy, którego detektor metalu nam nie wykrywa – dodaje Mariusz.
Nie ma na razie potwierdzenia, ile metalowych elementów znajdowało się w polu ani czy wszystkie udało się odnaleźć.
Ile kosztuje naprawa sieczkarni? Rolnik czeka na rzeczoznawcę
Skala strat nie została jeszcze ustalona. W nagraniu opublikowanym przez Macieja Z. pojawiła się kwota 30–40 tys. zł, odnosząca się do kosztu stalnicy i gniotownika. Właściciel maszyny podkreśla jednak, że na razie nie ma ostatecznej wyceny szkód.
– Jutro dopiero będzie rzeczoznawca. Także zobaczymy, jak to tam będzie wyceniane – powiedział Mariusz w rozmowie z naszą redakcją.
Dopiero po oględzinach będzie można dokładniej określić zakres uszkodzeń i przewidywane koszty naprawy.
Rolnik Maciej też mógł znaleźć się w niebezpieczeństwie
Sprawę nagłośnił również rolnik Maciej, który kilka dni wcześniej pracował przy tej samej sieczkarni, jadąc ciągnikiem z dużą przyczepą. O zdarzeniu dowiedział się z nagrania, rozpoznał maszynę i skontaktował się z jej właścicielem, aby potwierdzić sytuację.
Zwrócił też uwagę, że podczas zbioru zdarza mu się cofać ciągnikiem za sieczkarnią, aby ułatwić napełnianie przyczepy. Gdyby metalowy element został wyrzucony w jego kierunku, mógłby stanowić zagrożenie również dla niego.
– Gdyby to się wydarzyło, jak ja jechałem, to pewnie byśmy mogli nie rozmawiać teraz, tak naprawdę – mówił w swoim nagraniu.
Rolnik mówił o przyczepie i wskazał, że między nim a wyrzucaną masą znajdowały się ściana przyczepy oraz szyba. Jego zdaniem taki przedmiot, przemieszczający się z dużą siłą, mógłby doprowadzić do znacznie poważniejszych konsekwencji niż samo uszkodzenie maszyny.
10 tys. zł nagrody za wskazanie sprawcy
Mariusz wyznaczył 10 tys. zł nagrody za pomoc w ustaleniu osoby odpowiedzialnej za zdarzenie. Maciej zadeklarował dodatkowo 1000 zł od siebie, jeśli ktoś wskaże konkretną osobę i przedstawi dowody.
Właściciel sieczkarni chce w ten sposób zachęcić osoby posiadające informacje do ich przekazania.
To nie pierwszy taki przypadek
Właściciel sieczkarni przyznaje, że nie jest to pierwsza taka sytuacja. Około 8 lat temu dwukrotnie natrafił na tzw. złote kolby. Po tych zdarzeniach zrezygnował z pracy sieczkarnią. Teraz do niej wrócił, ale problem ponownie się pojawił. Metalowe elementy, które dostały się do maszyny podczas zbioru kukurydzy, doprowadziły do jej poważnego uszkodzenia. Właściciel zgłosił sprawę na policję.
Przypomnijmy, że ryzyko związane ze złotymi kolbami, nie ogranicza się wyłącznie do kosztów naprawy maszyn. Podczas zbioru kukurydzy przy sieczkarni i przyczepach pracują przede wszystkim ludzie, którzy mogą znaleźć się na drodze wyrzucanego z dużą siłą metalowego przedmiotu.
Agnieszka Sawicka
