– Ocena krów, oparta na próbnych udojach, jest potrzebna do analizy wyników, do możliwości wykonania słusznej korekty przy żywieniu bydła, aby to żywienie było jak najbardziej efektywne, a więc i ekonomiczne, a przecież żywienie przy naszej produkcji jest jednym z największych kosztów. Bez oceny jesteśmy pozbawieni narzędzia, które nam bardzo pomaga w codziennym zarządzaniu przy produkcji mleka. Jest to bardzo ważny czynnik pomagający wyciągnąć jak najwięcej z tych krów, jak najniższym kosztem. Przy dzisiejszych cenach mleka i wysokich kosztach produkcji jest to bardzo ważne. Delikatnie mówiąc, rynek nas nie rozpieszcza, dlatego trzeba ciąć koszty, ale w rozważny sposób. Nie w taki, że nie dam stosunkowo drogiej białkowej paszy treściwej, bo przecież wtedy mleczność poleci na łeb na szyję, ale właśnie poprzez rozsądne zarządzanie wsparte oceną użytkowości krów – zaznaczył Tadeusz Sieński.
Dopłata do hodowli, nie do firmy
Stado od wielu lat objęte jest oceną użytkowości mlecznej, natomiast od stycznia bieżącego roku, tę usługę wykonuje e-Ocena Polska.
– Teraz gdy jest e-Ocena, jako hodowcy mamy możliwość wyboru pomiędzy dwoma podmiotami. Konkurencja zawsze jest zdrowsza od monopolu. To my, rolnicy, wybieramy kto dostarcza nam dodatki mineralno-witaminowe, płyny dezynfekcyjne, materiał siewny i wiele innych, a teraz też dotyczy to oceny użytkowości mlecznej. Dobrze byłoby, żeby mleczarnie, jeśli już dopłacają rolnikom do oceny użytkowości krów w Polskiej Federacji, również dopłacały do analogicznej usługi w e-Ocenie, tak jak jest to w naszej mleczarni OSM Giżycko. Przecież jest to dopłata do oceny hodowlanej, a nie do konkretnej firmy – zaznaczył Tadeusz Sieński.
Utylizatory słabszej jakości pasz
Średnia wydajność laktacyjna na poziomie przekraczającym 10 tys. kg mleka świadczy o wysokim poziomie hodowlanym i pozyskiwaniu mleka od krów rasy hf i właśnie nasienie tej wybitnie mlecznej rasy najczęściej używane jest w inseminacji. Natomiast są wyjątki, jeśli krowa ma problemy z zacieleniem, to wtedy rolnik wybiera nasienie od buhaja rasy mięsnej.
– Utrzymujemy niedużą grupę opasów. Są to właśnie te mieszańce z rasami mięsnymi, zazwyczaj po limousine lub angusie. Te opasy to takie utylizatory pasz objętościowych słabszej jakości, jakie przy trwałych łąkach zawsze się zdarzają, zwłaszcza z późniejszych pokosów. Opasy są też utylizatorami niedojadów TMR-u od krów. Jest to kolejne efektywne rozwiązanie, które pozwala poprawić rachunek ekonomiczny gospodarstwa, zwłaszcza przy obecnie atrakcyjnych cenach żywca wołowego – zaznaczył Tadeusz Sieński.
Nasienie buhajów rolnik zamawia z firmy Konrad, natomiast zabiegi inseminacji wykonuje lekarz weterynarii, który obsługuje stado. On też bada na cielność oraz prowadzi programy synchronizacji rui.
Treściwa zadana precyzyjnie co 2 godziny
Dawka PMR zadawana jest z pionowego jednoślimakowego paszowozu Strautmann o pojemności 10 m3, który od 15 lat pracuje w oborze uwięziowej z roku 2003. Natomiast pasze treściwe wedle wydajności i wedle aktualnych potrzeb w indywidualnych dawkach, wyliczonych pod konkretną krowę, zadaje robot Pellon, zamontowany w 2018 roku.
– Jest to świetne urządzenie, które porusza się po szynie, zadaje paszę treściwą w precyzyjnych dawkach, adekwatnych do każdej krowy i każdej fazy laktacji, co znów pomaga nam lepiej wykorzystać paszę i ciąć koszty. Ponadto pasza treściwa zadawana jest często, co 2 godziny, w małych porcjach, co przeciwdziała kwasicy żwacza. Taki system stymuluje również pobranie paszy ze stołu paszowego, a im większe pobranie, tym większa produkcja. Gdy zadawałem treściwe ręcznie szufelką, to przecież nie ważyłem tej paszy, a i nie byłem w stanie tak często jej zadawać, bo przecież nie będę mieszkał w oborze – powiedział Tadeusz Sieński.
Za podgarnianie i odświeżanie paszy na stole paszowym od roku odpowiada robot DeLaval OptiDuo. Wyjeżdża on w trasę 4 razy na dobę, może oczywiście znacznie częściej, ale rolnik póki co nie widzi takiej potrzeby.
– To robot, który spełnia dwie funkcje, nie tylko podgarnia paszę, ale dzięki mieszającemu systemowi ze ślimakiem również ją odświeża. Jest ona bardziej atrakcyjna dla krów, co skutkuje wyższym pobraniem suchej masy. Oczywiście tak jak w przypadku robota Pellon tak i tu oszczędzamy czas i mamy mniej pracy fizycznej – stwierdził rolnik.
Marzyła się wolnostanowiskowa, ale…
Dój odbywa się za pomocą dojarki przewodowej wyposażonej w 6 aparatów udojowych. Jak przyznaje rolnik, zdecydował się na oborę uwięziową, ponieważ wymiary wąskiej działki nie pozwalały na rozplanowanie funkcjonalnej obory wolnostanowiskowej.
– Nie mamy obory wolnostanowiskowej, jaka nam się marzyła, ale dzięki dwóm robotom usprawniliśmy jak tylko można pracę w warunkach uwięziowych – podkreślił hodowca.
W gospodarstwie jest potencjalny następca, to 17-letni syn Elżbiety i Tadeusza Sieńskich, który interesuje się rolnictwem, ale czas pokaże jak to będzie.
– Staramy się, aby syn kontynuował naszą pracę. Jednak dziś już nie wystarczy samo zamiłowanie do ziemi i do tej pracy. Potrzebna jest też opłacalność. A sytuacja w rolnictwie nie jest zbyt ciekawa. W naszej niemałej wsi zostało już tylko czterech producentów mleka. Jest to ciężka, obowiązkowa i odpowiedzialna praca – zakończył Tadeusz Sieński.
Andrzej Rutkowski
