Cebula za 1 zł/kg prosto z pola, buraczki około 2 zł/kg. Bracia z Wilkowa zapraszają na ostatnie samozbiory"Pora Na Braci-usługi Rolnicze"
StoryEditorprosto z gospodarstwa

W skupie płacą 60 gr/kg. Oni sprzedają za 1 zł i klienci sami przyjeżdżają na pole

30.09.2026., 18:30h

W skupie za kilogram dostają 60–70 gr, ale prosto z pola sprzedają za 1 zł. Robert i Dawid z Wilkowa w woj. kujawsko-pomorskim po raz drugi organizują samozbiory warzyw. W najbliższy weekend klienci mogą sami zebrać cebulę, kupić dynie, marchew czy buraczki i zobaczyć, jak wygląda praca w prawie 70-hektarowym gospodarstwie.

Samozbiory warzyw w Wilkowie

W Wilkowie, w gminie Sępólno Krajeńskie, w woj. kujawsko-pomorskim zakupy można zrobić prosto z pola. Cebula czeka wykopana w rzędach, a klienci sami wybierają, którą chcą zabrać do domu.

– Nam chodzi przede wszystkim o to, żeby nauczyć ludzi kupowania bezpośrednio od rolnika – mówi Robert, który od około 10 lat zajmuje się gospodarstwem.

Bracia pokazują gospodarstwo od kuchni

To drugi rok, gdy bracia organizują samozbiory. Jak podkreślają, nie robią tego z powodu problemów ze sprzedażą warzyw. Chcą pokazać klientom, jak wygląda produkcja, zanim warzywa trafią na sklepową półkę.

– Nie chodzi o to, że mamy problem ze zbytem. To jest taka nasza inicjatywa. Chcemy ludziom pokazać, jak to wszystko wygląda od początku, a nie tylko od strony sklepowej półki – wyjaśniają.

Cebula za 1 zł/kg, dynia po 3 zł/kg

Cebula zebrana samodzielnie kosztuje 1 zł/kg. Większość pozostałych warzyw sprzedawana jest po około 2 zł/kg. Seler i por kosztują 3 zł za sztukę, a ziemniaki około 1,60 zł/kg. Jesienią zainteresowaniem cieszą się dynie. Zwykła kosztuje 3 zł/kg, a ozdobna 6 zł/kg. 

Na miejscu u rolników można kupić m.in. cebulę żółtą i czerwoną, marchew, buraczki, seler, por, pietruszkę, dynie i ziemniaki. Bracia współpracują też z innymi gospodarzami z okolicy.

– Nie wszystko jesteśmy w stanie sami uprawiać. Dlatego dogadujemy się z rolnikami z okolicy. Ktoś ma jedno warzywo, ktoś inne i dzięki temu możemy stworzyć tutaj taki lokalny asortyment – tłumaczy Robert.

Rodzinny weekend na polu

Samozbiory są dla części klientów pomysłem na rodzinny wyjazd. Dzieci mogą zobaczyć pole, zebrać warzywa i przekonać się, jak wygląda gospodarstwo.

– Niektórzy naprawdę długo zostają, chodzą po polu, rozmawiają z nami. A dzieci mają z tego frajdę, bo mogą pobiegać i zobaczyć, jak to wszystko wygląda – opowiadają gospodarze.

Podczas akcji rolnicy przygotowują też zupę z własnych warzyw. Podobnie jak podczas poprzedniej edycji, jej smak pozostanie niespodzianką aż do dnia wydarzenia. Uczestnicy będą mogli również spróbować soków przygotowanych m.in. z warzyw z gospodarstwa. Będzie działało także stoisko lokalnego pszczelarza – ich sąsiada. Można tam kupić miody, w tym owocowe, oraz inne produkty pszczele.

– Chcemy pokazywać nie tylko same warzywa, ale też to, co można z nich zrobić. Można przyjechać, zobaczyć uprawę, porozmawiać z nami i czegoś spróbować – podkreślają bracia.

Rolnicy: „Bez żon nie byłoby Pora na Braci”

Za organizacją samozbiorów w Wilkowie stoi jednak nie tylko dwóch braci. Jak podkreślają, mogą liczyć na duże wsparcie swoich żon i całej rodziny.

– Mamy wsparcie w naszych żonach i wspaniałą rodzinę, która bardzo nam pomaga. Bez naszych żon nie byłoby „Pora na Braci” – podkreślają.

Prawie 70 ha, zboża, rzepak i warzywa

Gospodarstwo Roberta ma niespełna 70 ha. Uprawia zboża, rzepak i warzywa, zwierząt już nie ma. Wcześniej w gospodarstwie była także trzoda chlewna, ale produkcja została zakończona z powodu braku opłacalności. Robert trafił do gospodarstwa przez małżeństwo.

– Ja się po prostu wżeniłem w gospodarstwo – mówi z uśmiechem.

To on wprowadził na większą skalę uprawę warzyw.

– Wcześniej była trzoda i produkcja roślinna. Pomyślałem, że zrobię coś trochę innego i zacząłem zajmować się warzywami. I na pewno z tego nie zrezygnuję – mówi Robert.

Dawid prowadzi natomiast mniejsze gospodarstwo, w którym również uprawia warzywa.

Warzywa u braci zajmują zwykle od 7 do 10 ha. W tym roku sama cebula rosła na 5 ha, marchew na około 1 ha, a buraczki na około 0,5 ha. Gospodarze zaczęli też uprawę czosnku.

– Nie chcę robić na przykład dziesięciu hektarów. Wolę zrobić pięć hektarów, ale zrobić je dobrze i mieć z nich taki sam plon jak z dziesięciu hektarów – podkreśla Robert.

Sprzedaż bezpośrednia to nie tylko cena

Ceny skupu warzyw pozostają ważne dla kalkulacji gospodarstwa. Jak mówią rolnicy, za cebulę w skupie można obecnie dostać średnio 60–70 gr/kg, za marchew około 40–50 gr/kg, a za buraki 10–20 gr/kg. 

Sprzedaż bezpośrednia wymaga od braci przygotowania warzyw, organizacji akcji i kontaktu z klientami. Daje im za to możliwość sprzedaży części plonu bez pośredników.

Buraczki przygotowane dla klientów kosztują u gospodarzy w Wilkowie około 2 zł/kg, a cebula podczas samozbiorów 1 zł/kg.

– Uważam, że taka sprzedaż bezpośrednia jest dużo lepsza. Nie trzeba przy tym robić dużych areałów – zauważa Robert.

Rolnik zaznacza jednak, że opłacalności nie ocenia po jednym sezonie.

– Nie można patrzeć na jeden rok. Ja zawsze bilansuję to z kilku lat. Raz rok jest lepszy, raz gorszy, ceny są lepsze albo gorsze i dopiero z kilku lat można ocenić opłacalność rolnictwa – wyjaśnia.

„Staramy się robić jak najmniej na nawozach”

Bracia nie prowadzą gospodarstwa ekologicznego, ale – jak zaznaczają – ograniczają stosowanie nawozów, szczególnie w uprawie buraczków, marchwi i cebuli.

– Staramy się robić jak najmniej na nawozach. Z chwastami nadal ciężko sobie poradzić, ale przy buraczkach, marchwi czy cebuli naprawdę mocno ograniczamy nawożenie – zaznacza Robert.

Facebook i TikTok sprowadzają klientów na pole

Robert i Dawid promują gospodarstwo na Facebooku i TikToku pod nazwą „Pora na braci – Usługi Rolnicze”. Pokazują dostępne warzywa, ale też uprawę, zbiór i codzienną pracę w gospodarstwie. W internecie informują również o samozbiorach.

– Nie tylko pokazujemy, że mamy warzywa, ale też jak je uprawiamy, jak zbieramy i jak wygląda nasza codzienność – podkreślają bracia.

W ubiegłym roku samozbiory zorganizowali po raz pierwszy. Tegoroczna akcja przyciąga zarówno klientów, którzy odwiedzili gospodarstwo wcześniej, jak i wiele nowych osób.

– W tym roku naprawdę nas zaskoczyli. Przyjechało dużo nowych osób. Praktycznie wszyscy, którzy byli w zeszłym roku wrócili, a do tego pojawiło się bardzo dużo nowych twarzy – opowiadają.

Przy drodze stoi drogowskaz kierujący do gospodarstwa, a na miejscu ustawiony jest duży namiot. Cebula czeka na polu w rzędach, a pozostałe warzywa są przygotowane w mniejszych skrzyniopaletach.

Ostatni weekend samozbiorów w tym sezonie

Bracia chcą, by samozbiory stały się lokalną tradycją. Planują więc rozwijać współpracę z rolnikami z okolicy.

– Chcielibyśmy, żeby samozbiory stały się naszą lokalną tradycją. Będziemy też współpracować z okolicznymi rolnikami, żeby każdy mógł zaoferować to, co sam produkuje. Ktoś ma jedno warzywo, ktoś inne i możemy się wzajemnie uzupełniać – zapowiadają.

W przyszłości myślą również o sprzedaży warzyw z wysyłką. Klienci już teraz pytają ich o możliwość zamówienia przez internet.

– Mamy taki pomysł gdzieś z tyłu głowy. Pewnie będziemy go wkrótce wdrażać. Już teraz dużo osób do nas dzwoni i pyta o wysyłkę – mówi Robert.

W najbliższy weekend odbędzie się drugi i ostatni termin tegorocznych samozbiorów na polu braci w Wilkowie w woj. kujawsko-pomorskim. Na miejscu będzie można samodzielnie zebrać cebulę i kupić pozostałe warzywa oferowane przez gospodarstwo oraz okolicznych rolników.

Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
30. wrzesień 2026 19:40