Samozbiory warzyw w Wilkowie
W Wilkowie, w gminie Sępólno Krajeńskie, w woj. kujawsko-pomorskim zakupy można zrobić prosto z pola. Cebula czeka wykopana w rzędach, a klienci sami wybierają, którą chcą zabrać do domu.
– Nam chodzi przede wszystkim o to, żeby nauczyć ludzi kupowania bezpośrednio od rolnika – mówi Robert, który od około 10 lat zajmuje się gospodarstwem.
Bracia pokazują gospodarstwo od kuchni
To drugi rok, gdy bracia organizują samozbiory. Jak podkreślają, nie robią tego z powodu problemów ze sprzedażą warzyw. Chcą pokazać klientom, jak wygląda produkcja, zanim warzywa trafią na sklepową półkę.
– Nie chodzi o to, że mamy problem ze zbytem. To jest taka nasza inicjatywa. Chcemy ludziom pokazać, jak to wszystko wygląda od początku, a nie tylko od strony sklepowej półki – wyjaśniają.
Cebula za 1 zł/kg, dynia po 3 zł/kg
Cebula zebrana samodzielnie kosztuje 1 zł/kg. Większość pozostałych warzyw sprzedawana jest po około 2 zł/kg. Seler i por kosztują 3 zł za sztukę, a ziemniaki około 1,60 zł/kg. Jesienią zainteresowaniem cieszą się dynie. Zwykła kosztuje 3 zł/kg, a ozdobna 6 zł/kg.
Na miejscu u rolników można kupić m.in. cebulę żółtą i czerwoną, marchew, buraczki, seler, por, pietruszkę, dynie i ziemniaki. Bracia współpracują też z innymi gospodarzami z okolicy.
– Nie wszystko jesteśmy w stanie sami uprawiać. Dlatego dogadujemy się z rolnikami z okolicy. Ktoś ma jedno warzywo, ktoś inne i dzięki temu możemy stworzyć tutaj taki lokalny asortyment – tłumaczy Robert.
Rodzinny weekend na polu
Samozbiory są dla części klientów pomysłem na rodzinny wyjazd. Dzieci mogą zobaczyć pole, zebrać warzywa i przekonać się, jak wygląda gospodarstwo.
– Niektórzy naprawdę długo zostają, chodzą po polu, rozmawiają z nami. A dzieci mają z tego frajdę, bo mogą pobiegać i zobaczyć, jak to wszystko wygląda – opowiadają gospodarze.
Podczas akcji rolnicy przygotowują też zupę z własnych warzyw. Podobnie jak podczas poprzedniej edycji, jej smak pozostanie niespodzianką aż do dnia wydarzenia. Uczestnicy będą mogli również spróbować soków przygotowanych m.in. z warzyw z gospodarstwa. Będzie działało także stoisko lokalnego pszczelarza – ich sąsiada. Można tam kupić miody, w tym owocowe, oraz inne produkty pszczele.
– Chcemy pokazywać nie tylko same warzywa, ale też to, co można z nich zrobić. Można przyjechać, zobaczyć uprawę, porozmawiać z nami i czegoś spróbować – podkreślają bracia.
Rolnicy: „Bez żon nie byłoby Pora na Braci”
Za organizacją samozbiorów w Wilkowie stoi jednak nie tylko dwóch braci. Jak podkreślają, mogą liczyć na duże wsparcie swoich żon i całej rodziny.
– Mamy wsparcie w naszych żonach i wspaniałą rodzinę, która bardzo nam pomaga. Bez naszych żon nie byłoby „Pora na Braci” – podkreślają.
Prawie 70 ha, zboża, rzepak i warzywa
Gospodarstwo Roberta ma niespełna 70 ha. Uprawia zboża, rzepak i warzywa, zwierząt już nie ma. Wcześniej w gospodarstwie była także trzoda chlewna, ale produkcja została zakończona z powodu braku opłacalności. Robert trafił do gospodarstwa przez małżeństwo.
– Ja się po prostu wżeniłem w gospodarstwo – mówi z uśmiechem.
To on wprowadził na większą skalę uprawę warzyw.
– Wcześniej była trzoda i produkcja roślinna. Pomyślałem, że zrobię coś trochę innego i zacząłem zajmować się warzywami. I na pewno z tego nie zrezygnuję – mówi Robert.
Dawid prowadzi natomiast mniejsze gospodarstwo, w którym również uprawia warzywa.
Warzywa u braci zajmują zwykle od 7 do 10 ha. W tym roku sama cebula rosła na 5 ha, marchew na około 1 ha, a buraczki na około 0,5 ha. Gospodarze zaczęli też uprawę czosnku.
– Nie chcę robić na przykład dziesięciu hektarów. Wolę zrobić pięć hektarów, ale zrobić je dobrze i mieć z nich taki sam plon jak z dziesięciu hektarów – podkreśla Robert.
Sprzedaż bezpośrednia to nie tylko cena
Ceny skupu warzyw pozostają ważne dla kalkulacji gospodarstwa. Jak mówią rolnicy, za cebulę w skupie można obecnie dostać średnio 60–70 gr/kg, za marchew około 40–50 gr/kg, a za buraki 10–20 gr/kg.
Sprzedaż bezpośrednia wymaga od braci przygotowania warzyw, organizacji akcji i kontaktu z klientami. Daje im za to możliwość sprzedaży części plonu bez pośredników.
Buraczki przygotowane dla klientów kosztują u gospodarzy w Wilkowie około 2 zł/kg, a cebula podczas samozbiorów 1 zł/kg.
– Uważam, że taka sprzedaż bezpośrednia jest dużo lepsza. Nie trzeba przy tym robić dużych areałów – zauważa Robert.
Rolnik zaznacza jednak, że opłacalności nie ocenia po jednym sezonie.
– Nie można patrzeć na jeden rok. Ja zawsze bilansuję to z kilku lat. Raz rok jest lepszy, raz gorszy, ceny są lepsze albo gorsze i dopiero z kilku lat można ocenić opłacalność rolnictwa – wyjaśnia.
„Staramy się robić jak najmniej na nawozach”
Bracia nie prowadzą gospodarstwa ekologicznego, ale – jak zaznaczają – ograniczają stosowanie nawozów, szczególnie w uprawie buraczków, marchwi i cebuli.
– Staramy się robić jak najmniej na nawozach. Z chwastami nadal ciężko sobie poradzić, ale przy buraczkach, marchwi czy cebuli naprawdę mocno ograniczamy nawożenie – zaznacza Robert.
Facebook i TikTok sprowadzają klientów na pole
Robert i Dawid promują gospodarstwo na Facebooku i TikToku pod nazwą „Pora na braci – Usługi Rolnicze”. Pokazują dostępne warzywa, ale też uprawę, zbiór i codzienną pracę w gospodarstwie. W internecie informują również o samozbiorach.
– Nie tylko pokazujemy, że mamy warzywa, ale też jak je uprawiamy, jak zbieramy i jak wygląda nasza codzienność – podkreślają bracia.
W ubiegłym roku samozbiory zorganizowali po raz pierwszy. Tegoroczna akcja przyciąga zarówno klientów, którzy odwiedzili gospodarstwo wcześniej, jak i wiele nowych osób.
– W tym roku naprawdę nas zaskoczyli. Przyjechało dużo nowych osób. Praktycznie wszyscy, którzy byli w zeszłym roku wrócili, a do tego pojawiło się bardzo dużo nowych twarzy – opowiadają.
Przy drodze stoi drogowskaz kierujący do gospodarstwa, a na miejscu ustawiony jest duży namiot. Cebula czeka na polu w rzędach, a pozostałe warzywa są przygotowane w mniejszych skrzyniopaletach.
Ostatni weekend samozbiorów w tym sezonie
Bracia chcą, by samozbiory stały się lokalną tradycją. Planują więc rozwijać współpracę z rolnikami z okolicy.
– Chcielibyśmy, żeby samozbiory stały się naszą lokalną tradycją. Będziemy też współpracować z okolicznymi rolnikami, żeby każdy mógł zaoferować to, co sam produkuje. Ktoś ma jedno warzywo, ktoś inne i możemy się wzajemnie uzupełniać – zapowiadają.
W przyszłości myślą również o sprzedaży warzyw z wysyłką. Klienci już teraz pytają ich o możliwość zamówienia przez internet.
– Mamy taki pomysł gdzieś z tyłu głowy. Pewnie będziemy go wkrótce wdrażać. Już teraz dużo osób do nas dzwoni i pyta o wysyłkę – mówi Robert.
W najbliższy weekend odbędzie się drugi i ostatni termin tegorocznych samozbiorów na polu braci w Wilkowie w woj. kujawsko-pomorskim. Na miejscu będzie można samodzielnie zebrać cebulę i kupić pozostałe warzywa oferowane przez gospodarstwo oraz okolicznych rolników.
Agnieszka Sawicka
