Uprawia 9 ha kapusty. Mówi, po ile musiałby ją sprzedać, żeby móc inwestowaćJ. Janiak/a. Sawicka/canva
StoryEditorreportaż

Wydaje 20 tys. zł na hektar, a sprzedaje po 50 groszy. Rolnik mówi, dlaczego wciąż to robi

13.10.2026., 17:00h

Jarosław Janiak od 24 lat uprawia kapustę. W tym roku ma jej 9 ha, a koszt produkcji jednego hektara szacuje na około 20 tys. zł. Tymczasem za kilogram kapusty dla przemysłu dostaje zaledwie 50 groszy, czyli tyle, ile według jego wyliczeń kosztuje sama produkcja. Mimo lepszych plonów niż przed rokiem trudno więc mówić o satysfakcjonującym zarobku. Dlaczego rolnik nadal stawia na kapustę i ile musiałby za nią dostawać, żeby móc rozwijać gospodarstwo?

Uprawia kapustę od 24 lat

Jarosław Janiak prowadzi rodzinne gospodarstwo o powierzchni około 50 ha w gminie Wróblew w powiecie sieradzkim woj. łódzkiego. Uprawia kapustę, ziemniaki i zboża. Kapustą i ziemniakami zajmuje się od 2002 roku. Przez 24 lata poznał zarówno okresy lepszej koniunktury, jak i sezony, w których ceny nie pokrywały kosztów produkcji.

W tym roku pod kapustę przeznaczył, jak co roku, 9 ha. Na 5 ha uprawia kapustę białą, na 2 ha włoską, a na kolejnych 2 ha czerwoną.

Rolnik nie zamierza gwałtownie zmieniać skali produkcji. Jak potwierdza, powierzchnia upraw pozostaje podobna.

Jak ocenia ten sezon? Sytuacja na polu jest, zdaniem producenta, lepsza niż rok wcześniej. Nie oznacza to jednak, że równie dobrze wygląda kwestia opłacalności.

– Ogólnie ten rok pod względem produkcji jest korzystniejszy niż zeszły, ale cena... – zaznacza Janiak.

Ile kosztuje produkcja kapusty? Sadzonki to 10 tys. zł na hektar

Jednym z największych wydatków ponoszonych na początku produkcji są sadzonki. Przy obsadzie około 40 tys. roślin na hektar i cenie 25 gr za sztukę ich zakup kosztuje około 10 tys. zł. Do tego dochodzą nawozy, zabiegi agrotechniczne i środki ochrony roślin.

– Koszty zabiegów, koszty herbicydów, koszty fungicydów – wymienia rolnik.

Jak wylicza, na samą produkcję hektara kapusty trzeba przeznaczyć około 20 tys. zł.

– Koszt produkowania hektara kapusty jest rzędu 20 tysięcy – mówi Janiak.

Przy 9 ha kapusty daje to orientacyjnie około 180 tys. zł nakładów, jeśli przyjąć podany przez niego koszt jednostkowy. To kwota, która pokazuje skalę zaangażowanego kapitału i ryzyka, jakie ponosi producent.

Ostateczny wynik zależy jednak od plonu, jakości warzyw, uzyskanej ceny i dodatkowych wydatków związanych ze zbiorem oraz sprzedażą.

Po ile kapusta w 2026 roku? Przemysł płaci około 50 groszy

Ceny różnią się w zależności od rodzaju kapusty i jej przeznaczenia. Według informacji podanych przez Janiaka kapusta dla przemysłu kosztuje około 50 gr/kg. Kapusta biała przeznaczona na rynek świeży, w tym do marketów, osiąga około 70–90 gr/kg.

Wyższe stawki dotyczą kapusty czerwonej. Rolnik wskazuje ceny w granicach 1,50–2 zł/kg.

Same ceny sprzedaży nie mówią jednak jeszcze, ile zostaje w gospodarstwie. Trzeba uwzględnić wszystkie nakłady, a także to, czy kapusta trafia do odbiorcy bezpośrednio po zbiorze, czy jest przechowywana w chłodniach.

„Powyżej 50 groszy coś tam zostaje, ale to nie jest satysfakcja”

Janiak wskazuje, że koszt produkcji kilograma kapusty wynosi około 50 gr. Sprzedaż po takiej cenie oznacza więc w praktyce brak nadwyżki na rozwój gospodarstwa.

– Koszt produkcji jest 50 groszy – podkreśla Janiak.

Zapytany o to, jaka cena kapusty pozwala na osiągnięcie zadowalającego zarobku, rolnik odpowiada: – No już powyżej 50 groszy, no to coś tam zostaje, ale to nie jest taką satysfakcją, żeby można było się w to bawić – mówi.

Rolnik chciałby uzyskiwać stawki, które pozwolą nie tylko pokryć bieżące wydatki, ale także, co podkreśla wielokrotnie, inwestować w rozwój gospodarstwa.

– Minimalna cena, to od 70 groszy do minimum złotówki, żeby można było rozwijać się – wyjaśnia.

– Złotówka za kilogram, żeby można było inwestować – dodaje i podkreśla.

Dla producenta różnica między ceną 50 gr a 1 zł/kg jest zasadnicza. Przy dużym areale nawet kilkadziesiąt groszy więcej za kilogram może istotnie zmienić wynik finansowy. Trzeba jednak pamiętać, że konkretna opłacalność zależy również od wielkości i jakości plonu oraz faktycznych kosztów poniesionych w danym gospodarstwie.

Rok temu kapusta była po 45 groszy. „Poniżej kosztów opłacalności”

Poprzedni sezon nie był dla producentów warzyw łatwy. Janiak wspomina, że ceny kapusty spadały w 2025 roku do około 45 gr/kg.

– A 45 groszy, no to było poniżej kosztów opłacalności. Poniżej kosztów – mówi wprost.

Rolnik wiąże tamtą sytuację z importem kapusty z Niemiec.

– Zeszłoroczne ceny były spowodowane głównie importem kapusty z Niemiec. Tak jak rynek ziemniaków, tak i rynek kapusty został wtedy „uduszony” przez krajową nadwyżkę i dodatkowo importowany towar – wyjaśnia Jarosław Janiak.

Problem dotyczył również warzyw przechowywanych w chłodniach. Producent może zdecydować się na późniejszą sprzedaż, licząc na poprawę cen, ale musi wówczas ponieść dodatkowe wydatki związane z przechowywaniem w chłodniach. 

Jak relacjonuje producent, jesienią ubiegłego roku kapusta kosztowała około 45 gr/kg, a w grudniu ceny spadały do około 40 gr/kg. Później sytuacja się poprawiła. W maju ceny wynosiły przeciętnie około 50–60 gr/kg, choć zdarzały się również wyższe stawki. Nie oznacza to jednak, że przechowywanie było opłacalne.

– Rzeczywiście dochodzą koszty przechowywania, no to tutaj już wiadomo, że ta opłacalność całkiem inaczej wypada – zauważa rolnik.

Dodatkowym obciążeniem jest bowiem energia potrzebna do utrzymywania odpowiednich warunków w chłodni. Dlatego wyższa cena uzyskana po kilku miesiącach nie zawsze rekompensuje koszty magazynowania.

W tym roku odbiorcy szukają kapusty na południu Europy

W tym sezonie rolnik obserwuje zainteresowanie kapustą ze strony zagranicznych odbiorców. Wymienia Czechy, Słowację, Bułgarię, Węgry, Włochy i Hiszpanię.

– Południe Europy, południowy zachód – mówi, opisując kierunki, na których koncentruje się obecne zainteresowanie.

Zwraca uwagę, że bieżąca sytuacja różni się od tej z poprzedniego roku. W jego ocenie tym razem nie widać takiego napływu kapusty z Niemiec, który wcześniej wpływał na ceny. Istotne są również wymagania odbiorców dotyczące wielkości główek.

– Kalibry od kilo do trzech idą na market – wyjaśnia Jarosław Janiak.

Wielkość główek ma znaczenie przy sprzedaży kapusty na świeży rynek. Większe egzemplarze, powyżej 3 kg, trafiają natomiast do przetwórstwa, m.in. na kiszonki i surówki. Taką kapustą interesują się również odbiorcy z zagranicy, w tym m.in. z Czech.

Upały zatrzymały wzrost kapusty na około dwa tygodnie

Na tegoroczny sezon wpłynęła m.in. pogoda. Wysokie temperatury pod koniec czerwca zahamowały rozwój roślin. Jak relacjonuje Janiak, opóźnienie wyniosło około dwóch tygodni, ale później kapusta zaczęła nadrabiać straty.

Problemy sprawiały również szkodniki. Z rozmowy wynika, że część producentów nie zdążyła wykonać zabiegów ochronnych w odpowiednim terminie. 

Mimo problemów pogodowych Janiak ocenia tegoroczny sezon produkcyjnie korzystniej niż poprzedni. Jak zauważa, w niektórych gospodarstwach plony kapusty są w tym roku nawet o 30 proc. niższe niż przed rokiem, ale nie dotyczy to jednak jego plantacji. Dobra sytuacja na polu nie rozwiązuje nadal problemu cen. 

Zbiory do końca listopada. Rolnik obserwuje prognozy przymrozków

Zbiory kapusty w gospodarstwie mają potrwać od połowy października do końca listopada. Ostateczny termin będzie zależał od pogody. 

Janiak wskazuje, że niepokój budzą przede wszystkim silniejsze nocne przymrozki.

– Problemem może być spadek temperatury poniżej minus 5 stopni Celsjusza. Dlatego ważne jest takie zaplanowanie zbiorów, aby zdążyć przed pogorszeniem warunków – podkreśla.

Nie chodzi tylko o samą pracę na polu. Zebrany towar trzeba jeszcze przygotować do sprzedaży i zapewnić mu odpowiednie warunki, jeżeli nie trafi od razu do odbiorcy.

Brakuje ludzi do pracy przy kapuście. Rolnik wskazuje na Kolumbię i Indie

Jednym z coraz większych wyzwań w gospodarstwach rolnych jest znalezienie odpowiedniej liczby pracowników. U Janiaka w prace angażuje się rodzina, ale w okresie zbiorów potrzebne są dodatkowe osoby.

Jak wylicza rolnik, łącznie potrzeba około ośmiu pracowników, w tym czterech osób z rodziny i czterech dodatkowych.

– Jeżeli chodzi o siłę roboczą, zaczyna się duży problem – mówi Janiak.

Zwraca uwagę, że gospodarstwa coraz częściej muszą szukać pracowników poza dotychczasowymi kierunkami migracji, rolnik mówi o pracownikach z Kolumbii i Indii. Bo dla gospodarstw produkujących warzywa niedobór pracowników oznacza dodatkowe ryzyko. Zbiory trzeba przeprowadzić w odpowiednim czasie.

Oprac. Agnieszka Sawicka

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
13. październik 2026 17:02