Kraków. Ułamki sekund na prywatnej posesji zadecydowały o poważnym wypadku
Na terenie jednego z prywatnych gospodarstw, w sobotę 26 wrzesnia, 55-letni mężczyzna wykonywał rutynowe, zdawałoby się, czynności przy maszynach rolniczych. Z policyjnych ustaleń wynika, że przepinał przyczepę do traktora. Wystarczył moment. Maszyna z niewyjaśnionych dotąd przyczyn nagle ruszyła z miejsca, zaczynając staczać się po posesji.
Rolnik podjął natychmiastową, odruchową próbę ratowania sytuacji. Widząc odjeżdżający bez kontroli pojazd, ruszył w stronę szoferki. Chciał wskoczyć do środka, by zaciągnąć hamulec lub skręcić koła, zanim ciągnik uderzy w zabudowania lub zjedzie na drogę. W trakcie tego desperackiego biegu mężczyzna stracił jednak równowagę i upadł na ziemię. Ciężki sprzęt przetoczył się bezpośrednio po nim.
– Mężczyzna, lat 55, zaczepiał lub odczepiał wóz od ciągnika rolniczego. W pewnym momencie traktor zaczął odjeżdżać. Próbował go zatrzymać i wskoczyć do szoferki, ale się przewrócił i traktor po nim przejechał – relacjonowała okoliczności zdarzenia podinsp. Katarzyna Cisło z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Świadomy mimo rozległych obrażeń
Mimo przejechania po nim maszyny, 55-latek zachował przytomność. To właśnie on sam zdołał wstępnie zrelacjonować przybyłym funkcjonariuszom przebieg całego zdarzenia, zanim ratownicy medyczni podjęli pełne procedury stabilizujące. Obrażenia narządów wewnętrznych oraz układu kostnego okazały się jednak na tyle poważne, że liczyła się każda minuta. Tradycyjny transport karetką pogotowia do najbliższego szpitala w Nowym Sączu lub Krakowie – szczególnie po krętych i górzystych drogach regionu – wiązałby się ze zbyt dużym ryzykiem wstrząsu. Koordynator medyczny podjął decyzję o wezwaniu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
oprac. M. Czubak
fot. OSP Przydonica
