KGW bezpieczeństwo szkolenie KGW bezpieczeństwo szkolenieKarolina Kasperek
StoryEditorKGW

Na co dzień pieką ciasta i lepią pierogi. Teraz uczą się ratować życie. I to w całej Polsce

24.10.2026., 12:00h

Koła gospodyń dbają na co dzień i od święta o nasze podniebienia i organizują życie kulturalne w lokalnych społecznościach. Od teraz będą też mieć wpływ na bezpieczeństwo mieszkańców wsi. W Brudzewie, w powiecie tureckim odbyło się niedawno kolejne z cyklu szkoleń pod hasłem „KGW na Ratunek. Wielkopolskie Spotkania z Pierwszą Pomocą”, uczące, jak udzielać pierwszej pomocy.

Coraz częściej w naszych wywiadach z kołami gospodyń słyszymy, że biorą udział w szkoleniach z pierwszej pomocy. To element budowania odporności społeczeństwa wobec niepewnej sytuacji za naszą wschodnią granicą. Projekt szkolenia kół gospodyń obejmie całą Polskę i łącznie warsztaty odbędą się w czterdziestu dziewięciu miejscach. Wielkopolska jest pierwszym województwem, w którym odbywają się takie szkolenia dla kół, a pomysłodawcą jest wicemarszałek województwa Krzysztof Grabowski. Gospodarzem drugiego z wielkopolskich szkoleń był Brudzew.

image
Wicemarszałek Krzysztof Grabowski był pomysłodawcą szkoleń
FOTO: Karolina Kasperek

Wielkopolska chce przeszkolić tysiąc osób z kół gospodyń

W hali sportowej brudzewskiej szkoły podstawowej zgromadziło się dwustu przedstawicieli i przedstawicielek kół gospodyń z subregionu konińskiego – z powiatów tureckiego, kolskiego, konińskiego i słupeckiego. Uczestników przywitali Cezary Krasowski, wójt gminy Brudzew, i marszałek Grabowski.

image
Wieś i rodzina

Mała Anielka chce chodzić. Rodzice walczą o jej pierwsze kroki

– To jest cykl spotkań, który rozpoczęliśmy w Wielkopolsce i z Wielkopolski wypłynął. Mają być organizowane w całym kraju, dlatego mamy patronat zarówno Stefana Krajewskiego, ministra rolnictwa, jak i marszałka województwa wielkopolskiego Marka Woźniaka. (...) Chcemy przeszkolić tysiąc osób, które w razie potrzeby będą mogły udzielić pierwszej pomocy – mówił wicemarszałek.

image
Niebieskie „Jaśminki” z Jasieńca z koleżanką z KGW Pszczółki
FOTO: Karolina Kasperek

– Dzisiejsze spotkanie jest o zdrowiu i o życiu (...). Wielkopolska to województwo, które jest w wielu dziedzinach wzorem do naśladowania w naszym kraju. (...) To, co najczęściej słyszałam, pracując jeszcze w pogotowiu i na izbie przyjęć, to że wielokrotnie świadkowie wydarzeń nie udzielili pierwszej pomocy, bo bali się, że zrobią krzywdę. Zapewniam was, że przy zagrożeniu życia żadnej krzywdy nie można zrobić – mówiła Anna Majda, radna Sejmiku Województwa Wielkopolskiego.

image
KGW bezpieczeństwo szkolenie KGW bezpieczeństwo szkolenie
FOTO: Karolina Kasperek

Nie pozwól, by strach, choć normalny, przeszkodził ci w pomaganiu

Zajęcia rozpoczęły się wykładem Damiana Nowaka z firmy Behapowiec, która współpracuje przy szkoleniach z urzędem marszałkowskim. Prelegent przypominał, że strach przed udzieleniem pomocy jest częstą reakcją, ale też że nieudzielenie jakiejkolwiek pomocy poszkodowanemu jest karane.

Po wykładzie panie i nieliczni panowie z kół gospodyń z kolorowymi opaskami na rękach ruszyli do sprawdzania wiedzy w praktyce na sześciu stacjach, na których specjaliści szkolili w różnych obszarach pierwszej pomocy. Grupy przemieszczały się od stacji do stacji co dwadzieścia minut. Wszystko w największym porządku i zgrane niemal co do minuty, jak przystało na Wielkopolskę. My przyglądaliśmy się zmaganiom gospodyń z ranami ciętymi i kłutymi, podłączaniem defibrylatora, umieszczaniem poszkodowanych na noszach i ratowaniem zadławionych.

image
KGW bezpieczeństwo szkolenie
FOTO: Karolina Kasperek

Koło gospodyń z Jasieńca namawia, żeby przypominać sobie zasady pierwszej pomocy

Na chwilkę przed zagadnęliśmy przy szybkiej kawie członkinie kół.

– Jesteśmy z KGW Jaśminki z Jasieńca w gminie Przedecz. Coś pamiętamy z tej pierwszej pomocy ze szkoły średniej, ze studiów, ale uważamy, że warto to przypominać. Bo każdy niby wie, że trzydzieści uciśnięć i dwa wdechy w resuscytacji dorosłego, ale najważniejsze, żeby nie bać się dotknąć tego poszkodowanego. Każdy boi się odpowiedzialności, ale musimy mieć odwagę w sobie. Musimy reagować, bo przecież chcielibyśmy, żeby i nam udzielono pomocy, kiedy jej będziemy potrzebować – mówiła Katarzyna Duszyńska, przewodnicząca.

Gospodynie z Lubotynia wiedzą, że złamane podczas reanimacji żebra szybko się zrosną

Koło z Lubotynia w gminie Babiak, w powiecie kolskim reprezentowały Joanna Wojciechowska, przewodnicząca, i Patrycja Wojciechowska.

– Ja już udzielałam pierwszej pomocy – reanimowałam już mojego ojca, choć nie zdołałam pomóc. Dziecko mi się kiedyś zakrztusiło, więc wiem, z czym to się wiąże. Ludzie boją się reanimować, nie każdy jest w stanie to zrobić, ale trzeba pamiętać, że udzieleniem pomocy jest już wezwanie pogotowia. Natomiast w reanimację wpisane są „efekty uboczne”. Podczas reanimacji zdarza się, że złamie się ratowanemu żebra, ale ratownicy mówią, że to normalne. Żebra łatwo się zrastają, a można uratować życie – mówiła Patrycja Wojciechowska.

Jeśli nóż wbije się w ciało, nie wyciągaj go, tylko obwiąż!

Stanęliśmy najpierw przy stacji, przy której panie mierzyły się z ranami ciętą i szarpaną. W pierwszej widać było rękojeść noża, w drugiej – kość.

– Co jest najważniejsze? Włas­ne bezpieczeństwo, czyli najpierw rękawiczki – mówił instruktor, podłączając do fantomów rąk sztuczną krew.

– Nóż. Niektórzy by pomyśleli, że najłatwiej byłoby go wyciąg­nąć. Dlaczego tego nie robimy? Bo on działa jak korek. Generalnie przy krwotokach pierwsza czynność to ucisk na miejsce krwawienia – wyjaśniał.

Panie sprawnie usztywniały wałkami z bandaży i bandażem elastycznym nóż w ranie, zadawały pytania, ale też żartowały, bawiąc się dłonią fantomu.

– O, ten nie ma obrączki... – trafnie zauważały.

image
Defibrylator nie zastępuje nam resuscytacji, tylko ją wspiera. Po użyciu sprzętu należy przystąpić ponownie do uciskania klatki piersiowej
FOTO: Karolina Kasperek

Defibrylator stosuje się pomiędzy seriami uciśnięć klatki piersiowej

„Defibrylacja zalecana. Przyklej elektrody do gołej klatki piersiowej. Nie dotykaj pacjenta. Defibrylację wykonano. Wykonuj uciskanie klatki piersiowej” – słychać było podpowiedzi defibrylatorów.

– Halo? Halo? Słyszy mnie pan? – rzucano pytanie do fantomu.

– Nie reaguje? Co robię? Udrażniam drogi oddechowe, odchylając głowę, i sprawdzam oddech, patrząc, czy unosi się klatka piersiowa. Nie ma oddechu? Dzwonimy na 112 i przystępujemy do uciskania klatki piersiowej – mówił kolejny instruktor.

image
Kiedy stabilizujemy głowę poszkodowanego, potrzeba dwóch par rąk. Jedna przytrzymuje głowę, druga przykłada stabilizatory
FOTO: Karolina Kasperek

Pożary w domach bardzo często zaczynają się od zepsutego kabla do ładowarki

Przy kolejnym stanowisku behapowcy opowiadali o naszym niefrasobliwym często podejściu do elektryczności.

– I mój ulubiony temat – nasze kochane ładowarki do telefonów. Pożary w domach i porażenia prądem to głównie za sprawą zepsutych ładowarek. Nie chce się nam jechać do marketu, żeby kupić za dwadzieścia pięć złotych nowy kabel. A potem ładujemy w nocy, wychodzimy z domu, a kabelek zostaje na przykład pod poduszką – mówił instruktor.

Czekając na oddech poszkodowanego, odliczaj od stu dwudziestu

Sporo działo się przy stanowisku, przy którym uczono, jak transportować poszkodowanych na noszach z tworzywa.

– Głowa na końcu! Do czego są klocki? Do stabilizacji. A do czego otwory w nich? Żeby nas słyszał, ale też widzieć, czy nie wycieka płyn mózgowo-rdzeniowy. I raz, dwa, trzy! – komenderował ratownik.

Przypominał, że układanie poszkodowanych w pozycji bocznej bezpiecznej służy uniknięciu zachłyśnięcia ewentualnymi wymiocinami. A kiedy sprawdzamy oddech, czekając na uniesienie się klatki piersiowej, liczymy nie od 1 do 10, ale odliczamy: 121, 122, 123 i tak dalej. Ponieważ w emocjach, licząc od 1 do 10, możemy zrobić to znacznie szybciej niż w dziesięć sekund. Odliczanie powyżej setki daje potrzebny czas.

image
Przy zadławieniach u niemowląt uciskamy mostek dwoma palcami
FOTO: Karolina Kasperek

Zadławionego obejmij od tyłu i uciśnij kilka razy nadbrzusze!

Jednym z najczęstszych niebezpiecznych zdarzeń, które mogą nas zaskoczyć w codziennym życiu, jest zadławienie. Może się przydarzyć dorosłemu, może też dziecku. Uczestniczki i uczestnicy uczyli się przy kolejnej ze stacji, że w takiej sytuacji należy zacząć od pięciu posuwistych uderzeń w plecy. Jeśli to nie poskutkuje, stajemy za zadławionym, obejmujemy go od tyłu, składając na jego nadbrzuszu swoje dłonie. Jedną zaciskamy w pięść, a drugą obejmujemy ją, po czym uciskamy pięć razy, do siebie i nieco w górę, trochę tak, jak rusza się łyżka koparki.

image
pożar

Pożar zabrał mu cały dorobek życia. Rolnik samotnie wychowuje czworo dzieci

Panie rwały się do nauki zasad pierwszej pomocy 

Ten ruch można było ćwiczyć z zabawnie wyglądającym urządzeniem, z którego po odpowiednim uciśnięciu mieszka z powietrzem wypadała kulka. Sporo było przy tym zabawy, co wyszło tylko na dobre, bo wszyscy garnęli się do ćwiczeń.

image
U dorosłych uciskamy nadbrzusze ruchem podbierającym
FOTO: Karolina Kasperek

Co ciekawe, jako pierwsze zgłaszały się do nich na każdej ze stacji panie. Było intensywnie, dowcipnie, czasem w emocji padło jakieś niecenzuralne słowo, ale wszyscy mieli w sobie zapał pierwszoklasistów i chłonęli wiedzę.

To dowód na to, że takie szkolenia są potrzebne, ale też że mamy w sobie siłę i odwagę, by pomagać, kiedy przyjdzie czas próby. A koła gospodyń mogą być dla nas wzorem.

Karolina Kasperek

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
24. październik 2026 12:50