r e k l a m a

Partner serwisu

Artur Balazs: wyrównanie dopłat bezpośrednich jest mało realne lub będą wyrównane kosztem dotacji z PROW

Wiadomości Polska
Data publikacji 01.01.2018r.

Jakie są szanse na wyrównanie dopłat bezpośrednich polskich rolników z farmerami z Niemiec czy Francji? Czy konflikt z Brukselą może przełożyć się na zmniejszenie dotacji z PROW dla polskiego rolnictwa? Ile zboża zdołał sprzedać ze swego gospodarstwa? To pytania z wywiadu z Arturem Balazsem, rolnikiem ze wsi Łuskowo i był ministrem w rządach trzech premierów, z którym rozmawiają: Paweł Kuroczycki i Krzysztof Wróblewski.

Artur Balazs był ministrem w rządach trzech premierów. Prowadzi 270-hektarowe gospodarstwo nastawione na produkcję roślinną. Obecnie jest prezesem Kapituły Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej. Jest też bardzo zaangażowany we wspieranie racji i potrzeb polskiego rolnictwa w Brukseli. Cieszy się uznaniem wielu unijnych polityków, a także unijnych technokratów.

r e k l a m a



Nie tak dawno rządem zaczął kierować nowy premier Mateusz Morawiecki. Co ta zmiana premierów oznacza dla polskiej wsi i rolnictwa?

– Dla rdzenia obecnie rządzącej koalicji, a więc dla Prawa i Sprawiedliwości, wieś i rolnictwo to główne priorytety w rządzeniu Polską, w odróżnieniu od Platformy, która problemy z tej sfery odsuwała na bok, zostawiając je w rękach Polskiego Stronnictwa Ludowego, a więc na margines procesu sprawowania władzy. Uważam, że premier Mateusz Morawiecki i jego ekipa, zrobią dużo dobrego dla polskiej wsi i polskiego rolnictwa, bo jego celem jest zrównoważony rozwój społeczno-gospodarczy całej Polski, a nie tylko wielkich metropolii. Szczególnie liczę na to, że premier Morawiecki wzmocni pozycję Polski w Brukseli.

 Zbliża się uchwalenie nowej perspektywy finansowej – budżetu Unii Europejskiej na lata 2020–2027. Czy uda się znaleźć pieniądze na zwiększone dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników, tak aby ich wysokość była zbliżona do tych, które trafiają do kieszeni francuskich czy też niemieckich farmerów?

– Moim zdaniem, takie rozwiązanie jest bardzo mało realne. Chociaż bardzo chciałbym mylić się w swojej diagnozie, bo życzę naszym rolnikom, by mieli podobną wysokość dopłat jak farmerzy unijni. Zresztą dla mnie jako rolnika prowadzącego 270-hektarowe gospodarstwo nastawione na produkcję roślinną, wysokość dopłat zbliżona do tych, jakie otrzymują rolnicy niemieccy, których gospodarstwa są położone o tzw. rzut kamieniem od mojego, byłoby bardzo pożądane. Wszak szczególnie w czasach kryzysów, a one nie oszczędzają bynajmniej unijnego rolnictwa, widać jak bardzo stabilizującą rolę odgrywają dopłaty bezpośrednie. Moim zdaniem, bardziej realne jest wprowadzenie takiego rozwiązania, które zaowocuje spłaszczeniem dopłat bezpośrednich, to znaczy, że dopłaty dla polskich rolników zostaną nieco podwyższone, a dla farmerów ze starej Piętnastki nieco zmniejszone. Pamiętajmy, że na rolnictwo w unijnej kasie będzie mniej środków i to nie tylko z powodu BREXITU. Obawiam się, że mogą nam zabrać „drugi filar” i na przykład podwyższyć wspomniane dopłaty bezpośrednie. Oznaczałoby to, że polskie rolnictwo bardzo by straciło w nowej perspektywie finansowej. Uważam, że dla wielu polskich rolników, tych którzy postawili na rozwój swoich gospodarstw, pieniądze z „drugiego filara” były ważniejsze i bardziej efektywne niż wspomniane dopłaty. Wszak w tych gospodarstwach często pracują najnowocześniejsze maszyny na świecie. Bez unijnych pieniędzy nigdy by one do nich nie trafiły. Uważam i mówię to prosto w oczy: polscy rolnicy są największymi beneficjentami przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej. To jest fakt, a nie uprawianie polityki.

 Czy premiera Mateusza Morawieckiego w walce o dobro polskiego rolnictwa mógłby wesprzeć – tak ponad podziałami politycznymi – Donald Tusk, przewodniczący Rady UE?

– Sądzę, że wchodzimy coraz głębiej w konflikt z Brukselą. I rolą nowego premiera jest wyciszenie tego konfliktu. Obawiam się, że Bruksela zastosuje wobec nas takie rozwiązanie, że zamiast nakładać sankcje, obetnie nam – tak po cichu – fundusze unijne, które będziemy mieli do wykorzystania w nowej perspektywie finansowej. Brukselscy urzędnicy mogą na przykład uznać, że poziom się wyrównał i tym samym zakręcą nam kran z pieniędzmi z „drugiego filara” i funduszów spójności. Pamiętajmy, że obecnie dysponujemy największymi funduszami spójności spośród wszystkich państw Unii Europejskiej.

 Rynek unijny jest też największym rynkiem zbytu dla polskiej gospodarki?

Wartość polskiego eksportu żywności do UE wyniosła w ubiegłym roku około 20 miliardów euro a przed naszym wejściem do Unii było to ok. 5 mld euro. To są fakty, które powinny dotrzeć do najzajadlejszych przeciwników i jednocześnie krytyków Unii Europejskiej w Polsce. A dla mnie najsmutniejszy jest fakt braku powszechnej świadomości z konsekwencji płynących ze zmniejszenia funduszów unijnych we wspomnianej przeze mnie nowej perspektywie finansowej.

 Ale jak na razie, diagnoza jest optymistyczna: Polska wykorzystała prawie w 100 procentach wszystkie szanse rozwoju związane z przystąpieniem do Unii Europejskiej!

– Tak, zgadzam się z tą opinią. I teraz trzeba pracować nad utrzymaniem tego wysokiego standardu współpracy z UE. I nie bardzo widzę tutaj miejsce na wspieranie antyunijnej retoryki.

 Wróćmy do gospodarstwa: czy pozbył się pan całości zboża?

– W silosach BIN, które zmodernizowałem trzy lata temu, pozostało mi 70 procent zboża – takiego najwyższej jakości, zaś 30 procent zboża, też dobrego, ale nie tak jak te pozostawione, zostało sprzedane – podobnie jak całość rzepaku. Wiem jednak, że wielu rolników specjalizujących się w produkcji zbóż, w tym moich kolegów, spotkało nieszczęście – bo na polach, czego przyczyną były duże opady i niemożność wjechania maszyn, zostało zboże, kukurydza a nawet buraki, których na pewno już nie zbiorą. Dlatego trzeba myśleć nad dalszym rozwojem systemu ubezpieczeń rolniczych, bo klęski spowodowane anomaliami pogodowymi będą coraz częstsze. Obecna ekipa rządowa przeznacza znacznie więcej środków na ten cel niż poprzednicy. Jak już mówiłem, klimat się zmienia, nie będzie już latem okresów dobrej pogody, trwających miesiąc. Rolnik musi myśleć jak zredukować okres żniw o jeden, czy też dwa dni. W moim gospodarstwie żniwa trwają od 12 do 14 dni i robię wszystko, aby ten okres skrócić o dwa dni. Ale w czasie ostatnich żniw nie było u mnie na polach trzech dni pogody z rzędu. Z moich obserwacji wynika, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat – z roku na rok pogoda jest coraz gorsza. Jest albo za dużo wody, a z kolei są regiony permanentnie zagrożone suszą, nawet gdy pogoda jest w miarę normalna.

 Był pan ministrem w rządach premierów: Tadeusza Mazowieckiego, Jana Olszewskiego i Jerzego Buzka. Od lat jest pan prezesem Kapituły Europejskiego Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej – fundacji cieszącej się w Brukseli uznaniem i bardzo dobrą opinią. Słowem zna pan doskonale mechanizmy i brukselskie klimaty…

– Moim celem w Brukseli jest lobbowanie na rzecz interesów Polski – a więc i interesów polskiej wsi i polskiego rolnictwa. Jednym z elementów naszej działalności jest coroczna konferencja w Jasionce, koło Rzeszowa. Odbędzie się ona od 23 do 24 marca i będzie miała w tym roku wzbogaconą tematykę i znacznie więcej uczestników – nie trzystu, a ponad dziewięciuset. Jej głównym tematem będzie debata rolna, wynikająca z przeglądu Wspólnej Polityki Rolnej. Na pewno wnioski z przeglądu WPR zostaną uwzględnione podczas dyskusji poświęconej nowej perspektywie budżetowej UE. Drugim filarem tegorocznej Jasionki będzie prezentacja innowacji i nowych technologii w rolnictwie. We wspomnianej debacie rolnej zapowiedział udział Phil Hogan – unijny komisarz do spraw rolnictwa. Przyjadą też przedstawiciele pięciu ważnych państw UE w sferze rolnictwa: Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii i Portugalii. Oczywiście nie zabraknie także polskiego ministra rolnictwa. Będą również przedstawiciele rządów naszych partnerów z Grupy Wyszehradzkiej. Przewiduję też obecność Carlosa Moedesa, unijnego komisarza do spraw badań i innowacji. Ale Jasionka to nie jest impreza dla samej imprezy. Jej celem jest przekonanie wpływowych polityków – także tych z Brukseli – do racji polskiego rolnictwa i dobrego umiejscowienia jego problemów w nowej perspektywie budżetowej UE. W tym roku zamierzamy oficjalnie nadać konferencji w Jasionce nową nazwę – Europejskie Forum Rolnicze. By stała się ona największą i najważniejszą debatą w Unii, dotyczącą problemów wsi i rolnictwa. Wszak ma w niej uczestniczyć dziesięciu ministrów rolnictwa i dwóch komisarzy unijnych. Z terenu całego kraju przyjedzie kilkaset osób, od których zależy rozwój polskiego rolnictwa. Będą też przedstawiciele firm, które wprowadzają w sferę polskiego rolnictwa i gospodarki żywnościowej nowoczesne i innowacyjne technologie. Liczymy też na firmy z innych państw UE specjalizujące się w nowych technologiach.

W imieniu redakcji dziękujemy za rozmowę.Mamy też nadzieję, że „Tygodnik Poradnik Rolniczy” dobrze wypełni trudną rolę patrona medialnego Konferencji w Jasionce.


Od lewej: Artur Balazs – prezes Kapituły Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej, Jarosław Kaczyński – prezes PiS, Krzysztof Jurgiel – minister rolnictwa i rozwoju wsi oraz Jarosław Gowin – wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a