Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Przy rasie highland zwalniamy

Hodowla Zwierząt Bydło mięsne
Data publikacji 02.12.2018r.

– Hodowlą bydła highland zajmujemy się od wielu lat. Zawsze podobało nam się szkockie bydło górskie i w zasadzie jak zaczęliśmy myśleć o hodowli, to w grę wchodziła tylko ta rasa. Nie przeliczaliśmy, kiedy i jakie będą z tego pieniądze, po prostu chcieliśmy zająć się tylko tą rasą, żadną inną – wspomina Barbara Schlegel.

W Polsce mieszkamy już ponad 6 lat. Jak tu przyjechaliśmy mieliśmy 14 krów, jednego byka, parę młodziaków i jednego osiołka, wszystkie sztuki przyjechały z Niemiec. Byki do tej pory zawsze kupujemy z Niemiec, mamy sprawdzoną hodowlę i zawsze bierzemy z jednego miejsca – wyjaśnia Barbara Schlegel.

r e k l a m a



Byk rozpłodowy chodzi zawsze z krowami i on wie najlepiej kiedy kryć. Co roku przybywa nam w stadzie dwadzieścia kilka sztuk. Krowy same wyznaczają swój cykl wycieleń, nic nie jest narzucane, synchronizowane. Niektóre sztuki robią sobie przerwę i nie jest to dla mnie problemem – opowiada Georg Schlegel. – Przez kolejne lata budowaliśmy stado tylko w oparciu o sztuki urodzone w naszej hodowli, nie dokupujemy nic z zewnątrz, dzięki temu wiemy co mamy i na co możemy liczyć – dodaje pani Barbara.

Jedno z największych w Polsce

Stado bydła państwa Schlegelów jest największym stadem na Warmii i Mazurach i jednym z największych w Polsce. Obecnie liczy około 100 sztuk. Jest pod oceną Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego. Stado ma do dyspozycji ogrodzony teren o powierzchni blisko 60 ha i żywione jest tylko sianem, raz dziennie podawane są baloty, a latem korzysta z pastwiska. Najstarsze dwie krowy w gospodarstwie to Micia i Kristina, mają po 15 lat i są w doskonałej kondycji, nie mają żadnych problemów zdrowotnych. I nie jest to jakiś wyjątek, nawet 20-letnie krowy highland użytkowane są jeszcze rozpłodowo. Długowieczność, bardzo dobra zdrowotność, minimalne wymagania co do warunków utrzymania, żywienia, czy pielęgnacji, to kolejne argumenty przemawiające za tą rasą – przekonuje właściciel gospodarstwa. – Jest to rasa prymitywna, ukształtowana przez naturę, a nie przez poprawianie natury i udoskonalenia genetyczne człowieka. Dzięki temu zwierzęta same sobie doskonale radzą. Jak tu przyjechaliśmy wszędzie były zarośla, pokrzywy, krzaki, puściliśmy bydło i wszystko nam wyczyściło.


Fot. 
Monika Kopaczel-Radziulewicz
  • Każda sztuka bydła ma swoje imię i każda wie jak się nazywa, bo zawsze reaguje na swoje imię. Najstarsze krowy Micia i Kristina mają po 15 lat

W tym roku na wystawie zwierząt hodowlanych w Szepietowie zaprezentowaliśmy 3 krowy z cielętami i każda z nich miała inne ubarwienie od tradycyjnego brązowego, poprzez szare aż do czarnego. I nasza brązowo umaszczona 12-letnia krowa Eife otrzymała tytuł czempiona, pokonując dużo młodsze rywalki – podkreśla z dumą hodowca. – Towarzyszyła jej córka Elke urodzona pod koniec marca tego roku. W Szepietowie jako wystawcy byliśmy po raz drugi, brak czasu nie pozwala nam na regularne uczestnictwo w tego typu wystawach – dodaje pani Barbara.

Przygodę zacznij jesienią lub zimą

Każdego zachęcam do hodowli szkockiego bydła górskiego. Może rzeczywiście o rok dłużej rośnie, ale nie trzeba łopatą śruty przerzucać – żartuje hodowca. – Ma małe wymagania co do warunków utrzymania. Najczęściej utrzymywane są przez cały rok na zewnątrz. Oczywiście ma proste, zadaszone miejsce, ale rzadko z niego korzysta, bo woli siedzieć gdzieś w krzakach. Charakterystyczna budowa okrywy włosowej składająca się z dwóch warstw, jest doskonałą ochroną przed wiatrem, mrozami i opadami, ale również stanowi izolację i chroni przed upałami. Warstwa zewnętrzna to długie włosy okrywowe, latem cieńsze, a zimą mogą osiągać grubość do 30 cm. Druga warstwa to miękki puch, który stanowi doskonałą izolację.

Dla tej rasy gorsze do przetrwania jest lato niż zima, jak były upały, to już od rana szukały miejsca w cieniu, by schować się i cały dzień potrafiły przeleżeć wstając tylko co jakiś czas do wody. Dopiero wieczorem jak robiło się chłodniej, to spacerowały. Jak pasuje im pogoda, to idą i cały dzień ich nie ma. To chyba jedyne bydło, które jak wyjdzie to samo wróci, nigdzie nie ucieknie, prędzej czy później, ale zawsze wraca – podsumowuje właściciel stada.

Jeżeli ktoś chciałby rozpocząć przygodę z tą rasą, to mogę podpowiedzieć, żeby kupił bydło na jesień lub na zimę – doradza właściciel stada. – W tym okresie będzie dokarmiał zwierzęta i będzie miał z nimi częstszy kontakt, dzięki temu lepiej je pozna. A jak rozpoczyna się hodowlę wiosną, to od razu wypuszcza się bydło na duże pastwisko i w zasadzie ich nie znamy i nic o nich nie wiemy – wyjaśnia Georg Schlegel.

Właściciele gospodarstwa sprzedają zwierzęta i do chowu, i na ubój. Jałówki przeważnie wszystkie przeznaczamy do chowu, a byczków jak jest więcej niż potrzebujemy, to część idzie na ubój – wyjaśnia właściciel.

Dr inż.  Monika Kopaczel-Radziulewicz
(Fot. główne: Pixabay)

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a