Dzwonek Pierwszy miesiąc prenumeraty za 50% ceny Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Kiedy i jak najlepiej sprzedawać zboże? Jakie rady mają analitycy rynku?

Magdalena Szymańska
Kategoria: Pieniądze i Prawo
Kiedy i jak najlepiej sprzedawać zboże? Jakie rady mają analitycy rynku?
Pieniądze i Prawo Ceny zbóż
Data publikacji 05.07.2022r.

Ziarna zbóż jest mniej niż wynosi zapotrzebowanie. Analitycy prognozują, iż wraz z rozpoczęciem nowego sezonu ceny mogą nieznacznie spaść, ale niskie nie będą. W Polsce dodatkowo ze względu na sąsiedztwo z Ukrainą ceny mogą być niższe o kilkadziesiąt euro niż na giełdzie Matif w Paryżu.

Sprzedaż rozkładana w czasie

Rolnicy, którzy mają jeszcze zboże w magazynach, powinni przyjąć strategię rozkładania sprzedaży w czasie. Jeśli jeszcze nie kupili nawozów, warto, aby zrobili to zaraz po sfinalizowaniu transakcji, bo nawozy nie będą w nowym sezonie tańsze. To tylko niektóre wnioski, które wypłynęły podczas dyskusji na IV Ogólnopolskiej Giełdzie Rzepaczano-Zbożowej organizowanej przez „Top Agrar Polska” 22 czerwca.

r e k l a m a

Czy Chiny pomogą Afryce?

Jan Peters, analityk rynkowy z Agra Fax Hamburg, zwrócił uwagę, iż w nowym sezonie oprócz oczywiście sytuacji związanej z wojną w Ukrainie i tego, że ponad 1/3 światowego eksportu zbóż pochodzi z Rosji, Ukrainy i Kazachstanu, a Rosja z reguły większość swojego eksportu realizuje zaraz po żniwach, należy bacznie obserwować Chiny. Dlaczego?

r e k l a m a

Znaczna część zbóż przeznaczana jest na świecie na pasze. Ogromną rolę, jeśli chodzi o zużycie i produkcję zbóż paszowych, odgrywają Chiny. W ostatnich 30 latach spożycie mięsa wzrosło tam o ponad 70%. Na tamtejszy rynek trafia ponad 40% soi, którą handluje się na świecie. Z kolei aktywność Państwa Środka, jeśli chodzi o eksport zbóż, nie była duża, czasami kupowały one jedynie niewielkie ilości kukurydzy. Dwa lata temu to się jednak zmieniło.

Chiny zaczęły kupować pszenicę wszędzie, gdzie się dało, wyczyścili wszystkie zapasy magazynowe pszenicy. Zaimportowali 50 mln t pszenicy, m.in. z Francji i z Polski. Europa wysłała tam łącznie 3 mln t pszenicy rocznie. Dzisiaj 50% światowych zapasów jest w chińskich magazynach. Co więcej, ich wartość się podwoiła, ponieważ cena pszenicy wzrosła na rynkach dwukrotnie – zaznacza Peters.

Jak wskazuje Jan Peters, jeśli port w Odessie w Ukrainie nadal będzie zablokowany (Ukraińcy rozlokowali tam ponad 400 min, które zabezpieczają port przed wpłynięciem rosyjskich okrętów), to nie ma żadnego kraju na świecie, który mógłby pomóc Afryce Północnej w zażegnaniu kryzysu głodu.

– Oni jedyni mają wysokie zapasy zbóż na świecie. Mogą nie tylko wysłać tam zboże, ale także zaoferować krajom afrykańskim pożyczki na ich zakup. Dlatego też, analizując rynek zbóż i zachowania na tym rynku, musimy oprócz śledzenia sytuacji w Ukrainie i Rosji bacznie obserwować, jak się zachowają Chińczycy – uczulał analityk.

Ten produkt może Ciebie zainteresować

Tygodnik Poradnik Rolniczy – półroczna prenumerata

Tygodnik Poradnik Rolniczy – półroczna prenumerata

Płacisz tylko

156,00 zł SPRAWDŹ

Dwa scenariusze

Analityk bierze pod uwagę dwa scenariusze rozwoju sytuacji na rynku zbóż.

W pierwszym, optymistycznym, zakłada, że port w Odessie będzie powoli odblokowywany. Jego rozminowanie zaoferowały Turcja i Izrael.

– Wtedy 20 mln t zapasów łącznie z nowymi zbiorami mogłoby zaopatrzyć rynek światowy w pszenicę. Trzeba jednak zaznaczyć, iż Ukraina w tym roku zbierze o około 30% mniej pszenicy niż podczas niezakłóconego sezonu gospodarczego. Jeśli się tak stanie, ceny zbóż na świecie, w tym pszenicy, nieco spadną – zauważa Peters.

W drugim, pesymistycznym wariancie analityk zakłada, że port w Odessie zostaje zablokowany i zniszczony przez Rosjan. Byłaby to największa głodowa katastrofa, jaka kiedykolwiek spotkała ludzkość.

– W Afryce Północnej od lat 60. ubiegłego wieku liczba ludności się podwoiła. Kraje z tego regionu mają zapasy zbóż raptem na 3 miesiące. Oni potrzebują rocznie 30 mln t ziarna – tłumaczy Peters.

Światowy handel liczy się z tym, że może ziścić się drugi scenariusz, ponieważ rosyjski prezydent zrobi wszystko, żeby wywołać falę głodu. W normalnych warunkach z Ukrainy wyjeżdża około 6 mln  t zbóż miesięcznie. Obecnie koleją, drogami oraz rzekami zaledwie około 1 mln t miesięcznie.

W ocenie analityka jeśli nie będzie możliwości wywozu ukraińskiego zboża, to tegoroczne zbiory w Ukrainie będą bez znaczenia dla zaspokojenia światowego zapotrzebowania.

Szansa dla Polski i Niemiec

Tego niedosytu nie zaspokoją ani Amerykanie, ani Hindusi. Oba kraje, pomimo wysokiej produkcji, jak dotąd nie miały dużego udziału w światowym eksporcie zbóż i to się, jak na razie, nie zmienia.

– Jeśli nawet Amerykanie ograniczyliby przerób zbóż na etanol, co stanowi tam spory odsetek produkcji zbóż, to nie mają oni aż tak rozbudowanej infrastruktury logistycznej, żeby to wywieźć w świat. Z kolei w Indiach zbiory zapowiadały się w tym roku bardzo dobrze, ale z powodu ogromnych upałów i suszy eksport zbóż z tego kraju został zablokowany – zauważa Peters.

Unia Europejska w nowym sezonie będzie mieć zbiory wyższe o około 6 mln t. W Europie Wschodniej i Środkowej będą dobre plony zbóż, pomimo że mieliśmy lokalnie niedobory opadów w Bułgarii, Rumunii, Polsce i Niemczech. Zbiory będą natomiast zdecydowanie niższe w Portugalii i w Hiszpanii, gdyż tam jest zdecydowane za sucho.

Według analityka Niemcy, Francja i Polska będą odgrywały znaczącą rolę w eksporcie. Aczkolwiek, jak podkreślali uczestnicy giełdy, wszystko rozbije się zapewne o możliwości logistyczne. Jak wskazywali uczestnicy debaty, nasi rolnicy mają jeszcze wysokie zapasy pszenicy, a pod tegoroczne żniwa zasiali jej o 125 tys. ha więcej. Podobnie jest z kukurydzą, której areał wzrósł też o około 125 tys. ha.

Zdaniem Jana Petersa gospodarstwa zajmujące się produkcją zbóż, pomimo wysokich cen nawozów i ograniczeń w ich stosowaniu, jeszcze przez dwa lata będą w dobrej kondycji finansowej.

Niewywiezione zboża zablokują rzepak

– W najbliższych tygodniach ceny zbóż i rzepaku będą stabilne, ale potem zwłaszcza ceny rzepaku będą spadać. Dlatego radzę rolnikom, aby już teraz sprzedali 25% swoich zbiorów zbóż i 50% rzepaku, a jak już otrzymają pieniądze, żeby od razu kupowali nawozy – i to niezależnie od ceny. W mojej ocenie w najbliższych miesiącach będzie brakowało nawozów, ponieważ ogólnie na świecie ich produkcja nie nadąża za popytem – radzi Peters.

Analityk nie pozostawia złudzeń co do wywozu ziarna z Ukrainy.

Jeśli statki nie wypłyną z Odessy i innych portów, to kolej i transport drogowy nie dadzą rady wywieźć ubiegłorocznych ukraińskich zapasów. Niedługo będzie też poważny problem z nowym rzepakiem z Ukrainy. Jeśli on nie wyjedzie dalej i dotrze do zakładów tłuszczowych Polsce i w Niemczech, spowoduje presję na ceny, ponieważ przyjedzie go zdecydowanie więcej niż w normalnych warunkach – przewiduje Peters.

Niestety analityk nie ma też wątpliwości co do tego, że polscy rolnicy, zwłaszcza z terenów graniczących z Ukrainą, będą odczuwali ci­śnienie na obniżkę cen zbóż. Ukraińcy będą bowiem za wszelką cenę chcieli sprzedać zboże, bo jeśli tego nie zrobią, nie będą mieli za co wykonać jesiennych zasiewów, a wtedy grozi im bankructwo.

Aczkolwiek w jego ocenie w polskich i niemieckich portach ceny zbóż będą utrzymywały się na wysokim poziomie, ponieważ już teraz popyt na płody z nowych zbiorów jest bardzo wysoki. Jak ocenia, przewiezienie tony zboża z południowej Polski do Hamburga to koszt około 80 euro bez przeładunku. Najtaniej jest transportować ziarno do rumuńskiego czarnomorskiego portu w Konstancji, ale port ten też jest totalnie przeładowany, statki stoją w korku i czekają na rozładunek.

Magdalena Szymańska
fot. M. Szymańska

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a