Hodowla krów mlecznych w Wisconsin
W maju 2023 roku wyruszyliśmy do America‘s Dairyland – mleczarskiego stanu Wisconsin, w którym według badań amerykańskiego magazynu rolniczego „Hoard‘s Dairyman”, na obszarze ok. 170 000 km² (stan na 2021 rok) żyje ok. 1,2 mln krów. To plasuje Wisconsin na drugim miejscu, za Kalifornią. Średnia wydajność mleczna na krowę wynosi 11 287 kg.
Tam, gdzie jest dużo krów, jest też dużo cieląt. Według badania ok. 50% z nich żyje w igloo, a kolejne 47% w oborach z indywidualnymi kojcami. Około 19% cieląt jest utrzymywanych grupowo. Przeanalizowaliśmy praktyki związane z hodowlą cieląt w Wisconsin we współpracy z firmą Calf-Tel firmy Hampel, produkującą systemy obór dla młodych zwierząt.
Standardy hodowli zwierząt różnią się w zależności od stanu. Narodowy Program Gospodarstw Mlecznych (National Dairy Farm Program) podaje pewne wytyczne dla hodowców bydła mlecznego, np. 3,25 m² powierzchni legowiskowej dla zwierząt o masie ciała do 200 kg.
5,6 tys. krów na jednej farmie
Jedziemy pickupem po idealnie prostych drogach. Wzdłuż drogi rozsiane są liczne farmy mleczarskie, typowe czerwone stodoły mijamy raz po raz. Amerykańskie flagi powiewają na wietrze na prawie każdej farmie. Mój wzrok pada na dużą farmę mleczarską. Tabliczka przy wejściu głosi „Pagels Ponderosa”, czyli nazwę farmy, którą zamierzamy odwiedzić. 5600 krów nazywa to miejsce domem. Są to krzyżówki ras ayrshire, jersey i holsztyńsko-fryzyjskiej. Codziennie rodzi się tu od 15 do 30 cieląt. Dwa razy dziennie kierownik Shawn Miller odbiera cielęta i zabiera je do obory, która znajduje się ok. 3,7 km od farmy.
Kontynuujemy jazdę i już od wjazdu do Calfranch widać liczne identyczne obory. Jest ich w sumie 26, ponumerowanych alfabetycznie. W gospodarstwie utrzymywanych jest 3,5 tys. zwierząt w wieku do 11 miesięcy. W każdej oborze znajduje się 60 boksów dla cieląt zbudowanych w systemie modułowym. Mają one 122 cm szerokości i 183 cm długości. W tylnej ścianie wbudowana jest kratka wentylacyjna. Kojce są przydzielane według wieku. Personel oddziela cielęta płci żeńskiej od męskiej dla lepszej higieny i zmniejszenia ryzyka przenoszenia chorób. Aby zapobiec nawet bezpośredniemu kontaktowi nos w nos, jeden boks pozostaje pusty na styku jałówki i buhaja.
Swobodny dostęp do siary i musli
Od samego początku młode zwierzęta mają swobodny dostęp do wody i musli dla cieląt. Woda znajduje się w czarnych wiaderkach, a musli dla cieląt w białych wiaderkach ustawionych przed kojcami dla cieląt. Jeszcze na farmie mlecznej, każde nowonarodzone cielę jest pojone ok. 3,5 litra siary. Siara powinna mieć wartość Brix powyżej 23. W tym czasie zakładane są również kolczyki w uszach i dezynfekowany jest pępek.
Dalszy plan żywienia preparatem mlekozastępczym przedstawia się następująco:
- dzień 1 – 2: 1,9 litra dwa razy dziennie,
- dni 3–13: 2,4 litra dwa razy dziennie,
- dni 14-42: 3,3 litra dwa razy dziennie,
- dni 42-49: 3,3 litra raz dziennie,
- dzień 49: zaprzestanie.
W miesiącach zimowych niemowlęta otrzymują o 0,5 litra mleka więcej od 14. dnia i o 0,25 litra więcej od 42. dnia ze względu na większe zapotrzebowanie na energię.
Cielęta piją mleko z wiader z wodą. Kojce zwierząt, które otrzymują mleko tylko raz dziennie, są oznaczone białą opaską. Odsadzone cielęta noszą pomarańczową opaskę.
– Krótko po odsadzeniu, w wieku 50 dni, usuwamy jedną przegrodę pośrodku każdego cielęcia i trzymamy je parami – mówi Shawn. Gospodarstwo ma dobre doświadczenia z tą metodą, a cielęta są przygotowywane do późniejszego chowu grupowego.
Bobcat z rozrzutnikiem ściółki na ładowaczu czołowym rozprowadza świeżą słomę pszenną lub owsianą dwa razy w tygodniu.
– Świeżo wyścielone boksy zapewniają dobrą jakość powietrza w oborze – mówi opiekun cieląt.
Dlatego po obu stronach obory, nad rzędami boksów, zainstalowano system wentylacji z kanałami. Działa on przez cały rok i można go sterować ręcznie. Gospodarstwo samodzielnie zbudowało część systemu: wywiercono otwór w dużej rurze dla każdego boksu dla cieląt, umożliwiając wypływ powietrza. W wersji zakupionej, w miesiącach zimowych otwór można przykryć membraną, aby zapobiec bezpośredniemu opadaniu powietrza na zwierzęta. W niektórych oborach wisi termometr do monitorowania temperatury powietrza. Ponadto, nowonarodzone cielęta, noszą derki przez pierwsze 21 dni życia w zimie.
Pusty kolczyk do ewidencji chorych zwierząt
W Calfranch 16 pracowników opiekuje się krowami mlecznymi przyszłości. Pochodzą oni z Ameryki Środkowej i Stanów Zjednoczonych.
– Chcemy zminimalizować stres zarówno dla ludzi, jak i zwierząt. Dlatego mamy duży zespół do karmienia i przemieszczania zwierząt, aby nikt nie czuł się sfrustrowany i nie traktował cieląt znęcając się nad nimi – podkreśla Shawn.
Aby wszyscy byli na bieżąco, pusty kolczyk w uchu służy jako ewidencja chorych zwierząt. Zapisuje się tam numer kolczyka, datę leczenia, wszelkie podane leki i wszelkie inne nietypowe obserwacje.
Szpital dla cieląt
Dla słabych lub poważnie chorych cieląt przewidziano tzw. oborę szpitalną. Składa się ona z dziesięciu indywidualnych boksów bez kratek wentylacyjnych z tyłu. Zimą dwa termowentylatory ogrzewają oborę do 10°C. Zazwyczaj cielęta są gotowe do wypisu po siedmiu do dziesięciu dni.
W wieku 65–70 dni młode zwierzęta opuszczają swoje pary i są trzymane w grupach. Calfranch działa w systemie „całe pełne/całe puste”, czyli wszystkie cielęta z jednej obory są przenoszone do kolejnej. Następnie personel czyści i myje oborę. Modułowe kojce dla cieląt są następnie przenoszone do strefy mycia, gdzie czekają na nie dwie kolejne myjki ciśnieniowe. Po siedmiu dniach pustej obory jest ona gotowa na przyjęcie nowonarodzonych zwierząt.
Grupowe jednostki hodowlane wyposażone są w zewnętrzne koryto paszowe, rusztowe bariery paszowe oraz legowisko z tyłu. Strefa ta jest wyścielona specjalnie oddzielonym obornikiem.
– Kiedy zwierzęta trafiają do nas, ważą od 80 do 100 kg. Ważymy je na mobilnej wadze indywidualnej po urodzeniu, przy odsadzeniu od piersi lub przy przenoszeniu do nowej jednostki hodowlanej, a także ponownie po ok. 4,5 miesiącu. Ich waga wynosi wtedy od 160 do 190 kg – mówi Shawn. Jednostki hodowlane są wyposażone w zasłony i wentylatory.
Gospodarstwo sprzedaje byczki po jednym do trzech dni. Cielęta rasy holsztyńskiej kosztują wtedy ok. 180 dolarów, a krzyżówki rasy mięsnej do 400 dolarów. Krzyżówki rasy holsztyńsko-jersey kosztują tylko 10 dolarów.
Obiekt dysponuje dwiema oborami wolnostanowiskowymi dla 2000 młodych sztuk bydła w wieku od czterech do pięciu miesięcy, po 120 zwierząt w każdej grupie.
Ogrzewanie i formowanie:
Calf-Tel firmy Hampel znajduje się w Germantown w stanie Wisconsin od 1981 roku. Produkuje tam systemy obór dla cieląt, takie jak igloo i modułowe boksy wykonane z ekstrudowanego polietylenu – specjalnego rodzaju tworzywa sztucznego. W przypadku igloo, arkusz tworzywa sztucznego o wadze około 35 kg jest podgrzewany do 165°C przez 130 sekund. W tym czasie metalowy korpus wykorzystuje próżnię, aby wytłoczyć materiał do pożądanego kształtu. Proces ten nazywa się termoformowaniem. Powstałe produkty są podobno wytrzymałe i praktycznie nieodkształcalne. Pigment blokujący promieniowanie UV chroni boksy dla cieląt przed porowatością. Tworzywo sztuczne jest nieprzezroczyste i nieporowate.
Z linii produkcyjnej zjeżdżają 432 boksy dla cieląt każdego dnia, co odpowiada wydajności 18 boksów na godzinę. Stanowi to 30% wydajności zakładu. Firma produkuje również przenośne toalety, zjeżdżalnie na place zabaw i elementy z tworzyw sztucznych dla John Deere.
Odchów cieląt na podstawie umowy
J Hall hoduje cielęta na zlecenie regionalnych gospodarstw mlecznych. Pomaga mu 50 pracowników.
To, co zaczęło się w 1995 roku od 15 igloo dla cieląt na podwórku, rozrosło się do 5000 igloo rozłożonych na około 20 hektarach – jak okiem sięgnąć. J. Hall jest hodowcą cieląt w Kewaunee we wschodnim Wisconsin. Każdego roku hoduje około 40 000 młodych zwierząt.
Hall odbiera nowonarodzone cielęta płci żeńskiej z łącznie 29 ferm mlecznych w wieku od 12 do 24 godzin. Tam otrzymują co najmniej dwa karmienia siarą. Fermy te są zazwyczaj oddalone o nie więcej niż godzinę drogi. Kilka ferm mlecznych jest oddalonych o około 2,5 godziny jazdy samochodem. Około 50 pracowników, głównie z Ameryki Środkowej, pomaga przy młodych zwierzętach.
Próbka krwi z każdego cielęcia
Po opuszczeniu przyczepy cielęta są początkowo umieszczane w kojcu grupowym – zazwyczaj na fermę mleczną przypada jedna grupa.
– Pobieramy próbkę krwi od każdego cielęcia. Pozwala nam to sprawdzić, czy zwierzęta otrzymały dobrą siarę, a także wykonujemy test BVD – wyjaśnia J. Hall. Jednak, w przeciwieństwie do Niemiec, test BVD nie jest obowiązkowy. Drugiego dnia zwierzęta są dekornizowane, a od trzeciego dnia przenoszone do indywidualnych igloo.
Zwłaszcza w chłodne miesiące zimowe, ogrzewane pomieszczenia grupowe oferują istotną zaletę minimalizacji stresu u młodych zwierząt. Po trzech dniach życia łatwiej im regulować temperaturę ciała.
Po wejściu do igloo cielęta pozostają tam łącznie przez 70 dni. W wybiegu przed igloo młode zwierzęta mają kontakt wzrokowy z sąsiednimi cielętami. Hall trzyma małe cielęta, szczególnie rasy Jersey, w parach. Jego igloo mają 2,43 metra długości i 122 centymetry szerokości. Dwa razy dziennie ciężarówka z dużym zbiornikiem na mleko przejeżdża przez rzędy i rozdaje 4 litry mleka każdemu cielęciu. Przez pierwsze 21 dni otrzymują preparat mlekozastępczy, a następnie mieszankę preparatu mlekozastępczego i mleka pełnego. J i jego pracownicy odbierają mleko pełne z niektórych swoich gospodarstw mlecznych, tj. od swoich klientów. Przez pierwsze cztery dni cielęta piją mleko z butelki ze smoczkiem, a następnie z wiadra bez smoczka. Po karmieniu mają dostęp do wody w tym samym wiadrze. W wieku ośmiu tygodni młode zwierzęta są odstawiane od mleka. Od trzeciego dnia życia zwierzęta otrzymują musli dla cieląt z ciężarówki, która codziennie przejeżdża przez rzędy drzew.
Raz w tygodniu pracownicy J Halla ściółkują igloo słomą. Latem słomę zastępują trocinami.
– Trociny minimalizują napór much i są bardziej komfortowe dla cieląt w ciepłe dni – wyjaśnia właściciel farmy. Jednak zimą nie zapewniają one tak dobrej izolacji jak słoma.
3,70 € za zwierzę dziennie
Po 70 dniach spędzonych w indywidualnych igloo cielęta przenoszą się do grupy liczącej ok. 12 szt. Pozostają tam do ukończenia 120–180 dni, po czym wracają na farmy mleczarskie, na których się urodziły. Farma dezynfekuje igloo po każdym cielęciu. Pełne czyszczenie odbywa się raz w roku. Aby osuszyć luźną, piaszczystą glebę między zmianami igloo, stosuje się wapno. Jest to rodzaj wapna, który podnosi poziom pH, dezynfekuje i absorbuje wilgoć.
– Letem ziemia jest sucha. Ale w porze deszczowej przez resztę roku często jest tu błotniście. Nie sądzę, żeby to było idealne – przyznaje J. Hall.
Po przeniesieniu cieląt do kojców grupowych są one ważone po raz drugi. Pierwsze ważenie miało miejsce po ich wprowadzeniu. Ostatnie, trzecie ważenie odbywa się po opuszczeniu przez młode zwierzęta fermy hodowlanej. Cielęta rasy holsztyńskiej przybierają na wadze ok. 900 g dziennie. Cielęta rasy mięsnej przybierają na wadze ok. 1000 g dziennie.
Gospodarstwa mleczarskie płacą J. Hallowi 4,10 dolara za zwierzę dziennie za odchów cieląt od pierwszego do 150 dnia życia. Odpowiada to około 3,70 euro. Podczas gdy niektóre cielęta wracają do swoich gospodarstw rodzinnych, dla innych ich podróż dopiero się zaczyna: część cieląt trafia do gospodarstw hodowlanych. Znajdują się one głównie w stanach Teksas, Oklahoma, Kolorado i Kansas.
– Koszty utrzymania, pracy i paszy są tam znacznie niższe niż u nas – wyjaśnia J. Hall.
Co więcej, dozwolona liczba zwierząt w Wisconsin jest ograniczona, dlatego gospodarstwa zlecają hodowlę bydła na zewnątrz, aby móc utrzymać więcej krów i cieląt. Podróż ciężarówką do Teksasu trwa ok. 18 godz., a do Kolorado – 21 godz. Młode zwierzęta przybywają tam w wieku ok. pięciu miesięcy i pozostają na farmach przez kolejne 15 miesięcy. Ok. 20 miesiąca życia bydło wraca do swojej pierwotnej farmy i po raz pierwszy cieli się w wieku 22 miesięcy.
Tekst ukazał się w roku 2023 na portalu topagrar.com
Ann Chritin-Fry
