r e k l a m a

Partner serwisu

Partner

Ponad 90 mieszkańców wsi, w tym rolnicy, przeciwko nowej oborze pod Łomżą

Polskie mleko Wiadomości
Data publikacji 27.08.2019r.

Grupa 91 mieszkańców wsi Kalinowo pod Łomżą, podpisała się pod protestem przeciwko budowie w centrum wsi ogromnej obory ze zbiornikami na gnojowicę i nieczystości ciekłe, zlokalizowanej tuż przy drodze powiatowej, w niewielkiej odległości od budynków mieszkalnych sąsiadów.

r e k l a m a

Raport do kosza

Samorządowe Kolegium Odwoławcze w składzie: Anna Sadowska – przewodnicząca oraz Mirosław Kazimierz Anaszko i Urszula Kurządkowska, dokonało szczegółowej analizy zaskarżonej decyzji, a przede wszystkim raportu. Wskazało liczne błędy i „ocierające się o śmieszność” zapisy, co spowodowało, że nie można go uznać za wiarygodny dowód dla oceny środowiskowych uwarunkowań inwestycji.

SKO stwierdziło, że raport zawiera błędne dane m.in. dotyczące obsady inwentarza. Inżynier, który go sporządził podaje, że istniejąca obsada bydła posiadanego przez inwestora wynosi 106,4 DJP i ma być zwiększona o 425 DJP. Według jego wyliczeń, łączna całkowita obsada bydła w gospodarstwie po wybudowaniu nowego budynku wyniesie 425 DJP, podczas, gdy po zsumowaniu obu wielkości liczba ta wynosi 531 DJP. Także inwestor po wezwaniu do uzupełnienia raportu podał rozbieżne informacje. Raz wyjaśnił, że w gospodarstwie prowadzonym wraz z ojcem łącznie posiadają 360 krów mlecznych. Innym razem powiedział, że łączna obsada w obu gospodarstwach wynosi 383 krowy dojne, 42 jałówki zacielone, 15 jałówek powyżej 1 roku, 15 jałówek do 1 roku i 15 cieląt. Zdaniem Cezarego Banacha, po wybudowaniu nowej obory obsada bydła w gospodarstwie osiągnie stan 443,75 DJP, podczas, gdy ta wielkość została już osiągnięta.

Inwestor podał, że w gospodarstwie po zrealizowaniu inwestycji będzie produkowana gnojowica w ilości 9773,8 m3, ale SKO ustaliło, że wielkość ta została obliczona błędnie i że w rzeczywistości produkcja gnojowicy będzie znacznie wyższa. W związku z tym przewidywana pojemność zbiornika podrusztowego i powierzchnia gruntów przeznaczonych do nawożenia jest za mała.

„To oznacza, że większość dalszych wyliczeń i analiz związanych z oddziaływaniem planowanego przedsięwzięcia na środowisko pozbawiona jest sensu. (…) wszystkie organy, które brały udział w postępowaniu, podejmowały swe rozstrzygnięcia w odniesieniu do niewłaściwie ustalonej (zaniżonej) wielkości przedsięwzięcia” – czytamy w uzasadnieniu decyzji.

SKO wytknęło wójtowi oraz organom uzgadniającym, że oparły się na wyjaśnieniach inwestora, podczas, gdy uzupełnienie raportu powinno nastąpić w formie aneksu przygotowanego przez autora. Cezary Banach nie przedstawił zaś żadnego dowodu, że jest współautorem raportu i posiada wymagane kwalifikacje do jego sporządzenia.

Kolegium uwzględniło argumenty Doroty i Leszka Bargielskich dotyczące wariantów alternatywnych dla inwestycji oraz kierunku wiatrów.

Nie jest wystarczające przedstawienie w raporcie o oddziaływaniu na środowisko jedynie wariantu wnioskodawcy. Wybór między różnymi wariantami musi być rzeczywisty, nie może ograniczać się do wyboru między realizacją przedsięwzięcia, a jego zaniechaniem. W raporcie nie przedstawiono rocznej róży wiatrów (czyli graficznego wykresu kołowego pokazującego, z jaką prędkością i z jakiego kierunku na danym obszarze wieje wiatr). Dlatego nie ma możliwości określenia, jak wiatr może wpływać na rozprzestrzenianie się zanieczyszczeń w powietrzu oraz na klimat akustyczny.


Lista osób z Kalinowa, które nie zgadzają się na lokalizację obory, budowanej przez Cezarego Banacha (dane osobowe zostały celowo rozmyte)
  • Lista osób z Kalinowa, które nie zgadzają się na lokalizację obory, budowanej przez Cezarego Banacha (dane osobowe zostały celowo rozmyte)
Ponadto SKO uznało, że wymagana przepisami analiza możliwych konfliktów społecznych zawarta w raporcie, nie jest obiektywna. Autor raportu z jednej strony wskazuje na brak ujemnego oddziaływania inwestycji na środowisko stwierdzając, że ewentualne uciążliwości będą się mieściły w granicach działki inwestora, a jednocześnie przyjmuje, że z hodowlą zwierząt często związana jest emisja substancji odorotwórczych, co może powodować dyskomfort zapachowy. Zdaniem Kolegium, skoro do konfliktów społecznych prowadzi głównie uciążliwość odorowa, organ I instancji w większym stopniu powinien odnieść się do sprzeciwu mieszkańców Kalinowa.

W raporcie wskazano, że planowany obiekt nie jest powiązany z innymi przedsięwzięciami, gdyż w promieniu 500 m wokół inwestycji nie występują planowane inne obiekty tego typu, ani inwestycje, dla których wydano decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach. A wobec tego, nie dojdzie do skumulowanych oddziaływań na środowisko. SKO uznało taką tezę za nieuprawnioną, skoro w bezpośrednim sąsiedztwie planowana obora graniczy bezpośrednio z zabudową zagrodową, a inwestor wraz z ojcem prowadzi gospodarstwo rolne o dużej obsadzie inwentarza. O ile zatem, każdy z obiektów oddzielnie może nie powodować naruszenia standardów ochrony środowiska, to łączna ich eksploatacja może wywołać skumulowany efekt, dlatego konieczne jest dokonanie analizy i wyliczeń oddziaływań łącznie.

SKO stwierdziło, że wójt gminy Piątnica, nie podjął nawet najmniejszej próby weryfikacji raportu.

Tymczasem o wadliwości tego dokumentu świadczą choćby takie zapisy: „Na podstawie analizy przedstawionej w tabeli, można stwierdzić, że istnienie przedsięwzięcia w postaci hodowli gęsi nie spowoduje znaczących oddziaływań na poszczególne elementy środowiska” oraz „Ścieki socjalno-bytowe oraz z mycia gęśników powinny być przechowywane w szczelnych zbiornikach”.

W uzasadnieniu decyzji SKO podkreśliło też, że wójt nie wyjaśnił, w oparciu, o jakie kryteria ustalił, kto jest stroną postępowania i w jaki sposób określił obszar oddziaływania przedsięwzięcia.

Ze względu na wyżej wskazane uchybienia, SKO uchyliło decyzję wójta gminy Piątnica w całości i przekazało ją do ponownego rozpatrzenia. Od decyzji Kolegium stronom służy prawo wniesienia sprzeciwu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Do momentu oddawania artykułu do druku nikt z niego nie skorzystał.

Krzysztof Banach w rozmowie telefonicznej – także w imieniu syna – odmówił zajęcia stanowiska w tej sprawie. Stwierdził, że z „Tygodnikiem Poradnikiem Rolniczym” nie chce mieć nic wspólnego. Nie wyraził zgody na kontakt za pośrednictwem poczty elektronicznej. Nie odpowiedział również na pytania przesłane sms-em.

Alicja Moroz

Artykuł podzielony na strony, czytasz 2 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody