Dzwonek Letnia promocja - Czytaj za 1 zł Skorzystaj

r e k l a m a

Partner serwisu

Chłop – niewolnik? Jak to z pańszczyzną było?

Chłop – niewolnik? Jak to z pańszczyzną było?
Wieś i Rodzina Historia
Data publikacji 31.12.2020r.

Pańszczyzna. Potężne, traumatyczne doświadczenie ogromnej rzeszy naszych przodków. Wciąż domaga się badań i analiz specjalistów. I to nie tylko historyków. Takiej analizy podjęło się niedawno Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie, organizując z udziałem naukowców webinarium pod tytułem „Chłop – newolnik?”.

Pozostało 0% artykułu.
Więcej przeczytasz dzięki prenumeracie lub kupując dostęp.

Masz już prenumeratę lub dostęp?

Możesz już teraz kupić dostęp do wszystkich treści lub do wybranego artykułu

Kup dostęp Kup ten artykuł za 3,69 zł Kup ten artykuł za 0 złpo wyrażeniu zgód

r e k l a m a

Chłop – niewolnik? Jak to z pańszczyzną było

Jak powiedział w inaugurującym seminarium wykładzie dr Jan Maćkowiak, dyrektor muzeum w Szreniawie, dyskusja o pańszczyźnie trwa od czasów po powstaniu styczniowym i wciąż musimy zastanawiać się nie tylko nad jej znaczeniem dla historii i teraźniejszości, ale też nad tym, jak powinna być odzwierciedlana w wystawach muzealnych.

Skutki wykluczenia ze wspólnoty chłopów i późniejsze uwłaszczenie tkwią w nas, Polakach, do dzisiaj. Warto zwrócić uwagę na brak w naszych podręcznikach do historii prawidłowego odniesienia się do problematyki poddaństwa. O ile ono występuje, to przedstawiane jest jako proces naturalny. Rzadko jest oceniane negatywnie. To jest raczej obraz wsi pańszczyźnianej, który skupia się na sielskim i harmonijnym życiu – opowiadał dr Maćkowiak.

Dodał, że podobny obraz zyskuje wieś na wystawach w licznych skansenach.

Pamiętam konferencję w Kolbuszowej w 2011 roku, podczas której w niektórych wystąpieniach mówiło się wręcz wprost o brudzie, smrodzie, głodzie, nędzy i ubóstwie wsi. I o tym, jak to pokazać. Klient muzeum chce widzieć wieś bogatą, sielską. Wieś odpowiadającą obrazowi, który kiedyś powstał w jego głowie. Chce uczestniczyć w rozrywce, konsumować smaczne potrawy. Ale obraz rzeczywisty był inny. Skanseny pokazują często to też, co powstało w głowie kustosza – rozważał dr Jan Maćkowiak.

Nasi chłopi to maszyny

r e k l a m a

Profesor Jan Sowa, socjolog z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, w swoim referacie powoływał się na XVI-wieczną publikację „Gospodarstwo” Anzelma Gostomskiego, polskiego ekonomisty, będącą swoistym podręcznikiem, zestawem rad i zaleceń, jak prowadzić gospodarstwo folwarczne.

„Gospodarstwo” Gostomskiego pokazuje, że pańszczyzna była celowo, systematycznie, siłowo organizowana przez szlachtę, żeby sprzyjać jej interesom. Mamy tam cały szereg rad i zaleceń (...). W dziele Gostomskiego chłop absolutnie nie jest traktowany jak osoba. Jest raczej traktowany tak, jak pisał w XIX wieku Krasiński, pisząc w liście do przyjaciela: „Nasi chłopi to maszyny”. Gostomski traktuje ich jak maszyny biologiczne, które obok innych narzędzi są częścią wyposażenia folwarku. Trzeba ich wykorzystywać i zarządzać nimi tak, jak się zarządza i wykorzystuje maszyny. Dzieci poniżej siódmego roku życia mogą nic nie robić. Po ukończeniu siedmiu lat trzeba się zaangażować w pracę – referował prof. Jan Sowa.

Według Gostomskiego chłop miał być posłuszny, miał sam sprawić sobie narzędzia, a jeśli tego nie zrobił, miał zakaz wchodzenia do karczmy, żeby tam nie wydawać pieniędzy na te narzędzia. Rano chłopów należało wypędzać na pole. Kto nie pójdzie – chłosta. Jeśli w danym roku chłop miał mniej pracy, w kolejnym musiał zrobić więcej. Kto źle pracował, miał być karany dodatkową pracą. A kto nic nie robił, bo odrobił już swoją pańszczyznę, miał być skierowany do dworu na dodatkową pracę. Gostomski twierdził, że „krnąbrnych chłopów najlepiej jest wygnać”. Co więcej, panowanie nad chłopem wykraczało poza pracę. Chłopu nie wolno było grać w karty ani wyjeżdżać na noc, handlować między sobą i kupować na kredyt. Drewno w lesie mógł zbierać tylko z ziemi i tylko w określone dni, a ziemi posiadać tylko tyle, żeby móc się wyżywić.


  • Ucisk którego źródłem była pańszczyzna miał potężny wpływ na sklalę buntu chłopów jakim była rabacja galicyjska. Rycina przedstawia chłopów sprzedających głowy szlachciców
Chłopki pracujące przy żniwach – rycina z XIX w.
  • Chłopki pracujące przy żniwach – rycina z XIX w.
Sandomierz – widok na ratusz i kolumnę M. B. Pomnik na pamiątkę zniesienia pańszczyzny
  • Sandomierz – widok na ratusz i kolumnę M. B. Pomnik na pamiątkę zniesienia pańszczyzny

Cichy opór niewolnych

Z drugim z referatów wystąpił dr Michał Rauszer, antropolog i kulturoznawca z Zakładu Interdyscyplinarnych Badań nad Kulturą na Uniwersytecie Warszawskim, autor wydanych przed dwoma miesiącami „Bękartów pańszczyzny”. W wykładzie zwrócił uwagę na charakter buntów, jakie mogli podejmować niewolni chłopi. Przytoczył pojęcie „broni słabych”, które ma oznaczać, że podporządkowani buntują się najczęściej za pomocą takich form oporu, które są anonimowe, ukryte, przebrane.

Bardzo rzadko zdarza się sytuacja, kiedy mamy do czynienia z bezpośrednim wyzyskiem (jakiejś grupy – przyp. red.), jak w obozach koncentracyjnych. Najczęściej są to kwestie złożonych systemów podległości i podporządkowania, które są w różny sposób uzasadniane. W publicznych narracjach na temat podporządkowania mówi się, że podporządkowani są w danym miejscu, bo są głupsi, mniej przedsiębiorczy, mają gorsze pochodzenie albo jakiś dług do spłacenia. Ten rodzaj rozumienia podporządkowania dobrze ilustruje sytuację chłopskiego położenia – tłumaczył Michał Rauszer.

Przypomniał, że chłopi stosowali wiele różnych form opisanego wyżej oporu. To było sabotowanie pracy, udawane lenistwo, niszczenie narzędzi albo używanie gorszych narzędzi czy psucie zasiewów. Ale też przeorywanie pola, nielegalne zasiewy, nielegalne zbieranie drewna, kłusownictwo, podkradanie zboża, oszukiwanie na miarach i przy oddawaniu danin. To był ich „opór codzienny” wobec pańszczyzny. Ta rzeczywistość znalazła odzwierciedlenie w drzeworytach, na których można oglądać scenki z leniącymi się chłopami, obok których „siewem zajmuje się sam diabeł”. Michał Rauszer zwrócił też uwagę na specyficzny rys folkloru ludowego, w którym mamy do czynienia ze światem na opak.

W folklorze ludowym bardzo często spotykamy wątek, że wół zabija rzeźnika czy mysz goni kota. Tego typu przedstawienia wskazują na wyobrażanie sobie świata, w którym naturalna hierarchia podporządkowania jest odwrócona, czyli kiedy sługa staje się panem – mówił Michał Rauszer.

Pańszczyzna czy umowa?

Doktor Piotr Guzowski z Uniwersytetu Białostockiego zapoznał słuchaczy z podstawami prawnymi pańszczyzny.

Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że pańszczyzna to nie było jakieś jednolite świadczenie (...). Miała wiele form. Najwcześniejsza znana to ta z późnego średniowiecza – jutrzyny: chłopi mieli oprócz swoich działek niewielki fragment ziemi folwarcznej do zagospodarowania i za nią odpowiadali. Pojawiała się też robocizna roczna do 12, maksymalnie 14 dni w roku. Była też pańszczyzna określana kategorią „kiedy każą”. A to, co zwykle nam kojarzy się z pańszczyzną, to pańszczyzna tygodniowa – tłumaczył dr Guzowski.

Wyjaśnił również, że pańszczyzna nie była czymś jednoznacznym – jej rozpowszechnienie, zakres i skala nie były jednolite. A zważywszy na strukturę gospodarstw szlacheckich i chłopskich (jeden szlachcic miał dwóch, najwyżej trzech kmieci), jej wymiar i wprowadzenie musiały się odbywać w wyniku negocjacji, choć oczywiście nie byli to równorzędni partnerzy.

Jednak nie niewolnicy

Profesor Jarosław Kita, historyk z Uniwersytetu Łódzkiego, polemizował z tezami, które wybrzmiały we wcześniejszych referatach, a w których próbowano porównywać pańszczyznę do niewolnictwa czarnoskórych w Stanach Zjednoczonych.

Dlaczego nie mogę zgodzić się na porównywanie polskich chłopów pańszczyźnianych do niewolnictwa czarnoskórych? Myślę, że wtedy jednak naruszamy pewną godność niewolników (...). Zgodzę się na sformułowanie „praca niewolna”, ale nie niewolnictwo. Chłop na ziemiach polskich był „u siebie”. Mówił tym samym językiem, miał ten sam kolor skóry, co jego „wróg” zamieszkujący dwór. Znał okolicę bliższą, dalszą, miał nawet dokąd zbiec. Mógł ukryć się bez rzucania się w oczy. Miał nawet jakąś własność – kawałek ziemi, chałupę. Niewolnik został zabrany do obcej ziemi, nie znał języka, miał pełen zakaz edukacji, niczego nie posiadał i nie miał szans się ukryć – przekonywał prof. Kita.

Podkreślał konieczność wyróżnienia kategorii pracowników folwarcznych, których los był inny niż chłopów pańszczyźnianych. Ale zaznaczył też, że nie należy zapominać, że 2/3 małych miasteczek w dawnej Rzeczypospolitej były prywatnymi miastami, zamieszkanymi przez mieszczan-rolników, także podlegających kategorii pańszczyzny. Świadczy o tym fakt, że dwa lata po ukazie uwłaszczającym chłopów w Królestwie Polskim wydano ukaz uwłaszczający mieszczan-rolników. Wyjaśniał, że w obowiązku pańszczyźnianym istniała możliwość wysłania na odrobek parobka czy syna, w sytuacji kiedy trzeba było obrobić swój łan ziemi. W częściach zachodnich dawnych ziem Polski pańszczyznę zastępowano czynszem. Dlatego prof. Kita domagał się, by nie ujednolicać modelu pańszczyzny i pamiętać, że był on bardzo różny dla różnych obszarów dawnej Rzeczypospolitej.


Bywało, że chłop pracował w polu nie tylko w ramach odrobku, ale także za karę
  • Bywało, że chłop pracował w polu nie tylko w ramach odrobku, ale także za karę
Chłopi podkrakowscy dzielący chleb, Kajetan Wincenty Kielisiński
  • Chłopi podkrakowscy dzielący chleb, Kajetan Wincenty Kielisiński

Jak pokazywać pańszczyznę?

Drugą część webinaru poświęcono dyskusji na temat tego, jak mogłaby wyglądać wystawa poświęcona pańszczyźnie. Profesor Sowa postulował, by jednak zestawiać ze sobą różne reżimy, które korzystały z pracy niewolnej. Z drugiej strony zaś – żeby nie utożsamiać krytyki pańszczyzny z bezkrytyczną afirmacją kultury chłopskiej. Doktor Michał Rauszer przywołał przykład muzeów ze swoich rodzinnych stron, czyli okolic Pszczyny, gdzie funkcjonuje muzeum w pałacu księżnej Daisy, a dwieście metrów dalej jest skansen kultury ludowej. Obie placówki funkcjonują tak, jakby w historii wieś ze swoją kulturą ludową była zupełnie oddzielona od tego pałacu. Dlatego warto, jego zdaniem, szukać wzajemnych wpływów obu kultur. I tak kształtować wystawy. A jedną z atrakcji na takiej ekspozycji, zdaniem Michała Rauszera, mogłoby być urządzanie inscenizacji pracy z angażowaniem do tego, na przykład, trenera fitness i poproszenie, by wykonywał prace, które musieli wykonywać chłopi pańszczyźniani. Taki trener mógłby ocenić z jednej strony wydatek energii, z drugiej – efektywność ówczesnej diety wobec takich obciążeń.
Co na ten temat myśli prof. Piotr Guzowski? Nie wie, co klient muzeum chciałby oglądać na takich wystawach, ale zgodził się z prof. Sową, że nie zawsze należy pokazywać to, co klient akurat chce zobaczyć. I jeśli taka wystawa miałaby być dydaktyczna, należałoby uwzględnić także perspektywę drugiej grupy społecznej, która brała udział w systemie folwarczno-pańszczyźnianym, czyli szlachty. Bo pańszczyzna to opowieść o chłopach i o szlachcie. Należałoby jednak zrezygnować z podejścia, w którym obecna byłaby tylko walka między obiema grupami. Zachęcał też do sięgnięcia do absolutnie niezwykłego źródła, jakim są zachowane od XV wieku księgi sądowe wiejskie, w których, jego zdaniem, chłopi mówią własnym głosem, w których mamy do czynienia z perspektywą chłopską. Chłopi mówią tam o tym, co ich boli, a co im się podoba. To, jego zdaniem, świetne źródło do konstruowania wystawy o pańszczyźnie. Profesor Jarosław Kita hasłem takiej wystawy uczyniłby pańszczyznę jako codzienność i odświętność życia chłopskiego przez kilkaset lat. Jednak postulował też, by nie przedstawiać pańszczyzny wyłącznie w czarnych barwach.

Karolina Kasperek

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody