Jeden z konstruktorów Bizona Giganta uczestniczył w zlocie
Sam organizator zaskoczony był tegoroczną frekwencją uczestników i odwiedzających miłośników kombajnów Bizon, którzy przyjechali z różnych części Polski.
Gościem honorowym zlotu był Józef Dębski, człowiek legenda, przez 45 lat związany z Fabryką Maszyn Żniwnych w Płocku. Jako konstruktor brał udział w tworzeniu m.in. Bizona Giganta, Rekorda, BS-a, Dynamica. W latach 90. zasiadał w radzie nadzorczej spółki Bizon, całą karierę zawodową spędził w płockiej fabryce. Ogromny autorytet w zakresie wiedzy o kombajnach Bizon i fabryce, w której powstawały. Mimo zasłużonego odpoczynku na emeryturze wciąż chętnie dzieli się wiedzą i niesamowitymi historiami z czasów produkcji Bizonów.
– Tak naprawdę pomysł takiego zlotu zakiełkował w mojej głowie już 5 lat temu, ale w tym roku mamy dopiero II Zlot Bizonów w Barłożnie, ale już wiem, że nie ostatni. Pomysł narodził się z pasji do Bizonów i przypomnienia fantastycznych wspomnień z moich lat dzieciństwa, z pracy mojego ojca na kombajnach Bizon. Bizony to wspólna historia nie tylko naszej rodziny, ale większości rolników mających gospodarstwa w okolicy. Tych 15 kombajnów, które możemy podziwiać przyjechało w większości z naszej gminy lub z gmin sąsiadujących. Wszystkie doskonale utrzymane, oczywiście stosownie do swojego wieku, sprawne, co udowodniły podczas pokazu koszenia – wyjaśnia Waldemar Ciesielski, organizator II Zlotu Bizonów.
Trzecie pokolenie pasjonatów
Bizony to już nie tylko pasja dziadka i ojca, bo 10-letni syn pana Waldemara, Paweł z kolegami Wojtkiem i Tymkiem przez ostatni rok wiele godzin spędzili nad poznawaniem Bizonów i konstrukcji poszczególnych elementów.
– Wiele pytań, szukanie, praktyczna nauka podczas wspólnych prac w garażu, takie zaangażowanie młodych ludzi bardzo cieszy i jestem gotowy organizować takie zloty dla pasjonatów choćby po to, żeby pokazać młodemu pokoleniu, że „stare” nie znaczy złe. To piękne historie, to ludzie, wiele wzruszeń i niejedna łza, która zakręciła się w oku uczestników. A syn najbardziej cieszył się, że będzie mógł porozmawiać z panem Józefem i zapytać jak te kombajny tworzył, skąd miał pomysły – wyjaśnia organizator.
Waldemar Ciesielski ma w swoim gospodarstwie kilka kombajnów, w tym Bizony Super Z056, Gigant i najnowszy zakup Bizon Z020 Zagon, czyli jedna z najbardziej nietypowych maszyn żniwnych produkowanych w Polsce. Zagon nie jest samobieżnym kombajnem, potrzebuje do pracy ciągnika, który napędza maszynę, zapewnia miejsce dla operatora i możliwość sterowania maszyną.
Konstrukcję Z020 Zagon opracowano z myślą o rolnikach prowadzących niewielkie i średnie gospodarstwa, dla których zakup kombajnu samobieżnego był ogromnym wydatkiem, poza ich możliwościami. Pierwszą serię w Fabryce Maszyn Żniwnych w Płocku przygotowano na żniwa 1984 roku. Później produkcję przeniesiono do poznańskiej Fabryki Maszyn Żniwnych, a w 1992 roku zakończono produkcję tego modelu.
Sześć klawiszy i 220 KM największego polskiego kombajnu
Józef Dębski przyznał, że sercem najmocniej związany jest z Bizonem Gigantem, największym kombajnem, jaki powstał w płockiej fabryce. Miał sześć klawiszy wytrząsacza, 220 koni mocy, a w godzinę można nim było wymłócić do 20 ton ziarna.
Historia Giganta rozpoczęła się w 1972 r., kiedy opracowano dokumentację do tych maszyn, a 12 czerwca 1973 roku pierwszy egzemplarz opuścił halę produkcyjną.
– Mogę pokazać elementy, które sam rysowałem na kartkach przy stole kreślarskim ołówkiem z pomocą linijki i cyrkla. Dziś nawet trudno to sobie wyobrazić. Dlatego jestem dumny i szczęśliwy, że te narysowane elementy, które skonstruowałem, nad którymi pracowałem, sprawdziły się i dziś ponownie mogę je zobaczyć – wyznaje wzruszony konstruktor.
W 1975 r. powstała krótka seria Gigantów, które poddano testom w Polsce, Czechosłowacji i na Węgrzech. Dwa lata później ruszyła produkcja seryjna. Prawie połowa powstałych kombajnów Gigant wyjechała za granicę, najwięcej na Węgry. Kombajny Bizon Gigant pracowały także w Danii, Irlandii i we Włoszech. Do 1988 r., czyli do czasu, kiedy zaprzestano jego produkcji, płocki zakład opuściło prawie osiemset takich maszyn. Choć Fabryka Maszyn Żniwnych zakładała znacznie wyższą produkcję na poziomie 1500 sztuk rocznie, bo był to kombajn, który miał się mierzyć z największymi ówcześnie kombajnami zachodnimi. Józef Dębski wspomniał, że zaprzestanie produkcji Giganta było związane z wprowadzeniem Rekorda oraz brakiem dostępności zagranicznych komponentów wykorzystywanych przy jego montażu.
Dwa razy droższe materiały niż do innych Bizonów
– Wkład materiałowy przy tym kombajnie był dwa razy wyższy od innych Bizonów, ale dwa razy wyższej ceny nie można było za niego otrzymać. Jego koszt podnosiło m.in. wykorzystanie drogich komponentów, jak układu hydraulicznego niemieckiej firmy Linde, węży wysokociśnieniowych – wylicza konstruktor.
Podczas zlotu został przeprowadzony konkurs na najciekawszą maszynę. Przewodniczący komisji Józef Dębski podkreślał, że wszystkie prezentowane kombajny są utrzymane w rewelacyjnym stanie, wszystkie sprawne technicznie, pracujące. Przede wszystkim nie generowały strat ziarna podczas koszenia, jakość omłotu była bardzo dobra.
– Prezentowane kombajny były w różnym wieku, więc to normalne, że na starszych 40-letnich maszynach widoczne były ślady korozji, gdy porównywaliśmy je z kombajnami młodszymi. Oceniając maszyny braliśmy także pod uwagę jej kompletność, kompletność osłon, bezpieczeństwo pracy i oryginalność poszczególnych elementów – wylicza Józef Dębski.
Bezapelacyjnie wygrał kombajn numer 3, należący do głównego organizatora Zlotu. Zdecydował on, że swoją nagrodę przekaże właścicielowi 55-letniej Vistuli 2. Kombajn wyróżniał się posiadaniem drewnianych, wystrzępionych listew nagarniających w motowidłach.
– Te maszyny zostały wyprodukowane ponad 40 i 50 lat temu. One wyjechały kosić zboże. Była to zasługa ich właścicieli, czyli naszych polskich rolników. Konserwują i dbają z pewnością a długie zimowe wieczory i noce spędzają w garażach. W swoim imieniu chciałbym podziękować wszystkim właścicielom prezentowanych kombajnów. Dzięki ich pracy i pasji, tak wiele osób mogło cieszyć oko Bizonami. Choć od 7 lat jestem pełnoprawnym emerytem to wiem, że kombajny Bizon będą ze mną do końca życia – podsumowuje Józef Dębski.
Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz
