Ministerstwo rolnictwa pod koniec marca przedłożyło projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi. Jego celem jest zabezpieczenie realizacji funkcji produkcyjnych wsi oraz ograniczenie konfliktów społecznych na tym tle. Ministerstwo proponuje zmiany w Kodeksie Cywilnym polegające na wskazaniu, że prowadzenie działalności rolniczej mieści się w granicach normalnego korzystania z nieruchomości i co do zasady nie powinno być uznawane za nadmierne oddziaływanie na sąsiadów. Chce także zmienić Kodeks Wykroczeń, który pozwoli na wyłączenie karalności za zakłócanie spokoju lub spoczynku nocnego w wyniku prowadzenia działalności rolniczej, np. przez hałas generowany przez maszyny rolnicze czy zwierzęta. Zmiany mają także objąć ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego. Wprowadzona ma być regulacja polegająca na tym, że w akcie notarialnym dotyczącym nabycia nieruchomości poza granicami administracyjnymi miasta będzie zawarte oświadczenie nabywcy takiej nieruchomości, że jest świadomy możliwych zakłóceń korzystania z tej nieruchomości wywołanych działalnością rolniczą prowadzoną na nieruchomościach sąsiednich.
Doglebowa aplikacja
Zmiana prawa jest potrzebna, ponieważ przeciw rolnikom są składane pozwy tylko dlatego, że prowadzą najczęściej od pokoleń swoją zwykłą działalność. Są jednak rozwiązania maszynowe, które już teraz ograniczają immisję zapachów i zapewniają precyzyjne nawożenie gnojowicą.
– Wóz asenizacyjny udało się kupić, ponieważ był dostępny na placu u dilera. Zamówiłem go jesienią 2021 r. a odebrałem na sezon 2022. To była bardzo dobra decyzja, ponieważ potem wybuch wojny spowodował znaczące zmiany na rynku maszynowym. Dostępne były tańsze wozy polskiej produkcji, ale na nasz udało się ustalić atrakcyjne i zadowalające warunki zakupu. Wcześniej korzystaliśmy z wozu, który rozlewał gnojowicę powierzchniowo. To rozwiązanie powodowało pewne wyzwania. Maszyna, którą posiadamy obecnie zadowala aż trzy strony. Mnie, ponieważ nie tracę azotu. Gnojowica trafia od razu do gleby. Doceniają ją także sąsiedzi. Obiecałem, że nie będzie dla nich przykrych zapachów i tak faktycznie jest. Cieszą się chyba także urzędnicy w Brukseli, ponieważ nie są emitowane podczas aplikacji gnojowicy gazy degradujące środowisko – zastanawia się Marcin Bereźnicki z miejscowości Słębowo.
