Głęboka ściółka dla krów zasuszonych – większy komfort, ale wyższe koszty
– Obora bezściołowa na rusztach jest wygodna dla hodowcy, ale niekoniecznie dla krów. Dlatego budując obiekt dla jałówek i krów zasuszonych wybraliśmy głęboką ściółkę. Chcieliśmy, aby krowy chociaż na okres zasuszenia odpoczęły od rusztów, a jałówki dzięki temu też mają wygodniej. Na głębokiej ściółce krowa kładzie się i wstaje swobodniej, nic jej nie ogranicza, obszar legowiskowy jest wygodny i dopasowuje się do ciała krowy, nie ma żadnych otarć czy innych urazów mechanicznych. Oczywiście są minusy w postaci dużego zużycia słomy, którą trzeba dokupić, bo własnej nie wystarcza. Jest też znacznie więcej pracy przy tym systemie, ale można sobie tę pracę ułatwić, co też zrobiliśmy zakupując ścielarkę McHale – wyjaśnił Jan Żbikowski.
Nowa obora dla jałówek poprawiła dobrostan i ułatwiła wycielenia
Obora dla krów zasuszonych i jałówek to najnowszy obiekt z 2022 roku. Młodsze jałówki w wieku do 1 roku mają głęboką ściółkę na całym obszarze bytowania. Zaś po drugiej stronie stołu paszowego starsze jałówki oraz krowy zasuszone mają do dyspozycji tzw. system mieszany będący połączeniem obszaru legowiskowego w postaci głębokiej ściółki oraz korytarza gnojowego, przy stole paszowym, w postaci podłogi szczelinowej (rusztów betonowych).
– Najnowsza obora, która spełnia głównie funkcję jałownika, pozwoliła nam całość stada utrzymywać w systemie wolnostanowiskowym. Zależało nam na tym głównie ze względu na dobrostan zwierząt i dopłaty dobrostanowe z tym związane. Wcześniej jałówki i krowy zasuszone utrzymywaliśmy na uwięzi, a gdy zaczęły chodzić luzem okazało się, że wycielenia wcale nie muszą być problemowe, teraz porody są znacznie lżejsze – podkreślił Jan Żbikowski.
Kiedy zwolniona została najstarsza obora uwięziowa, to pojawiła się możliwość jej modernizacji i zaadoptowania na cielętnik i tak też hodowcy zrobili i dziś odbywa się tu odchów cieląt w indywidualnych boksach.
1000 balotów słomy rocznie. Jak gospodarstwo radzi sobie z magazynowaniem?
Głęboka ściółka, jak już wspomnieliśmy, oznacza duże zużycie słomy. Ile tak naprawdę rocznie w tym gospodarstwie potrzeba balotów ze słomą?
– Rocznie zużywamy 1000 balotów słomy o średnicy 130 cm. Aby słoma była dobrej jakości, wybudowaliśmy wiatę w celu jej przechowywania, gdzie możemy składować 1200 takich balotów. Wiata ma wymiary 31 x 16,5 m. Wiadomo, dużą część słomy dokupujemy, a są lata, że płacimy za nią sporo, zatem szkoda, aby stała pod gołym niebem i pleśniała, co później bardzo negatywnie przełożyłoby się na komfort i zdrowie bydła – zaznaczył hodowca.
Ruszta i zgarniacz linowy – nietypowe rozwiązanie dla zdrowych racic
W głównej oborze z 2017 roku, w której utrzymywane są krowy dojne, znajdziemy rozwiązanie naprawdę rzadko spotykane. Rolnicy zdecydowali się na połączenie rusztów i zgarniacza linowego. W zasadzie zgarniacze spotykamy w oborach z tradycyjną pełną posadzką, co zatem sprawiło, że hodowcy wybrali zgarniacz w parze z rusztami, a nie np. robot czyszczący?
– Ruszta plus zgarniacz to bardzo dobre rozwiązanie. Ruszta trzeba czyścić, żeby racice były suche i czyste, a więc i zdrowe. Nasz zgarniacz pracuje 4 razy na dobę i ruszta są utrzymane na wysokim poziomie czystości. Poza tym wolałem zgarniacz niż robota, w mojej ocenie ten zgarniacz jest mało awaryjny i prosty w obsłudze. Pracuje u nas od 9 lat, czyli od początku tej obory i tylko raz wymienialiśmy linę – podkreślił Jan Żbikowski.
Na matach legowiskowych hodowcy raz w tygodniu wykonują suchą dezynfekcję. Krowy raz na dwa tygodnie mają dezynfekowane racice. Kiedy wychodzą z doju, przechodzą przez pianę ze środkiem dezynfekcyjnym, która została przygotowana za pomocą specjalnej pianownicy.
– Wcześniej stosowaliśmy kąpiele racic w wannie, ale krowy dość niechętnie przechodziły przez wannę, a niektóre nawet próbowały ją przeskakiwać, co było dość niebezpieczne. A przez pianę przechodzą bez większych problemów. Jest to dość dobre rozwiązanie. Dbamy też o korekcję racic, którą wykonujemy regularnie 2 razy w roku. Uważam, że stan racic i nóg to podstawowy parametr zdrowotny w stadzie, mający wpływ na to jak krowa się porusza, jaki ma apetyt, jaką płodność oraz to ile produkuje mleka – zaznaczył rolnik.
Żywienie krów mlecznych – stacja paszowa pozwala precyzyjnie dawkować paszę
W gospodarstwie pracuje dwuślimakowy pionowy paszowóz Euromilk o pojemnoiści 14 m3, a poza dawką z paszowozu jest też dokarmianie na dwustanowiskowej stacji paszowej DeLaval.
– Dawkę różnicujemy na stacjach paszowych, gdzie zadawany jest pełnoporcjowy granulat, co pozwala dopasować dawkę do aktualnej produkcji danej krowy i nie ma sytuacji, że sztuki kończące laktację są zapasione. Natomiast dawka z paszowozu ma następujący skład: kiszonka z kukurydzy, sianokiszonka, słoma, poekstrakcyjne śruty sojowa i rzepakowa, własna śruta z pszenżyta, dodatki żywieniowe na czele z mineralno-witaminowym.
Opłacalność produkcji mleka – jakie wyzwania stoją dziś przed gospodarstwem?
Na koniec rozmowy Jan Żbikowski podkreślił, że poprzedni rok dla jego gospodarstwa był bardzo dobry zarówno pod względem opłacalności, o czym decydowała cena mleka, jak i cena wołowiny w przypadku cieląt oraz brakowanych krów. Ponadto dobre plony sprawiły, że zgromadził duże zapasy pasz objętościowych. Natomiast ten rok jest znacznie mniej sprzyjający, choć rolnik jest pełen optymizmu, co do przyszłości.
Andrzej Rutkowski
