Debata łowiecka w Sali Kolumnowej Sejmu    Karol Bujoczek
StoryEditorPieniądze

Rolnicy od lat walczą z myśliwymi o pieniądze. Teraz stanęli po ich stronie

06.11.2026., 11:00h

Rolnicy od lat spierają się z myśliwymi o szacowanie szkód łowieckich i wysokość odszkodowań za zniszczone uprawy. Tym razem jednak stanęli po ich stronie. W Sejmie wspólnie ostrzegali, że ograniczenie polowań może oznaczać więcej dzikiej zwierzyny na polach, większe straty w gospodarstwach i poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego Polski.

Sala Kolumnowa Sejmu RP dawno już nie była w tak zielonych – myśliwskich barwach, jak na spotkaniu organizowanym przez Krajową Radę Izb Rolniczych oraz Polski Związek Łowiecki 5 listopada. Przedstawicieli rolników i myśliwych zmobilizował obywatelski projekt zmiany ustawy o prawie łowieckim, który w założeniach proponuje wywrócenie obecnego porządku prawnego.

– Dziki, niedźwiedzie, sarny, jelenie w centrach miast to nasza polska codzienność i wydawało się, że chociażby z tego powodu zrozumienie dla spraw łowieckich w społeczeństwie powinno być większe – mówiła Urszula Pasławska, otwierając debatę w Sali Kolumnowej Sejmu. Zdaniem poseł Pasławskiej, przewodniczącej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa Sejmu RP, nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach europejskich obserwuje się zmiany i ruchy społeczne ograniczające prawa wykonywania polowania.

Populacja dzików się odradza

Z drugiej strony Komisja Europejska wprowadza różne przepisy ochrony gatunków czy też regulacji prawnych, co tylko pokazuje jak duży jest konflikt człowieka i zwierzyny  leśnej.

image
Debata łowiecka w Sali Kolumnowej Sejmu    
FOTO: Karol Bujoczek

– Widzimy co się dzieje na naszych polach, odradza się populacja dzików, coraz częściej spotykanych w miastach, ale jeszcze więcej jest ich na naszych polach, gdzie rolnicy ponoszą konkretne straty – podkreślał Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, współorganizator spotkania. Wiktor Szmulewicz przekonywał, że drastyczne ograniczenie polowań w odległości poniżej 700 m od budynków, czy zakaz polowań w nocy, a także formalne ograniczenia, jak informowanie wszystkich mieszkańców czy ograniczenia w polowaniach zbiorowych, spowodują ogromne nasilenie strat i przede wszystkim uderzy w bezpieczeństwo żywnościowe kraju.

image
Debatę w Sejmie rozpoczęła Urszula Pasławska, przewodnicząca Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa Sejmu RP.
FOTO: iTV Sejm - transmisje

– Polska dziś eksportuje ponad 30% produkcji rolniczej i ma wpływ na bezpieczeństwo żywnościowe nie tylko Polski, ale też innych krajów. Łowiectwo musi istnieć, bo bez myśliwych nie ochronimy naszych upraw – argumentował prezes KRIR. W obecnej sytuacji już mamy problem z ochroną upraw przed zwierzyną podlegającą ochronie, jak łosie, żubry, a przede wszystkim szkody wyrządzone przez ptactwo objęte  ochroną.

Ryszard Kierzek, prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej wyliczał jak potężne są straty wynikające z masowej obecności gęsi czy kormoranów.

image
Debata łowiecka w Sali Kolumnowej Sejmu
FOTO: Karol Bujoczek

– Z jednej strony straty na polach, okres polowania na gęsi jest inny w naszym województwie niż ościennych i u nas mają one większą swobodę, a z drugiej ogromne koszty rozprzestrzeniania się ptasiej grypy, pomoru rzekomego drobiu czy w przypadku produkcji trzody chlewnej Afrykańskiego Pomoru Świń. – W skali samego województwa kujawsko-pomorskiego już w tym roku odszkodowania z powodu ptasiej grypy przekroczyły 85 mln zł, zaś koszty bioasekuracji przed ASF oraz odszkodowania  dla zlikwidowanych stad to przeszło 10 mln, a gdzie cały kraj? – wyliczał Kierzek. Jak podkreślał Kierzek, ogromne straty w gospodarce rybackiej powodują kormorany, z którymi właściciele jezior i stawów absolutnie sobie nie radzą.

Walka z ASF trwa od ponad 10 lat

– Od 12 lat toczymy nierówną walkę z ASF, co w Wielkopolsce rolnicy odczuli wyjątkowo dotkliwie i aż trudno sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby rolnicy zostali sami bez aktywnego udziału myśliwych – argumentował Mieczysław Łuczak, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej – tylko dzięki zaangażowaniu myśliwych udało się zredukować populację dzików i ograniczyć presję wirusa i liczbę ognisk ASF. Łuczak przekonywał, że gdyby funkcjonowało prawo proponowane przez obywatelski projekt, mielibyśmy w rolnictwie katastrofę z powodu rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych, a szczególnie z ASF. – Z powodu ASF polska gospodarka straciła blisko 20 miliardów zł, są to straty w gospodarstwach w przemyśle i całym łańcuchu związanym z produkcją wieprzowiny – skwitował prezes Łuczak.

image
Debata łowiecka w Sali Kolumnowej Sejmu
FOTO: Karol Bujoczek

Rolnicy ponoszą koszty obecności zwierzyny leśnej na polach

Koszty obecności zwierzyny leśnej na polach ponoszą bezpośrednio rolnicy. Tam, gdzie współpraca rolników z kołami łowieckimi jest dobra, tam strony są w stanie porozumieć się w kwestii odszkodowań.

– Niestety mamy problem szacowania szkód łowieckich, bo to jest coś, co nas mocno dzieli – podkreślał Rafał Nieżurbida z Lubuskiej Izby Rolniczej. Zwracając się do myśliwych powiedział wprost:

– Musicie się postarać i współpracować ze wszystkimi, a nie tylko z tymi, którzy są dzisiaj na tej Sali. Każdy musi też z tej dyskusji wyciągnąć wnioski i naprawić, to co złe. Mamy wspólnego wroga i to nas łączy, ale na dole, w terenie ta współpraca musi wyglądać lepiej.

Szacowanie szkód łowieckich wynika tylko z podejścia ludzi – jak tylko chcą się porozumieć, to to zrobią, ale to także w interesie środowiska łowieckiego jest, by pilnować rzetelności szacowania. A tam, gdzie Koła Łowieckie wpadają w poważne tarapaty finansowe, tam musi wesprzeć państwo. Niestety zdaniem rolników przykładów nierzetelnego podejścia do szkód łowieckich i nieżyciowych przepisów dotyczących chociażby wyłączenia kosztów zbiorów na części areału, czy przyjmowanie średnich plonów dla danego regionu to wciąż zapalne punkty sporne, które zamiast współpracy budują dwa fronty.

Rolnicy i myśliwi zjednoczyli siły

Obecnie obywatelski projekt ustawy o zmianie prawa łowieckiego, podpisany przez ponad 200 tys. osób, który, choć budzi wiele kontrowersji także w zakresie zbierania podpisów i argumentacji w trakcie kampanii, z pewnością doprowadził do jednego: zjednoczenia sił rolników i myśliwych wobec wspólnego wroga. Groźba wprowadzenia drastycznych ograniczeń w wykonywaniu polowań, a co za tym idzie potężnego ryzyka wzrostu strat na polach wciąż istnieje, dopóki projekt ten nie przepadnie w Sejmie już w pierwszym czytaniu.

– W obecnym stanie prawnym rolnicy i myśliwi są na siebie skazani i cieszę się, że na tej sali potrafimy szukać kompromisu, bo spraw i wyzwań na styku rolnicy-myśliwi jest bardzo wiele – przekonywał Adam Nowak, wiceminister rolnictwa. I podkreślił, że jedni bez drugich nie byliby w stanie funkcjonować.

– Jeśli doprowadzilibyśmy do zwiększenia populacji zwierząt dzikich i pozostawili to bez kontroli, pierwszymi ofiarami będą rolnicy. Dla Państwa Polskiego ten system funkcjonowania łowiectwa jest systemem najtańszym – podkreślał minister i dodał, że być może w przyszłości trzeba będzie powiązać kwestie odszkodowań z systemem ubezpieczeniowym.

Czy społeczeństwo zrozumie myśliwych i rolników?

„Jak zwykle przekonujemy się w gronie przekonanych”, padały głosy w Sali Kolumnowej, „trwonimy czas na propozycje garstki społeczeństwa”, ale to tylko pokazuje, jak „dajemy sobie narzucić narrację”.

– To jest też nasz grzech zaniechania, że nie potrafimy sprzeciwić się nawet idiotycznym pomysłom politycznym garstki aktywistów – argumentował Paweł Budzyński, reprezentujący środowisko myśliwych.

– Rolnicy i myśliwi muszą wypracować nowy model łowiectwa w Polsce – przekonywał Mieczysław Łuczak, prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Łuczak podkreślał, że Polski Związek Łowiecki wykonuje zadania nałożone przez Państwo z własnych środków finansowych. – Środowisko rolnicze oczekuje, by nadzór nad PZŁ sprawowało ministerstwo rolnictwa, a nie ministerstwo ochrony środowiska, bo my jesteśmy skazani na współpracę, którą w ostatnich latach zdecydowanie poprawiliśmy. To rolnicy i myśliwi muszą wypracować lepsze zapisy ustawy, by dobrze współpracować, chronić przyrodę i nie obciążać kosztów wyłącznie właścicieli pól – podsumował Łuczak.

Zdaniem Wiktora Szmulewicza minęły czasy, kiedy -człowiek mógł wyżyć z lasu, dziś musimy mieć racjonalną gospodarkę łowiecką i mocne rolnictwo, które produkuje żywność, a rolnicy muszą zarabiać.

Dyskusja pokazała, że rolnicy i myśliwi są skazani na współpracę. Jedni bez drugich nie mogą funkcjonować, ale deklaracje prezentowane w zacnej Sali Kolumnowej mają podniosły charakter i sprzyjają otwartym deklaracjom. Wszyscy rolnicy i myśliwi, których mamy w Polsce ponad 120 tys., powinni wziąć sobie do serca by w każdej wsi i gminie szukać współpracy i rozwiązywać problemy, a nie pogłębiać stereotypy i konflikty.

Karol Bujoczek

©℗ Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy AgroHorti Media Sp. z o.o.

KUP LICENCJĘ

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
06. listopad 2026 11:02