Strategia wysokiej wyspecjalizowania i innowacji
– Tradycyjne przewagi konkurencyjne Polski, takie jak niskie koszty pracy i energii, przestały istnieć. W związku z tym sektor rolno-spożywczy musi zmienić strategię i skoncentrować się na produkcji bardziej wyspecjalizowanej – mówił w Jasionce Szymon Borucki, prezes zarządu Polmlek Trading, odpowiedzialny za budowanie i realizację strategii ekspansji Grupy Polmlek na rynki zagraniczne oraz utrzymywanie relacji z partnerami w Europie i na świecie.
W jego ocenie przyszłość branży mleczarskiej należy do produktów o wyższej wartości dodanej, które są trudniejsze do zastąpienia i nie podlegają tak silnej konkurencji cenowej. Takie podejście pozwala unikać rywalizacji z dużą liczbą dostawców oferujących standardowe produkty.
– Produkty wysokoprzetworzone, choć droższe, oferują dodatkowe funkcjonalności, które są coraz bardziej poszukiwane przez konsumentów. Grupa Polmlek już dekadę temu postawiła na rozwój wyspecjalizowanych białek. W ramach tej strategii powstał jeden z największych w Europie Środkowej zakładów przetwórstwa białek serwatkowych, produkujący rocznie około 10 tys. ton koncentratu białka. Produkt znajduje zastosowanie zarówno w codziennej diecie konsumentów, jak i w przemyśle farmaceutycznym, np. w preparatach dla niemowląt i osób starszych. Nasza firma zainwestowała w technologię pozyskiwania laktoferyny – białka o wysokiej wartości biologicznej, mającego właściwości wspierające odporność i działanie przeciwdrobnoustrojowe – tłumaczył Borucki.
Komentując jakość i konkurencyjność krajowych surowców, Szymon Borucki podkreślił ogromny postęp, jaki dokonał się w Polsce od momentu wejścia do Unii Europejskiej.
– Polskie mleko nie ustępuje jakościowo produktom z krajów takich, jak Niemcy, Francja czy Stany Zjednoczone, a w niektórych aspektach nawet je przewyższa. Stanowi to solidną podstawę do dalszego rozwoju sektora przetwórczego i produkcji zaawansowanych produktów – przekonywał prezes Polmlek Trading.
Modernizacja jako fundament walki o rynek
Mirosław Maliszewski, przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa, komentując konkurencyjność produkcji roślinnej, podkreślił, że nasze rolnictwo potrzebuje kontynuacji dwufilarowej Wspólnej Polityki Rolnej, która zapewni funkcjonowanie dopłat bezpośrednich i wsparcie modernizacji gospodarstw.
– Polska przeszła wieloletni proces modernizacji rolnictwa, jednak mimo postępów krajowe gospodarstwa nadal w niektórych aspektach odbiegają od poziomu gospodarstw w Europie Zachodniej. Potrzebujemy dalszych inwestycji i wzmacniania potencjału produkcyjnego, aby utrzymać i poprawić konkurencyjność sektora w przyszłości.
– Polska nie jest w stanie wygrać konkurencji cenowej z producentami spoza Unii Europejskiej, takimi jak Ukraina czy kraje Ameryki Południowej. Dlatego konieczne jest przesunięcie akcentu na jakość i innowacyjność produktów. Surowce rolnicze są często do siebie bardzo podobne, niezależnie od kraju pochodzenia, natomiast przewagę można budować na etapie przetwórstwa i tworzenia produktów końcowych – przekonywał Maliszewski.
Henryk Smolarz, dyrektor generalny KOWR, podkreślając znaczenie przetwórstwa jako źródła przewagi konkurencyjnej, mówił, że szczególnie korzystnym trendem jest rosnący udział produktów przetworzonych w eksporcie, który powinien być dalej wzmacniany.
– Polska bardzo efektywnie wykorzystała środki unijne, co doprowadziło do powstania nowoczesnego i innowacyjnego przemysłu przetwórczego. Całkowity eksport rolno-spożywczy osiąga wartość ponad 58 mld euro, z czego ponad 40 mld stanowią produkty przetworzone, a około 18 mld surowce, podczas gdy przed wejściem do Unii Europejskiej eksport wynosił nieco ponad 5 mld euro. Sektor rolno-spożywczy ma coraz większy udział w całkowitym eksporcie Polski, osiągając poziom około 16%, co przeczy narracji, jakoby rolnictwo było jedynie beneficjentem środków publicznych – w rzeczywistości stanowi ono istotny wkład w gospodarkę i PKB kraju – wyliczał Smolarz.
Integracja w obliczu globalnej konkurencji
Czesław Siekierski, były minister rolnictwa, odpowiadając na pytanie, czy rosnąca konkurencja ze strony Ukrainy oraz krajów objętych umową Mercosur może negatywnie wpłynąć na konkurencyjność polskiego sektora rolno-spożywczego, mówił, że zagrożenie nie ogranicza się jedynie do Ukrainy czy Mercosuru.
– Wynika ono z szerokiej sieci ponad 45 umów handlowych zawartych przez Unię Europejską. Umowy te otwierają rynek europejski na napływ towarów z całego świata, co zwiększa presję konkurencyjną – podkreślał Siekierski.
W jego ocenie rosnące koszty produkcji (energii, paliw), które zbliżyły nas do poziomu europejskiego, niedobór siły roboczej oraz niewystarczająca skala produkcji zmuszają nasze rolnictwo do większej integracji, zarówno między rolnikami, jak i między rolnictwem a przemysłem.
– Ponadto poważne zagrożenie dla całego systemu rolno-spożywczego stanowią trudności związane z rozwojem produkcji zwierzęcej, w tym bariery inwestycyjne. Produkcja zwierzęca ma natomiast istotny wpływ na strukturę rynku i handel – przekonywał Siekierski.
Robert Telus, były minister rolnictwa, zwracał uwagę, że sytuacja w polskim rolnictwie jest zróżnicowana sektorowo. Podkreślał konieczność odbudowy sektora hodowlanego.
– Opuszczając ministerstwo, pozostawiłem gotowy program odbudowy pogłowia trzody chlewnej („program odbudowy prosiąt”), który miał być finansowany środkami publicznymi. Szkoda, że nie został wdrożony mimo zabezpieczonych środków na jego realizację – mówił Telus.
Zwrócił również uwagę na problem strukturalny w przetwórstwie, szczególnie w sektorze owoców i warzyw. Jego zdaniem dominują tam podmioty zagraniczne, co oznacza, że Polska nie kontroluje w pełni wartości dodanej powstającej w tym segmencie. Telus mówił, że konieczne jest wzmacnianie zarówno produkcji zwierzęcej, jak i krajowego przetwórstwa, tak aby rolnicy mogli czerpać korzyści nie tylko z produkcji surowców, ale także z dalszych etapów łańcucha wartości, w tym handlu.
Jakość i unikalne nisze zamiast walki ceną
Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, przewodniczący Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie, podkreślał, że obecne trudności nie są jedynie rutynowym narzekaniem rolników.
– Polskie rolnictwo jest dziś jednym z bardziej nowoczesnych w Europie, zarówno w produkcji roślinnej, jak i zwierzęcej, z wyjątkiem problematycznego sektora wieprzowiny. Polska utraciła jednak zdolność konkurowania kosztami produkcji, a dotychczasowe przewagi cenowe się wyczerpały – przekonywał Ardanowski.
Prelegent zwrócił uwagę na rosnące zagrożenie ze strony importu żywności, wynikające z umów handlowych Unii Europejskiej, w tym z Ukrainą i krajami Mercosur. W jego ocenie Polska nie będzie w stanie konkurować w podstawowych produktach rolnych, takich jak zboża, cukier, rzepak czy mięso drobiowe i wołowe, z dużymi producentami spoza UE, gdzie koszty produkcji są znacznie niższe.
– Przyszłość polskiego rolnictwa powinna opierać się na produkcji żywności wysokiej jakości oraz poszukiwaniu nowych nisz rynkowych. Nie można jednak całkowicie rezygnować z ochrony i wsparcia rynków podstawowych. Rolnicy sami nie będą w stanie poradzić sobie z narastającymi wyzwaniami konkurencyjnymi i strukturalnymi. Potrzebują aktywnej i racjonalnej polityki państwa – zaznaczał Ardanowski.
Ekologia i zrównoważony rozwój jako atut rynkowy
Adam Baucza z Fundacji Rozwoju Rolnictwa Terra Nostra mówił o tym, że dotychczasowa konkurencyjność polskiego rolnictwa opierała się głównie na niskiej cenie eksportowanych produktów. W jego ocenie nie jest możliwe, aby cały sektor przeszedł na produkcję niszową i wysokiej jakości, ponieważ skala rolnictwa jest zbyt duża, a nie wszyscy producenci są w stanie dostosować się do takiego modelu.
– Oprócz jakości pojawia się nowy, coraz ważniejszy element konkurencji – dodatkowa informacja o produkcie. W szczególności chodzi o wpływ produkcji na środowisko. Odbiorcy – zarówno przemysł przetwórczy, jak i handel, coraz częściej wymagają od rolników konkretnych danych dotyczących emisji, śladu węglowego czy wpływu na zasoby naturalne. To już nie są jedynie pytania, ale rosnące wymagania rynkowe – przekonywał Baucza.
W jego ocenie rolnicy powinni nauczyć się wykorzystywać te informacje jako element przewagi konkurencyjnej. Jeśli będą w stanie udowodnić, że produkują w sposób bardziej zrównoważony, mogą uzyskać lepsze ceny.
– Polscy rolnicy już dziś stosują mniej środków ochrony roślin i nawozów niż w wielu innych krajach, głównie z powodów ekonomicznych, a nie regulacyjnych. Jest to potencjalna przewaga konkurencyjna, którą należy umiejętnie komunikować rynkowi. Kluczowe jest nie tylko produkowanie w sposób bardziej zrównoważony, ale także skuteczne „sprzedanie” tej informacji odbiorcom – podkreślał prelegent.
Według Bauczy największym wyzwaniem jest zwiększanie efektywności bez obniżania poziomu produkcji. Ostrzega przed podejściem polegającym wyłącznie na redukcji zużycia środków produkcji, które mogłoby prowadzić do spadku plonów. Podkreśla konieczność lepszego zarządzania zasobami oraz wykorzystania istniejącego potencjału, szczególnie poprawy jakości gleb.
Bariery wewnętrzne i administracyjne hamulce inwestycji
W ocenie Jacka Zarzeckiego z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, choć zagrożenia zewnętrzne – takie jak umowy handlowe czy konkurencja z Ukrainy – są istotne, to największe problemy polskiego rolnictwa mają charakter wewnętrzny.
– Główną barierą jest działalność Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które nadmiernie ingeruje w funkcjonowanie sektora rolnego. Część środków Wspólnej Polityki Rolnej (około 40%) przeznaczana jest na cele środowiskowo-klimatyczne, a wiele decyzji dotyczących rolnictwa wymaga uzgodnień z tym resortem, co spowalnia i utrudnia rozwój – tłumaczył Zarzecki.
W jego ocenie sukces sektora wołowiny nie jest przypadkowy, lecz wynika z konsekwentnie realizowanej strategii.
– To jedyny sektor rolno-spożywczy w Polsce mający własną, jasno określoną strategię rozwoju. Dzięki temu branża dokładnie wie, jakie są jej cele oraz w jakim kierunku powinna się rozwijać – mówił prelegent.
Adam Nowak, wiceminister rolnictwa, zauważył, że kluczowymi czynnikami konkurencyjności są jakość i cena. Choć konsumenci oczekują produktów najwyższej jakości, często ekologicznych i wytwarzanych w sposób zrównoważony, to jednocześnie chcą kupować je po niskich cenach. Pogodzenie tych oczekiwań jest w praktyce niemożliwe.
– Wybór modelu produkcji oznacza konieczność kompromisów – albo stawia się na wysoką wydajność i efekt skali (co wiąże się z intensywnym wykorzystaniem środków produkcji), albo na produkcję bardziej ekologiczną i jakościową, ale droższą – przekonywał Nowak.
Odpowiadając na pytanie o przyszłe ukierunkowanie polityki rolnej, wiceminister zwrócił uwagę na zróżnicowanie strukturalne polskiego rolnictwa.
– Inne potrzeby mają gospodarstwa w regionach górskich czy południowo-wschodnich, a inne w północno-zachodniej Polsce, gdzie dominują większe jednostki produkcyjne. Przyszła perspektywa finansowa może wymagać bardziej zróżnicowanego podejścia do tych regionów – tłumaczył Nowak.
Jego zdaniem rolnictwo powinno pełnić nie tylko funkcję produkcyjną, ale także stanowić element systemu bezpieczeństwa państwa, w tym również bezpieczeństwa energetycznego.
Szymon Borucki zwracał także uwagę na poważne bariery rozwojowe, z jakimi mierzą się zarówno rolnicy, jak i przetwórcy.
– Największym problemem są długotrwałe procedury administracyjne – uzyskanie decyzji środowiskowych czy przeprowadzenie konsultacji społecznych może trwać miesiące lub lata, co skutecznie blokuje inwestycje, takie jak budowa nowych obór. Problem ten dotyczy również przetwórców, którzy chcą rozwijać infrastrukturę produkcyjną – podkreślał Borucki.
Prezes Polmlek Trading mówił o tym, że w odpowiedzi na rosnące koszty energii sektor przetwórczy podejmuje działania w kierunku samowystarczalności. Są to inwestycje w biogazownie, które wykorzystują odpady produkcyjne do wytwarzania gazu, a następnie energii elektrycznej, ciepła i chłodu w procesach kogeneracyjnych. Podał przykład zakładu Polmleku w Lidzbarku, który produkuje niemal 5 MW energii na własne potrzeby. Realizacja takich inwestycji wymaga dużych nakładów czasu i przejścia przez skomplikowane procedury administracyjne, co nie powinno mieć miejsca.
Magdalena Szymańska
fot. P. Kuroczycki
