– To był nie tylko skok technologiczny, ale też rewolucja w gospodarstwie. Na początku było trudno się przestawić i nam, i zwierzętom. Jednak przyznam szczerze, że była to jedyna słuszna decyzja. Gdyby nie roboty, to nie doilibyśmy dalej krów, bo nie ma chętnych do pomocy przy tak ciężkiej pracy. W erze sprzed doju automatycznego w dwie osoby doiliśmy 3 godziny rano i 3 godziny wieczorem. Była to znacznie cięższa praca niż na hali udojowej. W ten sposób dojarką przewodową doiliśmy nawet do 100 krów. Brakowało czasu na prace polowe – wspominał Antoni Sowiński.
Cztery TMR-y i wkład do materacy
Na dwóch robotach Lely Astronaut obecnie doi się 120 krów, ale był taki czas, że maksymalnie było ich 140. Przeciętna krowa doi się 3 razy na dobę. Średnia wydajność laktacyjna liczona z oceny przekracza 10 tys. kg mleka.
– Nasienie buhajów zamawiamy z takich firm jak: Holenderska Genetyka, WCHiRZ Poznań i WWS, a zabiegi inseminacji wykonujemy sami, zarówno ja, jak i tata. Dzięki c...
