Mleka jest więcej, a zyski spadają. Co dzieje się w mleczarniach?Artur Puławski
StoryEditorRynek mleka

Mleka jest więcej, a zyski spadają. Co dzieje się w mleczarniach?

02.08.2026., 16:00h
Artur PuławskiArtur Puławski

Wysokie przychody, rosnący eksport i większy przerób mleka mogą tworzyć obraz branży znajdującej się w dobrej kondycji. Wyniki finansowe zakładów mleczarskich pokazują jednak, że wzrost skali działalności nie zawsze oznacza poprawę rentowności. Mleczarnia może sprzedawać więcej produktów i wykazywać większy obrót, a jednocześnie zarobić mniej niż rok wcześniej. Decydujące znaczenie ma bowiem nie wartość sprzedaży, ale marża pozostająca po odliczeniu kosztu surowca, energii, pracy, transportu, finansowania i obsługi handlu.

Zmiana cen wyrobów mlecznych a skutki dla mleczarni

To jeden z najważniejszych paradoksów współczesnego polskiego mleczarstwa. Branża działa na bardzo dużych wolumenach, a jednocześnie na stosunkowo niskiej marży. Nawet niewielka zmiana cen sera, masła lub mleka w proszku może więc wyraźnie wpłynąć na wynik całego przedsiębiorstwa. Szczególnie narażone są zakłady, których sprzedaż opiera się głównie na produktach masowych, konkurujących przede wszystkim ceną. Skalę tego mechanizmu dobrze pokazuje prosty przykład.

Mleczarnia osiągająca 1 mld zł przychodów i 3-procentową marżę operacyjną wypracowuje około 30 mln zł zysku. Jeżeli jej sprzedaż wzrośnie o 10%, do 1,1 mld zł, ale marża obniży się do 1,5 proc., wynik spadnie do 16,5 mln zł. Zakład staje się większy pod względem obrotów, lecz jego zdolność do finansowania inwestycji, spłaty zadłużenia i budowania rezerw wyraźnie się pogarsza. Co więcej, obecnie słabszy wynik nie musi oznaczać problemu ze sprzedażą. Zazwyczaj jest efektem pogorszenia relacji między cenami produktów gotowych a kosztami ich wytworzenia. Mleczarnia może kupować i przerabiać więcej mleka, ale jeżeli cena uzyskiwana za kilogram sera, masła lub proszku spada szybciej niż koszty, to ten dodatkowy wolumen zaczyna obciążać rentowność działalności.

Brak możliwości skierowania mleka do najbardziej rentownych kategorii

Duża ilość mleka jest dla zakładu szansą tylko wtedy, gdy można je rentownie zagospodarować. Mleko jest surowcem nietrwałym, dlatego nie można przez dłuższy czas ograniczać jego odbioru lub czekać na lepszą koniunkturę. Trzeba je szybko przetworzyć, często niezależnie od aktualnego popytu. Jeżeli rynek nie jest w stanie wchłonąć dodatkowej ilości produktów świeżych lub na przykład serów, to surowiec finalnie trafia do produkcji masła i mleka w proszku. Są to towary łatwiejsze do magazynowania i eksportowania, ale ich ceny podlegają silnym wahaniom na rynku międzynarodowym.

Zakład może więc utrzymywać wysoki przerób, jednocześnie zwiększając zapasy produktów, które będzie musiał później sprzedać przy niepewnej marży. Z ekonomicznego punktu widzenia największym zagrożeniem nie jest zatem sama wysoka podaż, lecz brak możliwości skierowania mleka do najbardziej rentownych kategorii. Dodatkowy litr przetworzony na markowy ser, deser lub specjalistyczny składnik żywnościowy może przynosić zysk. Ten sam litr przeznaczony na produkt masowy, sprzedawany na rynku nadwyżkowym, może w niektórych uwarunkowaniach (np. obecnych) jedynie zwiększać obrót i zapotrzebowanie na codzienny kapitał obrotowy.

Polskie mleczarstwo uzależnione od zagranicznych odbiorców

Polskie mleczarstwo jest silnie uzależnione od zagranicznych odbiorców. Krajowa produkcja przewyższa możliwości konsumpcji wewnętrznej, dlatego znaczna część mleka musi zostać wyeksportowana w postaci sera, masła, proszków, serwatki lub innych produktów. Wobec tego, często przytaczane przez na przykład ministerstwo rolnictwa dobre wyniki eksportowe wcale nie muszą oznaczać automatycznie równie dobrych zysków mleczarni. Wartość eksportu może zwiększyć się dzięki większemu wolumenowi, zmianie kursu walutowego albo czasowemu wzrostowi cen. Nie mówi natomiast, jaka część przychodów pozostaje w zakładzie po pokryciu kosztów.

Zobacz też: Mlekovita ma rekordowy rok. Tyle mleka skupiła od polskich rolników

Asymetria cenowa problemem polskich mleczarni

Jednym z głównych powodów obecnego pogarszania się wyników zakładów mleczarskich jest asymetria cenowa. Notowania masła, sera lub proszków mogą zmieniać się z tygodnia na tydzień. Koszty zakładu są z kolei znacznie mniej elastyczne. Wynagrodzeń, opłat, rat kredytów, kosztów utrzymania instalacji czy amortyzacji nie można szybko dostosować do sytuacji rynkowej. Mleczarnia ponosi także wysokie koszty chłodzenia, pasteryzacji, odparowywania i suszenia. Szczególnie energochłonna jest produkcja mleka i serwatki w proszku. Jeżeli zakład przetwarza nadwyżki mleka w produkty trwałe, zużywa dodatkową energię, ponosi koszty pakowania i magazynowania, a środki finansowe pozostają zamrożone w zapasach. Do tego dochodzą wynagrodzenia, których udział w kosztach rośnie wraz z presją płacową i niedoborem pracowników. Coraz droższe są również remonty, usługi transportowe, oczyszczanie ścieków i zagospodarowanie produktów ubocznych.

Trudniejsza jest tu sytuacja mleczarni spółdzielczych. Ich zadaniem nie jest wyłącznie maksymalizacja zysku przedsiębiorstwa. Muszą również zapewnić członkom możliwie korzystną i stabilną cenę skupu. W okresie dobrej koniunktury oba cele można pogodzić. Gdy ceny produktów spadają, pojawia się jednak konflikt pomiędzy wynikiem zakładu a dochodami dostawców. Jeżeli mleczarnia zbyt długo utrzymuje wysoką cenę mleka, może utracić marżę i płynność. Jeżeli szybko obniży stawkę, ryzykuje niezadowolenie członków oraz odpływ surowca do konkurencyjnych zakładów.

Nacisk sieci handlowych na zakłady mleczarskie

Z drugiej strony, na zakłady naciskają sieci handlowe. Duże sieci handlowe oczekują niskich cen, częstych promocji i finansowania akcji sprzedażowych. Mleczarnia może zwiększać wolumen dostaw do sieci, ale jej marża jednostkowa (na produkt) jest ograniczona. Dodatkowo rośnie znaczenie marek własnych, które zapewniają duże i przewidywalne zamówienia, lecz zazwyczaj pozostawiają producentowi mniej przestrzeni do kształtowania ceny. Zakłady znajdują się zatem pomiędzy dwiema presjami: oczekiwaniem dostawców dotyczącym wysokiej ceny mleka i żądaniem handlu dotyczącym niskiej ceny produktu. Różnica pomiędzy nimi musi pokryć wszystkie koszty przetwórstwa, logistyki, administracji, inwestycji i finansowania.

Słabszy wynik mleczarni nie oznacza, że jest ona w kryzysie

Nie oznacza to jednak, że każda mleczarnia wykazująca słabszy wynik znajduje się w kryzysie. Czasowe pogorszenie zysku może wynikać z inwestycji albo świadomego utrzymywania wyższej ceny dla członków spółdzielni. Niepokojąca jest dopiero sytuacja, gdy niska rentowność utrzymuje się przez kilka lat, rośnie zadłużenie, pogarsza się płynność, a zakład nie ma produktów pozwalających osiągnąć zysk. Słabsze wyniki mleczarni są więc nie tylko efektem braku popytu na nabiał, ale coraz trudniejszego podziału wartości w całym łańcuchu. Większy przerób, rosnący eksport i wysokie przychody nie wystarczają, jeżeli ceny produktów nie pokrywają rosnących kosztów.

Artur Puławski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. sierpień 2026 16:01