Żniwa 2026 ruszyły, ale nastroje wśród producentów zbóż są dalekie od optymizmu. Plony mają być niższe niż przed rokiem, ceny w skupach nadal rozczarowują, a na wyraźną poprawę opłacalności trudno liczyć. O sytuacji na rynku zbóż, perspektywach cen oraz największych wyzwaniach drugiej połowy roku mówi Marcin Roszczyk, prezes Elewarr.
Jak ocenia Pan początek żniw? Czy można już wskazać, jakich plonów i jakości ziarna mogą spodziewać się rolnicy?
Marcin Roszczyk, prezes Elewarr: Na obecnym etapie żniw kombajny pracują głównie na polach z jęczmieniem ozimym. Przy sprzyjających warunkach pogodowych rozpoczęły się również zbiory rzepaku oraz pierwszych, najwcześniej dojrzewających odmian pszenic w południowo-zachodniej części kraju.
Pierwsze informacje jakie otrzymujemy z rynku wskazują, że plony jęczmienia są niższe niż w 2025 roku. Na słabszych glebach wynoszą one około 5–5,5 t/ha, natomiast na najlepszych stanowiskach sięgają nawet 9 t/ha. Po bardzo udanym ubiegłym sezonie wracamy więc do poziomów bardziej typowych dla wieloletniej średniej.
Aktualnie prognozujemy, że tegoroczne krajowe zbiory zbóż mogą wynieść około 34 mln ton, wobec rekordowych 37 mln ton zebranych w 2025 roku. Mimo niższego wyniku nadal będzie to produkcja zbliżona do średniej z ostatnich lat, która powinna w pełni zabezpieczyć potrzeby krajowego rynku. Jednak wielkość i jakość zbiorów będzie w dużej mierze zależała od przebiegu pogody w najbliższych tygodniach.
Jak obecnie kształtuje się sytuacja cenowa na rynku zbóż i rzepaku? Czy rolnicy mogą liczyć na poprawę cen w najbliższych tygodniach?
- Aktualne ceny zbóż trudno uznać za satysfakcjonujące z punktu widzenia rolników. Za jęczmień ozimy skupy oferują obecnie około 600 zł za tonę na południu kraju, natomiast z dostawą do mieszalni pasz w centralnej Polsce można uzyskać około 660 zł za tonę. Najwyższe ceny tradycyjnie możemy uzyskać w porcie, jednak tam stawki nie przekraczają obecnie ok. 745 zł za tonę.
W przypadku pszenicy konsumpcyjnej ceny w naszych magazynach wahają się od około 760 zł za tonę na południu Polski do około 820 zł za tonę. Pszenica paszowa jest wyceniana zazwyczaj ok. 30 zł za tonę niżej. Z kolei ceny rzepaku kształtują się obecnie na poziomie około 2250–2300 zł za tonę.
Widzimy, że na rynku wciąż panuje spokój, bo wszyscy czekają na rozpoczęcie większych dostaw z tegorocznych żniw. W dalszej części sezonu, wraz ze stopniowym ograniczaniem podaży i większą aktywnością handlową, jest szansa na umiarkowaną poprawę cen. Nie spodziewałbym się jednak gwałtownych wzrostów.
Jakie czynniki będą miały największy wpływ na ceny tegorocznych zbóż?
Na ceny zbóż w tym sezonie przede wszystkim będzie wpływać sytuacja na światowym rynku. W najbliższych miesiącach należy spodziewać się dużej podaży pszenicy z regionu Morza Czarnego, a także dobrych zbiorów w części krajów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, co może ograniczać popyt importowy.
Na krajowym rynku kluczowe znaczenie będzie miała jakość tegorocznej pszenicy. Wciąż trudno ocenić, jak okres wysokich temperatur wpłynął na jej parametry. Pierwsze dostawy nie wskazują jednak na pogorszenie jakości ziarna. Jeżeli udział pszenicy paszowej okaże się większy niż w poprzednich latach, pszenica o dobrych parametrach jakościowych może osiągać wyraźnie wyższe ceny.
Znaczenie będą miały również czynniki geopolityczne oraz decyzje samych rolników. Jeżeli po żniwach ograniczą sprzedaż i zdecydują się magazynować zboże, mniejsza podaż na rynku może sprzyjać stopniowej poprawie cen w kolejnych miesiącach.
Czy spodziewa się Pan, że rolnicy będą sprzedawali zboże bezpośrednio po żniwach, czy raczej zdecydują się na jego magazynowanie i sprzedaż w późniejszym terminie?
Spodziewam się, że presja sprzedaży będzie największa w trakcie samych żniw, jednak nie potrwa długo. Przy plonach niższych niż w rekordowym 2025 roku i obecnych, mało atrakcyjnych cenach wielu rolników będzie starało się ograniczyć sprzedaż do niezbędnego minimum.
Po zakończeniu żniw podaż ziarna prawdopodobnie wyraźnie się zmniejszy. Rolnicy będą sprzedawali głównie tyle, ile będzie potrzebne na bieżące zobowiązania i finansowanie gospodarstw, a pozostałe zboże będą magazynować z nadzieją na lepsze ceny.
Które gatunki zbóż mogą osiągnąć najlepsze wyniki pod względem plonowania, a które najbardziej ucierpiały z powodu pogody?
Na dziś najlepiej zapowiada się kukurydza, która stosunkowo dobrze zniosła wysokie temperatury. W wielu regionach ciepła pogoda wręcz sprzyjała jej rozwojowi i poprawiła kondycję roślin.
Znacznie trudniejsza sytuacja dotyczy zbóż uprawianych na słabszych glebach. Tam niedobór wody i wysokie temperatury doprowadziły do przedwczesnego zakończenia wegetacji, co przełoży się na niższe plony.
Czy krajowa infrastruktura magazynowa jest dobrze przygotowana na przyjęcie tegorocznych zbiorów?
Przy prognozowanych zbiorach zbóż na poziomie około 34 mln ton nie spodziewam się problemów z magazynowaniem. Część ziarna trafi bezpośrednio do punktów skupu, przetwórców i na eksport, natomiast znaczna ilość pozostanie w gospodarstwach.
Z perspektywy Elewarru jesteśmy dobrze przygotowani do tegorocznych żniw. Dysponujemy odpowiednią infrastrukturą magazynową i prowadzimy skup zbóż przez cały rok. Chcemy zapewnić rolnikom możliwość sprzedaży ziarna nie tylko w okresie największej podaży podczas żniw, ale również w późniejszych miesiącach, jeśli zdecydują się na przechowanie plonów i sprzedaż w innym terminie.
Jakie są największe wyzwania dla rynku zbóż w drugiej połowie 2026 roku?
Największym wyzwaniem dla rynku zbóż w drugiej połowie 2026 roku pozostaną ceny. Mogą w kolejnych miesiącach stopniowo rosnąć, jednak trudno oczekiwać, aby wzrost ten w pełni zrekompensował rolnikom wysokie koszty produkcji. Wyraźniejsza poprawa wymagałaby silniejszego impulsu z rynków światowych. W mojej ocenie do końca roku ceny mogą wzrosnąć o około 50–70 zł za tonę, jednak dla wielu gospodarstw nadal nie będzie to poziom w pełni satysfakcjonujący.
Drugim ważnym wyzwaniem będzie eksport i dalsze poszukiwanie nowych rynków zbytu dla polskiego zboża. W ostatnich miesiącach przedstawiciele Elewarru uczestniczyli, wspólnie z wiceminister rolnictwa Małgorzatą Gromadzką, w misji gospodarczej do Egiptu, która stworzyła okazję do nawiązania nowych kontaktów handlowych. Równolegle prowadzone są działania
związane z możliwością eksportu polskiego zboża do Chin. Zainteresowanie współpracą ze strony zagranicznych partnerów stopniowo rośnie, co pozwala z umiarkowanym optymizmem patrzeć na perspektywy rozwoju eksportu w kolejnych miesiącach.
Czy widzi Pan szanse na poprawę opłacalności produkcji zbóż jeszcze w tym sezonie?
Moim zdaniem na tym etapie sezonu szanse na wyraźną poprawę opłacalności produkcji zbóż są raczej ograniczone. Można oczywiście oczekiwać, że w kolejnych miesiącach ceny będą stopniowo rosły, jednak najprawdopodobniej nie będzie to wzrost na tyle duży, aby w pełni zrekompensować rolnikom niższe plony i wciąż wysokie koszty produkcji.
Większa poprawa sytuacji byłaby możliwa przede wszystkim w przypadku wyraźnego wzrostu cen zbóż. Warto w tym kontekście uważnie obserwować wydarzenia za naszą wschodnią granicą. Eskalacja konfliktu na Morzu Azowskim przełożyła się na wzrost notowań na światowych giełdach towarowych, co może mieć wpływ również na rynek zbóż. Na dziś trudno jednak ocenić, czy jest to jedynie krótkotrwała reakcja rynku, czy początek trwalszego trendu, ponieważ wiele zależy od dalszego rozwoju sytuacji geopolitycznej i decyzji politycznych.
