Ziarno z plantacji dobrze prowadzonej, dożywionej, zdrowej i zebranej przy dobrej pogodzie powinno utrzymać zdolność kiełkowania na wysokim poziomie. Oczywiście pod warunkiem, że je dosuszyliśmy i przechowujemy w optymalnych warunkach. Warto te parametry zbadać właśnie teraz. Jak?
Jak zrobić domowy test kiełkowania?
Aby ocenić zdolność kiełkowania nie potrzebujemy żadnego laboratorium. Kiełkowanie nasion w prostym pojemniku wyłożonym np. ligniną (systematycznie nawilżaną), to prosty, sprawdzony sposób. Wiarygodną ocenę dadzą nam cztery powtórzenia takiego badania, w każdym po sto ziarniaków, co od razu da nam wynik w procentach.
Do domowego testu wystarczy pobrać cztery losowe próby po 100 ziaren, przygotować cztery podłoża i umieścić na nich po 100 ziaren, przykryć zwilżonym podłożem. Tak przygotowane próby zaleca się wstawić do chłodzenia, np. w lodówce przez 3–4 dni. Potem po 4–5 dniach testu w temperaturze ok. 20°C oceniamy w procentach energię kiełkowania zbóż, a po 7–8 dniach zdolność kiełkowania. Dokładnie wg tej samej procedury zbadamy nasiona bobowatych. Wcześniejsze przechłodzenie zaleca się dla nasion łubinu wąskolistnego.
Co określa energia kiełkowania?
Energia kiełkowania określa procentową ilość kiełkujących ziaren (nasion) w określonym czasie. Dla pszenicy, żyta i jęczmienia energię kiełkowania określa się w procentach po 4 dniach, dla owsa po 5 dniach. Zdolność kiełkowania określa ogólną, procentową ilość kiełkujących ziaren. W przypadku zbóż zdolność kiełkowania oceniamy po 10 dniach. Ziarno zbóż przeznaczone do siewu powinno odznaczać się zdolnością kiełkowania nie mniejszą niż 90%.
Zaprawienie nasion do siewu
Dokładna obserwacja kiełkujących ziarniaków może dać nam również odpowiedź na ile zdrowy jest materiał siewny i jakie choroby przenoszone z ziarnem stanowią zagrożenie. Tak przygotowany i wstępnie oceniony materiał siewny choć byłby najzdrowszy, trzeba będzie koniecznie zaprawić przed siewem zgodnie z instrukcją producenta zaprawy i najlepiej w zaprawiarce. Tylko precyzyjne naniesienie zaprawy na całą powierzchnię każdego ziarniaka zagwarantuje odpowiednią ochronę przed grzybami. Warto wykonać ten zabieg dokładnie i precyzyjnie.
Jak obliczyć wartość materiału siewnego?
Obserwowanie kiełkowania, jego energii i równomierności w warunkach domowych nie musi odbywać się zgodnie z procedurą laboratoryjną firm nasiennych. Przeliczenie po kilku dniach ziarniaków, które skiełkowały w jednakowym czasie, da nam wstępną odpowiedź, ile wart jest materiał siewny. Należy to wziąć pod uwagę przy określaniu normy wysiewu zbóż wiosną. Znając zdolność kiełkowania do określenia ilości wysiewu w kilogramach potrzebna jest nam znajomość drugiego parametru branego pod uwagę w wyliczeniach tj. masy tysiąca nasion (MTN). Z losowej próby należy odliczyć 1000 ziaren i je zważyć.
Dlaczego warto kupować kwalifikowany materiał siewny?
Patrząc na statystyki wymiany materiału siewnego rolnicy w większości wykorzystują materiał z własnego rozmnożenia i stąd wskazówki powyżej, aby sprawdzić jego wartość. Zachęcam jednak do kupowania materiału kwalifikowanego. Jest zdecydowanie lepszej jakości, nie jest wyrodzony, jest wyrównany i gwarantuje zwyżkę plonu. Zakup kwalifikatu jest najlepszym rozwiązaniem i warto go kupować tym bardziej, że nie każde gospodarstwo może korzystać z tzw. odstępstwa rolnego, a zatem i tak musi ponieść opłatę licencyjną.
Kupując materiał kwalifikowany z pewnego źródła na oryginalnej urzędowej etykiecie z oznaczeniami PIORiN, znajdziemy informacje, które identyfikują materiał siewny, określają m.in.: gatunek, odmianę, stopień kwalifikacji, numer partii, informują również o dacie zamknięcia opakowania, nazwie przedsiębiorcy, jego numerze z rejestru przedsiębiorców, masie materiału siewnego w opakowaniu i parametrach jakościowych, tj. czystości i zdolności kiełkowania. Urzędowa etykieta lub etykieta przedsiębiorcy gwarantuje, że materiał siewny był wyprodukowany a potem oceniony pod urzędowym nadzorem. I pamiętajmy – okazyjnie dobrego materiału nie kupimy, a oszustwa też się zdarzają.
Czy można siać kwalifikat z zeszłego sezonu?
Możemy do siewu użyć przetestowany materiał z własnego rozmnożenia, lecz warto korzystać z postępu w hodowli i ziarna kwalifikowanego. Zdarza się czasami, że mamy zapasy takiego kwalifikatu niezużytego w minionym sezonie. Jeżeli jest w oryginalnym nieotwieranym worku i przechowywaliśmy go odpowiednio w suchym miejscu, możemy mieć sporą pewność, że parametry jakościowe są na wysokim poziomie. Oczywiście niektóre substancje czynne zapraw mogą mieć wpływ na zdolność kiełkowania i na kilka tygodni przed siewem też warto sprawdzić to w teście. Zdecydowanie gorzej dla materiału siewnego, który został i doleżał rok, jest, kiedy otworzyliśmy opakowanie. Przechowywany właściwie powinien być bardzo dobry, ale jeżeli był w miejscu nieprzewiewnym i wilgotnym, nie jest to oczywiste. Jakość trzeba ocenić i w razie spadku zdolności kiełkowania zrobić odpowiednią korektę normy wysiewu.
Oddzielnym czynnikiem (obok wspomnianych zapraw) mającym wpływ na zdolność kiełkowania jest właśnie długość przechowywania. Ziarno lub nasiona zależnie od gatunku mają różną żywotność. Generalnie wszystkie nasiona w których materiałem zapasowym jest skrobia, żyją dłużej, a te w których jest dużo tłuszczu, żyją krócej.
Jak długo żyją nasiona?
To, jak długo nasiona roślin danego gatunku zachowują w określonych warunkach przechowywania zdolność kiełkowania (żywotność) jest niezwykle ważne i pozwala określić jak długo można przechowywać cenne rezerwy nasienne z poprzednich sezonów. Naukowcy rozróżniają w tym zakresie trzy typy długowieczności ziarna. Długowieczność gospodarczą (czas, w którym ziarniaki mają żywotność na poziomie wyznaczonych norm dla materiału siewnego), genetyczną (okres, w którym ziarniaki zachowują niezmienność genetyczną i nie wykazują mutacji) i biologiczną (cały okres życia ziarniaków do momentu całkowitej utraty zdolności kiełkowania).
W normalnych warunkach przechowywania, w magazynach, w klimacie umiarkowanym, a więc w Polsce, ziarniaki zbóż zachowują przynajmniej dobrą wartość siewną zgodną z normami przez 2 do 4 lat. Najdłuższą długowieczność gospodarczą ze zbóż mają w kolejności jęczmień, pszenica, owies i żyto. Natomiast najdłuższą długowieczność biologiczną ze zbóż mają w kolejności owies (po 10 latach przechowywania zdolność kiełkowania sięga jeszcze 30%), pszenica, jęczmień i żyto. Proszę te informacje traktować w formie ciekawostki, bo takie badania wykonuje się na ziarnie (nasionach) bez zaprawiania.
Czy niewykorzystane w poprzednim sezonie ziarno kukurydzy można zużyć w bieżącym?
Zawsze przed rozpoczęciem siewów kukurydzy mamy telefony od Czytelników z zapytaniem, czy ziarno siewne kukurydzy, którego nie wykorzystali w poprzednim sezonie mogą wykorzystać w bieżącym. Najczęściej tak, ale nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo jak pisałem wyżej, to zależy od wielu czynników.
Co prawda w przypadku ziarna kukurydzy spotkać się można z badaniami, że po 1–2 latach przechowywania ziarniaki mają nawet większą zdolność kiełkowania niż w pierwszym roku po zbiorach. Trzeba jednak dodać, że te wyniki dotyczą ziarna magazynowanego w idealnych warunkach i niezaprawionego. Jeszcze raz podkreślę – materiał z zapasów trzeba poddać testowi kiełkowania. Jeżeli będzie on dobry, ale gorszy zdecydowanie od deklarowanej zdolności kiełkowania dla świeżego materiału dystrybuowanego wiosną, trzeba oczywiście odpowiednio zwiększyć normę wysiewu.
Należy również dodać, że taki test domowy materiału siewnego kukurydzy może wypaść nam doskonale, a przy wschodach polowych będziemy załamani. Po prostu taki materiał może utracić nieco wigor początkowy. Jest on ważny przy wczesnym siewie i niektóre firmy nasienne często deklarują, że odmiana przeszła tzw. cod test i przy ziarnie flint można ją wysiewać w glebę ogrzaną do zaledwie 6°C. Normalnie granicą dla flintów jest 8°C, a dla odmian dent 10°C. Dlatego korzystając z ziarna siewnego kukurydzy sprzed roku odradzałbym siew zanim gleba nie osiągnie minimum 8°C.
Pamiętajmy też, że w przypadku kukurydzy materiałem siewnym są mieszańce i tutaj użycie do siewu materiału z własnego rozmnożenia w ogóle nie wchodzi w grę. Teoretycznie, jeżeli ktoś tak by zrobił, na starcie będzie miał co najmniej 20-procentową obniżkę plonowania, a ponadto jest zabronione prawem i karalne.
Przeczytaj również:
Marek Kalinowski
