Z miarką w pole, bo jak najwcześniej wiosną trzeba ocenić stan plantacji, ilość roślin i rozkrzewień, ich dożywienie i kondycję. To podstawa planowania pierszej dawki i wyboru odpowiedniej formy azotuMarek Kalinowski
StoryEditorUprawa

Azot na start: łatwo policzyć, trudniej trafić w moment. Profesor ostrzega rolników

11.02.2026., 08:00h

Nawożenie startowe zbóż ozimych omawiał w szczegółach dr hab. prof. UPP Witold Szczepaniak na konferencji e-pole w Lublinie. Profesor zwrazała rolnikom uwagę na to, że dawka startowa azotu w rzepaku jest zdecydowanie łatwiejsza do zaplanowania niż w zbożach.

W zbożach sytuacja się o wiele bardziej komplikuje. Dlaczego? Bo poza regulatorami wzrostu, nawożenie azotem przez odpowiedni dobór nawozów, termin aplikacji i dawkę nawozu pozwala sterować architekturą łanu. Wynika to z fizjologii plonowania zbóż. W zależności od terminu osiągnięcia fazy krzewienia kłosek u pszenicy ozimej na źdźble głównym jest ukształtowany jesienią. Jak rozkrzewień jesienią przybywa, to kłoski powstają na drugim i kolejnych rozkrzewieniach.

Na początek należy zrozumieć fizjologię plonowania zbóż

Co jest ważne? Im wcześniej zawiązek kłosa powstanie i będzie dłuższy okres do fazy pierwszego kolanka, tym większa szansa, że na kłosie będzie więcej pięterek i potencjalnie więcej ziarniaków. Skupiając się na tej informacji, wniosek jest taki, że zawiązki kłosów produkcyjnych powinny powstać jesienią. Wtedy czas do fazy pierwszego kolanka wiosną jest najdłuższy.

image
Po wykładzie dr hab. prof. UPP Witold Szczepaniak doradzał rolnikom, jak rozwiązać ich konkretne dylematy związane z nawożeniem, nie tylko azotem
FOTO: Marek Kalinowski

To założenie podstawowe, ale nie zawsze jest to możliwe do realizacji. W późno sianych pszenicach po kukurydzy lub burakach w dużym stopniu dokrzewiają się one wiosną. Pszenica zimuje w fazie 2–3 liści i często do zimy nawet nie zaczyna krzewienia, bo ta faza rozpoczyna się od 4 liścia. Zawsze należy tak sterować terminem siewu, aby pszenica mimo wszystko uzyskała jesienią fazę krzewienia i konkretną ilość rozkrzewień produkcyjnych – źdźbeł z zaziarnionymi kłosami.

Oczywiście nie każde rozkrzewienie jest produkcyjne, bo samoregulacja łanu jest naturalna. W optymalnych warunkach, jak się rolnikowi uda idealnie poprowadzić łan, to co drugie rozkrzewienie jest produkcyjne, czyli 50 procent rozkrzewień na koniec krzewienia, powinno dać zaziarnione kłosy. Ale, czyli fizjologia plonowania nie jest taka prosta i bardzo dużo zależy od nawożenia azotem.

Co drugie rozkrzewienie pszenicy jest produkcyjne

Czasami jest tak, że pszenica zasiana w optymalnym terminie i zagęszczeniu ma bardzo długą ciepłą jesień i rozkrzewia się ponad normę. Nierzadko po dobrym przezimowaniu wiosną można doliczyć się na metrze kwadratowym 2 tysiące, a nawet 3 tysiące rozkrzewień. Ile powinniśmy mieć wiosną na polu rozkrzewień pszenicy? Na glebach słabszych obsada źdźbeł produkcyjnych powinna wynosić 450–500 szt./m2 (a zatem 900–100 rozkrzewień, bo co drugie jest produkcyjne), a na najlepszych 650–700 szt./m2 (1300–1400 rozkrzewień).

Biorąc to wszystko pod uwagę, po jak najwcześniejszej ocenie krzewistości i stanu zbóż możemy przejść do startowego nawożenia, dopasowując się do realnej sytuacji na polu. I teraz bardzo ważny będzie dobór nawozów, czyli form azotu i bardzo ważny będzie podział dawki. Przy tych rozważaniach z azotem trzeba wziąć pod uwagę, że w źdźbłach z rozkrzewień jesiennych kłoski są zawiązane i ukształtowane. Od ruszenia wegetacji wiosennej pszenica skupia się na tworzeniu kolejnych rozkrzewień i zawiązków kłosków, rozbudowie systemu korzeniowego, tworzeniu liści.

image
Z miarką w pole, bo jak najwcześniej wiosną trzeba ocenić stan plantacji, ilość roślin i rozkrzewień, ich dożywienie i kondycję. To podstawa planowania pierszej dawki i wyboru odpowiedniej formy azotu
FOTO: Marek Kalinowski

Roślina wykorzystując azot i inne składniki pokarmowe skupia się na rozwoju i te kłoski zawiązane jesienią można kolokwialnie powiedzieć – są ostatnie w kolejce do stołówki. Chociażby z tego powodu, nawet przy nadmiernym rozkrzewieniu, gdzie wiemy, że dużą ilość źdźbeł roślina odrzuci, musimy zastosować azot jak najszybciej. Kłoski muszą mieć pokarm, bo przy głodowaniu będą redukowały w kłosie pięterka. Z drugiej strony, ten szybki azot będzie mobilizował do krzewienia.

Aplikacja musi wyprzedzać krytyczne zapotrzebowanie

Trzeba wiedzieć, że roślina skupia się na kłosie i priorytetem jest jego dożywienie od fazy kwitnienia, kiedy ziarniaki są ukształtowane.Zboża do końca krzewienia z całkowitych potrzeb pokarmowych względem azotu akumulują około 20% potrzeb pokarmowych. W okresie od drugiego kolanka do pełni kwitnienia rośliny są w stanie zakumulować połowę swojego zapotrzebowania, czyli przy bardzo wysokich plonach nawet do 150 kg N. Jak na kilka tygodni rozwoju są to olbrzymie ilości. Ten azot zgromadzony w roślinie w czasie dojrzewania jest redystrybuowany do ziarniaków.

Azot, który ostatecznie jest zgromadzony w wypełnionych ziarniakach w 70% pochodzi z jego redystrybucji z liści i źdźbeł. Pozostałe 30% azotu w ziarniakach pochodzi z pobrania po kwitnieniu. To podstawowa informacja, aby zrozumieć i dobrze obliczyć trzecią dawkę azotu na tzw. kłos, w celu poprawy zawartości białka w pszenicach jakościowych. I biorąc przedstawione zasady fizjologii plonowania pszenicy można powiedzieć, że przy podziale wiosennego azotu na trzy dawki pierwsza powinna być najmniejsza, trzecia na kłos większa od pierwszej, a największa powinna być druga, gdzie rośliny od strzelania w źdźbło do kwitnienia pobierają w krótkim czasie 50% potrzeb pokarmowych azotu.

Można się z tym zgodzić i realizować taki plan przy optymalnym przebiegu pogody z dobrze rozłożonymi opadami. Prawie nigdy to się nie zdarza. Zgodnie ze znaną wszystkim rolnikom zasadą, termin aplikacji musi być wyprzedzający w stosunku do krytycznego zapotrzebowania. Aplikowany azot musi być dostępny na czas, czyli musi się rozpuścić i dotrzeć w zasięg systemu korzeniowego.

Pierwsza dawka azotu z zapasem na strzelanie w źdźbło

Dlatego już w pierwszej dawce startowej musimy zabezpieczyć roślinom część azotu na fazę największego zapotrzebowania – od strzelania w źdźbło do kwitnienia. Jeżeli nie, to roślina zredukuje w kłosie część pięterek. Zdecydowanie łatwiej i bezpieczniej będzie, zdaniem Witolda Szczepaniaka, zrealizować taką strategię nawożenia w pierwszej dawce z większym zapasem na fazę strzelania w źdźbło, jeśli mamy łany rzadziej zasiane i wiosną słabiej lub optymalnie rozkrzewione. Wtedy większa porcja azotu w pierwszej dawce spełni dwie funkcje – dokrzewi łan rzadki i zabezpieczy azot na fazę największego zapotrzebowania od strzelania w źdźbło. A co robić przy nadmiernym rozkrzewieniu, kiedy też logiczne jest podanie większej dawki startowej, aby zabezpieczyła azot na fazę krytycznego zapotrzebowania? Czy da się to zrobić w punkt?

Często niestety nie da się tego zrobić w punkt, ale w takich sytuacjach to, co każdy rolnik powinien wykorzystać, to forma azotu. Inne powinno być postępowanie z doborem nawozów, jeżeli łan trzeba dokrzewić. Rozwiązanie jest proste – odpowiednia część azotu (przynajmniej 30 kg N/ha) musi być w formie saletrzanej, która wpływa na gospodarkę hormonalną roślin, przyspiesza początkowy wzrost, tworzenie nowych rozkrzewień i nowych źdźbeł.

Jaka forma, jeżeli nie trzeba dokrzewiać?

W łanie optymalnie rozkrzewionym powinniśmy podać azot bez formy saletrzanej i na tym polega kłopot. Kłopotem mogą być rodzaje nawozów, które gospodarz kupił jesienią i je posiada. I co zrobić, jeżeli mamy tylko saletrę amonową? Mniejszym złem dla łanu będzie, jeżeli damy jak najwcześniej wyższą porcję azotu z naddatkiem na fazę strzelania w źdźbło w formie saletry amonowej, niż gdybyśmy tego nie zrobili. Można rozważyć przesunięcie aplikacji, ale często już z końcem kwietnia, w maju i w czerwcu są deficyty opadów i ten nawóz nie przemieści się do korzeni. To powoduje, że warunki wykorzystania drugiej dawki azotu są zwykle niekorzystne i pełne wykorzystanie drugiej dawki często nie jest możliwe. Dlatego nieco wbrew fizjologii plonowania w łanach optymalnie dokrzewionych pierwsza porządna dawka startowa azotu z nawiązką na kolejną fazę w formie saletry amonowej jest mniejszym złem. Trzeba zabezpieczyć azot na fazę strzelania w źdźbło nawet w formach, w których nie chcielibyśmy stosować.

image
W pszenicach jakościowych trzecia jakościowa dawka na kłos powinna być stosowa - na w szybko działającej formie i nie później niż w fazie liścia flagowego
FOTO: Marek Kalinowski

W rozważaniu podziału dawek azotu na wiosnę w zbożach są to zawsze wybory decyzyjne mniejszego zła. Jeżeli zakładamy stosowanie w pszenicach jakościowych trzech dawek azotu Witold Szczepaniak namawia, aby przede wszystkim nie zwlekać z aplikacją tej trzeciej na kłos, na jakość ziarna. Dawka na kłos oznacza, że w czasie nalewania ziarna (30% azotu jest pobierana, 70% azotu z redystrybucji) ten azot musi być w roztworze glebowym w zasięgu korzeni i musi działać. Ostatecznym racjonalnym terminem zastosowania tej trzeciej dawki powinna być faza liścia podflagowego, ewentualnie liścia flagowego. Na tę fazę powinniśmy stosować nawozy szybko działające, czyli saletrę amonową.

Dla efektywnoości azotu ważny potas i siarka

W kontekście nawożenia zbóż azotem wiosną, szczególnie przy bardzo wysokim potencjale plonowania, nie można zapominać o potasie. Przy wysokich plonach pszenica pobiera dużo tego składnika i ma on wpływ na efektywność azotu. To ważne zwłaszcza w zbożach paszowych, gdzie nie walczymy bezwzględnie o zawartość białka w ziarnie. Walczymy o plon, a podstawowym budulcem ziarniaka jest skrobia (70% masy ziarniaka), a na skrobię wpływa potas. Potas jest odpowiedzialny z jednej strony za tworzenie tej skrobi w liściach, a z drugiej strony jest odpowiedzialny za jej transport do ziarniaka. Zboża optymalnie dożywione potasem mają dorodne wypełnione ziarniaki skrobią z wysoką masą tysiąca ziaren.

Drugi istotny składnik dla plonowania i efektywności azotu to siarka. Bez siarki nie ma prawidłowej przemiany azotu, a przebieg krzywych pobierania azotu i siarki przez pszenicę od startu wegetacji do kwitnienia są zbliżone. Jeżeli szukamy efektywności azotu to koniecznie wspierać należy ten składnik od początku wegetacji siarką. Powinniśmy ją zastosować w pierwszej dawce startowej jak azot, ewentualnie w drugim terminie aplikacji azotu. Pszenica jakościowa potrzebuje ok. 4,5 kg S (ponad 11 kg SO3) na jedną tonę ziarna plus odpowiednia masa słomy. Zboża paszowe potrzebują odpowiednio na tonę plonu ziarna ok. 3,5 kg S (niecałe 9 kg SO3).

Jak wyliczyć dawkę startową azotu?

Aby precyzyjnie wyznaczyć zapotrzebowanie zbóż na azot wiosną, czyli dawkę pod oczekiwany plon, należy ocenić łan i należałoby zbadać dokładnie ilość azotu N-mineralnego. Co do oceny łanu, nawet jeżeli jest przekrzewiony, a został uszkodzony przez mróz, należy go traktować, jak niedokrzewiony. Co do badań azotu, takie analizy nie są powszechne i można oczywiście przyjąć pewne założenia, ale praktyka pokazuje, że poziom azotu mineralnego może być skrajnie niski, niemal zerowy, ale mieć też poziomy wysokie, grubo powyżej 100 kg N/ha. To podstawa, aby w miarę precyzyjnie wyliczyć pierwszą startową dawkę azotu.

Startowa w systemie trzech dawek

Zakładając plonowanie optymalnie dokrzewionej już jesienią pszenicy jakościowej na poziomie 8 t/ha z pobraniem 30 kg N/tonę ziarna (240 kg N) i zakładamy, że w glebie jest 60 kg N/ha.

Do wyliczania pierwszej dawki z tej ilości używamy wskaźnika 0,5 co da nam (0,5 x 240) 120 kg N i od tego odejmujemy azot glebowy (120–60). Ostatecznie wyliczona pierwsza dawka startowa wyniesie 60 kg N/ha.

Startowa w systemie dwóch dawek

Przy tych samych założeniach w systemie 2 dawek wiosennych używamy współczynnika 0,66. 240 x 0,66 to ok. 160 kg N/ha, minus 60 kg (azot glebowy), to daje 100 kg N/ha.

Tyle czysta matematyka, ale Witold Szczepaniak podkreśla, że nie można tego wprost przekładać na pole. Bo czy cały azot mineralny (przyjęty jako średnia, ale lepiej zbadany) należy uwzględnić przy szacowaniu pierwszej dawki i odjąć tę pulę? Jeżeli rozkrzewienia są optymalne, prawidłowe i zdrowe – tak. Ale jeśli łan jest osłabiony mrozem albo musi się krzewić wiosną – nie, bo taka pszenica bez krzewienia jesiennego na wiosnę w fazie 3 liści nie ma systemu korzeniowego i musi go rozwinąć. Na to potrzebny jest dodatkowy azot. Wtedy co najwyżej można zdjąć z pierwszej dawki połowę glebowego azotu mineralnego. Nie 60 kg jak w przykładowych wyliczeniach, a 30 kg.

Pierwsza dawka w całości w moczniku? To niepolecane

Każdy rolnik ma pewnie własne przemyślenia i skuteczne praktyki, pewnie też wiele pytań. W drugim przykładzie dawka startowa to 100 kg. Czy aby to nie za dużo na jedną aplikację? Dużo, ale wtedy koniecznie trzeba zagrać formami nawozów. Aż 50 kg formy saletrzanej to nadto, jeżeli dokrzewianie jest zbędne, a nawet szkodliwe. Wtedy powinniśmy dać jak najmniej azotanów. Możemy w takim przypadku rozważać np. zastosowanie mocznika. Wszystko zależy od terminu możliwej aplikacji i temperatury (im cieplej, tym hydroliza szybsza). Jednak przy przedłużającym się chłodzie po aplikacji hydroliza jest wolna i formy amonowe pojawią się po 3–4 tygodniach. Jeżeli musimy dokrzewiać pszenicę, te 100 kg N może być w formie saletry amonowej (jednak trochę dużo azotanów) albo lepiej w RSM.

Jest jeszcze kuszące wielu rolników pytanie – czy cały wyliczony azot na wiosnę w dokrzewionej, albo przekrzewionej pszenicy można dać w całości w pierwszej dawce w formie mocznika z inhibitorem? Sprawdzi się to bardzo rzadko, tylko przy korzystnym przebiegu temperatur. A jeżeli ta aplikacja będzie miała miejsce dopiero po 1 marca, będzie to jeszcze bardziej ryzykowne.

Jęczmień – szczególny przypadek nawożenia startowego

Co do wyliczania pierwszej dawki w zbożach paszowych, to trzeba przede wszystkim przyjąć mniejsze potrzeby gatunków na tonę plonu ziarna. Szczególnie ważne jest przy tym jak najwcześniejsze zastosowanie dawki startowej w jęczmieniu ozimym. To gatunek bardzo szybko wchodzący w fazy rozwojowe, ma krótsze fazy rozwojowe i najszybciej schodzi z pola. I nie cierpi on głodzenia, azot jest mu potrzebny zdecydowanie wcześniej niż w innych zbożach ozimych.

image
Szczególnego traktowania po - trzebuje jęczmień ozimy. Jest wrażliwy na głodzenie, bardzo szybko startuje i ma bardzo krótkie fazy rozwojowe. Plan - tacje jęczmienia powinny być pierwsze z zastosowaną daw - ką startową
FOTO: Marek Kalinowski

Każdy gatunek wymaga nieco innego podejścia. Zakładając podziały dawek azotu pamiętajmy o znaczeniu form azotu w fizjologii plonowania. Pamiętajmy, że mamy wpływ na efektywność wykorzystania tego składnika przez podział dawek, ale także przez startowe nawożenie potasem i siarką wspomagającymi azot oraz przez dokarmianie mikroelementami i biostymulację. I pamiętajmy również, że w sytuacjach awaryjnych czasami warto wykorzystać możliwość dokarmiania roślin azotem.

Pamiętajmy przy planowaniu nawożenia startowego, że jeżeli są potrzebne korekcyjne dawki fosforu i potasu to powinny być aplikowane w pierwszej kolejności przed azotem. Startowe nawożenie, w warunkach zgodnych z dobrą praktyką rolniczą, należy wykonać najwcześniej jak jest to możliwe technicznie i zgodne z przepisami. Składniki pokarmowe mają czekać na rośliny, a nie odwrotnie.

Rozporządzenie elastyczne i dalej oderwane od praktyki

Przypominam tylko, że w ostatnich dwóch latach nie wszyscy rolnicy musieli czekać z nawożeniem azotem na magiczną datę 1 marca. Zgodnie z "Programem działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu zanieczyszczeniu" możliwe jest stosowanie nawozów w okresie od 1 do ostatniego dnia lutego, tj. przed sztywnym terminem od 1 marca, jeżeli w przypadku roślin zasianych jesienią, upraw trwałych, upraw wieloletnich i trwałych użytków zielonych średnia dobowa temperatura powietrza przejdzie przez próg 3°C, czyli każdego dnia, przez 5 następujących po sobie dni, średnia dobowa temperatura przekroczyła 3°C na powierzchni 95% danego powiatu. W ubiegłym roku szczęście mieli rolnicy z wielu powiatów z zachodniej i południowo-wschodniej Polski. Mogli stosować startowe nawożenie azotem od pierwszych dni lutego, pozostali dopiero od 1 marca. Te informacje można śledzić na stronie https://agrometeo.imgw.pl/.

Wielu praktyków i ekspertó, w tym dr hab. prof. UPP Witold Szczepaniak uważają, że nadal przepisy te nie przystają do praktyki. Czy rozporządzenie będzie zmieniane. Jak mówił Witold Szczepaniak, rozmiawiał o tym z osobą z IUNG–PIB, która uczestniczyła w tworzeniu prawa i była zaskoczona uwagami, że są to przepisy nadal złe. Co do możliwości nowelizacji oświadczyła, że zgodnie z przepisami będzie to możliwe nie wcześniej niż po 4 latach od wcześniej wprowadzonej zmiany. Dopiero po 4 latach można ocenić rozporządzenie ponownie.

Marek Kalinowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
11. luty 2026 08:56