Łuszczyna charakterystyczna dla rzepaku jest owocem suchym, pękającym. Ma podłużny kształt i w środku przegrodę rzekomą, na której obustronnie rozmieszczone są nasiona. Łuszczyna pęka wzdłuż szwu na dwie klapy i wysypuje nasiona. Testowanie wytrzymałości łuszczyn przez zginanie ich w palcach na kształt litery ”U” jest prostą i skuteczną metodą pozwalającą na wyznaczenie dojrzałości technicznejMarek Kalinowski
StoryEditoragroporady

Rolnik opryskał rzepak jedynym dostępnym desykantem. „Nie zadziałał”. Firma odrzuciła reklamację

03.09.2026., 08:00h

Sroga zima, przymrozki wiosenne, długi okres wiosennych chłodów i niedobory opadów do połowy maja. Ten bardzo trudny wiosenny start rzepaku odbił się na jego kiepskim plonowaniu.

Ale to nie wszystko, bo po tym okresie, od połowy maja przyszły opady, często aż za obfite. Warunki poprawiły się i rzepak pokazał swoją moc regeneracji, nie w tym momencie, co potrzeba. Fazy rozwoju rozciągnęły się, rzepak poszedł w tzw. odmłody i po pierwszym kwitnieniu w niektórych rejonach zakwitał jeszcze dwa razy. To ostatecznie spowodowało, że poza niskimi plonami kiepskie jest zaolejenie i jakość nasion, które przy omłocie były też dość mokre.

Plantacja szła w odmłody

Skala problemów była w Polsce różna, zależnie od rejonu, ale w dużym stopniu dotknęła też plantację rzepaku ozimego Piotra Jokiela z Głażewa (woj. wielkopolskie). Ma duże doświadczenie w uprawie rzepaku ozimego, bo roślina jest w gospodarstwie nieprzerwanie od 2009 r. W tym okresie, w wyjątkowych sytuacjach, kiedy było to konieczne, rzepak desykował, dozwolonym wtedy glifosatem.

W rozmowie telefonicznej Piotr Jokiel powiedział, że od 2019 r. do bieżącego sezonu desykacja w rzepaku nie była potrzebna, bo równo dojrzewał bez pomocy. Właśnie doświadczeniami sprzed lat i skuteczną desykacją stosowanych wtedy środków rolnik sugerował się stawiając w tym roku na produkt Mizuki. To jedyny obecnie produkt zarejestrowany w rzepaku do desykacji. Był pewien, że używając go w rzepaku uzyska efekt, jak kiedyś. Niestety, wg opinii gospodarza Mizuki nie zadziałał jak desykant i postanowił to reklamować.

Fazy dojrzewania rzepaku

Trafne decyzje dotyczące terminu koszenia rzepaku w technologii zbioru dwuetapowego, czy terminu desykacji wymagają dobrej oceny dojrzałości łanu. Warto przypomnieć, że przez cały okres dojrzewania rzepaku zachodzi stopniowy spadek ogólnej zawartości wody w nasionach wynoszącej na początku 70–80% a pod koniec dojrzewania poniżej 15%. Biorąc za kryterium wilgotność nasion w procesie rozwoju i dojrzewania wyróżnia się w literaturze kilka głównych faz określających stopień ich dojrzałości, tj.:

dojrzałość wczesnozieloną – nasiona mają barwę zielonkawą przy zawartości około 70% wody, a cała roślina jest jeszcze intensywnie zielona;

dojrzałość zieloną – nasiona mają barwę zieloną – do ciemnozielonej, przy zawartości około 60% wody, cała roślina jest zielona. Nasiona zbierane w tych fazach są wyraźnie mniejsze, mają pomarszczoną okrywę nasienną, źle wybarwione (częściowo brunatne i czerwone);

dojrzałość półtechniczną – nasiona matowo-zielone i żółknące, już o charakterystycznym kulistym kształcie i wielkości, ale jeszcze miękkiej okrywie. Zawartość wody w nasionach powyżej 50%;

dojrzałość techniczną – nasiona o kształcie i wielkości jak powyżej, żółknące po bokach, brunatniejące oraz w całości brunatne, o trwałej okrywie. Nasiona mają 30–40% wilgotności. Łuszczyny żółkną, ale są jeszcze elastyczne. Liście zaczynają żółknąć i opadać. Łodygi jaśnieją i pochylają się;

dojrzałość pełną – nasiona wykształcone, ciemnobrunatne i czarne z połyskiem, o twardej okrywie, łatwo się osypują wskutek pękania łuszczyn, wilgotność nasion poniżej 20%. Rośliny są już zaschnięte, a łuszczyny sztywne.

– Postanowiłem zastosować środek Mizuki ponieważ na plantacji punktowo rzepak zaczął się odmładzać i ponownie kwitnąć. Nie było to intensywne kwitnienie, ale jednak – pojawiały się nowe kwiaty i nowe łuszczyny. Innej alternatywy na rynku nie ma – kupiłem i zastosowałem Mizuki. Po 6 dniach od zastosowania niby rzepak przygasł, ale nadal żył, pojawiały się nowe kwiatki. Zgłosiłem to do firmy. Powiedziano mi – poczekajmy jeszcze tydzień. Dobrze – mówi Piotr Jokiel.

Po dwóch tygodniach od zastosowania środka przyjechał pan na reklamację, dokonał oględzin, obejrzał, porobił zdjęcia, spisał z rolnikiem protokół. Oczywiście rolnik wykonywał i okazał własne zdjęcia z drona i telefonu wykonywane w dniu zabiegu, 6 dni po zabiegu i w dniu reklamacji. Jak relacjonuje rolnik, z uwag w protokole wynikało, że zabieg był za wczesny.

– Na moje pytanie, to kiedy powinienem opryskać rzepak w celu desykacji, jednoznacznej odpowiedzi nie otrzymałem. Odpowiedź otrzymałem następnego dnia po zgłoszeniu reklamacji. Firma reklamacji nie uznała. Odwołałem się o tej decyzji i czekam na odpowiedź – mówi Piotr Jokiel.

Zabieg wykonany dokładnie według etykiety

Jako redakcja "Tygodnika Poradnika Rolniczego" zawsze jesteśmy po stronie rolnika, ale zawsze, do każdej sprawy podchodzimy obiektywnie. Taka jest zresztą zasada dziennikarstwa. Rolnik uważa, że środek jako desykant nie wykazał oczekiwanego działania. Oczekiwał wyrównanego dosuszenia i dojrzewania, suchego łanu i suchych nasion w czasie zbioru. Po zbiorze musiał go dosuszyć i oczyścić, bo był zanieczyszczony.

Rolnik twierdzi, że zabieg wykonał dokładnie wg zaleceń z etykiety środka. Wszystko ma udokumentowane. W dniu zabiegu (9,09 ha rzepaku opryskał 13 lipca br. i drugą plantację też 9,09 ha 15 lipca br.) panowały idealne warunki na zabieg opisane w etykiecie. Parametry zabiegu (dawka preparatu 2 l/ha, 250 l/ha cieczy roboczej, temperatura 21°C, godzina 13.00 i inne) wszystko zapisane w książce ewidencji zabiegów. Wg rolnika w dniu zabiegu plantacja naturalnie przygotowywała się do zbioru, naturalnie zasychała, ponad 30% nasion było twardych i brązowych. Był to słoneczny dzień, tego dnia nie było rosy, nie padało.

Reklamacji nie uznano (przyjęta 30 lipca br.), w odpowiedzi (31 lipca br.) firma Sumi Agro Poland uzasadnia, że Mizuki nie jest przeznaczony do desykacji pędów pozostających w fazie kwitnienia. Z protokołu reklamacyjnego wynika też, że nowe odgałęzienia boczne w momencie zabiegu znajdowały się w fazie kwitnienia. Faktem jest, że te pędy pojawiły się w br. wtórnie w wyniku specyficznego przebiegu warunków pogodowych. I jest też faktem, że Mizuki zawierający substancję czynną pyraflufen etylowy działa tylko kontaktowo, fotodynamicznie i jest aktywowana światłem. Nie zadziała zatem na ukryte w kątach liści zawiązki nowych odrostów, bo ciecz robocza tam nie dotrze. Jak już wspomniałem, rolnik od tej decyzji odwołał się wskazując m.in. że zastosował produkt zgodnie ze sztuką opisaną w etykiecie i że w etykiecie środka nie ma słowa o tym, że nie jest przeznaczony do desykacji pędów w fazie kwitnienia.

Uważam, że trzeba wyważyć argumenty obu stron. Zawsze warto ponownie usiąść do rozmowy i porozumieć się. Rok był dla rzepaku bardzo trudny, a Piotr Jokiel nie był jedynym rolnikiem, który zdecydował się na desykację. Jak wiemy, dikwat wypadł z rynku w 2019 r. Środki zawierające glifosat nie mają już w etykietach zastosowania do desykacji rzepaku od roku 2023. Dziś jedyną alternatywą jest zastosowanie zarejestrowanego Mizuki.

Bo rzepak ma wielką moc regeneracji

Niestety, substancji czynnej pyraflufen etylowy nie da się porównać z dikwatem (Reglone) czy glifosatem (wiele produktów). Dikwat choć też o działaniu kontaktowym, to ze zdecydowanie szybszym i mocniejszym efektem, wyznaczał kiedyś najwyższy standard desykacji. Glifosat działa natomiast systemicznie, krąży z sokami w całej roślinie (dociera do korzeni i rozłogów), a zatem nawet jeżeli oprysk nie dotrze do dolnych zielonych partii roślin to i tak je zdesykuje.

image
Przy zbiorze dwuetapowym rzepaku jego koszenie na pokosy należy rozpocząć, gdy łan rzepaku zmienia barwę do zielonożółtawej. To moment, kiedy na łuszczynach daje się zauważyć zarysy linii nasion, łuszczyny są jeszcze elastyczne i nie otwierają się
FOTO: Marek Kalinowski

Znając charakterystykę działania pyraflufenu etylowego można zrozumieć, że na odmłody po zabiegu może nie zadziałać. Środek działa kontaktowo na tkanki, które pokryje ciecz robocza a to działanie aktywują i wzmacniają promienie słoneczne. Zawiązki pąków osłonięte liściem w kątach liści po zabiegu mogą zakwitnąć. Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że rzepak ma wielką siłę regeneracji. Mając zdrowy silny korzeń i dostęp wody po potraktowaniu środkiem desykującym o działaniu kontaktowym jeszcze silniej dąży do ratowania plonu generatywnego z tych młodych odrostów. Należy chyba zadać sobie również pytanie, czy w tak trudnym roku, gdzie tworzyły się anomalia w postaci wtórnych odrostów tzw. odmłodów – poradziły by sobie wycofane substancje, takie jak glifosat czy dikwat?

Rolnik miał konkretne oczekiwania co do działania desykanta wynikające z informacji na etykiecie. Twierdzi, że jeżeli są jakiekolwiek ważne czynniki, które mogą ograniczyć skuteczność działania, powinny być dobrze opisane w etykiecie. Wtedy wszystko byłoby jasne.

Do zbioru dwuetapowego rolnicy nie wrócą

Piotr Jokiel ma świadomość tego, że sezon był dla rzepaku bardzo trudny, nietypowy. Rzepaki rolnicy już zebrali, ale niektórzy z uwagi na stan plantacji, koszt zbioru i dosuszenia nasion, nawet tego nie zrobili – poszły pod talerzówkę.

– Mi chodzi też o to, żeby coś się ruszyło na przyszły i kolejne sezony. Żeby został dopuszczony ponownie tak skuteczny środek jak dikwat czy glifosat. Zgoda, przy przeznaczeniu rzepaku na olej jadalny to wykluczone, ale czy nie można byłoby tych substancji dopuścić do zastosowania, kiedy jest to uzasadnione i konieczne na plantacjach, z których nasiona wg umowy kontraktacyjnej będą przeznaczone na biopaliwo? Desykacja nie jest standardem technologii. To zabieg potrzebny czasami w wyjątkowych sytuacjach, jak na wielu plantacjach, także moich w bieżącym
sezonie.

Jeżeli sytuacje będą powtarzały się w kolejnych sezonach – będzie problem. Oczywiście pewnym rozwiązaniem, na które wskazał Piotr Jokiel, jest zbiór dwuetapowy. Jednak większość rolników odeszła od takiej technologii dawno temu. Większość użytkowanych kombajnów ma zbyt szerokie hedery. Nieliczni rolnicy mają maszyny, którymi mogliby realizować dwuetapowy zbiór rzepaku.

Jak reklamować?

Mam nadzieję na polubowne rozstrzygnięcie tej sprawy. Chcę wszystkim rolnikom przypomnieć, że mają prawo reklamować. Procedura reklamacji nieskutecznego lub wadliwego środka ochrony roślin wymaga bezzwłocznego zgłoszenia w punkcie zakupu. Niezbędne jest posiadanie dowodu zakupu, dokładnej dokumentacji fotograficznej zniszczeń lub braku efektu zabiegu, zachowanej partii preparatu i najlepiej opinii najbliższego oddziału Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Przypomnę też, że postępowania w przypadku reklamacji środków ochrony roślin są jednym z punków szkolenia w zakresie stosowania środków ochrony roślin. Każdy rolnik kupujący i stosujący środki ochrony roślin musi posiadać zaświadczenie o odbyciu szkolenia.

image
Nasiona wykształcone, ciemnobrunatne i czarne z połyskiem wskazują na dojrzałość pełną rzepaku
FOTO: Marek Kalinowski

Jeżeli zatem ktoś musi w najbliższych miesiącach odnowić takie zaświadczenie, powinien z uwagą wysłuchać tego bloku tematycznego. To ważne nie tylko w sytuacji, którą dziś opisuję. Są sprawy poważniejsze. Wszystkich przestrzegam przed jakimkolwiek okazyjnym zakupem środków ochrony. Fałszerstwa są faktem, a wtedy mamy szczęście, jak środek nie zadziała. Gorzej, kiedy zamiast ochronić spali plantację.

Marek Kalinowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
03. wrzesień 2026 08:02