Elżbieta Pomorska ze wsi Dziurków (pow. lipski, gm. Solec nad Wisłą) prowadzi 13,5-hektarowe gospodarstwo sadownicze wyspecjalizowane w produkcji niszowych gatunków owocówElżbieta Pomorska
StoryEditorMIR

Uprawia owoce, których prawie nie ma w Polsce. „Nie mamy problemów ze sprzedażą”

02.09.2026., 16:00h

Jagoda kamczacka, pigwowiec, dereń jadalny, a także oliwnik baldaszkowy to gatunki owoców, rzadko spotykane w polskich sadach, ale za to o dużych walorach nie tylko smakowych, ale przede wszystkim zdrowotnych. To właśnie dlatego na ich uprawę zdecydowała się Elżbieta Pomorska.

Pomysł na uprawę owoców niszowych wziął się z informacji zaczerpniętych na szkoleniach i konferencjach, w których Elżbieta Pomorska bardzo chętnie bierze udział. Kiedyś była słuchaczką, a dziś sama szkoli innych na temat tego jak uprawiać i jak wykorzystać w gospodarstwach domowych owoce, których ona jest producentem. Oraz jakie te owoce mają walory zdrowotne.

– Dziś szkolimy już nie tylko na konferencjach, ale też w naszym gospodarstwie, które od tego roku wstąpiło do Krajowej Sieci Gospodarstw Demonstracyjnych, co ściśle wiąże się właśnie z prowadzeniem działalności szkoleniowej. A trzeba przyznać, że nasze owoce i nie tylko owoce, bo w przypadku derenia również liście mają szerokie zastosowanie. Z liści derenia można parzyć napar przypominający herbatę, można je dodawać przy kiszeniu ogórków. Natomiast z owoców wszystkich gatunków przez nas uprawianych wychodzą bardzo smaczne dżemy i kompoty, są też smaczne przy spożyciu na świeżo. W ostatnim czasie bardzo duży potencjał zauważyliśmy w owocach oliwnika baldaszkowego, warto robić z niego dżem po uprzednim przemrożeniu owoców. My robimy dżem z oliwnika w połączeniu z białą czekoladą i jest to nasz autorski pomysł – powiedziała Elżbieta Pomorska.

image
Elżbieta Pomorska ze wsi Dziurków (pow. lipski, gm. Solec nad Wisłą) prowadzi 13,5-hektarowe gospodarstwo sadownicze wyspecjalizowane w produkcji niszowych gatunków owoców
FOTO: Elżbieta Pomorska

WIZYTÓWKA GOSPODARSTWA

Elżbieta Pomorska ze wsi Dziurków (pow. lipski, gm. Solec nad Wisłą) prowadzi 13,5-hektarowe gospodarstwo sadownicze wyspecjalizowane w produkcji niszowych gatunków owoców, takich jak: jagoda kamczacka, dereń jadalny, pigwowiec (kiedyś japoński, a dziś mieszańcowy) oraz oliwnik baldaszkowy. Rolniczka pełni funkcję członka Rady Powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej Powiatu Lipskiego.

Warunki niemalże ekologiczne

Ponieważ tych owoców jest mało na rynku, to pani Elżbieta nie ma problemów z ich sprzedażą i to należy uznać jako zaletę. Natomiast wadą jest znikoma ilość lub nawet brak na rynku skutecznych środków ochrony roślin.

– Choć powszechnie uważa się, że uprawa derenia jadalnego jest bezproblemowa, to my jako praktycy przekonaliśmy się, że nie jest tak do końca. Chodzi głównie o choroby i szkodniki młodych nasadzeń. Starsze krzewy dają sobie radę, ale z młodymi jest dużo problemów. Nie ma na rynku dostępnych i skutecznych środków ochrony roślin, które dostatecznie chroniłyby derenia przed presją chorób i szkodników. Ogólnie można powiedzieć, że problem ten dotyczy większości upraw niszowych. Dlatego właściwie produkujemy w warunkach ekologicznych – podkreśliła Elżbieta Pomorska.

image
Dojrzałe owoce derenia jadalnego
FOTO: Elżbieta Pomorska

Głównie sprzedaż detaliczna

Jeśli chodzi o kanały sprzedaży, to przeważa rynek detaliczny, czasami są to też firmy produkujące nalewki lub tłocznie soków owocowych. W grę wchodzi zbiór ręczny, gdyż jego mechanizacja jest utrudniona.

– Jagodę kamczacką zrywamy ręcznie i głównie sprzedajemy w detalu. Mamy stałych odbiorców, którzy przyjeżdżają do nas już od dłuższego czasu i to nawet z dość odległych rejonów Polski. Prowadzimy też sprzedaż bezpośrednio z pola, wtedy owoce są najbardziej świeże i znacznie lepiej smakują niż te, które przeszły przez kilku pośredników zanim trafiły do konsumenta. Pigwowiec również jest zbierany ręcznie, gdyż ciężko jego owoce odchodzą od krzewu. Nawet myśleliśmy o skonstruowaniu maszyny do zbioru pigwowca, ale bardzo ciężko byłoby podebrać owoce, które często są przy samej ziemi. Dereń jadalny też póki co zbieramy ręcznie, gdyż zbiór mechaniczny za pomocą otrząsarki do wiśni jest możliwy dopiero na plantacjach co najmniej dziesięcioletnich. Z tego względu, że u młodszych nasadzeń jest zbyt słabo rozwinięty system korzeniowy i mógłby zostać naruszony, a nawet uszkodzony. Poza tym w każdym przypadku owoce zebrane ręcznie są dużo lepszej jakości niż te zabrane mechanicznie, co w handlu detalicznym ma ogromne znaczenie – podkreśliła rozmówczyni.

image
Owoce oliwnika baldaszkowego w fazie wzrostu
FOTO: Elżbieta Pomorska

Witaminy, a nawet kwasy omega 3

Jagodę kamczacką rolniczka posadziła najwcześniej bo 12 lat temu, nasadzenia pigwowca japońskiego uprawiała przez 8 lat, a teraz zastępuje go świeżymi nasadzeniami pigwowca mieszańcowego, zaś dereń jadalny jest tu już siódmy rok. Od niedawna są też nasadzenia oliwnika baldaszkowego.

– Nasze owoce są źródłem znacznych ilości witamin i mają korzystny wpływ na zdrowie. Aby rozwinąć ich sprzedaż potrzebna jest reklama, dlatego bywamy na różnych targach, aby dotrzeć do jak największej liczby potencjalnych klientów. Pigwowiec ma bardzo wysoką zawartość witaminy C, osiem razy większą niż cytryna. Z kolei dereń jadalny obniża poziom cukru we krwi, obniża również poziom niekorzystnej frakcji cholesterolu, ma także dużo witaminy C oraz zawiera irydoidy, które wykazują silne działanie przeciwzapalne. Co do jagody kamczackiej, to jej owoce zawierają mnóstwo witamin, minerałów i substancji o działaniu antyutleniającym, takich jak polifenole, flawonoidy oraz witamina C. Z kolei oliwnik baldaszkowaty jako nieliczna roślina zawiera kwasy tłuszczowe omega 3 i może być spożywany bezpośrednio bez konieczności przerobienia na olej, w przeciwieństwie do siemienia lnianego – powiedziała Elżbieta Pomorska.

Andrzej Rutkowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. wrzesień 2026 16:02