Rozliczenie programu Młody Rolnik i trudne realia na rynku mleka
Adam Bloch właśnie (po pięciu latach) rozlicza się z ARiMR z programu młody rolnik, z którego pozyskał 120 tys. zł wsparcia. – Pieniądze te dołożyłem do własnych środków i zakupiłem traktor do gospodarstwa – przyznaje. Na pytanie jak oceni kondycję swojego gospodarstwa mówi: – W tym momencie jeszcze się jakoś to wszystko spina, natomiast nie ukrywam, że z miesiąca na miesiąc jest coraz ciężej. Rolnik utrzymuje się głównie ze sprzedaży mleka, za które otrzymuje sporo poniżej 2 zł/l. – Nie ma się co się oszukiwać, pod tym kątem jest źle. Ja jeszcze młody człowiek jestem, no to coś tam pokombinuję, gorzej, że nie zapowiada się na poprawę sytuacji na rynku mleka – dodaje. A przestawić się na inną produkcję – nie bardzo ma jak.
Słabe gleby, susza oraz plaga dzików i jeleni
Bloch przejął gospodarstwo po rodzicach. Jedynie 10% obszaru to ziemia klasy III, reszta to V lub VI. – No nie ma innej możliwości, jak tylko produkcja zwierzęca. Powtarzająca się z roku na rok susza wypala produkcję roślinną. Zresztą pierwszy pokos traw też nie był w tym roku zbyt udany, ze względu na brak opadów, drugi, myślę że będzie lepszy – mówi młody rolnik. Słabe ziemie to jednak niejedyny problem Blocha, jeśli chodzi o paszę dla zwierząt. – My tu mamy stada jeleni, liczone w setkach. Przychodzą na pola żerować. Tu w okolicy w zasadzie nie ma pola, które nie byłoby uszkodzone w większym czy mniejszym stopniu przez te zwierzęta. Dokładają się do tego też oczywiście dziki. W zeszłym roku miałem 3 ha kukurydzy doszczętnie zniszczone przez dziki. Nie, że trochę – całkowicie. Przez to okoliczni rolnicy wręcz masowo zniechęcają się do prowadzenia gospodarstw i oddają ziemię w dzierżawę – przyznaje Adam Bloch dodając, że niestety w instytucjach, które powinny interweniować w tej sprawie tak naprawdę „nie ma mądrego”, który by sobie z tym problemem poradził. – Myśliwi się z tego śmieją – zauważa gorzko. – Na naszym terenie ludzie są mniej ważni niż zwierzyna – dodaje.
Plany na budowę nowej obory i apel do Ministerstwa Rolnictwa
Mimo tych trudności, z jakimi przyszło się mierzyć młodemu rolnikowi, trzeba przyznać, że zapał do gospodarowania go nie opuszcza. Jeszcze nie opuszcza… – Ze względu na to, co wyprawia dzika zwierzyna na okolicznych polach, dzierżawa „na szczęście” nie wiąże się tu z wysokimi kosztami. Inaczej też szukałbym dziś innego niż rolnictwo zajęcia. Póki co planuję postawić nową oborę – mówi Adam Bloch. Ale to, czy uda mu się zrealizować ten plan, uzależnia przede wszystkim od poprawy koniunktury. – Chciałbym, żeby ministerstwo rolnictwa wreszcie zaczęło działać w kierunku ustabilizowania rynku. Ustalmy w końcu tę godną cenę minimalną za naszą ciężką pracę. Nie mówię, że mleko ma kosztować 3 zł, ale te 2 zł to absolutne minimum na dziś. Ja pracuję od 5.00 do 23.00. Czas by to uszanować – apeluje młody rolnik.
Agnieszka Kozłowska
fot. Radosław Dominowski
