4 ha truskawek i 30 tys. zł/ha kosztów. Plantator mówi, gdzie jest zarobek
Truskawka to jedna z najbardziej ryzykownych i kosztownych upraw w gospodarstwie Tomasza Szulca. Mimo to plantator nie ma wątpliwości: na truskawkach można zarobić - pod warunkiem codziennej pracy, dobrego planu sprzedaży i ciągłej walki z pogodą, chwastami oraz brakiem rąk do pracy.
Truskawka: wysoki koszt, wysokie ryzyko
W gospodarstwie Tomasza Szulca truskawka zajmuje szczególne miejsce. To uprawa wymagająca, droga i mocno uzależniona od warunków pogodowych. Plantator podkreśla, że w tym roku straty sięgnęły około 30 proc., a sama produkcja truskawek należy do najdroższych i najbardziej ryzykownych w całym gospodarstwie.
Koszt założenia plantacji to około 30 tys. zł na hektar, nie licząc sadzonek. Do tego dochodzi cykl trzyletni i regularne wydatki na pielęgnację, nawożenie, ochronę oraz logistykę zbiorów.
Gospodarstwo rodzinne z tradycją
Gospodarstwo Tomasza Szulca ma dziś 200 ha i jest prowadzone rodzinnie, z pokolenia na pokolenie. Oprócz truskawek uprawiane są tam także pomidory, pszenica, kukurydza, pszenżyto i owies.
Truskawki są jednak oczkiem w głowie gospodarza. Uprawa trwa tu już ponad 10 lat, a owoce trafiają przede wszystkim do lokalnych klientów - prosto z pola, bez pośredników.
Uprawa, która nie znosi przerw
Jak mówi Szulc, truskawka potrzebuje lekkiej, żyznej gleby i przede wszystkim wody. W praktyce oznacza to codzienną obecność w polu, regularne lustracje i pracę niemal przez cały rok.
Po zakończeniu zbiorów plantacja nie odpoczywa. Trzeba wygrabiać, czyścić, kosić, wywozić liście i przygotowywać pole do kolejnego sezonu. Do tego dochodzi mechaniczna pielęgnacja międzyrzędzi i prace związane z okrywaniem roślin.
Bez ludzi nie ma truskawek
Jednym z największych problemów w gospodarstwie jest brak pracowników. Poza sezonem plantację utrzymuje rodzina, ale przy zbiorach potrzebne są dodatkowe ręce, również z zagranicy.
Szulc nie ma wątpliwości: jeśli nie będzie chętnych do pracy, uprawa truskawek będzie zanikać.
Odmiana Rumba i przyspieszony start sezonu
W gospodarstwie uprawiana jest m.in. odmiana Rumba. To odmiana średnio wczesna, którą można przyspieszać pod agrowłókniną. Dzięki temu pierwsze zbiory pojawiają się już około Dnia Matki.
Według plantatora o jakości i słodyczy owoców decyduje przede wszystkim zrównoważone nawożenie. Zbyt dużo słońca oznacza jednoczesne dojrzewanie całej plantacji, a nadmiar deszczu - gnijące owoce.
Sprzedaż prosto od producenta
Truskawki z gospodarstwa Szulca trafiają do klientów kilkoma kanałami. Najbardziej charakterystyczny jest truskawkomat, który działa od roku i pozwala kupić owoce o dowolnej porze. Cena? 20 zł za kilogram. Jak podkreśla plantator, to stawka adekwatna do jakości.
Oprócz tego gospodarstwo prowadzi sprzedaż w czterech punktach w Lesznie, dostarcza owoce do zaprzyjaźnionych sklepów i oferuje samodzielny zbiór, który cieszy się dużym zainteresowaniem rodzin z dziećmi.
Dzień zaczyna się o 4.30
Praca przy truskawkach zaczyna się wcześnie. Budzik dzwoni o 4.30, a już o 5.00 ekipa wyjeżdża w pole. Zbiory i prace polowe trwają zwykle do późnego wieczora, a w przypadku zabiegów - nawet do północy.
To właśnie ta intensywność pokazuje, że truskawka nie wybacza błędów. Ale daje też szansę na dobry wynik - jeśli plantator umie połączyć technologię, organizację i sprzedaż bezpośrednią.
Bartłomiej Czekała
Fot. Anna Malinowski
Zdjęcia i montaż: Michał Heluszka
