Krzysztof Piech, rolnik z Igłowic na OpolszczyźnieAhm, Canva
StoryEditorGłos rolnika

„400 ton pszenicy leży, ceny jak sprzed lat”. Rolnik z Opolszczyzny alarmuje

23.01.2026., 16:00h

Pełne magazyny i dramatycznie niskie ceny skupu. - Ponad 400 ton pszenicy leży u mnie niesprzedane, a ceny są na poziomie sprzed lat - alarmuje rolnik z Opolszczyzny. I z niepokojem patrzy na umowę z krajami Mercosur, obawiając się dalszego pogorszenia sytuacji na rynku.

„400 ton pszenicy leży, ceny skupu sprzed lat”. Rolnik z Opolszczyzny ostrzega

Pełne magazyny, dramatycznie niskie ceny skupu i rosnące koszty produkcji. Tak dziś wygląda rzeczywistość wielu gospodarstw. Jak mówi w rozmowie z nami Krzysztof Piech, rolnik z Igłowic na Opolszczyźnie, sytuacja na rynku zbóż i warzyw jest coraz trudniejsza, a decyzje podejmowane na poziomie europejskim tylko pogłębiają problem.

– Pyta pani, czy sprzedało się zboże? Nie sprzedało się. Do dziś mam ponad 400 ton pszenicy. Oczywiście wszystko można sprzedać, ale równie dobrze można to oddać za darmo – mówi bez ogródek.

Ceny skupu jak sprzed lat, a koszty produkcji wysokie

Rolnik podkreśla, że ceny zbóż i rzepaku cofnęły się do poziomów sprzed wielu lat, podczas gdy koszty produkcji są dziś nieporównywalnie wyższe.

– Dzisiejsze ceny to poziom sprzed siedmiu, a nawet dziesięciu lat. A koszty? Inflacja, drogie nawozy, środki ochrony, energia. Wiele gospodarstw wtedy dostało zadyszki, która ciągnie się do dziś. Przy obecnym rozjeździe kosztów i cen mamy tragedię – ocenia.

Warzywa i ziemniaki niszczone. „To się nie mieści w głowie”

Problem nie dotyczy wyłącznie zbóż. W tym roku kryzys wyraźnie odczuli producenci warzyw.

– Są warzywa, są ziemniaki. Produkty, które dotąd „płaciły”. Dziś są oddawane za bezcen albo niszczone – zaorywane, talerzowane w polu – mówi Piech.

– W świecie, w którym wciąż mówi się o głodzie, pozwalanie na niszczenie żywności jest czymś trudnym do zaakceptowania. Nawet nie mówię o moralności, tylko o zwykłym zdrowym rozsądku – dodaje.

„Kto tu się pogubił? Na pewno nie rolnicy”

Zdaniem rolnika obecna sytuacja to efekt długofalowej polityki, w której rolnictwo traci na znaczeniu.

– Udział rolnictwa w PKB nie jest wysoki, ale to branża strategiczna. Produkujemy żywność. Bezpieczeństwo żywnościowe nie jest luksusem – podkreśla.

– Nikt nie dyskutuje, czy potrzebna jest energia albo paliwa. A dziś zaczyna się dyskusja, czy potrzebna jest rodzima, bezpieczna żywność. Kto tu się pogubił? Na pewno nie rolnicy – mówi.

Mercosur jako punkt zapalny

W tym kontekście rolnicy z niepokojem patrzą na umowę handlową Unii Europejskiej z krajami Mercosur.

– To szczyt hipokryzji, że Europa w agonalnej próbie ratowania swojego przemysłu chce podpisywać takie umowy kosztem własnych rolników – ocenia Piech. – To prosta droga do dalszego osłabienia produkcji rolnej i utraty bezpieczeństwa żywnościowego – dodaje.

„Rolnik został sam”

Piech nie ukrywa też frustracji wobec polityków.

– Przepraszam za dosadność, ale szlak mnie trafia, gdy próbuje się nam przypinać łatki polityczne. Jedni rządzili wcześniej i nic nie zrobili, drudzy rządzą dziś i też nic nie zrobili, żeby zatrzymać ten Mercosur – ocenia.

– Rolnik został sam. Mamy poczucie, że nie ma realnej woli, żeby nas wysłuchać. A to jest po prostu przykre – podsumowuje.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
23. styczeń 2026 16:02