„Jedźcie do Mercosuru”. Rolnik nie wytrzymał na komisji
Wczorajsze posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa miało dotyczyć ochrony zwierząt gospodarskich przed pożarami i upałami. W trakcie dyskusji padły jednak stwierdzenia, że podczas fal upałów zwierzęta przeżywają „prawdziwe piekło”, a hodowcy nie zawsze zapewniają im odpowiednie warunki. Takie wypowiedzi wywołały burzliwą reakcję przedstawicieli rolników i części posłów. Najbardziej emocjonalnie odpowiedział Zdzisław Łuba z Podlaskiej Izby Rolniczej.W pewnym momencie głos zabrał Zdzisław Łuba z Podlaskiej Izby Rolniczej, który przekonywał, że prawdziwy problem polskiego rolnictwa leży zupełnie gdzie indziej. Mówił o niskich cenach skupu, wysokich kosztach produkcji i umowie z krajami Mercosur.
„Pożar w rolnictwie trwa od kilku lat”
Łuba rozpoczął swoje wystąpienie od stwierdzenia, że rolnicy od dawna zmagają się z kryzysem, którego nie dostrzegają politycy.
- Komisja jest w porę, bo pożar rzeczywiście jest. Tyle że trwa w trochę innym kierunku - mówił.
Jak dodał, tym „pożarem” są dziś ceny produktów rolnych.
– Cena mleka, cena żywca, cena ziemniaków – to jest pożar, który państwo może by mogli ugasić - podkreślił.
Przekonywał, że sytuacja ekonomiczna gospodarstw systematycznie się pogarsza.
– Cena świń jest sprzed 20 lat, a cena ropy 20 lat temu była 1,52 zł, a dzisiaj jest 8 zł. Ten pożar trwa i ja bym prosił posłów zająć się właśnie tym pożarem - zaapelował.
„Jeszcze chwila i rolnictwa w Polsce nie będzie”
Przedstawiciel Podlaskiej Izby Rolniczej ocenił, że jeśli sytuacja się nie zmieni, przyszłość wielu gospodarstw stoi pod znakiem zapytania.
– Jeszcze chwila i nie będzie potrzeba Komisji Rolnictwa, bo rolnictwa w Polsce nie będzie.
„Nocy nie śpię przy jałówkach”
Łuba odniósł się również do wcześniejszej dyskusji o dobrostanie zwierząt. Podkreślał, że hodowcy nie potrzebują pouczeń, jak opiekować się zwierzętami.
– Ja nie mam doby marsjańskiej, 72 godziny. Jak mam jałówki do wycielenia, to nocy nie śpię, po to, żeby przypilnować, pomóc im przy wycieleniu. A ktoś będzie mi mówił, że w mojej oborze nie potrafię zająć się zwierzętami? – pytał.
Rolnik zaprosił posłów do obory
Dodał, że osoby krytykujące hodowców powinny najpierw zobaczyć, jak wygląda ich codzienna praca.
– To proszę przyjść i nie brać diet poselskich, tylko pobyć nocami w oborze, jak jałówka jest do wycielenia. A potem jeszcze pomóc cielaka przysadzić, żeby ją wydoił, ale jeszcze i samemu ją wydoić - zaproponował.
„Jedźcie do Mercosuru”
W dalszej części wystąpienia Łuba nawiązał do umowy handlowej UE z krajami Mercosur.
– Umowę z krajami Mercosur fajnie było podpisać. Tam też są takie upały i takie gorączki, więc może tam państwo powinni pojechać ze swoją komisją i zrobić porządek. A stamtąd będziemy brali mięso. Jakie tam są warunki? Jakie tam są choroby? A tu wszyscy czepiają się polskiego rolnika - powiedział.
Milion ton ziemniaka do utylizacji.
Na zakończenie Łuba wrócił jeszcze do problemów producentów ziemniaków.
– Jeszcze z ziemniakiem, proszę państwa, milion ton ziemniaka do utylizacji. (...) Ile zapłacili za chłodnie, ile za prąd cały rok tego ziemniaka trzymać? I co? Rolnicy z tego mają zero. Jeszcze muszą zapłacić.
Podobne stanowisko zajęli także obecni na komisji posłowie, m.in. Jan Krzysztof Ardanowski, Jarosław Rzepa i Michał Kołodziejczak. W ich ocenie rolnicy wiedzą, jak dbać o zwierzęta, natomiast najpilniejszym problemem pozostaje dziś opłacalność produkcji i sytuacja ekonomiczna gospodarstw.
Kamila Szałaj
