Rolnicy krytykują nową pomoc do świńScreen Fb Solidarność Rolników Piotrków, Canva
StoryEditorGłos rolnika

Rolnicy krytykują nowe dopłaty. „Kto dostanie pieniądze, a kto nie?”

03.09.2026., 09:20h

Producenci trzody chlewnej krytykują nowe dopłaty przygotowane przez ministerstwo rolnictwa. Ich zdaniem część gospodarstw zostanie bez wsparcia, a zasady pomocy do loch budzą wątpliwości. – Kto dostanie pieniądze, a kto nie? – pytają rolnicy i domagają się rozmowy z ministrem.

Producenci trzody chlewnej krytykują zapowiedzianą przez ministerstwo rolnictwa pomoc dla sektora. Rolnicy z „Solidarności” RI zwracają uwagę, że wsparcia nie dostaną gospodarstwa prowadzące tucz w cyklu otwartym. Mają też zastrzeżenia do zasad dopłat do loch.

Rolnicy chcieli rekompensat za straty

Janusz Terka z rolniczej „Solidarności” w Piotrkowie Trybunalskim przypomina, że organizacja przedstawiła ministerstwu rolnictwa dane dotyczące sytuacji producentów świń od listopada 2025 r. do końca czerwca 2026 r.

– W tym okresie trudno mówić o opłacalności produkcji trzody chlewnej. Można raczej mówić o skali ponoszonych strat. Przedstawiliśmy to w ministerstwie i zaproponowaliśmy kilka rozwiązań dla hodowców – mówi Janusz Terka.

Jedną z propozycji były rekompensaty dla rolników, którzy w tym okresie sprzedawali tuczniki ze stratą. Ministerstwo odpowiedziało jednak, że wprowadzenie takiej pomocy nie jest możliwe ze względu na unijne przepisy.

– Proponowaliśmy, żeby rolnicy, którzy w tym okresie hodowali i sprzedawali świnie ze stratą, otrzymali przynajmniej częściową rekompensatę. Ministerstwo odpowiedziało nam, że taka pomoc nie jest możliwa, bo nie pozwalają na nią przepisy unijne – mówi Terka.

Ministerstwo proponuje dopłaty do loszek i loch

Resort przygotował dwie formy pomocy. Pierwsza zakłada 2000 zł wsparcia do zakupionej loszki hodowlanej. Pieniądze mają być wypłacane w dwóch ratach po 1000 zł. Rolnik będzie musiał m.in. utrzymać odpowiednią liczbę loszek lub loch przez osiem miesięcy. Na ten program w 2026 r. przewidziano do 100 mln zł.

Druga forma wsparcia to 1000 zł do lochy oznakowanej indywidualnym kolczykiem. Na tę pomoc przewidziano 300 mln zł. Ministerstwo szacuje, że może ona objąć około 300 tys. loch.

„Kto dostanie, a kto nie?”

Rolnicza „Solidarność” zwraca uwagę, że w Polsce jest około 600 tys. loch, podczas gdy resort zakłada objęcie pomocą około 300 tys. sztuk.

– W Polsce mamy około 600 tys. loch, a na tę pomoc przeznaczono 300 mln zł. Pytamy więc ministra: kto dostanie pieniądze, a kto ich nie dostanie? – mówi Terka.

Projekt przewiduje jednak, że jeśli zapotrzebowanie przekroczy 300 mln zł, ARiMR zastosuje współczynnik korygujący. W takim przypadku faktyczna stawka pomocy może być niższa niż 1000 zł na lochę.

Rolnicy obawiają się wzrostu cen loszek

Rolnicy mają również uwagi do dopłat do zakupu loszek hodowlanych. Według Terki część producentów obawia się, że wprowadzenie dopłaty w wysokości 2000 zł może spowodować wzrost cen materiału hodowlanego.

– Rozmawialiśmy z rolnikami utrzymującymi lochy. Obawiają się, że taka forma pomocy może doprowadzić do wzrostu cen materiału hodowlanego. Wtedy część wsparcia nie trafi faktycznie do rolników – mówi Terka.

Co z rolnikami, którzy kupują polskie prosięta?

Z proponowanych dopłat bezpośrednio nie skorzystają gospodarstwa prowadzące tucz w cyklu otwartym. Dotyczy to także rolników kupujących polskie prosięta.

Jeden z rolników uczestniczących w nagraniu wskazuje właśnie na taki przypadek.

– Kupuję polskie prosięta i je tuczę. Z tego, co rozumiem, mnie ta pomoc ominie. Nie wiem, czy rolnik, od którego kupuję prosięta, w jakiś sposób podzieli się ze mną tym wsparciem – mówi.

Rolnicy zwracają też uwagę na znaczenie produkcji świń dla rynku zbóż. Gospodarstwa prowadzące tucz kupują zboże od innych rolników. Ograniczenie produkcji trzody może więc zmniejszyć lokalny popyt na ziarno.

– Powiedziałem jednemu z rolników, od którego kupujemy zboże, że być może przestaniemy produkować świnie. Zapytał mnie wtedy: gdzie w takim razie sprzedamy zboże? Nie wszyscy mogą zawieźć je do paszarni – relacjonuje hodowca.

Rolnicy chcą rozmowy z ministrem

Janusz Terka krytykuje również sposób przygotowania programu. Jak mówi, rolnicy chcieliby wiedzieć, z kim resort konsultował proponowane rozwiązania.

– Nie wiemy, jak to wszystko będzie wyglądało. Panie ministrze, tracimy do pana zaufanie. Proponowaliśmy spotkanie i nadal chcemy rozmawiać o problemach producentów trzody chlewnej – mówi Terka.

Ministerstwo odpowiada w sprawie duńskich prosiąt

Do zarzutów odniósł się na Facebooku Michał Zarzecki, szef Gabinetu Politycznego Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jego odpowiedź dotyczyła przede wszystkim gospodarstw prowadzących tucz na bazie importowanych prosiąt.

– Od wspierania duńskiego prosiaka jest duński rząd, a nie polski. Proszę nie wprowadzać innych rolników w błąd – napisał Zarzecki.

Zarzecki zaznaczył również, że „Solidarność” nie jest jedyną organizacją reprezentującą rolników. Wskazał, że resort współpracuje także z innymi organizacjami reprezentującymi polskie gospodarstwa rodzinne.

Spór dotyczy więc przede wszystkim tego, do jakich gospodarstw powinna trafić pomoc. Ministerstwo chce wspierać zakup loszek i utrzymywanie loch, aby zwiększyć krajową produkcję prosiąt. Rolnicy prowadzący tucz w cyklu otwartym wskazują natomiast, że oni również ponosili straty, ale z proponowanych dopłat nie skorzystają.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
03. wrzesień 2026 09:27