Członkowie OOPR przed MRiRW, zdjęcie ilustracyjneKrzysztof Zacharuk
StoryEditorGłos rolnika

Świnie po 3,50 zł, ziemniaki po 35 gr, mleko runęło. Rolnicy nie wytrzymali

13.07.2026., 10:50h

Rolnicy nie pytają już, ile zarobią, ale ile dołożą do produkcji. Świnie po 3,50 zł/kg, ziemniaki po 35 gr, mleko runęło. OOPR pokazuje skalę kryzysu i ostrzega, że kolejne gospodarstwa mogą nie przetrwać.

Rolnicy pokazują skalę kryzysu. „Koszty przewyższają przychody. Tak dalej być nie może”

Rolnicy związani z Oddolnym Ogólnopolskim Protestem Rolników opublikowali w mediach społecznościowych serię nagrań pokazujących sytuację w poszczególnych sektorach produkcji. Mówią o zbożu sprzedawanym poniżej kosztów, świniach po 3,50 zł/kg, mleku po 1,10 zł/l i młodych ziemniakach skupowanych po 35 gr/kg. Ostrzegają, że kryzys obejmuje już nie tylko gospodarstwa, ale również firmy działające wokół rolnictwa.

Rolnicy wskazują, że problemy nie dotyczą już jednej branży. Niskie ceny skupu uderzają jednocześnie w producentów zbóż, trzody chlewnej, mleka, bydła i ziemniaków. Jednocześnie nie spadają koszty paliwa, nawozów, środków ochrony roślin czy materiału siewnego.

Krzysztof Olejnik: paliwo drogie, płody rolne tanie

Krzysztof Olejnik z OOPR w sarkastyczny sposób odniósł się do cen paliwa oraz stawek oferowanych rolnikom za ich produkty.

– Jak tam, rolnicy? Paliwo na żniwa zakupione? Podoba wam się cena? Siedem złotych za litr oleju napędowego na stacjach. Dzięki rządowi mamy wysokie ceny paliwa, ale za to niskie ceny płodów rolnych – mówił.

Jak zaznaczył, zboże w skupach osiąga stawki porównywalne z tymi sprzed ponad dwóch dekad.

– Ceny zbóż dobijają do poziomów z początku lat 2000. Taką promocję obejmującą ponad ćwierć wieku mógł nam zgotować tylko prawdziwy specjalista – komentował Olejnik.

Jego zdaniem do obecnej sytuacji przyczyniło się także ograniczenie produkcji zwierzęcej, która wcześniej zagospodarowywała dużą część zbóż paszowych.

– Doprowadzono do upadku hodowli trzody chlewnej, hodowlę bydła mięsnego postawiono na skraju upadku, a w branży mlecznej sytuacja jest tak zła, że rolnicy likwidują stada. Dzisiaj koszty przewyższają przychody, a rolnictwo stało się nieopłacalne – podkreślił.

Olejnik zaapelował również o zwiększenie zwrotu akcyzy zawartej w cenie paliwa rolniczego do co najmniej 2 zł za litr.

– Takie zwiększenie zwrotu należy się rolnikom. Politycy powinni wreszcie wziąć się do pracy – ocenił.

Stanisław Barna: jęczmień po 600 zł, plony po 5–6 ton

Stanisław Barna, rolnik z woj. zach.-pom.,  nagrał swoją wypowiedź bezpośrednio podczas żniw jęczmienia ozimego. Jak relacjonował, plony w jego gospodarstwie wynoszą około 5–6 ton z hektara, a proponowane ceny mieszczą się najczęściej w granicach 600–650 zł/t.

– W porywach można dostać 670–680 zł, jeśli ktoś ma dobry kontrakt. To wszystko jest poniżej kosztów produkcji. Każdy, kto pracuje, chce godnie żyć, a my w każdym sektorze produkujemy poniżej kosztów. Tak nie da się funkcjonować – mówił Barna.

Rolnik zwrócił uwagę, że przedstawiciele gospodarstw wielokrotnie składali władzom propozycje rozwiązań, ale nie widzą ich realizacji.

Słyszymy: zrobimy, zastanowimy się, spróbujemy wdrożyć. Tylko tej pomocy nadal nie widać. Złożyliśmy 22 postulaty i praktycznie żaden nie został rozwiązany – zaznaczył.

Barna odniósł się również do sytuacji hodowców trzody chlewnej.

– Mamy najniższą cenę świń w Europie. Różnica wynosi nawet 70–80 gr na kilogramie. Kiedy likwidowałem trzodę w 2017 roku, otrzymywałem 3,50 zł/kg. Dzisiaj więksi hodowcy również słyszą cenę 3,50 zł. Minęło prawie dziesięć lat, a stawki stoją w miejscu – mówił.

Jak dodał, rolnicy pracują również wtedy, gdy większość społeczeństwa ma wolne.

– My siedzimy w kombajnach i ciągnikach także w niedziele. Chcemy po prostu godziwej zapłaty za nasze produkty – podkreślił.

Hodowca bydła mlecznego: mleko po 1,10 zł przy kosztach do 1,80 zł

W kolejnej wypowiedzi hodowca bydła mlecznego zwrócił uwagę, że kryzys nie ogranicza się do rynku wieprzowiny.

– W niektórych mleczarniach rolnicy otrzymują nawet 1,10 zł za litr mleka, podczas gdy koszt produkcji wynosi 1,70–1,80 zł. Wielu producentów zastanawia się nad likwidacją hodowli – mówił.

Jak zaznaczył, rezygnacja z bydła mlecznego wpłynie również na rynek zbóż oraz stan gleb.

– Rolnicy, którzy zlikwidują stada, zamiast kukurydzy na kiszonkę i traw zaczną uprawiać zboża. Na rynku pojawią się więc kolejne ilości ziarna. Zniknie też obornik i gnojowica, które są ważnym źródłem składników pokarmowych i pomagają budować próchnicę. Bez hodowli nasze gleby będą mniej żyzne i mniej odporne na suszę – ostrzegał.

Rolnik zarzucił także sieciom handlowym wykorzystywanie przewagi wobec dostawców.

– Sieci mocno obniżają ceny zakupu produktów od mleczarni, ale konsumenci nie widzą podobnych obniżek na półkach. Całą różnicę przejmują markety w postaci wyższej marży. Tutaj potrzebna jest zdecydowana reakcja państwa – ocenił.

Milena Gałka: jeśli padnie rolnik, padnie cały łańcuch

Milena Gałka z OOPR zaapelowała do firm współpracujących z gospodarstwami, aby również zaangażowały się w działania na rzecz poprawy sytuacji.

– Rolnictwo w Polsce jest spychane na margines. Brakuje ochrony i realnych działań, a skutki widzimy już dzisiaj. Nawet produkcja mleka została doprowadzona na skraj opłacalności – mówiła.

Jak podkreśliła, upadek gospodarstw oznacza problemy dla całej branży okołorolniczej.

– Do wszystkich firm współpracujących z rolnictwem: bez nas nie ma was. Jeśli padnie rolnik, padnie cały łańcuch. Albo zaczniemy razem domagać się konkretnej ochrony, albo będziemy znikać wszyscy, po kolei – ostrzegła Gałka.

Jakub Buchajczyk: rolnicy będą ciąć wydatki na nawozy i materiał siewny

Jakub Buchajczyk, rolnik z woj. zachodniopomorskiego, ocenił, że sytuacja w rolnictwie jest „bardzo zła”. Jako przykład podał cenę uzyskaną przez jednego z hodowców za maciorę.

– Znajomy sprzedał maciorę po 1,50 zł za kilogram. To jest niewyobrażalnie niska cena. Podobnie wygląda sytuacja w produkcji wołowiny i mleka, gdzie stawki wynoszą od około 1,10 do 1,70 zł za litr. Te pieniądze nie wystarczają nawet na pokrycie kosztów – mówił.

Jak zaznaczył, przy takich wynikach ekonomicznych gospodarstwa nie są w stanie inwestować ani dostosowywać budynków do kolejnych wymagań dobrostanowych.

– Zamiast rozwijać produkcję zwierzęcą, po prostu ją zwijamy. A kiedy kuleje produkcja zwierzęca, problemy ma również produkcja roślinna, bo nie ma komu zużyć zbóż paszowych – zauważył.

Zdaniem Buchajczyka kolejnym etapem kryzysu będzie ograniczanie podstawowych nakładów produkcyjnych.

– Rolnicy przestali już inwestować. Teraz będą zmuszeni ograniczać zakupy nawozów, środków ochrony roślin i kwalifikowanego materiału siewnego. Być może rok czy dwa gospodarstwa wytrzymają przy mniejszym nawożeniu, ale w dłuższej perspektywie odbije się to na produkcji – ostrzegł.

Rolnik zaapelował także o realizację 22 postulatów przekazanych ministrowi rolnictwa przez OOPR.

– Powiem krótko: bierzmy się do roboty – podsumował.

Zbigniew Gołda: młode ziemniaki po 35 groszy

Zbigniew Gołda, rolnik z woj. pomorskiego, zwrócił uwagę na sytuację producentów ziemniaków.

– Dzwonił do mnie właściciel sortowni i mówił, że nie jest w stanie płacić rolnikom więcej niż 35 gr za kilogram młodych ziemniaków. Wystarczy porównać to z cenami, które konsumenci widzą później w sklepach – mówił.

Jego zdaniem polityka cenowa sieci handlowych uderza w dostawców, ale nie prowadzi do proporcjonalnych obniżek dla klientów.

– Sieci dojeżdżają dostawców i rolników, a wcale nie przekłada się to na cenę dla konsumenta. Ta wolna amerykanka i dziki kapitalizm muszą się skończyć. Potrzebna jest pilna interwencja państwa i uregulowanie relacji pomiędzy rolnikami, dostawcami oraz sieciami handlowymi – podkreślił Gołda.

Urszula Suchocka: młodzi nie chcą przejmować gospodarstw

Urszula Suchocka z OOPR zaznacza, że coraz więcej rolników ogranicza produkcję lub decyduje się na likwidację gospodarstw. Nie są to jednak decyzje podejmowane dobrowolnie, lecz wymuszone pogarszającą się sytuacją finansową i brakiem perspektyw na poprawę.

– Młodzi ludzie coraz rzadziej chcą przejmować gospodarstwa, ponieważ nie widzą w rolnictwie stabilnej przyszłości. Po likwidacji hodowli bardzo trudno będzie ją odbudować. Kryzys dotknie nie tylko rolników, ale również firmy, instytucje i tysiące miejsc pracy związanych z rolnictwem – ostrzega Suchocka.

Przedstawicielka OOPR apeluje o pilne działania rządu i opozycji oraz uruchomienie pomocy, która pozwoli gospodarstwom odzyskać płynność finansową.

OOPR: „Raz jest dołek, raz jest dołek”

Damian Murawiec z OOPR ocenia, że obecnie kryzys obejmuje już większość sektorów rolnictwa.

– Powiedzieć, że w większości sektorów jest kryzys, to tak jak nic nie powiedzieć. Bardzo zła sytuacja panuje przede wszystkim w hodowli świń, ale problemy dotyczą również zbóż, mleka, warzyw i ziemniaków – mówi Murawiec.

Przedstawiciel OOPR odniósł się też do słów ministra rolnictwa, który sytuację rynkową opisywał stwierdzeniem, że „raz jest górka, raz jest dołek”.

– W przypadku trzody chlewnej bardziej pasuje powiedzenie: raz jest dołek, raz jest dołek – komentuje Murawiec.

Jak podkreśla, poszczególne sektory są od siebie zależne.

– Rolnictwo to system naczyń połączonych. Jeżeli hodowcy likwidują stada i nie zasiedlają budynków, to kto zużyje ziarno produkowane przez gospodarstwa? Powinniśmy wspierać się nawzajem, niezależnie od tego, co produkujemy – apeluje.

Dziś spotkanie rolników w Warszawie

Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników zaprosił rolników z całego kraju na pilne spotkanie, które odbędzie się dzisiaj, 13 lipca, w Warszawie.

Organizatorzy chcą rozmawiać o dalszych działaniach, sposobach wywarcia presji na rządzących oraz realizacji 22 postulatów przekazanych wcześniej ministrowi rolnictwa. Rolnicy liczą również na obecność przedstawicieli resortu rolnictwa.

Kamila Szałaj

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
13. lipiec 2026 11:27