Ursus C-360 3PAdam Ładowski
StoryEditorAgro Show

Kupił „ruinkę” za 22 tys. zł. Dziś za Ursusa dają mu nawet 50 tys., ale go nie sprzedaje

03.10.2026., 10:00h

Kupił „ruinkę” za 22 tys. zł, włożył w jej odbudowę kolejne 30 tys. zł, a dziś za odrestaurowanego Ursusa C-360 3P dostaje oferty sięgające nawet 50 tys. zł. Sylwester Domagała nie zamierza jednak go sprzedawać – ciągnik ma dla niego przede wszystkim wartość sentymentalną i jest efektem wieloletniej pasji.

Sylwester Domagała należy do osób, dla których stary ciągnik nie kończy swojego życia w momencie, kiedy przestaje być potrzebny w gospodarstwie. Wręcz przeciwnie. W jego przypadku Ursus C-360 3P dostał drugie życie, choć nie wrócił do ciężkiej pracy w polu.

Ciągnik jest obecnie przede wszystkim maszyną zlotową i użytkową przy organizowanych przez właściciela przejazdach. Domagała ma bowiem przyczepki do przewozu ludzi, czyli tzw. kolejkę turystyczną, do której wykorzystuje właśnie 3P.

Niewielkie modyfikacje, ale ważny zaczep

Zakres modyfikacji ciągnika nie jest duży. I to właśnie może być w nim najbardziej interesujące. Sylwester Domagała nie próbował przerabiać Ursusa na siłę ani budować z niego maszyny przypominającej współczesny ciągnik.

Najważniejszą zmianą jest tylny zaczep.

image
W Ursusie zastosowano korpus zaczepu pochodzący z Zetora 7211, natomiast samą końcówkę zaczepu wykorzystano z John Deere‘a. 
FOTO: Adam Ładowski

W Ursusie zastosowano korpus zaczepu pochodzący z Zetora 7211, natomiast samą końcówkę zaczepu wykorzystano z John Deere‘a. Dzięki temu ciągnik otrzymał automatyczny zaczep typu Rockinger, który znacznie lepiej sprawdza się przy podpinaniu przyczepek wykorzystywanych do przewozu ludzi.

Poza tym modyfikacji jest niewiele. Właściciel wskazuje jeszcze na tłumik i ramiona, natomiast pozostałe elementy pozostawiono w oryginalnej konfiguracji.

To ważne, bo przy tego typu ciągnikach łatwo przekroczyć cienką granicę między odbudową a budowaniem maszyny od nowa.

C-360 3P z wyjątkowym brzmieniem

Adaptacja końcówki zaczepu z John Deere‘a nie wymagała według właściciela wielkich zmian konstrukcyjnych. Dziś takie elementy są dostępne, a wykonaniem i dopasowaniem zajmują się wyspecjalizowane firmy.

image
Inne zaczepy, to jedna z niewielu modyfikacji.
FOTO: Adam Ładowski

Sam pomysł jest prosty: zachować oryginalny charakter Ursusa, a jednocześnie dostosować go do konkretnego zastosowania.

-Wychowywałem się na C-330, Fergusonie 255. 3P miał sąsiad, gdzieś mu tam go trochę zazdrościłem, stąd jak już się tam odnalazłem trochę w tych sprzętach, to postanowiłem go kupić. Dźwięk tylnego mostu mnie tak pociąga do tego traktora. Gdzie niektórzy nazywają to hałasem, dla mnie to jest miód dla uszu - mówi własciciel.

I właśnie takie podejście dobrze pokazuje, czym dla niego jest ten ciągnik. Nie chodzi o stworzenie najnowocześniejszej C-360 3P w Polsce. Chodzi o zachowanie starej maszyny i nadanie jej konkretnego, współczesnego zastosowania.

Kupił „ruinkę” za 22 tys. zł

Historia tego Ursusa zaczęła się około pięciu lat temu. Domagała kupił ciągnik w kiepskim stanie, określając go wprost jako „ruinkę”.

Sam zakup kosztował 22 tys. zł. To jednak był dopiero początek wydatków.

image
Wszystkie części sa dostepne na rynku, ale remont trwał rok.
FOTO: Adam Ładowski

Na remont właściciel przeznaczył około 30 tys. zł, a sama odbudowa zajęła mu rok. Co ciekawe, nie był to rok pracy w pełnym wymiarze. Remont odbywał się po godzinach.

– Robię to po pracy, od godziny 17:00 do 22:00 nieraz siedzę w garażu – opowiada Domagała.

I dodaje coś, co chyba najlepiej tłumaczy, dlaczego takie remonty w ogóle mają sens:

– Tam odpoczywam.

Dla jednego będzie to strata wieczoru, dla drugiego najlepszy sposób na odpoczynek. W tym przypadku garaż stał się miejscem, w którym przez rok krok po kroku odtwarzano Ursusa.

Części do starego Ursusa nadal dostępne

Przy odbudowie starego ciągnika zawsze pojawia się pytanie o części. Szczególnie wtedy, gdy mówimy o maszynie, której produkcja zakończyła się wiele lat temu.

image
Ursus C-360 3P
FOTO: Adam Ładowski

Według Sylwestra Domagały problem z dostępnością części nie jest obecnie tak duży, jak mogłoby się wydawać. W jego przypadku zaopatrywaniem w części zajęła się firma Waryński, która po upadłości Ursusa przejęła część działalności związanej z produkcją i sprzedażą podzespołów.

– Części wszystkie na dzisiaj są dostępne, wszystkie – podkreśla właściciel.

To istotna informacja dla osób, które myślą o odbudowie starego Ursusa. Sam ciągnik może mieć kilkadziesiąt lat, ale nie oznacza to jeszcze, że jego remont musi być skazany na poszukiwanie używanych części po całej Polsce.

C-360 3P nie pracuje obecnie codziennie w gospodarstwie. Większość czasu spędza w garażu i czeka na kolejną imprezę.

Kilka razy w roku wyjeżdża jednak do pracy przy kolejce turystycznej. Właśnie dlatego automatyczny zaczep nie jest w tym ciągniku przypadkowym dodatkiem, ale elementem, który odpowiada za jego współczesne zadanie.

To ciekawy przykład tego, jak można zachować starego Ursusa bez udawania, że nadal jest on podstawowym ciągnikiem gospodarstwa.

Maszyna dostała nowe zadanie, ale zachowała swój charakter.

Dziś za Ursusa dają mu nawet 50 tys., ale go nie sprzedaje

Czy remont takiego ciągnika się opłaca?

W przypadku Sylwestra Domagały odpowiedź jest prosta: to nie była inwestycja liczona wyłącznie w złotówkach.

Za Ursusa zapłacił 22 tys. zł, a później około 30 tys. zł pochłonęła odbudowa. Łącznie daje to około 52 tys. zł, nie licząc własnej pracy, czasu i wszystkich drobnych wydatków, które pojawiają się podczas rocznego remontu.

Dziś właściciel nie zamierza jednak liczyć tego w taki sposób. Tym bardziej że za ciągnik otrzymywał już propozycje w granicach 40–50 tys. zł.

Sprzedaży nie bierze pod uwagę.

Powód jest prosty. To nie jest dla niego tylko kolejny Ursus stojący w kolekcji. To efekt własnej pracy i kawałek historii polskiej mechanizacji.

Pasja, która nie kończy się na jednym Ursusie

C-360 3P jest zresztą tylko jednym z wielu ciągników w kolekcji Sylwestra Domagały. Obecnie ma ich około dziewięciu, a rozgląda się za kolejnymi dwoma.

To pokazuje, że w tym przypadku nie mówimy o jednorazowym remoncie starej maszyny. To sposób na spędzanie wolnego czasu i zachowywanie ciągników, które przez dziesięciolecia były częścią polskiej wsi.

Sylwester Domagała jest związany ze Stowarzyszeniem Klub Traktor i Maszyna Wilkowice, skupiającym miłośników starej techniki rolniczej.

image
Ursus C-360 3P Sylwestra Domagały na stoisku AgroHorti Media w czasie Agro Show 2026.
FOTO: Adam Ładowski

I chyba właśnie w takim miejscu najlepiej rozumieć sens takich remontów.

Bo Ursus C-360 3P, który kiedyś miał być po prostu ciągnikiem do pracy, dziś może być czymś więcej. Może wozić ludzi podczas imprezy, pojawiać się na zlotach i przypominać, jak wyglądała polska mechanizacja kilka dekad temu.

A kiedy po całym dniu ktoś odpala silnik i z tylnego mostu znów dobiega charakterystyczne wycie, dla jednych będzie to hałas.

Dla Sylwestra Domagały – jak sam mówi – miód dla uszu.

Adam Ładowski

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
03. październik 2026 10:02