Dlaczego Tomasz Lenc kupił Ursusa 4011 i upodobnił go do C-360?
Pomysł nie narodził się w gospodarstwie ani w warsztacie. Wszystko zaczęło się od oglądania filmów w internecie. Jeden z bohaterów popularnego kanału dostał od dziadka Ursusa C-360 i rozpoczął jego gruntowną odbudowę.
To wystarczyło, aby pojawiło się własne marzenie.
– „Chciałem pokazać, jak taki popularny traktor można trochę unowocześnić” – mówi właściciel maszyny Tomasz Lenc.
Wybór Ursusa nie był przypadkowy. Przemawiała za nim przede wszystkim prosta konstrukcja i bardzo dobra dostępność części. Sam rozmówca nie jest jednak mechanikiem z zawodu. Wcześniej zajmował się co najwyżej motocyklami i – jak przyznaje – zawsze ciągnęło go do mechaniki. Wiedzę niebędną do przeprowadzenia remontu czerpał głównie z książek i internetu, często zarywając noce, aby odpowiednio się do niego przygotować.
Ostatecznie kupionym ciągnikiem nie był jednak C-360, lecz Ursus 4011, który z czasem został wizualnie upodobniony do sześćdziesiątki.
Ile kosztował Ursus 4011 i co wymagało remontu po zakupie?
Ciągnik w chwili zakupu był kompletny, ale jego stan daleki był od idealnego.
– „Był cały do pomalowania, wycieków było sporo. Był taki zaniedbany” – wspomina właściciel.
Za ciągnik zapłacił około 15 tys. zł. Szybko okazało się, że lista prac będzie długa. Silnik praktycznie nie trzymał już prawidłowego ciśnienia oleju, wiele jego elementów było zużytych, remontu wymagały także hamulce, skrzynia biegów i całe wykończenie ciągnika. Większość prac została wykonana samodzielnie.
– „Wszystko w sumie było własnoręcznie robione” – podkreśla.
Dlaczego po pierwszym uruchomieniu silnik trzeba było rozebrać ponownie?
Remont nie obył się bez błędów. I właśnie ten etap właściciel wskazuje dziś jako jedną z najważniejszych lekcji z całego projektu. Po złożeniu jednostki napędowej przyszło pierwsze uruchomienie. Silnik odpalił, ale niemal od razu pojawił się niepokojący objaw – w chłodnicy zaczęły pojawiać się pęcherzyki.
Rozpoczęło się ponowne rozbieranie silnika i szukanie przyczyny.
– „Wszystko było już poskładane, a okazało się, że była pęknięta tuleja. Dopiero po pierwszym odpaleniu wyszły błędy” – mówi.
{embed_foto}921722{/embed_foto}
Po zdjęciu głowic i kolejnych oględzinach udało się znaleźć uszkodzenie. Po wymianie pękniętej tulei silnik zaczął pracować prawidłowo. Dziś właściciel przyznaje, że mając obecne doświadczenie znacznie dokładniej sprawdziłby wszystkie elementy już podczas pierwszego rozbierania.
– „Na początku tego nie wiedziałem, bo człowiek się uczy” – podsumowuje.
Co zmienił w hamulcach, skrzyni biegów i układzie kierowniczym?
Sporo pracy wymagał też układ hamulcowy. Wymienione zostały m.in. uszczelnienia. Problem z hamulcami w starych Ursusach jest zresztą dobrze znany – ich konstrukcja sprzyja dostawaniu się do mechanizmu brudu i zanieczyszczeń.
Remont objął także skrzynię biegów.
Jedną z najważniejszych późniejszych modyfikacji było natomiast zastosowanie hydraulicznego wspomagania kierownicy. Cel był prosty – poprawić komfort jazdy. Na tym jednak lista zmian się nie kończy.
Jakie modyfikacje dostały instalacja elektryczna i kabina Ursusa?
Właściciel nie chciał wiernie odtworzyć fabrycznego Ursusa. Ciągnik miał zostać zrobiony „po swojemu”. Cała instalacja elektryczna powstała od podstaw. Pojawiły się dodatkowe lampy LED, światła awaryjne oraz kontrolka hamulca ręcznego. Zmodyfikowano również sposób otwierania szyb – zastosowano przy nich siłowniki. Podobne rozwiązanie trafiło do dachu kabiny.
Zmiany objęły również mechanikę. Sprzęgło zostało przerobione tak, aby wymagało mniejszej siły podczas obsługi oraz wzmocniono podnośnik.
– „Wiadomo, jakie te sprzęgła są...” – żartuje właściciel.
Jak samodzielnie lakierował ciągnik i czego nauczył się podczas odbudowy?
Uwagę zwracają również detale. Nietypowy układ wydechowy właściciel znalazł dzięki firmie poznanej na TikToku, która specjalizuje się w tego rodzaju elementach. Wydech wykonany jest z kwasoodpornej stali nierdzewnej. W kabinie zastosowano z kolei grubą blachę ryflowaną.
„Metoda prób i błędów i uciekania przed muchami”
Jednym z bardziej wymagających etapów okazało się lakierowanie. Tutaj również właściciel nie korzystał z profesjonalnej lakierni. Wszystkiego uczył się sam, pracując w warunkach co najwyżej warsztatowych. Nawiasem mówiąc, budynek warsztatu powstał spacjalnie na potrzeby remontu ciągnika.
– „Metoda prób i błędów i metoda uciekania przed muchami” – śmieje się, wspominając malowanie ciągnika latem.
Mimo to efekt końcowy jest tym bardziej satysfakcjonujący, że praktycznie każdy kolejny etap projektu wymagał zdobywania nowych umiejętności.
– „Gdy już było wszytstko poskładane, było montowane wspomaganie, zaczely sie pierwsze jazdy i pierwsze łzy wzruszenia i sukcesu z tej ciezkiej pracy - to działa i jeździ!!!” – wspomina właściciel.
Ile trwała odbudowa Ursusa 4011 i ile kosztował cały projekt?
Cała odbudowa zajęła około roku. Właściciel pracował zawodowo, dlatego przy Ursusie działał przede wszystkim po godzinach.
– „Tak po trzy godziny dziennie, przez mniej więcej rok” – szacuje.
Koszt również znacząco przekroczył cenę samego ciągnika. Łącznie zakup maszyny, części i remont pochłonęły ponad 40 tys. zł. Trudno jednak rozpatrywać ten projekt w kategoriach ekonomicznych. Wszak ciągnik nie został kupiony z myślą o pracy.
– „To jest ciągnik po prostu jako takie oczko w głowie, dla pasji, do pojeżdżenia” – mówi właściciel.
Co sprawdzić przed zakupem starego Ursusa?
Po roku pracy przy swojej maszynie właściciel ma też kilka rad dla osób, które chciałyby rozpocząć podobny projekt. Przede wszystkim należy zacząć już na etapie zakupu; zaleca zabranie na oględziny manometru, sprawdzenie ciśnienia oleju w silniku.
– „Dokładniej posprawdzać hamulce, zajrzeć do sprzęgła, bo to są najbardziej kosztowne rzeczy. Później dużo wychodzi, żeby to zrobić” – radzi.
Warto także skontrolować ciśnienie sprężania na cylindrach czy stan pompy wtryskowej. Im więcej usterek uda się wykryć przed zakupem, tym łatwiej ocenić rzeczywisty koszt przyszłego remontu – i tym mocniejsze argumenty do negocjacji ceny.
Jaki ciągnik chce zbudować do tractor pullingu?
Odbudowa 4011 nie zakończyła zainteresowania Tomasza Lenca ciągnikami. Wręcz przeciwnie.
Kolejną inspiracją okazały się pokazy tractor pullingu podczas Agro Show w Bednarach oraz projekty oglądane w internecie.
– „Pierwszy raz byłem na czymś takim i ogólnie mi się spodobało. Zrobili show i pomyślałem, że może kiedyś też chciałbym coś takiego zrobić” – mówi.
Jeżeli jednak jego pierwszy projekt czegoś dowiódł, to przede wszystkim tego, że brak zawodowego przygotowania nie musi oznaczać braku możliwości. Rok wcześniej był zaniedbany Ursus, książki, internet i praca po godzinach. Dziś jest sprawny, mocno zmodyfikowany 4011 stylizowany na C-360. I apetyt na znacznie bardziej szalony projekt.
