Protest w Koninie: rolnicy wyjechali ciągnikami na ulice miasta
Dzisiejszy protest rolników w Koninie odbywał się równolegle z demonstracją w Warszawie, gdzie setki rolników przybyło w ramach ogólnopolskiego sprzeciwu wobec polityki rządu i umowy z Mercosur.
Jak mówił organizator protestu w Koninie, Sławomir Dąbrowski z Solidarności Rolniczej, nie wszyscy rolnicy mogli dotrzeć do Warszawy, dlatego postanowili zorganizować manifestację w swoim mieście i pokazać, że nie pozostają obojętni wobec sytuacji w rolnictwie.
– Nie wszyscy mogą dojechać do stolicy. Chcemy więc pokazać, że nie jesteśmy bierni – zaznaczył Dąbrowski.
Rolnicy ruszyli z ul. Dworcowej, przejeżdżając ciągnikami przez główne arterie Konina. Jak relacjonował Dąbrowski, protest przebiegł zgodnie z planem i wzięło w nim udział kilkadziesiąt pojazdów. Kolumna złożona z ciągników i innych maszyn rozciągała się na odcinku od Ronda Solidarności do ul. Poznańskiej, co dawało efektowny, kilkusetmetrowy przemarsz.
Dąbrowski podkreślił, że przebieg manifestacji był spokojny, a atmosfera pozytywna.
– Jestem generalnie zadowolony, bo mimo niełatwej sytuacji, że większość ludzi pojechała do Warszawy, a do tego panował mróz – przyjechali uczestnicy, byli obecni i panowała pozytywna atmosfera.
Organizator dzisiejszej demonstracji w Koninie zapowiedział też już kolejny protest – zaplanowany na 3 lutego, w rocznicę ogólnopolskich manifestacji z 2015 roku. Liczy, że przyciągnie on jeszcze więcej uczestników, także z innych środowisk rolniczych.
Postulaty i cel protestu
Celem manifestacji rolników w Koninie było zwrócenie uwagi na problemy polskiego rolnictwa oraz wyrażenie sprzeciwu wobec polityki rządu. Jak podkreślali protestujący, ich sprzeciw nie dotyczył wyłącznie lokalnych problemów, lecz miał wymiar ogólnopolski.
Głównym powodem protestu była umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a krajami Mercosur, która może doprowadzić do napływu taniej żywności spoza UE, produkowanej według standardów niższych niż w Europie, co uderzy zarówno w krajowych producentów, jak i w bezpieczeństwo konsumentów.
– Chodzi o cały stan polskiego rolnictwa, który z roku na rok się tylko pogarsza. Najważniejsze jednak dziś to oczywiście umowa z Mercosur – mówił Dąbrowski.
Rolnicy zwracali również uwagę na niskie ceny skupu, wysokie koszty produkcji oraz brak skutecznych działań wspierających krajową produkcję.
Trasa i organizacja rolniczego protestu w Koninie
Manifestacja rozpoczęła się o godzinie 12:00 na ul. Dworcowej, między ul. Poznańską a Aleją 1 Maja. Trasa protestu obejmowała główne ulice Konina: Dworcową, Poznańską, Kleczewską, Paderewskiego i Przemysłową, po czym uczestnicy wrócili na Dworcową.
Jak podkreślił Dąbrowski, przejazd był częściowo stacjonarny. Protest zakończył się o godz. 15:00.
Protest w Koninie miał wymiar symboliczny – lokalni producenci chcieli pokazać swoją jedność i determinację w obliczu problemów branży oraz braków w polityce rolnej.
Gdy protesty trwały, Unia przyjęła umowę Mercosur
Podczas gdy w Koninie i Warszawie trwały protesty rolników, unijni ambasadorowie zatwierdzili porozumienie handlowe między Unią Europejską a krajami Mercosur. Przeciwko umowie opowiedziały się Polska, Francja, Austria, Węgry i Irlandia, a Belgia wstrzymała się od głosu, jednak ten sprzeciw nie wystarczył, aby zablokować przyjęcie porozumienia. Kluczową rolę odegrały Włochy, które nie dołączyły do krajów przeciwnych umowie, umożliwiając jej formalne zatwierdzenie.
Decyzja ambasadorów to jednak nie koniec procesu – porozumienie będzie musiało zostać zatwierdzone przez Parlament Europejski, zanim wejdzie w życie.
Jak zaznacza Sławomir Dąbrowski - Niezależnie od decyzji unijnych władz, rolnicy w Koninie będą kontynuować protesty i organizować kolejne manifestacje, aby pokazać swoją determinację i jedność w walce o przyszłość polskiego rolnictwa.
Agnieszka Sawicka
