Rolnicy z pow. wadowickiego skarżą się na weterynarię
Na biurko ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego trafiła interpelacja posła PiS Mariusza Krystiana ws. działań Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Wadowicach oraz procedur nadzoru epizootycznego zagrażających dobrostanowi zwierząt i interesom rolników.
Sprawa dotyczy rolników z powiatu wadowickiego, którzy skarżą się na działania Powiatowego Lekarza Weterynarii. Jak twierdzi poseł Krystian, rolnicy wskazują na to, że urzędnicy, zamiast wspierać obywateli i lokalną produkcję żywności, podejmują rygorystyczne decyzje administracyjne, które w praktyce uniemożliwiają im prowadzenie gospodarstwa.
– Sprawa dotyczy nakładania wielomiesięcznych blokad epizootycznych oraz stawiania wymogów, które stoją w rażącej sprzeczności zarówno z dobrostanem zwierząt, jak i realiami ekonomicznymi polskiej wsi – wskazuje poseł Krystian.
Rolnik kupił i zakolczykował bydło, a weterynarz potwierdził, że są zdrowe
Jak wskazuje poseł, rolnik, którego dotyczy sprawa, kupił i zakolczykował bydło, a lekarz weterynarii potwierdził, że jest ono zdrowe. Jak twierdzi, wbrew dopełnieniu czynności administracyjnych, na gospodarstwo została nałożona blokada epizootyczna, natomiast hodowca dostał bezwzględny nakaz utrzymywania bydła do 24. miesiąca życia, by móc poddać je kolejnym badaniom, choć już w momencie wydania decyzji zwierzęta ważyły ponad 600 kg. W tej sytuacji rolnik ocenił, że dalsze utrzymywanie wskazanych sztuk, grozi przerostem wagi, który mógłby nie tylko doprowadzić do upadku zwierząt, ale również utraty wartości rzeźnej, co wskazywałoby na konieczność podjęcia kosztownej utylizacji zwierząt.
– Właściciel, działając racjonalnie, sprzedał zwierzęta do ubojni, gdzie badanie poubojowe potwierdziło, że mięso było w pełni zdrowe. W reakcji na to inspektorat złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a na rodzinę rolnika, w tym osoby niebędące właścicielami stada i niewidniejące w rejestrach, nakładane są mandaty karne – wyjaśnia poseł Krystian.
Działanie na szkodę rolnika?
Zdaniem posła PiS zobowiązanie rolnika do hodowania zwierząt tak długo, aż przerosną „nosi znamiona szykany urzędniczej” i „jest działaniem na szkodę producenta rolnego”. W jego ocenie w tej sprawie uzasadnione jest podejrzenie, że zaszła stronniczość w sprawie z uwagi na to, że urzędnicy wydający decyzje administracyjne, są prywatnie skonfliktowani z gospodarzem.
– Zamiast pomocy w rozwiązaniu problemu administracyjnego, rolnik spotyka się z groźbami utylizacji zdrowego stada i postawionymi zarzutami prokuratorskimi w związku ze sprzedażą bydła z gospodarstwa objętego blokadą, co podważa zaufanie do organów państwa – podsumowuje poseł PiS.
W związku powyższym resort rolnictwa został zapytany o:
- możliwość wcześniejszego uboju zwierząt objętych nadzorem,
- zasadność ścigania rolnika z Artykuł 165 Kodeksu karnego za sprzedaż zwierząt z blokady, gdy były zdrowe,
- kontrolę bezstronności inspektorów weterynarii,
- podstawę prawną mandatów za zgłoszenia przemieszczeń zwierząt,
- możliwość uchylenia decyzji powiatowego inspektoratu weterynarii.
MRiRW: „Rolnik sprowadził nieoznakowane bydło”
Odpowiedzi na zapytanie posła Krystiana udzielił wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak, który przyznał, że z uwagi na niezbyt precyzyjne informacje podane w interpelacji trudno było zidentyfikować opisywany przypadek, ale Główny Lekarz Weterynarii ocenił, że prawdopodobnie, chodzi o rolnika, który sprowadził do gospodarstwa nieoznakowane bydło i o nieznanych statusach miejsc pochodzenia w odniesieniu do zakażenia: wywołanego przez Brucella abortus, B.melitensis i B. suis, kompleksem Mycobacterium tuberculosis (gruźlica bydła) oraz enzootyczną białaczką bydła (EBL).
W związku z tym Inspekcja Weterynaryjna kazała rolnikowi oznakować zwierzęta, a potem zakazała je przemieszczać do uboju, do czasu ustalenia statusu epizootycznego stada, jako wolnego od ww. zakażeń.
– Należy również podkreślić, że w opisywanym przypadku Powiatowy Lekarz Weterynarii w Wadowicach nie wydał decyzji nakazującej bezwzględne utrzymywanie byków do ukończenia 24. miesiąca życia. Po przemieszczeniu bydła przez podmiot, wbrew postanowieniom ww. decyzji, zwierzęta oraz pozyskane z nich mięso zostały co prawda zbadane przez lekarza weterynarii w rzeźni w ramach badania przed- i poubojowego, ale badanie to nie jest tożsame z badaniem monitoringowym w kierunku ww. zakażeń, które należało wykonać, aby umożliwić przemieszczenie bydła zgodnie z prawem – czytamy w odpowiedzi Czerniaka.
Rolnik mógł zaskarżyć weterynarię
Jak wskazuje wiceminister rolnictwa, rolnik mógł zaskarżyć decyzję wydaną przez powiatowego lekarza weterynarii w trybach przewidzianych w ustawie Kodeks postępowania administracyjnego.
– Należy jednak wskazać, że postępowanie administracyjne oraz postępowanie karne stanowią dwa autonomiczne i niezależne od siebie reżimy proceduralne. Każde z nich prowadzone jest według odrębnych zasad i celów, a ustalenia lub rozstrzygnięcia dokonane w jednym z tych postępowań co do zasady nie determinują ani przebiegu, ani wyniku drugiego – wskazuje Czerniak.
Rolnik samowolnie przemieścił zwierzęta z siedziby stada
Z informacji uzyskanych przez MRiRW wynika, że organy ścigania zostały zawiadomione na podstawie art. 165 ust. 1 pkt. 1 Kodeksu karnego, po tym jak rolnik samowolnie przemieścił bydło, choć siedziba stada została zablokowana.
– To mogło w efekcie spowodować niekontrolowane szerzenie się chorób zwierząt i sprowadzenie niebezpieczeństwa dla mienia o wielkich rozmiarach – twierdzi Czerniak.
To prokuratura ocenia zasadność wszczętego postępowania
W związku z powyższym resort rolnictwa wyjaśnia, że jeśli urząd lub instytucja publiczna dowie się w trakcie swojej pracy, że mogło zostać popełnione przestępstwo, to ma obowiązek zgłosić to do prokuratury lub policji.
Nie oznacza to jednak, że ktoś na pewno jest winny. To prokuratura sprawdza sprawę i decyduje, czy są podstawy do wszczęcia postępowania po zbadaniu wszystkich okoliczności.
GLW popiera działania PLW w Wadowicach
Z odpowiedzi Czerniaka wynika, że GLW popiera działania PLW w Wadowicach, a jego działania uznaje za zasadne. Na prośbę resortu rolnictwa Inspekcja Weterynaryjna podjęła również działania mające na celu wyjaśnienie kwestii dotyczącej bezstronności. Na podstawie przedstawionych wyjaśnień oceniono, że czynności podejmowane przez pracowników PIW w Wadowicach są realizowane w sposób bezstronny, obiektywny i wolny od konfliktów interesów, z zachowaniem tych zasad w każdej prowadzonej sprawie.
– Pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej działają w oparciu o przepisy prawa powszechnie obowiązującego oraz standardy służby cywilnej. Powiatowy Lekarz Weterynarii w Wadowicach wskazał również, że brak jest aktualnie przesłanek wskazujących na istnienie konfliktu prywatnego pomiędzy pracownikami Inspekcji Weterynaryjnej zaangażowanymi w sprawę i prowadzącymi postępowanie administracyjne, a kontrolowanymi podmiotami – twierdzi Czerniak.
Co może zrobić rolnik, jeśli uważa, że zachodzi stronniczość?
Jak wskazuje Czerniak, w polskim prawie są przepisy, które mają zapewnić bezstronność urzędników w postępowaniu administracyjnym. Jeśli istnieje podejrzenie, że urzędnik lub nawet cały urząd nie jest obiektywny (np. przez konflikt interesów), można go wyłączyć z prowadzenia sprawy. Jeśli okaże się, że taka zasada została naruszona, to może to być podstawą do ponownego rozpatrzenia sprawy, nawet jeśli wcześniej zapadła już ostateczna decyzja.
– Wskazane w interpelacji ogólnikowe stwierdzenia nie stanowią jednak wystarczającej podstawy do wszczęcia takiego postępowania z urzędu – twierdzi Czerniak.
PIW mógł nałożyć mandat na osobę nie będącą właścicielem bydła
Z odpowiedzi resortu rolnictwa wynika również, że PIW miał możliwość nałożenia mandatu na osobę, która była obecna przy czynnościach kontrolnych i zajmowała się sprawami związanymi z prowadzeniem dokumentacji, dlatego nie była postronna, a ponadto została pouczona o możliwości odmówienia przyjęcia mandatu i mimo to się zgodziła.
Jak wyjaśnia Czerniak, prawo uznaje za posiadacza bydła nie tylko właściciela, ale także osobę, która nawet przez pewien czas opiekuje się zwierzętami i jest za nie odpowiedzialna. Dlatego mandat może być nałożony także na taką osobę, jeśli sama przyjmuje odpowiedzialność za zwierzęta i zgadza się na mandat.
– Warto przy tym zaznaczyć, że z reguły pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego pouczają posiadaczy zwierząt o prawie do odmowy przyjęcia mandatu, a osoby, których dana sytuacja dotyczy mogą z takiego prawa skorzystać – dodaje Czerniak.
Dlaczego na stado nałożono blokadę?
Jak wynika z odpowiedzi, blokada stada przez IW była bezpośrednim skutkiem działań podjętych przez rolnika, w ramach których dokonał świadomego zakupu nieoznakowanych i niezarejestrowanych zwierząt oraz odmówił podania źródła ich pochodzenia.
– W sytuacji stwierdzenia obecności zwierząt nieoznakowanych, bez możliwości jednoznacznej ich identyfikacji oraz ustalenia ich pochodzenia, organy są zobowiązane do zastosowania środków zabezpieczających, w tym czasowych blokad przemieszczania. Brak identyfikacji zwierząt uniemożliwia ocenę ich statusu zdrowotnego i stwarza realne ryzyko rozprzestrzeniania się chorób zwierząt nie tylko w wymiarze jednostkowym i lokalnym, ale całego kraju – tłumaczy Czerniak.
Czego konsekwencje mogą wiązać się z:
- ryzykiem utraty przez Polskę statusu wolności,
- ryzykiem utraty przez Polskę urzędowej wolności od danej choroby,
- wprowadzenia restrykcji handlowych.
Dlatego wiceminister Czerniak apeluje o dokonywanie zakupów bydła ze sprawdzonych źródeł.
– Stąd niezbędne jest dokonywanie przez podmioty zakupów zwierząt wyłącznie z legalnych źródeł, właściwie oznakowanych i zarejestrowanych, o możliwym do ustalenia statusie epidemiologicznym, a w przypadku wykrycia uchybień - przestrzeganie zaleceń i nakazów Inspekcji Weterynaryjnej – apeluje Czerniak.
Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz na podst. sejm.gov.pl
