Rolnik ma „pod górkę”
Gospodarstwo rodziny Szafrańskich zajmuje łącznie około 36 hektarów. Najbardziej restrykcyjne ograniczenia dotyczą dwóch działek położonych na szczycie wzgórza Górzno. Pierwsza działka, o powierzchni ok. 12 ha, to serce gospodarstwa - znajdują się tam dom i budynki gospodarcze oraz zabytkowy park z akacjami i kilkoma dębami. Cały ten teren objęty jest od 1984 roku ochroną konserwatorską, ze względu ślady wczesnośredniowiecznego grodziska. Dziś z osady pozostało jedynie naturalne ukształtowanie wzgórza.
Druga działka, o powierzchni ok 6,5 ha, została wykreślona w roku 2025 z rejestru zabytków decyzją ministra kultury. Stało się tak ze względu na błędne przypisanie zabytku do tej parceli w latach 80. To jednak nie rozwiązuje problemów rolników, bo jak mówią, na papierze działka jest skreślona, ale w praktyce i tak nie można nic zrobić, bo góra nie może zmienić wizerunku.
Ziemia nie rodzi plonów, tylko zakazy
Na wzgórzu Górzno są gleby klasy V i VI. Ziemię, zgodnie z zaleceniami konserwatora ochrony zabytków, można użytkować wyłącznie rolniczo. - Pługiem do głębokości 20 cm mogę tylko orać - żali się rolnik.
Szafrański ocenia, że produkcja roślinna jest na niej skrajnie nieopłacalna. Dodatkowo wokół wzgórza usadowione są liczne studnie głębinowe, które wysuszają teren.
Rodzina rolników gospodarująca na wzgórzu hoduje również zwierzęta: świnie, bydło i kury. I choć chcieliby rozwijać tę produkcję, to nie mogą postawić żadnych nowych budynków ani obiektów, bo inwestycje zablokowane są z powodu ograniczeń konserwatorskich.
Szukali też innych rozwiązań dla słabej ziemi, jak choćby sprzedaż.
- Na połowie tej góry można by było sprzedać ziemię pod żwirownie, bo to piąta i szósta klasa. Ale tego też nie można zrobić, bo góra nie może zmienić wizerunku - wyjaśnia rolnik.
Inwestycje rolnicze zablokowane od dekad
Ostatnia większa inwestycja na tym terenie miała miejsce w latach 90. XX wieku. Jak mówi Pan Marcin Szafrański, była to budowa obory. Od tamtej pory żaden nowy budynek już nie powstał i powstać nie może.
- Dziś nie wolno postawić żadnej chlewni, żadnego budynku. Kompletnie nic - żali się rolnik. - Wszystkie inne instytucje wyraziły zgodę, gdy składaliśmy wniosek o możliwość budowy budynku gospodarczego wraz z instalacjami i urządzeniami technicznymi na tej działce, ale konserwator zablokował.
- Napisałem nawet, żeby państwo polskie odkupiło tę zabytkową ziemię, skoro ja nic nie mogę na niej zrobić - dodaje.
Dbałość o zabytek to obowiązek właściciela
Choć wzgórze Górzno figuruje jako stanowisko archeologiczne i jest zabytkiem, to od kilkudziesięciu lat nikt nie prowadzi tam badań ani prac zabezpieczających, twierdzi rolnik.
- O ten zabytek dbam tylko ja. Koszę, sprzątam - mówi. - A ludzie wchodzą, robią zdjęcia, wrzucają do internetu, choć to jest moja prywatna ziemia.
Co więcej, około 250 metrów od średniowiecznego grodziska przebiega autostrada, generująca hałas i zanieczyszczenia.
- Autostrada może być, a ja nie mogę postawić budynku, bo zmieni wizerunek góry - dodaje.
Kiedy możliwe jest wykreślenie z rejestru zabytków
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy z 23 lipca 2003 roku o ochronie zabytków, wykreślenie z rejestru jest możliwe, jeśli obiekt uległ całkowitemu zniszczeniu lub utracił wartości historyczne, naukowe lub artystyczne.
Rolnik, który wystąpił z wnioskiem o wykreślenie swojego terenu z rejestru zabytków, w 2024 roku otrzymał opinię Narodowego Instytutu Dziedzictwa. W uzasadnieniu wskazano, że działki nadal posiadają wartość historyczną, naukową lub artystyczną. W grudniu 2025 roku minister kultury i dziedzictwa narodowego odmówił skreślenia z rejestru jednej z działek, natomiast drugą formalnie z niego wyłączył.
- Działka, na której znajduje się gospodarstwo, będąca jego centrum, nadal jest pod ochroną. A teren, który został skreślony z rejestru to pusta działka – mówi nam rolnik. - Ale i tam nie mogę wiele zrobić, bo góra nie może zmienić wizerunku.
Życie pod ograniczeniami
Dziś gospodarstwo na zabytkowym wzgórzu prowadzi młody rolnik, pełen zapału do inwestowania, jednak napotyka on te same bariery, z którymi wcześniej mierzył się jego ojciec.
- My wszyscy żyjemy tu z rolnictwa. Nie ma drugiej pracy, tu jest nasz dom i gospodarstwo. Przez wpis konserwatora gospodarstwo straciło znacznie na wartości, a nasza rodzina utaciła możliwość rozwoju i rozbudowy i to dotyczy kolejnych pokoleń. Ten wpis doprowadził do zubożenia naszej rodziny, ponosimy jego konsekwencje i na chwilę obecną nie mamy z czego żyć - mówi.
Choć wzgórze od lat nie zmienia wizerunku - życie mieszkańców tego miejsca zmienia się nieustannie, ograniczone przez przepisy, które miały chronić przeszłość, a w praktyce blokują niestety przyszłość.
Nasza redakcja zwróciła się z zapytaniem do Ministerstwa Kultury, czy istnieje jakakolwiek szansa na rozwój gospodarstwa na tym terenie.
Agnieszka Sawicka
