Rolnik, który zaorał asfalt jeszcze nie odzyskał ciągnika rolniczegoZdm Gliwice
StoryEditorpolicja

Zaorał świeży asfalt i stracił Ursusa. Sąd zdecydował, co dalej z ciągnikiem

02.10.2026., 07:56h

Sąd uchylił dozór i poręczenie wobec Józefa Magiery z Ostropy, podejrzanego o zaoranie pługiem 200 m asfaltu. Maszyna wciąż jednak pozostaje zabezpieczona. Mężczyzna walczy o zwrot ciągnika, a sprawą zainteresował się RPO.

Zaorana droga zamiast pola

Do incydentu doszło w sierpniu w gliwickiej dzielnicy Ostropa. 60-letni Józef Magiera wjechał na nowo położoną nawierzchnię ulicy Rybackiej i zaorał pługiem około 200 metrów asfaltu. Mężczyzna został zatrzymany na gorącym uczynku i przyznał się do uszkodzenia drogi. Rolnik konsekwentnie utrzymuje, że działka należy do niego, a inwestycję prowadzono bezprawnie – prokuratura twierdzi z kolei, że dokumenty potwierdzają własność samorządu. Sam Magiera nazwał aresztowanie „bolszewizmem” i przekonywał, że jedynie bronił ojcowizny.

Ciągnik rolniczy w rękach śledczych

Choć Sąd Rejonowy w Gliwicach zniósł dozór policji oraz poręczenie majątkowe, odmówił zwrotu ciągnika rolniczego. 45-letni Ursus wciąż pozostaje pod nadzorem prokuratury. Obrona musi formalnie udokumentować, że pojazd stanowi niezbędne narzędzie pracy rolniczej.

image
wiadomości

Rolnik zaorał asfalt i trafił do aresztu. Czy droga powstała na jego ziemi?

Podejrzany chce jak najszybciej odzyskać ciągnik, by wykorzystać sprzyjającą pogodę przed zimą.

Adwokat Adam Szewc w rozmowie z lokalnymi mediami podkreśla, że traktor ma dla rolnika wartość sentymentalną i zgodnie z prawem narzędzia niezbędne do gospodarowania nie powinny podlegać tego typu zajęciu.

Internauci nie zostawiają suchej nitki na decyzji sądu w sprawie zajęcia Ursusa. - Rolnik musi udokumentować, że ciągnik jest mu potrzebny do pracy na roli. Czekam na moment, w którym strażacy będą musieli dowodzić, że bez wozu strażackiego ani rusz, a lekarze, że stetoskop jest im niezbędny - komentuje jeden z nich. - A po co rolnikowi traktor? Do jeżdżenia na grzyby? - ironicznie pyta inny z oburzonych.

Takich komentarzy jest jak na pęczki.

Nowe szacunki śledczych

Początkowo śledczy wycenili zniszczenia na 300 tys. zł, zarzucając 60-latkowi zniszczenie mienia znacznej wartości, co skutkowało tymczasowym aresztem. Po ponownej ekspertyzie straty zredukowano do kwoty poniżej 200 tys. zł. Pozwoliło to na złagodzenie kwalifikacji czynu, za który grozi teraz do 5, a nie do 10 lat więzienia. Sąd Okręgowy w Gliwicach uznał wcześniejsze aresztowanie za niezasadne, a legalność procedur sprawdza obecnie z urzędu Rzecznik Praw Obywatelskich.

oprac. M. Czubak

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
02. październik 2026 07:57