Dla rolnika likwidacja stada oznacza nie tylko stratę zwierząt, ale także konieczność odbudowy produkcji od podstaw i miesiące bez przychoduArchiwum
StoryEditorZwierzęta

Jednego dnia traci całe stado świń. Zostaje bez dochodu, ale kredyty musi spłacać

18.10.2026., 14:00h

Choć w 2026 roku liczba ognisk afrykańskiego pomoru świń w stadach jest niższa niż w poprzednich latach, choroba nadal powoduje ogromne straty. Tam, gdzie wystąpiły ogniska, gospodarstwa utraciły całe stada, a tym samym na wiele miesięcy źródło dochodu. Odszkodowanie nie rekompensuje wszystkich strat, a odbudowa produkcji, zwłaszcza w stadzie loch, wymaga czasu i kolejnych nakładów.

W 2026 roku potwierdzono dotychczas 10 ognisk ASF w stadach świń. Choroba wystąpiła w województwach kujawsko-pomorskim, lubelskim, podlaskim, pomorskim i zachodniopomorskim. Pierwsze tegoroczne ognis­ko stwierdzono w maju w województwie zachodniopomorskim, w gospodarstwie liczącym ponad 23 tys. świń. Kolejne pojawiły się między innymi w powiecie słupskim, gdzie w gospodarstwie utrzymywano 18 świń, oraz w powiecie gryfińskim, w stadzie liczącym 17 zwierząt.

Największa fala zachorowań rozpoczęła się w lipcu. W województwie kujawsko-pomorskim ASF potwierdzono w gospodarstwie w Czapelkach, w gminie Świecie, gdzie utrzymywano 774 świnie. Zaledwie kilkanaście dni później wirus wykryto w Czaplach, około 2 km od pierwszego ogniska. W drugim gospodarstwie znajdowało się ponad 3 tys. świń. Dwa ogniska wyznaczono również w powiecie golubsko-dobrzyńskim.

We wrześniu choroba została potwierdzona w dwóch mniejszych stadach na Lubelszczyźnie – w Czartowcu, w gospodarstwie liczącym 16 świń, i w Siemnicach, gdzie utrzymywano 21 zwierząt. Najnowsze, dziesiąte ognisko stwierdzono w gospodarstwie w miejscowości Półkoty, w województwie podlaskim. Utrzymywano tam 550 świń.

Chlewnie bez przychodu

W latach 2020–2025 w 333 ogniskach ASF wybito w Polsce prawie 160 tys. świń. Największe straty odnotowano w latach 2020–2021, gdy wirus dotarł do regionów o dużej koncentracji produkcji trzody chlewnej. Liczba ognisk w 2026 roku jest mniejsza niż w wielu poprzednich latach, jednak nie oznacza to, że problem stracił na znaczeniu. W 2025 roku potwierdzono 18 ognisk ASF u trzody chlewnej, w których wybito ponad 19 tys. świń. W tegorocznych ogniskach do likwidacji przeznaczono więcej zwierząt niż w całym ubiegłym roku. Wynika to głównie z faktu, że pierwsze wystąpiło w ogromnym stadzie liczącym tysiące świń.

image
Odszkodowanie po wystąpieniu ogniska ASF nie rekompensuje wszystkich strat. Nie pokrywa utraconych przychodów ani rat kredytów
FOTO: Archiwum

Statystyki pokazujące liczbę ognisk nie oddają w pełni problemu. Dla całego kraju dziesięć przypadków może wyglądać jak ograniczona skala zagrożenia. Dla właściciela konkretnego gospodarstwa oznacza to natomiast likwidację całego stada, zamknięcie chlewni, utratę przychodów i konieczność rozpoczynania produkcji od początku.

Likwidacja stada to dopiero początek

Po potwierdzeniu ASF rozpoczyna się likwidacja stada. Zwierzęta są uśmiercane, transportowane do utylizacji, a budynki i wyposażenie poddawane wieloetapowemu czyszczeniu oraz dezynfekcji. Likwidacja dużego ogniska jest trudnym przedsięwzięciem logistycznym. Trzeba zorganizować ludzi, sprzęt, transport. Samo­chody są plombowane i dezynfekowane, a ich trasy uzgadniane z właściwymi służbami. Działania muszą przebiegać szybko, a jednocześnie zgodnie z procedurami, aby nie zwiększać ryzyka rozprzestrzenienia wirusa.

Dla rolnika oznacza to dramatyczne doświadczenie. W ciągu jednego lub kilku dni z gospodarstwa znika dorobek wielu lat pracy. Likwidowane są nie tylko świnie, lecz także słoma, pasze, koncentraty i inne materiały, które mogły mieć kontakt z zakażonym środowiskiem. Po usunięciu zwierząt gospodarstwo poddaje się wieloetapowej dezynfekcji. Czyszczeniu i odkażaniu podlegają chlewnie, zbiorniki, wyposażenie, magazyny, drogi wewnętrzne i miejsca załadunku. W zależności od wielkości stada i układu gospodarstwa koszty mogą sięgać setek tysięcy złotych, a w największych fermach nawet milionów.

Odszkodowanie za świnie nie pokryje wszystkiego

Od marca obowiązuje zasada zwrotu poniesionych kosztów. W praktyce oznacza to, że rolnik najpierw musi opłacić faktury za zabicie i utylizację zwierząt oraz dezynfekcję, a dopiero później, po przedstawieniu dokumentów i dowodów zapłaty, może otrzymać refundację. Problem polega na tym, że w pierwszej kolejności te wydatki musi ponieść rolnik.

Powstaje więc bardzo trudna sytuacja finansowa. Gospodarstwo traci stado i przychody, ale jednocześnie musi zapłacić firmom wykonującym dezynfekcję, prowadzić działalność rolniczą, kupować paliwo, opłacać energię i spłacać kredyty. Jeżeli rolnik nie ma oszczędności ani możliwości uzyskania kredytu, formalny zwrot kosztów może okazać się pomocą odłożoną w czasie.

image
Statystyki pokazujące liczbę ognisk nie oddają w pełni skali problemu
FOTO: Dominika Stancelewska/canva

Przy likwidacji ogniska przeprowadza się też szacowanie wartości rynkowej zwierząt. W wycenie uczestniczą rzeczoznawcy i powiatowy lekarz weterynarii. Uwzględnia się między innymi masę i przeznaczenie świń, dokumenty zakupu, faktury sprzedaży, wartość paszy. Jeżeli gospodarstwo spełnia wymagania bioasekuracji, a w czasie kontroli nie stwierdzono uchybień, rolnik może otrzymać odszkodowanie odpowiadające wartości rynkowej zwierząt. W przypadku naruszeń przepisów rekompensata może zostać pomniejszona, a w określonych sytuacjach nie zostać przyznana.

Rolnicy zwracają jednak uwagę, że przyjęta wartość nie zawsze odpowiada ich rzeczywistym kosztom. Problemem może być między innymi wycena zwierząt hodowlanych, loszek remontowych lub zboża. Odszkodowanie obejmuje wyłącznie określone składniki i nie rekompensuje wszystkich strat. Nie pokrywa utraconych przychodów, rat kredytów ani wielomiesięcznego przestoju. Jeżeli chlewnia została zbudowana przy wykorzystaniu kredytu, raty nie znikają wraz z likwidacją świń.

W gospodarstwie prowadzącym tucz sytuacja jest trudna, ale odbudowa może być względnie szybsza, ponieważ po uzyskaniu zgody można kupić warchlaki i rozpocząć kolejny cykl. Znacznie bardziej skomplikowana jest sytuacja producentów prosiąt i gospodarstw utrzymujących lochy. Zakup loszek wymaga dużych nakładów. Następnie trzeba czekać na krycie, ciążę, poród, odchów prosiąt, sprzedaż. Pierwsze przychody pojawiają się dopiero po wielu miesiącach.

Odbudowa produkcji wymaga czasu i pieniędzy

Ponowne zasiedlenie chlewni jest możliwe dopiero po spełnieniu wymagań i uzyskaniu zgody powiatowego lekarza weterynarii. W przypadku gospodarstw, w których wystąpiło ognisko, konieczne jest wprowadzenie zwierząt wskaźnikowych i wykonanie badań potwierdzających, że obiekt jest bezpieczny. Świnie wprowadzane do gospodarstwa muszą zostać przebadane, a po zasiedleniu pobierane są próbki kontrolne.

Bioasekuracja pozostaje podstawą ochrony gospodarstw. Ogrodzenia, śluzy, maty, dezynfekcja, zabezpieczenie paszy i ściółki oraz kontrola ruchu ludzi i pojazdów mogą ograniczyć ryzyko zawleczenia wirusa. Nie gwarantują jednak, że gospodarstwo przetrwa finansowo w przypadku wystąpienia ogniska. Dla rolnika ASF nie kończy się w dniu wybicia stada. Wtedy dopiero rozpoczyna się najtrudniejszy etap: oczekiwanie na wypłatę pieniędzy, spłata zobowiązań i próba odbudowy produkcji. W praktyce największym problemem jest czas. Nawet jeśli decyzja o odszkodowaniu zostanie wydana, rolnik nie odzyskuje natychmiast płynności.

Dominika Stancelewska

Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
18. październik 2026 14:02