Podczas Międzynarodowej Konferencji Lekarzy Chorób Świń „Specjaliści – Specjalistom” w Krakowie dr Grzegorz Gardziński z Przychodni Weterynaryjnej w Janowie koło Chełma przekonywał, że zdrowie prosiąt ssących i odsadzonych budowane jest na długo przed porodem, a fundamentem jest optymalne żywienie loch. Coraz więcej badań pokazuje też, że skuteczność szczepień i wykorzystanie potencjału genetycznego świń są ściśle związane z kondycją układu pokarmowego i biodostępnością składników pokarmowych.
– Możemy mieć paszę, która pod względem laboratoryjnym zawiera wszystkie potrzebne składniki pokarmowe, ale mimo to nie osiągamy satysfakcjonujących wyników produkcyjnych. Filarem optymalnego żywienia jest jakość zdrowotna paszy. Mam tu na myśli przede wszystkim małą zawartość mykotoksyn, odpowiednie pH ograniczające rozwój patogenów i obecność składników wspierających rozwój korzystnej mikrobioty jelitowej – wyjaśniał prelegent.
Jak zaznaczał, szczególnie duże znaczenie mają obecnie mykotoksyny, które nie zawsze wywołują spektakularne objawy kliniczne, lecz mogą skutecznie obniżać efektywność rozrodu, mleczność loch czy zdrowotność prosiąt.
Genetyka wymaga precyzyjnego żywienia
– Bardzo często spotykamy się z sytuacją, kiedy stado jest prawidłowo szczepione, wykonano pełną diagnostykę, a mimo to występują biegunki u prosiąt w pierwszych dniach życia. Jedną z przyczyn może być duża zawartość deoksyniwalenolu w paszy dla loch. Toksyna przechodzi do mleka i wpływa na zdrowie prosiąt – tłumaczył ekspert.
Przedstawione wyniki obserwacji terenowych wskazywały, że odpowiednio dobrane preparaty detoksykujące mogą poprawiać żywotność nowo narodzonych prosiąt, zwiększać masę odsadzeniową i liczbę odchowanych sztuk od lochy.
Jak zauważył dr Gardziński, zwierzęta są dziś znacznie bardziej produktywne, ale jednocześnie mają bardzo wysokie wymagania żywieniowe i bez precyzyjnego żywienia nie jesteśmy w stanie wykorzystać ich potencjału genetycznego. Jego zdaniem szczególne znaczenie mają obecnie zakwaszacze, detoksykanty mykotoksyn, probiotyki, prebiotyki, postbiotyki i enzymy paszowe. Szczególnie interesujące okazały się obserwacje dotyczące zakwaszaczy otoczkowanych.
– Otoczkowanie sprawia, że poszczególne kwasy uwalniają się stopniowo na całej długości przewodu pokarmowego. Dzięki temu uzyskujemy efekt działania nie tylko w żołądku, ale również w jelitach, gdzie wspierany jest rozwój korzystnej mikrobioty i ograniczany wzrost bakterii patogennych – wyjaśniał Gardziński.
Lekarz weterynarii Krzysztof Pająk z Przychodni Weterynaryjnej w Grabicy przekonywał, że znaczenie zakwaszaczy wykracza daleko poza samo obniżanie pH paszy i układu pokarmowego.
– Istnieje wśród części producentów przekonanie, że zakwaszacze nie są potrzebne. Tymczasem wyniki badań jednoznacznie pokazują ich korzystny wpływ zarówno na zdrowotność zwierząt, jak i efekty ekonomiczne produkcji – mówił ekspert.
Zakwaszacze działają szerzej
Podstawowym mechanizmem działania zakwaszaczy jest obniżanie pH treści pokarmowej. Ma to kluczowe znaczenie dla aktywacji pepsynogenu do pepsyny oraz prawidłowego trawienia białek. Jednocześnie niskie pH ogranicza rozwój wielu patogenów przewodu pokarmowego, takich jak Escherichia coli, Salmonella czy Clostridium.
– Efektywne trawienie białka zachodzi przy pH poniżej 4, natomiast namnażanie wielu bakterii chorobotwórczych zostaje zahamowane przy pH poniżej 5. Dlatego zakwaszacze wpływają jednocześnie na lepsze wykorzystanie paszy i poprawę zdrowotności – wyjaśniał lekarz weterynarii.
Badania wskazują również, że stosowanie zakwaszaczy poprawia wykorzystanie aminokwasów, w tym lizyny, co bezpośrednio przekłada się na efektywność produkcji. Prelegent zwracał uwagę, że działanie zakwaszaczy nie ogranicza się wyłącznie do obniżania pH. Równie ważny jest tzw. efekt anionowy. Po dysocjacji kwasy organiczne uwalniają nie tylko jony wodorowe, ale także aktywne biologicznie aniony. To właśnie one mogą przenikać przez błony komórkowe bakterii chorobotwórczych, zaburzać ich metabolizm i prowadzić do śmierci komórki.
– Niektóre kwasy, takie jak mrówkowy czy octowy, działają bezpośrednio przeciwbakteryjnie. Po przedostaniu się do wnętrza komórki patogenu zakłócają jego przemiany metaboliczne i prowadzą do jego eliminacji – tłumaczył ekspert.
Coraz więcej badań potwierdza, że o zdrowiu i potencjale produkcyjnym prosiąt decyduje nie tylko ich żywienie po urodzeniu, ale także sposób żywienia lochy w czasie ciąży. Profesor Katarzyna Żarczyńska z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zwracała uwagę, że wiele mikroelementów, między innymi cynk, mangan czy selen, przechodzi przez łożysko i uczestniczy w rozwoju płodu. Odpowiadają za prawidłowe kształtowanie układu odpornościowego, pokarmowego, kostnego i krwiotwórczego. Suplementacja loch organiczną formą selenu przed porodem prowadziła do wyraźnego zwiększenia jego stężenia zarówno u matek, jak i u nowo narodzonych prosiąt. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ okres okołoporodowy wiąże się z bardzo silnym stresem oksydacyjnym.
Grubość słoniny to wskaźnik skuteczności żywienia
Jednym z ważniejszych praktycznych narzędzi oceny prawidłowości programu żywieniowego loch jest kontrola grubości tłuszczu grzbietowego. Zdaniem Grzegorza Gardzińskiego jest to jeden z najprostszych i jednocześnie najwiarygodniejszych sposobów sprawdzenia, czy system żywienia funkcjonuje prawidłowo.
– Często słyszymy od hodowców, że mają dobrą paszę, odpowiednie receptury i prawidłowo dobrane dawki, a mimo to nie osiągają oczekiwanych wyników. W takich sytuacjach warto sięgnąć po obiektywny wskaźnik, jakim jest pomiar grubości słoniny. Dzięki temu możemy ocenić, czy zwierzęta nie są przekarmiane lub przeciwnie – niedożywione – podkreślał specjalista.
Według aktualnych zaleceń loszki przygotowywane do pierwszego krycia powinny osiągać grubość tłuszczu grzbietowego na poziomie 14–15 mm. U loch wieloródek po odsadzeniu wartość ta powinna wynosić 12–15 mm, natomiast przed porodem 14–17 mm. Ekspert zaznaczał, że celem nowoczesnego żywienia jest takie prowadzenie lochy, aby podczas laktacji produkcja mleka odbywała się przede wszystkim z aktualnie pobieranej paszy, a nie z rezerw tłuszczowych organizmu.
– Stan zdrowia lochy ma kluczowy wpływ na zdrowie prosiąt poprzez ilość i jakość produkowanej siary oraz mleka. Zdrowa mikrobiota lochy oznacza zdrowsze jelita prosiąt, a zdrowe jelita prosiąt są podstawą produkcji wysokiej jakości warchlaków i tuczników – podkreślał Gardziński.
Mikrobiom świń nie odpowiada już wyłącznie za trawienie paszy. Coraz więcej badań pokazuje jego wpływ na odporność, zdrowie jelit, wykorzystanie składników pokarmowych, zachowanie zwierząt, a nawet skuteczność ograniczania antybiotykoterapii.
– Szacuje się, że nawet 70–90% odporności organizmu związane jest z jelitami. Jeżeli mikrobiom funkcjonuje prawidłowo, organizm znacznie lepiej radzi sobie z zagrożeniami zdrowotnymi – podkreślał Krzysztof Pająk.
Mikrobiom – drugi mózg
Coraz większe zainteresowanie budzi również tzw. oś jelito – mózg. Bakterie jelitowe uczestniczą w produkcji wielu związków wpływających na funkcjonowanie układu nerwowego, w tym serotoniny, dopaminy i kwasu gamma-aminomasłowego (GABA).
– Około 80% serotoniny powstaje przy udziale mikrobiomu. Te mikroorganizmy wpływają nie tylko na zdrowie jelit, ale również na zachowanie, reakcję na stres i funkcje poznawcze. Coraz częściej mówi się o mikrobiomie jako o drugim mózgu organizmu – tłumaczył Pająk.
Zdaniem eksperta może to mieć znaczenie również w praktyce produkcyjnej. W ostatnich latach producenci coraz częściej zmagają się z problemami agresji w stadach lub obgryzania ogonów. Choć przyczyny są wieloczynnikowe, prawidłowo funkcjonujący mikrobiom może stanowić jeden z elementów ograniczających występowanie takich zaburzeń.
Jednym z najważniejszych wskaźników zdrowego mikrobiomu jest jego różnorodność biologiczna. Im więcej różnych gatunków mikroorganizmów zasiedla przewód pokarmowy, tym większa odporność organizmu na stres, zmiany środowiskowe i czynniki chorobotwórcze. Na tę różnorodność wpływa wiele czynników. Kluczowe znaczenie mają: żywienie, skład paszy, zawartość włókna, rodzaj stosowanych zbóż, stan zdrowia zwierząt i warunki utrzymania. Jak wskazywał prelegent, badania pokazują, że pasze oparte na jęczmieniu sprzyjają większej różnorodności mikrobiomu niż mieszanki bazujące głównie na pszenicy. Równie istotna jest odpowiednia ilość włókna rozpuszczalnego, które stanowi pożywkę dla korzystnych bakterii jelitowych.
Na integralność bariery jelit wpływają również pierwiastki. Jak wyjaśniała prof. Katarzyna Żarczyńska, mikroelementy nie działają bezpośrednio na uszkodzone tkanki. Ich rola polega na regulowaniu ekspresji genów odpowiedzialnych za produkcję białek tworzących ścisłe połączenia pomiędzy komórkami jelita.
– To właśnie cynk, selen i miedź wpływają na produkcję białek odpowiedzialnych za szczelność bariery jelitowej. Dzięki temu ograniczają przenikanie patogenów i poprawiają wykorzystanie składników pokarmowych – wyjaśniała prof. Żarczyńska.
Mikroelementy sterują odpornością świń
Jak podkreślała ekspertka z UWM w Olsztynie, niedobory pierwiastków śladowych są często niewidoczne przez długi czas, ale ich skutki mogą kosztować producentów znacznie więcej niż sama suplementacja. Według prelegentki większość norm żywieniowych została opracowana tak, aby zapobiegać występowaniu klinicznych objawów niedoborów. W nowoczesnej produkcji świń to jednak zdecydowanie za mało.
– Objawy kliniczne niedoboru pojawiają się dopiero wtedy, gdy wcześniej doszło już do zaburzeń odporności, rozrodu i wzrostu – podkreślała.
Mikroelementy nie działają w izolacji. Między nimi zachodzą liczne interakcje, które mogą zarówno poprawiać, jak i ograniczać ich wykorzystanie. Klasycznym przykładem jest antagonizm pomiędzy cynkiem a żelazem. Nadmierna podaż cynku może utrudniać wykorzystanie żelaza do produkcji hemoglobiny. Z kolei żelazo i miedź wykazują działanie synergistyczne.
– Bardzo często obserwujemy sytuację, w której podawane jest żelazo, a efekty są słabe. Powodem może być niedobór miedzi, która warunkuje prawidłowe wbudowanie żelaza w hemoglobinę – wyjaśniała ekspertka.
Dodatkowo znaczenie ma nie tylko ilość danego pierwiastka, ale także jego forma chemiczna oraz warunki panujące w układzie pokarmowym. Kluczową rolę odgrywa tutaj biodostępność. Mikroelementy najlepiej wchłaniają się w określonym zakresie pH układu pokarmowego, dlatego coraz większe znaczenie mają zakwaszacze i dodatki poprawiające warunki wchłaniania. Istotny jest również stan zdrowia jelit. W przypadku stanów zapalnych lub uszkodzenia bariery jelitowej skuteczność suplementacji znacząco spada, niezależnie od ilości podawanych pierwiastków.
Dominika Stancelewska
