Początki były skromne i oparte na dzierżawie niewielkiego gospodarstwa, które wcześniej zakończyło produkcję. To właśnie tam rozwijała się pierwsza, jeszcze niewielka skala produkcji świń. W tym czasie Jarosław Fabisiak łączył pracę poza rolnictwem z prowadzeniem produkcji zwierzęcej.
– Miałem wtedy około 30 loch, wszystko utrzymywane było na ściółce. Codzienna praca przy oborniku, ręczne sprzątanie. To były zupełnie inne skala i technologia niż dziś. Jednocześnie pracowałem jako ślusarz i stopniowo rozwijałem działalność. Z gospodarstwem miałem styczność, bo pochodzę z rodziny rolniczej. Rodzice również utrzymywali świnie. Dlatego wraz z żoną zdecydowaliśmy się kupić małe gospodarstwo i postawić na produkcję trzody chlewnej. Dziś produkcja zwierzęca w naszym gospodarstwie opiera się wyłącznie na tuczu, bez utrzymywania loch – opowiada Jarosław Fabisiak z Bestwina w powiecie krotoszyńskim....
