StoryEditorZwierzęta

Zaczynali od 30 loch. Dziś mają tuczarnię na ponad 2600 świń

19.05.2026., 15:00h

Ponad 2600 stanowisk do tuczu, własna mieszalnia pasz i produkcja oparta na imporcie warchlaków. Gospodarstwo Katarzyny i Jarosława Fabisiaków to przykład konsekwentnie rozwijanego tuczu w cyklu otwartym. Za skalą i technologią stoi jednak codzienna walka z niestabilnym rynkiem, w której o wyniku ekonomicznym decyduje nie tylko efektywność produkcji, ale przede wszystkim zmienność cen.

Początki były skromne i oparte na dzierżawie niewielkiego gospodarstwa, które wcześniej zakończyło produkcję. To właśnie tam rozwijała się pierwsza, jeszcze niewielka skala produkcji świń. W tym czasie Jarosław Fabisiak łączył pracę poza rolnictwem z prowadzeniem produkcji zwierzęcej.

– Miałem wtedy około 30 loch, wszystko utrzymywane było na ściółce. Codzienna praca przy oborniku, ręczne sprzątanie. To były zupełnie inne skala i technologia niż dziś. Jednocześnie pracowałem jako ślusarz i stopniowo rozwijałem działalność. Z gospodarstwem miałem styczność, bo pochodzę z rodziny rolniczej. Rodzice również utrzymywali świnie. Dlatego wraz z żoną zdecydowaliśmy się kupić małe gospodarstwo i postawić na produkcję trzody chlewnej. Dziś produkcja zwierzęca w naszym gospodarstwie opiera się wyłącznie na tuczu, bez utrzymywania loch – opowiada Jarosław Fabisiak z Bestwina w powiecie krotoszyńskim....

Pozostało 92% tekstu
Dostęp do tego artykułu mają tylko Prenumeratorzy Tygodnika Poradnika Rolniczego.
Żeby przeczytać ten i inne artykuły Premium wykup dostęp.
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Warsaw
wi_00
mon
wi_00
tue
wi_00
wed
wi_00
thu
wi_00
fri
wi_00
19. maj 2026 15:11