r e k l a m a

Partner serwisu

Albo mała retencja, albo mała elektrownia

Wiadomości Interwencje
Data publikacji 14.06.2018r.

Kanał Motylewski ma ponad 10 km długości i wraz z odnogami służył do nawadniania pobliskich łąk i pól oraz chronił przed powodziami. Tak było przez lata, jednak od kilkunastu lat mała retencja nie działa prawidłowo. I chociaż w ostatnich latach zmodernizowano urządzenia melioracyjne, to wciąż jest tu problem z wodą. Rolnicy uważają, że to wina małej elektrowni, którą tu zbudowano.

Do końca czerwca 2018 roku Dyrektor Zarządu Zlewni Wód Polskich w Pile powinien wydać decyzję w sprawie udzielenia pozwolenia wodnoprawnego na piętrzenie wody na Gwdzie w celach energetycznych na jazie w Byszkach. Część okolicznych rolników, zwłaszcza z Motylewa, liczy na to, że decyzja ta będzie negatywna i elektrownia wodna nie będzie już działać.

r e k l a m a



Albo będzie działać ta elektrownia wodna i będzie powodować straty w naszych gospodarstwach, albo Kanał Motylewski i jaz Byszki będzie pomagać rolnikom, tak jak kiedyś. Kanału Motylewskiego i małej retencji nie można pogodzić z elektrownią na Gwdzie – mówi Andrzej Załachowski, rolnik z Motylewa. Pola i łąki jego syna, na których wcześniej sam gospodarował, sąsiadują z kanałem. 

Kanał Motylewski oraz oddziałujący na niego jaz w Byszkach zbudowano na pewno jeszcze przed I wojną światową. W 1913 roku władze niemieckie przeprowadziły gruntowny remont kanału oraz wybudowały betonowy jaz z trzema zastawkami. Jednak z map, do jakich dotarli Andrzej Załachowski i jego syn wynika, że mała retencja istniała w tym miejscu znacznie wcześniej. Umocnione kanały widać na mapach z początku XIX wieku, choć podobny system mógł istnieć już XVIII w.

Przez niemal 100 lat kanał był otwarty i nikogo nie podtapiało, a teraz ma on stanowić zagrożenie, jak twierdzą niektórzy pracownicy Wód Polskich – śmieje się rolnik.



  • Jaz w Byszkach odnowiono w 2012 roku. Tuż obok powstała mała elektrownia woda. Zdaniem rolników, to jej działalność zakłóca małą retencję na tym terenie

Według niego, problem w zakłóconej retencji na tym obszarze – ujścia Gwdy do Noteci – wynika z dwóch spraw. Po pierwsze, nieodpowiedniego wykorzystywania Kanału Motylewskiego oraz jazu w Nowym na Noteci.

Kłopoty z wodą w tym rejonie miały się zacząć w 2002 roku, kiedy rozpoczęto stałe piętrzenie wody na Noteci na jazie w Nowym. To, zdaniem rolnika, miało powodować podtopienia ok. 800 ha łąk w okolicach Ługów Ujskich. W przypadku Noteci problemem może być także znacznie zamulone dno rzeki, co powoduje podniesienie się lustra wody. Gospodarz uważa, że należy wybagrować dno rzeki, co nie było robione od 40 lat.

Wielkość ma znaczenie

Drugi problem to jaz w Byszkach i wybudowana przy nim mała elektrownia wodna. Pod koniec lat 80. XX wieku zaczęły się przymiarki do postawienia elektrowni w tym miejscu, ale nic z tego nie wychodziło. Pojawił się nawet inwestor z Poznania, ale spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem mieszkańców Motylewa, którzy twierdzili, że podniesienie poziomu wody zagrozi ich gospodarstwom. Jednak w 2012 roku nowy inwestor z Bydgoszczy postawił w tym miejscu elektrownię.

Z dokumentów wynika, że jej średnia roczna produkcja energii elektrycznej to ok. 2 200 MWh. Chociaż zdaniem okolicznych mieszkańców jest pewnie jeszcze mniejsza. Jednak istniejąca w tym miejscu elektrownia oddziałuje na okoliczne gospodarstwa.

Ziemia u nas bardzo przepuszcza wodę. Zupełnie inna jest sytuacja, jeśli mam pole zalane po wiosennych roztopach i ta woda szybko schodzi do kanału, a co innego, kiedy teoretycznie nie mamy zalanych pól, ale teren jest cały czas podmokły do tego stopnia, że nie można wjechać tam żadnym sprzętem – wyjaśnia rolnik z Motylewa. Woda na jego polu stała jeszcze do 15 maja. W 2 tygodnie później miejscami była już susza.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a