r e k l a m a

Partner serwisu

Bez dopłat trudno zarobić na owcach

Hodowla Zwierząt Owce
Data publikacji 07.07.2018r.

Dopłaty do produkcji owiec sprawiły, że rolnicy znów zaczęli interesować się utrzymaniem tych zwierząt. Choć wciąż ich pogłowie jest dalekie od tego, jakie było przed transformacją. Gdyby nie dopłaty do ras zachowawczych, większość hodowców zlikwidowałaby stada, gdyż wełna jest praktycznie liczona jak odpad, a eksport jagniąt też w ostatnim czasie wyhamował.

Przechodziliśmy od trzody chlewnej, przez bydło aż po owce, które są aktualnie w gospodarstwie. Jednocześnie zajmowaliśmy się uprawą i sprzedażą ziemniaków. Ponieważ dostarczaliśmy sami mleko do mleczarni i rozwoziliśmy ziemniaki do klientów, w pewnym momencie zaczęło nam brakować czasu. Postanowiliśmy więc zrezygnować z produkcji zwierzęcej i skupić się na polu – opowiada Robert Płachta z Gołaczowa w powiecie legnickim.

r e k l a m a



Nie trwało to jednak długo, gdyż zaczęło nam po prostu brakować zwierząt. Taką mamy naturę. Początkowo zajęliśmy się bydłem mięsnym. Kupowaliśmy cielęta do opasu.

Jednak nie przynosiło to oczekiwanego dochodu i gospodarze wciąż poszukiwali najlepszego dla nich rozwiązania. Ze względu na wsparcie finansowe w Programie Ochrony Zasobów Genetycznych Ras Zagrożonych, postanowili zainteresować się owcami.



  • W gospodarstwie utrzymywane są też mięsne rasy owiec, jak chociażby ile de france, berrichion, charollaise, ale przez cały czas przebywają w owczarni

Robert Płachta zakupił do stada polską owcę pogórza objętą programem ochrony zasobów genetycznych. Zaczynał od 30 maciorek. Powiększanie stada nie było łatwe, gdyż w kraju jest niewielu hodowców tej rasy. Liczył na to, że ktoś będzie rezygnował z jej produkcji i wówczas uda się nabyć kolejne zwierzęta. I tak też się stało. Jeden z rolników sprzedał 80 owiec, później drugi ponad 100.

Inwestycja w owczarnię

Polska owca pogórza to rasa w typie mięsno-wełnistym wytworzona na terenie Pogórza Karpackiego i Przedgórza Sudeckiego. Zwierzęta muszą być wpisane do ksiąg i mieć potwierdzoną licencję przez Instytut Zootechniki w Balicach koło Krakowa, aby uczestniczyć w programie ochrony zasobów genetycznych. Dopłaty przyznawane są co roku przez 5 lat. Do każdej maciorki można otrzymać 360 zł plus jeszcze kwota z płatności bezpośrednich. Ostatnio było to niewiele ponad 100 zł.

W starym gospodarstwie nie mogliśmy się pomieścić. Nie było żadnych możliwości rozwoju w ciasnej zabudowie w środku wsi. Dlatego postanowiliśmy przenieść się na jej obrzeża, co oczywiście wymagało czasu i mnóstwa formalności, a także zmiany w planach zagospodarowania przestrzennego, abyśmy mogli postawić tu dom, a następnie nową owczarnię – wyjaśnia pan Robert.

Po dwóch latach udało się rozpocząć inwestycję. Budowa ruszyła w 2016 roku i po niespełna roku owczarnia była gotowa i zasiedlona. Poddasze jest jeszcze niewykończone, ale będzie mogło w przyszłości służyć do przechowywania siana. W gospodarstwie jest 200 maciorek oraz 70 młodych samic rasy polska owca pogórza, które także powinny zostać objęte programem ochrony zasobów genetycznych po przejściu kwalifikacji. Do krycia utrzymywanych jest także stale 9–10 tryków.

Hodowców tej rasy na Dolnym Śląsku nie ma zbyt wielu, więc po materiał do rozrodu muszę jeździć na drugi koniec Polski, w woj. podkarpackie, często aż w Bieszczady. Oprócz owcy pogórza mamy także ponad 60 matek ras mięsnych, w tym czystorasowe owce ile de france, a ponadto berrichon du cher, mouton charollaise i merynos polski, kryte różnymi rasami, ostatnio był to tryk rasy texel, po którym jagnięta są wyjątkowo mięsne – mówi gospodarz.

Wykoty ras mięsnych odbywają się od listopada do połowy grudnia, a u owiec pogórza rozpoczynają się w styczniu. Około 30% maciorek rodzi 2 jagnięta. Na czas wykotów matki z młodymi są utrzymywane w pojedynczych kojcach w kwaterach o wymiarach 6 x 8 m. Mieści się tam około 26 maciorek.

Ułatwia nam to doglądanie zwierząt i przypilnowanie, aby jagnięta były przy swoich matkach. Zwłaszcza nadzorujemy, aby pobrały siarę, gdyż w przeciwnym razie trudno będzie je odchować. To jak długo matki z młodymi przebywają oddzielnie zależy od tego, jak szybko jagnięta radzą sobie samodzielnie i czy trzeba je dokarmiać preparatem mlekozastępczym. Jest on podawany w butelkach ze smoczkiem każdemu młodemu osobno, co jest oczywiście czasochłonne, ale daje bardzo dobre rezultaty w odchowie. Ponadto słabym sztukom także w ten sposób zaraz po porodzie podawana jest siara bydlęca – tłumaczy rolnik.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a