r e k l a m a

Partner serwisu

Retrołowiczanka – czar ciągnikom wraca

Maszyny Rolnicze
Data publikacji 04.08.2017r.

Niejeden maluch chciał wsiąść na Ursusa C-325 czy też C-328. Ursus C-451 robił szczególne wrażenie na dorosłych, zwłaszcza po odpaleniu silnika, co dostarczyło u najbardziej sędziwych więcej wspomnień niż dymu i warkotu wydobywało się z rury wydechowej. Część młodych miała okazję pierwszy raz podziwiać ciągniki znacznie starsze od siebie.

Wszystko dzięki Retrołowiczance czyli stowarzyszeniu, które po raz pierwszy wystawiło zabytkowe ciągniki oraz motocykle w skansenie w Maurzycach podczas imprezy „Łowickie Żniwa” w dniu 23 lipca. Zaś oficjalnie zostało powołane do życia niewiele wcześniej, bo 14 lipca br. z inicjatywy Piotra Politowicza (prezesa stowarzyszenia) oraz innych miłośników starych ciągników, maszyn rolniczych, samochodów, a także motocykli z terenu powiatu łowickiego oraz ościennych. Póki co zrzesza 10 członków i jest na etapie dopinania spraw organizacyjnych, w których swą pomoc zaoferowała Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Łowiczu. Z kolei stowarzyszenie ma zapis w statucie, że podczas wystaw zabytkowego sprzętu będzie promować rodzimych przedsiębiorców i tak też właśnie było, bo w Maurzycach nad ciągnikami powiewały flagi największej firmy z Łowicza jaką jest tutejsza mleczarnia.


Stoisko ze starymi ciągnikami pod flagami OSM Łowicz było oblegane przez zwiedzających

r e k l a m a



Sagan na gumowych kołach


Wiceprezesem Retrołowiczanki został Janusz Pełka, który na „Łowickich Żniwach” zaprezentował dwa ciągniki: C-325 z 1961 roku oraz niezwykle rzadko spotykanego niemieckiego Guldnera z 1942 roku (tylko 1500 wyprodukowanych egz.). Stawkę ciągników wyremontowanych będących w stanie kolekcjonerskim uzupełnił Ursus C-328 z 1963 roku należący do Piotra Politowicza. Zaś Ursus C-451, będący własnością Dariusza Tadeusiaka, był przykładem jak wygląda stary traktor jeszcze przed remontem. Pomimo że nie restaurowany to odpalał, a silnik pracował bardzo równo i głośno jak przystało na ten model.



Jednocylindrowy silnik średnioprężny o mocy 45 KM zastosowany w Ursusie C-451 był prosty w budowie, miał dużą tolerancję na paliwa słabej jakości i był wytrzymały. Wadą silnika była jego masa, hałaśliwość, paliwożerność i kłopotliwa obsługa




Jak wyjaśnił Piotr Politowicz, Ursus C-451 powstał w wyniku modernizacji starzejącego się modelu C-45. Był produkowany w latach 1954–1959 przez zakłady Ursus w Warszawie, a następnie w latach 1960–1965 przez Zakłady Mechaniczne w Gorzowie Wielkopolskim. Ten prezentowany pochodzi z drugiego okresu produkcji. W ciągniku zwanym „saganem na gumowych kołach” wprowadzono szereg unowocześnień m.in. podnośnik hydrauliczny umożliwiający pracę z narzędziami podwieszanymi, tylne błotniki, rozruch benzynowy, wtryskiwacz paliwa o zamkniętej budowie, wentylator o zwiększonej wydajności w układzie chłodzenia, wzmocniony wspornik osi przedniej oraz wał korbowy hartowany powierzchniowo. Wprowadzenie rozruchu benzynowego wymusiło zmiany w budowie zbiornika paliwa. Liczący 100 litrów zbiornik paliwa został podzielony na dwie części przegrodą. Część na benzynę miała 5 l objętości, zaś pozostałe 95 l przeznaczone było na olej napędowy. Po odpaleniu silnika na benzynie i jego rozgrzaniu, następowało przełączenie na olej napędowy. Ważący 3680 kg Ursus C-451 został przystosowany do ruchu drogowego. Zastosowano tzw. przyspieszacz ruchu szosowego, stanowiący odwrócony reduktor. Spowodowało to podwojenie liczby biegów w porównaniu do Ursusa C-45 z 3+1 do 6+2, a także zwiększyło prędkość maksymalną do 16,7 km/h.


Takich Gulgdnerów jak ten z 1942 roku wyprodukowano tylko 1500 egzemplarzy


Starsi bracia trzydziestki

Zupełnie na drugim biegunie znajdują się znacznie lżejsze (ważące po 1460 kg i 1910 kg z obciążnikami) oraz słabsze modele, które były przydatne w małych gospodarstwach. To Ursusy C-325 i C-328, czyli poprzedniki popularnej trzydziestki, zaletą których jest na pewno stosunkowo niskie zużycie paliwa. Oba odrestaurowane cieszyły oko zwiedzających. W niektórych gospodarstwach, zwłaszcza młodszy model o mocy 28 KM, można jeszcze spotkać przy lekkich pracach polowych czy też jako ciągnik oborowy. W sumie w latach 1963-68 wyprodukowano 75 086 egzemplarzy, a ten prezentowany przez Piotra Politowicza był jednym z pierwszych, który zszedł z taśmy produkcyjnej. W gospodarstwie nie pracuje, bo rolnik posiada najmłodszego brata z serii lekkich Ursusów jakim jest ostatnia edycja trzydziestki czyli Ursus C-330M. To on wykonuje najlżejsze prace w gospodarstwie, w którym pracują jeszcze 4 Zetory o mocy do 120 KM. Z racji, że rolnik z wykształcenia jest mechanikiem maszyn rolniczych, większość napraw wykonuje we własnym zakresie.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a