Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Rytel: Kolejne Święta spędzają w baraku na kółkach

Wieś i Rodzina Rodzina
Data publikacji 01.04.2018r.

– Ale tu jest teraz bardzo ciepło! – No tak, ale mamy kominek na full! A na termostacie ustawione 25 stopni. Ale w sypialni, w taki dzień jak dziś, otwierałam szafę i odrywałam rzeczy od ściany. Bo przymarzały.

Z Ireną Schmidt siadam w maleńkiej jadalni z ławą-narożnikiem, przyklejonej do maleńkiej kuchni, co raczej jest aneksem. Z jadalni widok na salon. Ten – wielkości mniej więcej większej łazienki. Łazienka zaś ma rozmiar kantorka czy spiżarenki. Takiej zakuchennej, w której wielu z was trzyma trochę słoików z zaprawami. Żeby wejść do salonu trzeba się przecisnąć przez ani korytarz, ani nawet korytarzyk. Trzeba zmieścić się między jednymi a drugimi drzwiczkami, a ktoś o wzroście koszykarza musi wtedy porządnie zgiąć kark. Ale najbardziej zdumiewa mnie, kiedy Irena, otwierając drzwi do swojego barako-domu, mówi: „No przecież trzeba było dzwonić!”. Bo ten domek-barak na kółkach chce być jak prawdziwy dom. I ma dzwonek.

r e k l a m a



W holenderskim domku w pomorskiej wsi Rytel, przez który przeszła w zeszłym roku nawałnica, mieszkają Irena z mężem i pięciorgiem dzieci – córką Magdą i czterema synami. Zachodzę w głowę, jak mieszczą się w przestrzeni o wymiarach 11 na 3,70 metra. Ale jeszcze większe zdziwienie ogarnia mnie, kiedy słyszę, ile kosztuje utrzymanie w domu przyzwoitej temperatury.

Jak dla lalek

Ogrzewanie – 300 złotych na tydzień. Ale zdarzało się i 450 tygodniowo. Bywało, że musieliśmy w jednym tygodniu wymienić trzy butle. Jeszcze kiedy gotuję obiad, jest znośnie, bo to niskie pomieszczenie, szybko się nagrzewa. Czasem trzeba nawet okno otworzyć. Ale rano, czy wieczorem.... o, mamy tutaj koce, i wtedy każdy w kocyku – opowiada Irena.

Na szczęście znalazła się firma, która postanowiła wesprzeć dwie rodziny w Rytlu ogrzewające swoje kontenery. Interwencja sołtysa Łukasza Ossowskiego, a potem wojewody pomorskiego zaowocowała darem od spółki KGHM, która przeznaczyła na okres grzewczy dla każdej z rodzin po 10 tys. zł.

We wnętrzu – przytulnie. Kuchenne meble w ciepłym kolorze drewna. Narożnik z żakardową tapicerką. Jest i zegar wiszący, i szafki, i lustro. Firanki i zasłonki, wielkie okno, a w nim doniczki z prawdziwymi storczykami i sztucznymi amarylisami. Rozłożysta kanapa, z której można oglądać telewizję na sporym ekranie. Jest przyjazna za dnia, ale w nocy hula nad nią wiatr. Syn Marcin regularnie na niej marznie.


  • To całe pół kuchni z korytarzykiem, z którego wchodzi się do „łazienki”

Zrobił się wielki ogień

Niby dom, ale Irena wciąż ma poczucie, że porusza się po nim jakby po omacku. Bo dom, który znała od dziecka, budowany przez jej rodziców, w którym kołysała do snu siedmioro swoich dzieci, zabrał jej w zeszłym roku wiatr i grad. Pytam, jak to wyglądało.

Szczerze? Strasznie. Będę to pamiętać do końca życia. Był wieczór...to nie był taki normalny wieczór. Nie wiem, jak to opisać. Wszędzie dookoła burze, gorąco. Wszyscy byliśmy wtedy w domu. Zrobił się jeden wielki ogień. Było jasno jak w dzień. Pozaciągałam rolety. I nagle przez okna zaczęła się lać woda, bo wiatr aż odepchnął futryny. Syn złapał za ręczniki, potem prześcieradła. Nie nadążaliśmy z wycieraniem, aż nagle usłyszeliśmy huk. Zaczęłam budzić dzieci – wspomina Irena.

Powyciągała szybko dresy, żeby ubrać chłopców. Nie mieli pojęcia, co się stało. Słyszeli tylko, że walą się kominy i wiatr rzuca po podwórku płytami eternitu. Siedzieli wystraszeni w jednym pomieszczeniu. Podejrzewali, że to może samolot spadł na dom. Nie wychodzili najpierw ze strachu, a potem dlatego, że wejście zatarasowało im przywiane z podwórka złamane drzewo. Wiedzieli tylko, że przez sufit leje się woda.

Zadzwoniliśmy po straż pożarną. Ale powiedzieli nam, że nie dojadą, bo muszą najpierw ratować ludzi uwięzionych w samochodach. Wyszliśmy w końcu, poodsuwaliśmy gałęzie, obeszliśmy dom wkoło. Podświetliliśmy go reflektorami samochodu. Nie było szczytu – cały wpadł do środka – mówi Irena, odwracając co chwilę wzrok.

Pałac na kółkach

W ciągu tygodnia trzy razy przykrywali swoje ruiny plandekami. Próbowali mieszkać między butwiejącymi belkami. Kominów nie było, piece – rozmoczone. Dzieci kładli spać w domu obok, w którym mieszka ojciec Ireny.



  • Irena wciąż zastanawia się, czy kolejne Boże Narodzenie spędzą już w normalnym domu
Po dwóch tygodniach wojewoda pomorski zaproponował im kontenery mieszkalne. Miały być nowe, docieplone, prosto z fabryki. Ale na to nie przystała burmistrz Czerska.

Powiedziała, że dostarczy nam pałac na kółkach. To, w czym mieszkamy, nazwała pałacem. Zamieszkaliśmy pod koniec listopada i już po półtora tygodnia zamarzła nam woda w rurach. Pierwszą fakturę za gaz płaciliśmy 6 grudnia. Do dziś zapłaciliśmy za gaz 4,5 tysiąca złotych – opowiada Irena, starając się odciąć emocje. I dodaje, że pani burmistrz ani razu nie odwiedziła ich w domku, który zorganizowała.

Nie wiem, może się boi? – mówi z rozgoryczeniem Irena.

Ledwo woda w rurach stopniała, a zrobił się koniec grudnia. I pierwsze święta w domu-przyczepie. Nie przypominały tych w starym domu. Ale Irena zrobiła wszystko, żeby tak było.

Były inne. Chłopcy rozebrali stół w starym domu i przynieśli go do baraczku. Większość rzeczy kupiłam, nie lepiłam pierogów jak zawsze. Skromniej niż zwykle. W starym domu musiało być dwanaście potraw. Barszcz, którego w tym roku nie mieliśmy. Choinka w domu to zawsze do samego sufitu. W tym roku mieliśmy małą, stała o tu, na stoliku. Przeżyliśmy, a zaraz następne święta – mówi rwanym głosem gospodyni przyczepy na kółkach.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a