Szczepienia – broń przeciw powikłaniom

Wieś i Rodzina
Data publikacji 31.10.2017r.

Pierwsze szczepionki ratowały życie ludziom już ponad dwieście lat temu. Podawane w sposób zupełnie nieprzypominający współczesnych metod, powodowały, że ludzie nie zapadali na śmiertelne choroby. Albo też zachorowywali, ale choroby obchodziły się z nimi w sposób bardzo łagodny. I właściwie bardziej nawet o to drugie chodzi w szczepionkach.

Kilka tygodni temu po Polsce gruchnęła wieść, że w Poznaniu w miejscu, w którym koczują ubodzy przesiedleńcy z Rumunii, pojawiło się ognisko odry – choroby, na którą od kilkunastu lat w Polsce zachorowały pojedyncze osoby. Kilka osób hospitalizowano. W internetowych komentarzach posypały się niewybredne słowa o poziomie sanitarnym obozowiska. Ale to nie bieda, ani też brak bieżącej wody sprawiły, że odra zebrała tam żniwo. Powodem był fakt, że większość mieszkających tam dzieci (i dorosłych) nie była zaszczepiona na tę chorobę.


Dlaczego o tym mówimy? Przybywa zwolenników nieszczepienia dzieci na choroby zakaźne. Antyszczepionkowi rodzice jako argument tego zaniechania podają nie tylko domniemaną szkodliwość szczepionek. Mówią też często: „Niech przechoruje i w ten sposób nabędzie odporność”. Tymczasem pediatrzy powtarzają, że w szczepieniu chodzi nie tyle o to, by dziecko nie musiało leżeć dwa tygodnie w łóżku. Wiedzą przecież, że znakomita większość dzieci znosi całkiem dobrze objawy odry, ospy czy różyczki. Chodzi o to, z jakim bagażem ta choroba zostawi dziecko, czyli o powikłania po chorobach zakaźnych.

We wspomnianym osiedlu wszyscy czują się już dobrze. Ale nie ma pewności, czy u kogoś nie rozwiną się objawy, które poważnie zagrożą zdrowiu, a nawet życiu. Kiedyś, kiedy nie stosowano szczepień, to nie same choroby zakaźne, ale powikłania po nich odbierały życie tysiącom dzieci.

Odra bywa śmiertelna

Odra – choroba wysokiej gorączki i wysypki w postaci czerwonych plam na całym ciele. Pokolenie dzisiejszych cztedziestolatków licznie ją przechodziło. Większość wyszła z niej bez szwanku. Ale część nigdy już nie odzyskała pełnego zdrowia. Bo odra potrafi mieć dramatyczne następstwa. Na komplikacje po odrze narażone są dużo częściej dzieci poniżej 5 roku życia i osoby w wieku powyżej 20 lat. Powszechną komplikacją są biegunka i infekcje ucha. Infekcje takie pojawiają się u 1 na każde 10 chorujących na odrę dzieci. Czym grożą? Nawet całkowitą utratą słuchu.

Jedno na dwadzieścia dzieci z odrą zapada na zapalenie płuc, które jest najczęstszą przyczyną śmierci u małych dzieci przechodzących odrę. Zaś u 1 dziecka na 1000 rozwinie się zapalenie mózgu, które może doprowadzić do drgawek i pozostawić dziecko głuchym albo bardzo poważnie upośledzonym intelektualnie. Ale może być nawet gorzej. Z każdego 1000 chorych na odrę dzieci dwoje nie przeżywa. Odra może też mieć, niestety, dramatyczne odległe w czasie skutki. W 7 do 10 lat od zachorowania może rozwinąć się tzw. podostre stwardniające zapalenie mózgu. To bardzo rzadka, ale, niestety, śmiertelna choroba.

Ospa nie taka łagodna

Niby swędząca wysypka i nic więcej. Ale to tylko złudzenie. Ospa potrafi grozić poważnymi komplikacjami niemowlakom, dojrzewającej młodzieży, ciężarnym, ludziom z osłabionym układem odpornościowym, czyli np. chorującym na AIDS, raka czy tych po przeszczepach, a nawet tych, którzy dłuższy czas przyjmują leki sterydowe. Ale i tak 90% powikłań występuje u osób bez zaburzeń odporności, uznawanych za zdrowe.

Wśród powikłań są bakteryjne infekcje skóry (paciorkowiec), zapalenie płuc, zapalenie mózgu albo ataksja móżdżkowa (zaburzenia mowy, koordynacji ruchów, oczopląs), krwawienia, a nawet sepsa. Czasem komplikacje wymagają hospitalizacji. Mogą też w wyjątkowych przypadkach prowadzić do śmierci.



Jeśli nie zaszczepimy dziecka, całkiem możliwe, że poradzi sobie ono z chorobą. Ale może przegrać z jej powikłaniami

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu